PIONEER
N-70 A

"Siedemdziesiątka" jest modelem najnowszym i najlepszym w serii liczącej obecnie trzy pozycje. Odbierając Pioneer N-70 A od dystrybutora, podejrzewałem, że zaszło jakieś nieporozumienie - teoretycznie oznaczenia modelowe się zgadzały, ale ważące ponad 11 kg pudło sugerowało, że jest w nim raczej wzmacniacz.

Nasza ocena
Wykonanie
Ekstremalnie solidna obudowa, z nadgorliwym wręcz ekranowaniem i obszernym zasilaczem. Jedne z najlepszych przetworników C/A, w sumie szesnaście kanałów, w konfiguracji równoległej, separowane obwody wyjściowe dla RCA/XLR oraz słuchawek.
Funkcjonalność
Wykorzystanie znakomitych konwerterów wymaga trybu USB-DAC (32/384), z lokalnych nośników USB i sieci (przez DLNA) akceptuje “jedynie” 24/192, zawsze DSD128. Obszar sieciowy uzupełnia radio internetowe, Spotify Connect oraz AirPlay. “Lokalnie” komunikuje się wejściami i wyjściami cyfrowymi (współosiowe, optyczne), analogowo - przez RCA oraz XLR. Sieć LAN, Wi-Fi - po dokupieniu opcjonalnego adaptera. Dopracowana aplikacja na sprzęt mobilny.
Laboratorium
Zawsze gęste, często potężne, oparte na masywnym basie, wyraźnie więcej wigoru i przejrzystości w trybie USB DAC.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Odtwarzacz ma standardową szerokość, ale jest wyraźnie wyższy od konkurentów. Na kolorowym wyświetlaczu Pioneer pokazuje wiele informacji, nie tylko okładki płyt, ale też specyfikację plików i sygnałów.

Na froncie są jeszcze cztery przyciski sterujące odtwarzaniem, przełącznik źródeł, wyjście słuchawkowe (złocone gniazdo 6,3 mm) i podręczne wejście USB (typ-A), które pozwoli odtwarzać muzykę z urządzeń mobilnych Apple (użytkownicy sprzętu innych marek mogą tutaj tylko podładować baterię). Port USB odczytuje też pliki z nośników pamięci.

Gniazda na tylnej ściance podzielono na strefy; w tej poświęconej sygnałom analogowym znajdują się wyjścia RCA oraz XLR. Sygnały cyfrowe doprowadzimy i wyprowadzimy dwoma parami złącz (współosiowe i optyczne).

W ramach wejść są jeszcze dwa gniazda USB; pierwsze w konfiguracji USB-A ma zdublowaną funkcjonalność z gniazdem tego samego typu na przedniej ściance, USB-B jest z kolei wejściem na komputer, wówczas Pioneer N-70 A pełni rolę USB-DAC-a. Jest nawet trzeci port USB (typ-A), ale to tylko źródło zasilania dla zewnętrznego, opcjonalnego adaptera Wi-Fi.

Wszystkie gniazda rozdzielono na trzy strefy funkcjonalne.

Wszystkie gniazda rozdzielono na trzy strefy funkcjonalne.

Na domowych serwerach (obowiązuje popularny protokół DLNA) umieścimy pliki FLAC, WAV, AIFF (24/192), ALAC (24/96) oraz DSD (DSD128); podobną paletę (z nośników pamięci) obsłuży port USB. Powyższe parametry nie określają jednak maksymalnych możliwości tego urządzenia. Aby to zrobić, trzeba podłączyć komputer do złącza USB (typ-B) i wówczas Pioneer N-70 A będzie przyjmował sygnały PCM o rozdzielczości aż 32 bitów oraz częstotliwości próbkowania sięgającej 384 kHz.

Praca z serwerami DLNA jest bezproblemowa, trzeba przyzwyczaić się do tego, że uruchomienie odtwarzania zajmuje chwilę (buforowanie). Pioneer uzupełnił funkcjonalność urządzenia o standardy Spotify Connect, moduł radia internetowego i protokół AirPlay. Pioneer N-70 A w każdym przypadku świetnie sobie radzi z odtwarzaniem typu gapless.

Pilot jest ciężki, przyjemnie leży w dłoni. Producent przewidział również aplikację na sprzęt mobilny, która znacząco ułatwia obsługę, zwłaszcza przeglądanie obszernych bibliotek muzyki. Oprogramowanie działa sprawnie, chociaż przydałoby się lepsze wyszukiwanie ścieżek.

Sygnały z wejścia USB (USB-B) przejmuje zaawansowany układ CMedia. Najciekawsza jednak wydaje się sekcja przetworników C/A, w której wykorzystano dwa nowoczesne i bardzo modne obecnie scalaki ESS Technology ES9016. Każdy z nich jest ośmiokanałowy (czyli mamy w sumie aż szesnaście gałęzi).

Uruchomiono tryb równoległy, uzyskując w ten sposób wyższą dynamikę, stąd też prosta droga do zaspokojenia wymagań analogowej sekcji zbalansowanej, którą tworzą wzmacniacze operacyjne Burr Browna. Wyjście słuchawkowe to autonomiczny układ z kośćmi Texas Instruments.

Pioneer imponuje konstrukcją wewnętrzną z trzema odizolowanymi komorami i dwoma dodatkowo zaekranowanymi transformatorami w zasilaczu (jeden odpowiada za układy cyfrowe, drugi za część analogową).

Pioneer imponuje konstrukcją wewnętrzną z trzema odizolowanymi komorami i dwoma dodatkowo zaekranowanymi transformatorami w zasilaczu (jeden odpowiada za układy cyfrowe, drugi za część analogową).

Brzmienie

Pioneer zdecydowanie, chyba w największym stopniu wśród wszystkich testowanych odtwarzaczy, różnicuje swój dźwięk w zależności od wybranego sposobu dostarczania sygnału. Wiele dostępnych ustawień i filtrów też ma wpływ na brzmienie, ale nie w tak dużym zakresie jak sam materiał.

Odtwarzając pliki z serwerów (przez DLNA) oraz podłączonych do Pioneer N-70 A nośników USB, uzyskamy obraz obszerny, masywny, często potężny - zgodny z wyglądem i masą urządzenia. Jest w tym duży udział niskich tonów, pewnych i siłowych, budujących fundament, a mniej sterujących tempem nagrań. Pioneer N-70 A swobodnie sięga w najniższe rejestry, ale ostatecznie nie rozpuszcza nagrań w mętnym sosie.

Środek jest zróżnicowany, lecz raczej uprzejmy, czasami przydałoby mu się więcej żywości, w tym zakresie bliżej Pioneerowi do Arcama niż do Cambridge. Pioneer zapewnia dobry wgląd w strukturę i szczegółowość, zachowując przy tym brzmienie gęste i treściwie.

Pioneer N-70 A pokazuje wszystko - albo prawie wszystko - jednak bez pośpiechu i bez zacięcia, trochę ospale i bez lekkości. Muzyka nabiera wigoru w trybie USB-DAC; brzmienie jest wówczas nie tylko bardziej energetyczne, ale i lepiej doświetlone, bliższe, bardziej namacalne. Nie jest to "radość grania" Cambridge ani przejrzystość Marantza, ale w połączeniu z nieustępującym autorytetem i nasyceniem niskich rejestrów, kompozycja jest bardzo dobra.

Pioneer przygotował mocne wejście podręczne, nie tylko czyta pliki z pamięci USB, ale także pracuje ze sprzętem przenośnym Apple.

Pioneer przygotował mocne wejście podręczne, nie tylko czyta pliki z pamięci USB, ale także pracuje ze sprzętem przenośnym Apple.

Morze cyfrowych regulacji

Pioneer przewidział dostęp do wielu ustawień w ramach cyfrowej sekcji urządzenia i procesorów DSP. Regulacji podlegają między innymi filtry cyfrowe, które podzielono na dwie sekcje. Pierwsza odpowiada za sygnały DSD, gdzie możemy wybrać trzy tryby filtrowania (częstotliwości granicznej).

Charakterystyki dla sygnałów PCM są również trzy - filtr o zboczu stromym, łagodnym oraz ustawienie redukujące oscylacje przed i za impulsem. Problemu zegara taktującego dotyczy natomiast inna funkcja - Lock Range - regulująca zakres tolerancji dla wybranej (odpowiadającej parametrom pliku) częstotliwości próbkowania.

Niezależnie od powyższych ustawień, Pioneer ma jeszcze rozbudowany układ upsamplera, który podzielono na kolejne dwie sekcje. Pierwszą nazwano Hi-Bit32, a jej zadaniem jest zwiększenie rozdzielczości do 32 bit. Jest też układ UpSampling zajmujący się częstotliwością próbkowania.

Na tym nie koniec - dla plików skompresowanych jest specjalna opcja Auto Sound Retriever, która stara się przywrócić brzmieniu utracony blask. Wreszcie w normalizowaniu poziomów głośności z różnych ścieżek i źródeł pomoże układ kompensacji Auto Level Control. Wszystkie te "dobrodziejstwa" możemy łatwo wyłączyć aktywując nasz ulubiony tryb Direct.

Radosław Łabanowski

PIONEER testy
PINK FAUN Streamer 2.16
Streamer 2.16

Pink Faun to marka holenderska, założona przez Triple M Audio - europejską sieć sklepów ze sprzętem Hi-Fi. Początkowa działalność opierała się na sprzedaży podzespołów, kitów do samodzielnego montażu, przeróbkach i naprawach sprzętu audio. Z czasem ofertę rozbudowano o gotowe urządzenia, a dzisiaj katalog przedstawia się imponująco, zawiera niemal wszystko: od kolumn, przez elektronikę (wzmacniacze i źródła), po kable i akcesoria. Źródła sieciowe zajmują w niej szczególnie ważne miejsce. Pink Faun proponuje cztery streamery. Testowany model 2.16 jest formalnie drugim od góry, choć łączy go z topową odmianą 2.16 X sporo bazowych elementów.

TEAC NT-503
NT-503

Japońska firma oferuje zarówno klasycznie wyglądający sprzęt Hi-Fi, jak i urządzenia nawiązujące do form studyjno- profesjonalnych, chociaż o domowym przeznaczeniu. Jednym z nich, i jednym z najnowszych, jest odtwarzacz plików NT-503.

MARANTZ NA8005
NA8005

Pierwszy odtwarzacz sieciowy Marantza, NA7004, pojawił się już w 2009 roku, NA8005 należy do drugiej generacji, na którą składają się NA6005 oraz NA8005, pozostające w cieniu referencyjnego NA-11S1. NA8005 jest partnerem dla PM8005 (wzmacniacz zintegrowany) i SA8005 (odtwarzacz CD/SACD).

Live Sound & Installation październik 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta październik 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista październik 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio październik 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio październik 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu