DALI Rubicon 6

DALI
Rubicon 6

Zespoły głośnikowe

Dali dorobiło się bardzo bogatej oferty, liczbą serii przelicytowuje każdego producenta w tym teście. Od kilku ładnych lat jest już firmą pierwszoligową, o zasięgu globalnym, chociaż najstarsi audiofile pamiętają inne czasy... Nazwę Dali odczytuje się dzisiaj jako "Danish Audiophile Loudspeaker Industry", ale u samych swoich początków oznaczała "Danish-American Loudspeaker Industry" (ze względu na związki z amerykańską firmą Cervin-Vega, które szybko się skończyły).

Odsłuch

Konfrontacja Dali z B&W pokazała różnice nie tyle drastyczne, co znamienne – wynikające z dobrze utrwalonych, odmiennych stylów. Myślę, że nie trzeba innych przykładów, sprawdzania innych modeli, aby dowiedzieć się, o co chodzi ich konstruktorom, do jakiego klienta adresują swoje projekty, co jest w zasięgu ich możliwości, a co pozostaje nieosiągalne.

Obydwie konstrukcje – Bowers & Wilkins CM10 S2 i Dali Rubicon 6 – są więc reprezentatywne dla każdej z firm, ale jednocześnie trochę tendencyjne... trochę za dobre, jak na "średnią", pokazują obydwa firmowe profile z ich najlepszych stron, minimalizują problemy, maksymalizują zalety, a mimo to pozostawiają wyraźne obszary, w których jedna daje radę temu, czego nie potrafi druga – i na odwrót. Część z tych różnic pozostaje w sferze techniki, jaką dysponuje określony producent, a część jest bardziej swobodnym wyborem projektanta szykującego ostateczne zestrojenie kolumny.

Rubicon jest kolejną serią Dali, w której wprowadzono SMC – rozwiązanie redukujące zniekształcenia. Wcześniej rozpoznawałem jego wpływ na brzmienie (testowanych już innych Rubiconów i Epiconów) jako poprawę przejrzystości i czytelności, chociaż bez śladu przejaskrawienia – raczej jako stworzenie ciemniejszego tła, gwarantującego lepszy kontrast.

Detale pojawiają się wyraźnie, w doskonałej gradacji, zróżnicowaniu, bogactwie, ale pozostają łagodne; nie są wyostrzane, lecz cyzelowane – to najbardziej wyrafinowana mikrodynamika, w której detaliczność przestaje być strumieniem czy nawet feerią drobnych informacji, ale jest kwestią czystości, proporcji i wzajemnych relacji. Dali potrafią grać do nas szeptem, a i tak łatwiej go zrozumieć niż niejeden krzyk...

Głośniki Rubicona nie imponują magnesami tak potężnymi, jak te u niektórych konkurentów, ale to właśnie w nich znajduje się specjalny system oparty na materiale SMC, który ma zapewniać najniższe zniekształcenia.

Głośniki Rubicona nie imponują magnesami tak potężnymi, jak te u niektórych konkurentów, ale to właśnie w nich znajduje się specjalny system oparty na materiale SMC, który ma zapewniać najniższe zniekształcenia.

W bezpośrednim porównaniu z CM10 S2 mogą wydawać się odrobinę przymatowione, jak też wygładzone. Chyba najlepiej nazwać to "satynowością", zwłaszcza w zakresie średnich tonów; dźwięki nie błyszczą tak mocno, nie iskrzą, ale też nie wpadają w szorstkość. Na tej skali B&W mają większy rozmach, grają mocniej, dobitniej, bardziej impulsywnie i pikantnie, natomiast Dali są w barwie i fakturze łagodniejsze, bardziej pastelowe, chwilami zaokrąglone, a jednak to po stronie duńskiej konstrukcji i duńskiego brzmienia jest więcej otwarcia, świeżości, powietrza, swobody tworzącej komfort, a nie napięcie.

Źródła takiej sytuacji, powstania takich kombinacji są wręcz trywialne i dość łatwo je zlokalizować,. Wysokie tony z Dali są prowadzone przez kopułkę jedwabną i "wykończone" wstążką – stąd płynie aksamitność, delikatność, a zarazem oddech i lekkie, zwiewne wybrzmienie, wykończenie każdego dźwięku, który tylko jest w stanie sięgnąć tak wysoko swoimi harmonicznymi.

Nie ma w tym zakresie śladu dzwonienia, metaliczności, agresywności; jest tylko to, co przyjemne. Zgoda, dźwięki z natury mocniejsze, ostrzejsze, uderzenia w blachy, dęciaki, a także werbel są oddawane przez CM10 S2 bardziej naturalistycznie, "studyjnie", bez litości, zwłaszcza w fazie ataku. Za to Rubicon w wybrzmieniach rozwija skrzydła pozwalając wręcz poczuć akustykę i atmosferę. B&W chętniej atakuje, Dali lubi rozpieszczać; B&W jest bardziej pryncypialny w pokazaniu i uporządkowaniu detali, Dali stara się odtwarzać kształty, tkankę, szanować, a nawet samemu kreować subtelniejsze klimaty. Drugi filar takiej konstrukcji brzmienia to oczywiście niskie tony.

Dla wielu słuchaczy, również ze względu na muzykę, jaką kolumny zostaną nakarmione, to właśnie bas może być tym, co zdecyduje o wyborze, co będzie pierwszym wrażeniem, co zostanie zapamiętane jako największa atrakcja tego brzmienia. Będzie w tym teście bas jeszcze donośniejszy, zresztą już CM10 S2 pokazały świetną kondycję, trudno się z nimi licytować pod względem dynamiki i konturowości, Rubicony proponują coś innego, może nie skrajnie odmiennego, ale mniej bezwzględnego, bardziej swojskiego – bas sprężysty, z odrobiną miękkości i poluzowania. Nie można czepiać się zasadniczej kontroli i selektywności, poszczególne dźwięki są czytelne i poukładane, ale już nie "wyciosane", muzyka pulsuje, płynie, rytm nie jest ani podkreślany, ani osłabiany.

Przy tym basu jest dość dużo, najogólniej ma podobne "udziały" w całym przekazie, jak w przypadku CM10 S2. Patrząc pod tym kątem, można stwierdzić, że są to kolumny dla słuchaczy lubiących bas. Na swój sposób wszystko w brzmieniu tych kolumn do siebie pasuje – takie właśnie niskie tony, nasycone, rozciągnięte, ale wciąż dostatecznie zwinne i nawet delikatne, odpowiadają opisanemu już charakterowi wysokich; skrajne zakresy są więc lekko wyeksponowane, aktywne, a zarazem nie wnoszą żadnej agresywności, ostrości czy twardości, nie są źródłem żadnych "przykrości", które słuchacz musiałby oswajać w imię bliskiego kontaktu ze wszystkimi elementami nagrania.

Dali ozdabia magnesy tak eleganckimi naklejkami, jakby wiedziało, że kolumny będą w testach „rozbierane”, albo jakby działało na rynku car-audio lub DIY – ale nic nam o tym nie wiadomo.

Dali ozdabia magnesy tak eleganckimi naklejkami, jakby wiedziało, że kolumny będą w testach „rozbierane”, albo jakby działało na rynku car-audio lub DIY – ale nic nam o tym nie wiadomo.

Średnica jest proporcjonalnie dokładna i plastyczna, w tym zakresie nie rozgrywa się żaden dramat, ani nie dzieją się żadne czary. Skoro skraje pasma są podniesione, to średnica jest relatywnie słabsza, ale dzięki opisanej już łagodności basu i wysokich nie zostaje zadudniona ani zasypana; sama nie jest nawet rozjaśniona, nie jest też podgrzana i podlana niskotonowym sosem – łapie dobrą wewnętrzną równowagę i mości się wygodnie (dla naszych uszu), co dobrze słychać na wokalach, zawsze znajomych, tonalnie poprawnych, umiarkowanie ekspresyjnych, ale naturalnych i dobrze ustawionych na scenie.

Nie musimy się skupiać na odbiorze żadnego dźwięku, żadnego elementu nagrania, bo wszystko "wchodzi" lekko, łatwo i przyjemnie. Jest w tym brzmieniu wyśmienita spójność wykraczająca poza płynność charakterystyki, nie ma stresu, nie ma wielkiego temperamentu i potężnych porcji dynamiki, nie ma mechaniczności i sterylności, nie ma żadnych "wyczynów" i popisów. Jest bezpieczne, a zarazem całkiem wyrafinowane w eleganckim połączeniu żywości z umiarkowaniem. Na każdą okazję i do każdej muzyki.

Andrzej Kisiel

Parametry

DALI Rubicon 6

  • Moc [W] 40-200
  • Wymiary [cm]* 99 x 20 x 38
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 86
  • Impedancja (Ω)** 4
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Dali ma swój utrwalony, firmowy sposób strojenia układów dwuipółdrożnych (i wywodzących się z nich układów takiego typu, jak wszystkie "Szóstki"). Głośnik nominalnie niskotonowy jest filtrowany relatywnie wysoko i łagodnie, więc obydwie 18-tki mogą być uważane za nisko-średniotonowe, chociaż o zróżnicowanych charakterystykach, a układ filtrów zapewnia zarówno umiarkowane przesunięcia fazowe między tymi przetwornikami, jak i niewielką zmienność modułu impedancji ułatwiającą pracę wzmacniaczom.

Jest to zresztą właściwość, którą producent chwali się w swoich katalogach i ma do tego pełne prawo, bowiem faktycznie charakterystyka impedancji np. Rubicona 6 jest pod każdym względem "najłatwiejsza" wśród wszystkich impedancji tego testu. Po przejściu dwóch bas-refleksowych wierzchołków w zakresie niskich częstotliwości (które też nie są bardzo wysokie) charakterystyka płynie bardzo łagodnie i, co ciekawe, Dali uzyskuje taki rezultat bez stosowania w zwrotnicy dodatkowych obwodów linearyzujących impedancję (mogących wprowadzać swoje własne problemy).

Ponadto minimum przy 130 Hz ma wartość ponad 4 Ω, a mimo to producent nie zawyża impedancji znamionowej nawet do wartości 6 Ω, lecz pryncypialnie podaje wartość 4 Ω! Porównajmy fakty – charakterystykę impedancji Rubicona 6, z ponad 4-omowym minimum, z charakterystyką impedancji CM10 S2, z 3-omowym minimum. A teraz porównajmy dane z katalogów: Rubicon ma deklarowaną impedancję znamionową 4 Ω (zgodnie z prawdą), a CM10 S2 – 8 Ω. Czy mam coś jeszcze tłumaczyć?

Producent określa konstrukcję jako "2,5 + 0,5-drożną" i podaje trzy częstotliwości podziału: 800 Hz, 2,6 kHz i 14 kHz. Pierwsza oznacza częstotliwość, przy której dolny głośnik niskotonowy (nisko-średniotonowy?) "ustępuje" górnemu na 3 lub 6 dB (powyżej różnica ta się zwiększa z nachyleniem 6 dB/okt.); przy 2,6 kHz mamy najbardziej klasyczną częstotliwość podziału, wyznaczoną przez przecięcie charakterystyk głośników filtrowanych – górnego nisko-średniotonowego i wysokotonowej kopułki. Wreszcie przy 14 kHz następuje (podobno) przecięcie charakterystyki kopułki (ale "od góry" niefiltrowanej) z przetwornikiem wstęgowym (oczywiście "od dołu" filtrowanym).

W przeszłości ten właśnie podział był źródłem problemów, jako że zintegrowanie przetworników przy tak krótkich falach (fala 14 kHz ma długość 2,5 cm) jest bardzo trudne – niewielka zmiana kąta w płaszczyźnie pionowej oznacza duże przesunięcie fazy między falami od obydwu przetworników; jednak od jakiegoś czasu temat wydaje się opanowany w sposób wręcz zaskakujący, bowiem na żadnej z mierzonych charakterystyk nie widać wyraźnego osłabienia – ani przy 14 kHz, ani w okolicy.

Dzięki działaniu przetwornika wstęgowego mamy bardzo dobre rozpraszanie w płaszczyźnie poziomej (równe dojście charakterystyki z osi 30° do 15 kHz, wciąż dość wysoki poziom przy 20 kHz), chociaż w pomiarach nie widać kolosalnej różnicy w stosunku do pracy pojedynczej, wysokiej klasy kopułki (warto porównać z charakterystyką Excite 44, gdzie też zastosowano 28-mm kopułkę jedwabną). Przejście przez podział między nisko- -średniotonowym a kopułką przebiega bez poważnych zakłóceń i chociaż do ideału trochę brakuje, to widoczne pofalowania nie muszą oznaczać brzmieniowych problemów.

Chcąc zająć teoretycznie najlepszą pozycję, nie powinniśmy jednak siedzieć zbyt wysoko, bowiem wówczas pogłębia się osłabienie w okolicach 2 kHz i pojawia jeszcze jedno, wąskopasmowe przy 5 kHz (+7° – krzywa niebieska), jeżeli usiądziemy nisko (-7° – krzywa zielona), znajdziemy się w zasięgu charakterystyki podobnej, jak na osi głównej. Zgodnie z zaleceniami Dali, kolumn nie powinniśmy kierować wprost na miejsce odsłuchowe, ale pozostawić z osiami biegnącymi na zewnątrz; tłumaczy to wyeksponowanie wysokich tonów na osi głównej, najładniejsza charakterystyka pod tym względem pojawia się na osi 15°.

Niskie częstotliwości są wyraźnie wzmocnione, dzięki czemu spadek -6 dB, odniesiony do poziomu średniego, notujemy bardzo nisko – przy 30 Hz. Dali nie podaje aż tak wielu parametrów jak B&W, ale ma w zwyczaju informować o częstotliwości strojenia bas-refleksu (i to z dokładnością do 0,5 Hz; tutaj – 33,5 Hz). Nie należy z tego wyciągać żadnych wniosków co do pasma przenoszenia, więc inni producenci nie wtajemniczają nas w takie szczegóły konstrukcyjne. Jednak skoro zwyczajowo podaje się częstotliwości podziału, można też i tę...

Czułość wynosi 86 dB, co przy stwierdzonej już, łatwej impedancji jest wynikiem całkiem dobrym i pozwalającym podłączyć Rubicony 6 do szerokiej gamy wzmacniaczy.

Podstawowe dane

Nasza ocena

  • Wykonanie: Wśród konkurentów w swojej klasie cenowej konstrukcja najlżejsza, ale technicznie zaawansowana i estetycznie wysmakowana. W głośnikach nisko-średniotonowych układy magnetyczne SMC, hybrydowy moduł wysokotonowy, cztery atrakcyjne wersje kolorystyczne.
  • Laboratorium: Wyeksponowane niskie częstotliwości, spadek -6 dB przy 30 Hz, dobre wyrównanie zakresu średnio-wysokotonowego, tylko z niewielkimi zmianami w badanym zakresie kątów. Żadnych problemów integracji w ramach modułu wysokotonowego, ale maskownica trochę przeszkadza. Impedancja łatwa (najłatwiejsza w teście), znamionowo 4-omowa, z minimum na poziomie 4,5 Ω i niewielką zmiennością w całym pasmie. Czułość 86 dB.
  • Brzmienie: Obfity, rozciągnięty, ale i sprężysty bas; plastyczna i delikatna średnica; świeża, otwarta góra, dużo subtelnego detalu i wybrzmień. Żadnych ostrości, dużo przyjemności.
REVEL Concerta 2 M16

REVEL
Concerta 2 M16

Cena: 3 800 zł

MONITOR AUDIO Silver 50

MONITOR AUDIO
Silver 50

Cena: 3 200 zł

BOWERS & WILKINS 606

BOWERS & WILKINS
606

Cena: 3 000 zł

Zobacz także
Audio - kwiecień 2019

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Mimo zmian na rynku i pojawiania się nowych kategorii urządzeń, wzmacniacze stereofoniczne zachowują mocną pozycję. Pięć modeli w przystępnej cenie 2000 zł tworzy ciekawy wybór, a przede wszystkim udostępnia przyzwoitą moc i jakość dźwięku. Znamienne dla ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj

AVANTGARDE ACOUSTIC
Trio + Sub 231 XD cz.2

AVANTGARDE ACOUSTIC Trio + Sub 231 XD cz.2

W drugiej części prezentacji systemu Avantgarde Trio skupiamy się na opisie konstrukcji samych Trio, pozostawiając z bok...