Sorry Boys oczarowali Lublin. Nasza relacja z koncertu

Newsy

Nie mam wątpliwości, że zespół Sorry Boys na długo zapamięta wizytę w lubelskim klubie "Graffiti". Fantastyczne wspomnienia po ich koncercie z 4 grudnia będzie mieć także publiczność, bo taki wieczór nie zdarza się zbyt często.

Dodano: 5 grudzień 2013

Co prawda koncert Sorry Boys nie był zbyt długi, bo trwał niewiele ponad godzinę, ale za to dawka energii, jaką muzycy przekazali słuchaczom, była wręcz ogromna. Dokładnie przed miesiącem na rynku ukazała się druga płyta warszawskiej kapeli pt. "Vulcano" i muszę przyznać, że ten tytuł idealnie oddaje ich sceniczną ekspresję.

A chyba największym wulkanem w ekipie Sorry Boys jest wokalistka Bela Komoszyńska. Nie dość, że dysponuje intrygującą barwą głosu, to jeszcze potrafi na żywo z tego daru świetnie korzystać. Poza tym widać, że występy na scenie to jest jej żywioł i swoją energią zaraża pozostałych muzyków, którzy w środowy wieczór - jestem o tym przekonany - dali z siebie maksa.

Program koncertu Sorry Boys wypełniły głównie utwory z "Vulcano" z doskonale znanym z eteru "The Sun", który zamknął główną część występu. Zabrzmiało także kilka piosenek z bardzo udanego debiutu "Hard Working Classes", a także dwa numery, których nie znajdziemy na żadnym wydawnictwie Sorry Boys ("Morning Prayer" oraz cover "Ain't No Grave" z repertuaru Johnny`ego Casha).

Największy aplauz muzycy zebrali po jedynym w ich twórczości kawałku po polsku, czyli "Zimnej wojnie", więc jak widać ten eksperyment z językiem ojczystym w pełni im się udał. A na koniec czekały nas jeszcze dwa (!!!) bisy.

Twórczość Sorry Boys nie jest na pewno łatwa w odbiorze, ale przyznam, że - choć trudno wyjaśnić dlaczego - na żywo ich muzyka lepiej "wchodzi". Już dawno żaden wykonawca nie sprawił, że wychodziłem z koncertu oszołomiony jak po nokautującym ciosie. I to nie tylko ja - lubelska publiczność także była zachwycona i, tak jak napisałem wyżej, nie chciała zbyt szybko wypuścić muzyków ze sceny.

Po koncercie kolejka przybyłych ustawiła się zaś po autografy, każdy chciał też zamienić z (trochę onieśmielonymi tak ciepłym odbiorem ich twórczości) muzykami kilka słów.

W tym roku warszawską ekipę będzie można jeszcze posłuchać na żywo na Śląsku (w Katowicach) i w Łodzi, więc bardzo zachęcam fanów Sorry Boys, by wybrali się na te koncerty i przekonali się "z czym to się je". A pozostałym polecam wypatrywanie w przyszłym roku plakatów zapowiadających pojawienie się muzyków w ich mieście. Kto się na ich występy wybierze, ten na pewno nie pożałuje.

Piotr Wojtowicz
Fot. Robert Grablewski

Więcej o zespole w naszym wywiadzie>>

Audio - grudzień 2018

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Tym razem nietrudno wskazać najważniejszy test numeru - to porównanie pięciu wzmacniaczy zintegrowanych, w cenie 7000–9000 zł. Pokazują nie tylko swoją własną kondycję, ale też dobrze demonstrują zmiany wśród ogółu wzmacniaczy. Każdy ma na pokładzie DAC-a, ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj