HiFiMAN
Edition S

HiFiMAN szybko, ale uczciwie zapracował sobie na uznanie. W krótkim czasie przeistoczył się z nieznanego debiutanta w poważnego gracza, popularyzując nie tylko swoją markę, ale i technikę przetworników planarnych, kierowanych jednak do audiofi lów z grubszym portfelem i jednoznacznymi potrzebami - uzyskania jak najlepszego dźwięku w domowym zaciszu. Słuchawki mobilne HiFiMAN-a były z kolei douszne, ale wreszcie pojawia się konstrukcja przenośna, o regularnej wielkości nausznej.

Nasza ocena
Wykonanie
Dość ciężkie słuchawki z dużymi, 50-mm przetwornikami, skórzano-welurowe pady, unikalny system odchylanych paneli muszli (otwarte/zamknięte).
Laboratorium
Po prostu wygodne. Składają się do niewielkich rozmiarów (transport).
Brzmienie
W konfiguracji otwartej swobodne i soczyste; w zamkniętej - bardziej zwięzłe i krótkie. Bas zawsze czytelny i proporcjonalny.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Tym, co w wielu produktach HiFiMAN-a nie wzbudzało entuzjazmu, było opakowanie. HiFi MAN Edition S mają jednak elegancką oprawę, a po otwarciu pudełka zobaczymy jeszcze sztywne, gustowne etui - co nie jest wcale standardem w tej kategorii. Same słuchawki też będą się podobać - metalowe ramki oryginalnych, asymetrycznych muszli, miękkie poduszki oraz wyściółka pałąka.

Cała konstrukcja jest sztywna i dość ciężka. Zachwalając zalety Edition S, producent podkreśla zakres prac nad konstrukcją pałąka. Ma on za zadanie mocno utrzymywać słuchawki na głowie, jednocześnie nie przesadzając z naciskiem. To zadanie tym trudniejsze, że muszle podtrzymują "łamane" przeguby (dzięki którym słuchawki można złożyć).

Regulacja pionowa jest niezależna dla każdej muszli i odbywa się za pomocą mechanizmu zapadkowego. Aby słuchawki się nie przesuwały, po założeniu ich na głowę mechanizm jest rozpierany i nieznacznie się usztywnia; z jednej strony utrudnia to końcową regulację (gdy słuchawki mamy już na głowie), z drugiej - niemal nie pozwala się słuchawkom przesuwać.

W komplecie, oprócz krótkiego przewodu, znajduje się przejściówka na standard 6,3 mm oraz podwójny adapter samolotowy.

W komplecie, oprócz krótkiego przewodu, znajduje się przejściówka na standard 6,3 mm oraz podwójny adapter samolotowy.

Poduszeczki wykończono łącząc skórę i welur, mają one nietypowy, asymetryczny kształt. Na zewnętrznych powierzchniach muszli widać panele z logo firmy, i to ich konstrukcja stanowi o wyjątkowości HiFi MAN Edition S.

Panele zamocowano na magnetycznych pierścieniach, zaślepki można wyjąć, a wówczas, co jest naprawdę unikalne, słuchawki zamknięte staną się...otwartymi. Nie wiem, czy można tak zoptymalizować parametry przetworników i muszli, aby pracowały prawidłowo w obydwu systemach, ale jakiś kompromis zawsze jest możliwy. Mimo niewielkich gabarytów, wewnątrz zainstalowano duże, 50-mm przetworniki.

W komplecie dostajemy krótki (130 cm) kabel ze zintegrowanym uniwersalnym sterownikiem, wtykiem mini-jack i przejściówką na standard 6,3 mm.

Wysiłki projektantów zmierzające do zapewnienia komfortu nie poszły na marne. Edition S są przecież relatywnie niewielkie, a czułem się w nich niemal jak w dużych, domowych słuchawkach, w wariancie otwartym są trudne do przelicytowania, jeśli chodzi o wygodę długich sesji.

HiFiMAN przygotował niekonwencjonalną konstrukcję ze zdejmowanymi klapkami, słuchawki mogą działać jako zamknięte lub otwarte.

HiFiMAN przygotował niekonwencjonalną konstrukcję ze zdejmowanymi klapkami, słuchawki mogą działać jako zamknięte lub otwarte.

Odsłuch

HiFi MAN Edition S trzeba posłuchać w dwóch konfiguracjach. Ja zacząłem od wersji zamkniętej, tak "złożone" słuchawki są dostarczane w fabrycznym opakowaniu i - uwaga - kto nie zajrzy do instrukcji i nie wytropi możliwości, jakie daje układ klapek, nie pozna zasadniczych możliwości Edition S.

Co ciekawe, już w układzie zamkniętym bas jest oszczędny, a całe brzmienie może wydawać się twarde i mechanicznie. Za zaletę można uznać dobre zrównoważenie i dyscyplinę, ale dźwięk nie jest soczysty ani lotny. Uzyskanie większej swobody, błysku, ale też elegancji i szlachetności, wymaga konfiguracji otwartej. Uwolniona zostaje zarówno energia, jak i subtelności, dźwięk staje się zarazem bliski i bezpośredni, jak też otwarty i przestrzenny - scena jest czytelna, dźwięki wychodzą ze środka głowy. Bas pozostaje krótki i chociaż jest go proporcjonalnie nawet mniej, to całość wydaje się spójna i kompletna.

Po złożeniu słuchawki zajmują niewiele miejsca, edycja mobilna zawiera również eleganckie, owalne etui z karabińczykiem.

Po złożeniu słuchawki zajmują niewiele miejsca, edycja mobilna zawiera również eleganckie, owalne etui z karabińczykiem.

Radosław Łabanowski

Parametry
HiFiMAN Edition S
Typ Zamknięte
Poduszka Wokółuszne
Masa 248
Impedancja (Ω) 18
Pasmo przenoszenia (Hz) 15-22 000
Sterowanie (podst./MFI/Android) tak / nie / nie
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
HiFiMAN testy
CTA408
COPLAND
CTA408
Wzmacniacze stereo

Nawet najsłynniejszym i największym firmom sukces nie jest dany raz na zawsze. Pojawiają się, trwają, a potem (nie)spodziewanie znikają. Historia Coplanda jest wyboista, usłana wzlotami i... W latach 80. Copland wyrósł na autorytet w dziedzinie wzmacniaczy, sławę przyniosły mu modele CTA401 oraz CTA501. W latach 90. rozbudowano ofertę, również o odtwarzacze CD. Dzisiaj jest ona ponownie skupiona na wzmacniaczach (jedyny wyjątek to przetwornik cyfrowo-analogowy DAC215); mamy do wyboru dzielony CTA305/CTA506 oraz zintegrowane CTA405 (dostępny w dwóch odmianach) i CTA408 - najnowszy w ofercie.

E-480
ACCUPHASE
E-480
Wzmacniacze stereo

Accuphase w zasadzie nie wywołuje wśród audiofilów kontrowersji. Wszyscy tę markę znają i szanują, chyba każdy chciałby mieć jakiegoś "Accu", ale na takie "szczęście" potrzeba więcej kasy. Firma zasłużyła sobie na taką reputację 40-letnią historią, konsekwentnie wysoką jakością dźwięku, będącą pochodną technicznej solidności, staranności i fachowości projektantów, co z perspektywy naszych testów widać też w pomiarach laboratoryjnych. Każdy może słyszeć "po swojemu", ale obiektywne parametry zaświadczają, że pochwały dla brzmienia nie są w tym przypadku ani trochę naciągane.

SV-200
VINCENT
SV-200
Wzmacniacze stereo

Wzmacniacze w formatach charakterystycznych dla kompletnych miniwież widzimy ostatnio coraz częściej. Vincent SV-200 wchodzi w ten nowoczesny nurt z rozwagą i elementami konserwatywnymi. Kompaktowa obudowa z jednej strony, z drugiej – klasyczny układ obudowany ostrożnie kilkoma dodatkami. Wyłania się z tego bardzo atrakcyjny produkt, bowiem SV-200 ma w zanadrzu jeszcze co najmniej jedną gorącą niespodziankę. Aby zachęcić i podkreślić audiofilskie ambicje, Vincent proponuje znany u siebie klimat – lampy, a dokładnie konstrukcję hybrydową. W każdym takim przypadku Vincent eksponuje lampy przysunięte do przedniej ścianki i widoczne przez okrągłe okno, a na dodatek dodatkowo podświetlone.

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio wrzesień 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu