B&O PLAY H4

B&O PLAY
H4

Słuchawki

W produktach B&O Play widać najnowsze trendy audio i skandynawskie wzornictwo. Jednocześnie marka skupia się na dwóch gatunkach - słuchawkach i głośnikach Bluetooth. Proponuje aż kilkanaście słuchawek. Niemal połowa z nich to konstrukcje bezprzewodowe. Jeszcze rok temu za bezprzewodowe, nauszne słuchawki B&O Play trzeba było zapłacić blisko 2 tys. złotych. Zaprezentowane wiosną H4, za znacznie niższą cenę, pozwolą B&O stanąć w szranki na zdecydowanie szerszym rynku.

W niemal każdym produkcie marki B&O Play widać efekty pracy "nadwornego" designera Jakoba Wagnera. Słuchawki są elementem ubioru i stylu właściciela, przedmiotem wybieranym często z wielką uwagą właśnie pod tym kątem. Jakość materiałów i kolorystyka ma tutaj ogromne znaczenie. Dlatego H4 są dostępne aż w sześciu wersjach. Klasyczny beż, szarości, czerń, a może intrygująca, elegancka fuksja lub nieco szalona odmiana mandarynkowa? Dobrze, że każde brzmią tak samo...

B&O Play H4 - wykonanie

Okrągłe, pękate poduszki wykonano z owczej skóry. Muszle można obracać o 90 stopni, co ułatwia złożenie i przewożenie słuchawek, ale dziwne, że w komplecie nie ma żadnego etui. Tylna obudowa muszli jest wprawdzie plastikowa, lecz zwieńczona efektownym, aluminiowym "kapslem".

Pałąk w górnej części obszyto skórą; w dolnej, przylegającej do głowy - uzupełniono sprężystym materiałem i zewnętrzną, tekstylną warstwą. Wykonane ze stali nierdzewnej srebrne "listwy" mocujące muszle wsunięto w obudowę pałąka, realizując w ten sposób podstawową regulację. Jej zakres jest całkiem duży, chociaż nie ekstremalny. Najważniejsze, że B&O Play H4 przyjemnie leżą na głowie, nie uciskają przesadnie, ale też nie mają tendencji, by się przesuwać.

Obydwie muszle B&O Play H4 łączy kabel obleczony tekstylną plecionką, co samo w sobie wygląda rasowo, szkoda tylko, że w taki sam sposób nie wykonano kabla sygnałowego, ma on smutny szary kolor i gumową izolację. Muszle oznaczono wyraźnie symbolami kanałów na chroniących przetworniki siateczkach. Jedna z muszli jest zupełnie "czysta", na drugiej zgromadzono wszystkie gniazda i manipulatory.

Na jednej muszli skupiono wszystkie przyciski i gniazda; chociaż ich przeznaczenie jest raczej oczywiste, to brak oznaczeń może na początku sprawić kłopot.

Na jednej muszli skupiono wszystkie przyciski i gniazda; chociaż ich przeznaczenie jest raczej oczywiste, to brak oznaczeń może na początku sprawić kłopot.

B&O Play H4 - obsługa

Do ładowania  B&O Play H4 służy port Micro-USB, jest też wejście analogowe, obsługę ograniczono do trzech klawiszy. Tymi na skraju regulujemy głośność oraz poruszamy się pomiędzy utworami (poprzez przytrzymanie odpowiedniego przycisku), środkowy włącza i wyłącza zasilanie. H4 nie są wyposażone w żadne dodatkowe systemy, nie mają układu redukcji hałasu, można tylko polegać na dobrych właściwościach izolacyjnych samych poduszek.

W modzie są teraz mobilne aplikacje wspomagające funkcjonowanie słuchawek, do H4 również taką zaprojektowano. Jej działanie ogranicza się właściwie do korekt charakterystyki częstotliwościowej, choć producent zrobił to w dość oryginalny sposób - za pomocą profili dźwiękowych (np. czyste, jasne czy relaksujące), jest też funkcja ręcznej equalizacji.

W każdej muszli pracuje przetwornik o średnicy 40 mm. B&O Play H4 korzystają z nowoczesnego protokołu Bluetooth v4.2 oraz kodowania AAC (oczywiście wraz z obowiązkowym SBC).

Duże, okrągłe poduszki wykończono miękką, owczą skórą, izolacja od zewnętrznych źródeł jest dobra, choć wyłącznie pasywna.

Duże, okrągłe poduszki wykończono miękką, owczą skórą, izolacja od zewnętrznych źródeł jest dobra, choć wyłącznie pasywna.

Odsłuch

Na podstawie deklaracji producenta, który podkreśla jakość niskich rejestrów, można by teoretycznie podejrzewać różne sytuacje, począwszy od audiofilskiej dokładności basu, skończywszy na efektownym rozpasaniu, oczekiwanym może nawet przez większą grupę klientów, którym słuchawki mają dostarczyć frajdę, a nie służyć do pracy czy realizować jakieś ambitne cele. Faktem jest, że  B&O Play H4 pozwalają sobie w tym zakresie na nieco więcej, niż przeciętnie słuchawki tego testu, ale stwierdzenie to nie powinno jeszcze zniechęcać nikogo, kto wcale nie tęskni za mocnym basem.

B&O Play H4 mają do zaoferowania brzmienie na tyle żywe i atrakcyjne pod wieloma względami, że bas wcale nie jest tutaj jednoznaczną dominantą, nie podporządkowuje sobie całego przekazu. Umiejętnie wyeksponowano również wysokie tony. Charakterystyka staje się przez to lekko "wykonturowana", lecz zachowano w tym umiar i utrzymano dobre proporcje, miałem wrażenie, że lepiej byłoby niczego w tym brzmieniu nie ruszać, bo jest dobrze - tak jak jest.

Ważna jest też klarowność skrajów pasma - bas nie muli, a góra nie szeleści, w charakterze jest selektywna, ale nadmiernie nie błyszczy i nie iskrzy. Bas jest odpowiedzialny zarówno za wrażenie potęgi, dobrego wsparcia średnicy, lekkiego ocieplenia, jak również dynamiki. Brzmienie się nie rozlewa i nawet lekko cofnięty górny środek zachowuje płynność z sąsiednimi podzakresami.

Zbliżone rezultaty uzyskujemy w połączeniu bezprzewodowym i przewodowym. Oczywiście pewne zmiany daje się zauważyć; po kablu brzmienie jest wygładzone, subtelniejsze, pokazuje więcej niuansów, aczkolwiek przejście do transmisji bezprzewodowej wcale nie wiąże się z degradacją i dyskomfortem; charakterystyka tonalna pozostaje w zasadzie bez zmian.

H4 mają kilka stylowych detali, takich jak otoczony tekstylną plecionką kabel łączący lewą i prawą sekcję.

H4 mają kilka stylowych detali, takich jak otoczony tekstylną plecionką kabel łączący lewą i prawą sekcję.

Kto się Apple kłania

Wśród sposobów kodowania stosowanych w ramach transmisji audio Bluetooth, standard AAC występuje stosunkowo rzadko, co znajduje odzwierciedlenie w specyfikacji słuchawek zgromadzonych w tym teście. Standard ten jest jednak ważny dla użytkowników mobilnych urządzeń Apple, takich jak iPhone czy iPad, którzy planują zakup słuchawek bezprzewodowych.

Gdy niemal cały świat skierował się w stronę kodowania aptX, oferującego wysoką jakość dźwięku (zresztą oznaczenie aptX stało się wręcz synonimem dobrego dźwięku w połączeniach Bluetooth), Apple konsekwentnie ignoruje ten format, stosując od lat konkurencyjne rozwiązanie. W tym miejscu pomijamy wyższość jednego nad drugim (bo tu zdania mogą być podzielone). Rzecz jednak w tym, że aby korzystać z zalet AAC oraz każdego innego kodowania (w tym także aptX), musi zostać spełniony warunek kompatybilności źródła i odbiornika.

Słuchawki wspierające aptX (takich modeli jest najwięcej) nie przyjmą sygnału AAC ze sprzętu mobilnego Apple. Nie oznacza to wcale, że takie słuchawki nie będą z iPhone’ami współpracować. Kompatybilność zostanie jednak zapewniona tylko w podstawowej warstwie standardu Bluetooth, czyli SBC.

Co ciekawe, komputery Apple (z systemem operacyjnym tej firmy) obsługują standard aptX. Kwestia dotyczy nie tylko słuchawek, ale także systemu Bluetooth we wzmacniaczach, amplitunerach czy przetwornikach DAC.

Radosław Łabanowski

Podstawowe dane

  • 1 300 zł
MASTER & DYNAMIC MW50

MASTER & DYNAMIC
MW50

Cena: 2 100 zł

B&O PLAY Beoplay H9i

B&O PLAY
Beoplay H9i

Cena: 2 200 zł

AUDIO-TECHNICA ATH-DSR9BT

AUDIO-TECHNICA
ATH-DSR9BT

Cena: 2 333 zł

ULTRASONE Signature XDP

ULTRASONE
Signature XDP

Cena: 2 000 zł

Zobacz także
Audio - wrzesień 2018

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Zapraszamy na wielką galę EISA - w tym roku aż 35 nagród dla urządzeń audio - stereo i wielokanałowych, stacjonarnych i przenośnych, analogowych i cyfrowych. Kolumny, słuchawki, wzmacniacze, odtwarzacze, gramofony, daki, amplitunery, całe systemy... To najważniejszy ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj

PIONEER
SE-MASTER 1

PIONEER SE-MASTER 1

Kilka lat temu uczestniczyłem w konferencji prasowej Pioneera. Po bardzo długim okresie dominacji urządzeń wielokanałowy...

Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio