AUDIO PHYSIC Tempo Plus

AUDIO PHYSIC
Tempo Plus

Zespoły głośnikowe

Wszystkich znanych wersji Tempo, wraz ze specjalnymi edycjami, było w sumie już dziesięć, a niewykluczone, że o jakiejś nie wiemy... To też znamienne, nie tylko dla tempa, w jakim pracuje Audio-Physic, ale i szacunku dla własnej tradycji. Już początki firmy i jej pierwsze, odważne projekty, przyniosły jej rozgłos i wysoki prestiż w audiofilskim świecie. A tym "najpierwszym" było właśnie Tempo.

Nie pamiętam i nie potrafię ustalić, jakie wersje Tempo testowaliśmy wcześniej, musiało to więc być bardzo dawno, skoro nie zostało objęte przez cyfrową archiwizację naszych testów. Nie mogę więc mieć pewności, że w ogóle kiedykolwiek testowaliśmy jakiekolwiek Tempo, chociaż to byłoby swoistym paradoksem, jako że w sumie Audio-Physiców przetestowaliśmy sporo, model Tempo wcale nie należy do najdroższych, miał już tyle wersji, a jego historia zaczęła się jeszcze wcześniej, niż historia "Audio"...

Myślę, że gdyby szukać wśród modeli Audio-Physica tego jednego, który najbardziej zasługuje na tytuł "kultowego", to można by się zgodzić właśnie na Tempo, nawet nie uściślając, o którą wersję chodzi, bo chodzi właśnie o długą tradycję wszystkich "pokoleń". Pierwsze Tempo naprawdę zapadło mi w pamięć, mimo że nie jestem tak dobrym kronikarzem Audio-Physica, jak koledzy z zaprzyjaźnionego (czytaj: konkurencyjnego) miesięcznika.

Pierwsze Tempo poznałem już wtedy, gdy nikt z nas o testowaniu sprzętu jeszcze nie myślał, jednak ich konstrukcja, pozornie prosta, była dość oryginalna. Był to układ dwudrożny, z 18-cm Scan- -Speakiem (z membraną Kevlarową i korektorem fazy) i 25-mm, aluminiową kopułką Seasa, w dość dużej (jak na jedną 18-kę) obudowie wolnostojącej, ze specyficznie dostrojonym bas-refleksem. Charakterystyka sięgała swobodnie aż do 30 Hz, aby dopiero poniżej stromo opadać - kosztem słabszej odpowiedzi impulsowej, co trochę stało w sprzeczności z nazwą "Tempo".

Łatwiej dostrzegalną cechą było pochylenie przedniej ścianki, związane z koncepcją skorygowania faz przy zastosowaniu filtrów 1. rzędu. Wreszcie kształt całej charakterystyki przetwarzania był, zwłaszcza jak na tamte czasy i pochodzenie producenta, wręcz rewolucyjny - wspomnianemu rozciągnięciu basu nie towarzyszyło bowiem jego podbicie, a poziom wysokich tonów był wręcz obniżony w stosunku do reszty pasma, co zupełnie się nie zgadzało z ówczesną konwencją strojenia niemieckich kolumn, najczęściej mających charakterystykę w kształcie "wanny", czyli z wyeksponowanymi skrajami pasma. Audio-Physic zaproponował zupełnie inną "kulturę", mającą związek z "brytyjskim brzmieniem", ale również własny, indywidualny styl, w którym duże znaczenie ma zakres średnich tonów i budowanie przestrzeni.

Z drugiej strony, nie należy się łudzić, że wszystkie konstrukcje firmy, powstałe w ciągu już grubo ponad trzydziestu lat, grają tak samo lub choćby podobnie; zmianom ulegały konfiguracje, typy stosowanych przetworników, wreszcie pracowali nad nimi różni ludzie. Mimo to wciąż słychać pewne pierwotne założenia; chyba nikt nigdy nie mógł się poskarżyć, że Audio-Physiki grają zbyt jasno i ostro...

Doskonałym przykładem zarówno dla różnic, jak i kontynuacji, są aktualne Tempo 25 Plus. Ich charakterystyka przetwarzania, od której brzmienie nie zależy wyłącznie, ale związek jest oczywisty, wygląda dość podobnie (przynajmniej w zakresie średnio-wysokotonowym) jak pierwszych Tempo, a ponieważ kształt ten jest specyficzny, rzadko spotykany w kolumnach innych firm, więc o przypadku nie ma mowy.

Czytaj również: Jakie są najlepsze materiały dla membran głośników niskotonowych i średniotonowych?

Charakterystyczny kształt obudowy, znany z kilku modeli Audio-Physica, pozwala zredukować fale stojące, a przede wszystkim uzyskać większą objętość przy określonej szerokości frontu, ograniczonej do wielkości głośnika średniotonowego. Stąd też kształt ten ściśle wiąże się z układem trójdrożnym, konfi - guracją z głośnikami niskotonowymi na bocznych ściankach.

Charakterystyczny kształt obudowy, znany z kilku modeli Audio-Physica, pozwala zredukować fale stojące, a przede wszystkim uzyskać większą objętość przy określonej szerokości frontu, ograniczonej do wielkości głośnika średniotonowego. Stąd też kształt ten ściśle wiąże się z układem trójdrożnym, konfiguracją z głośnikami niskotonowymi na bocznych ściankach.

Seria Tempo - konstrukcja

Już pierwsze Tempo miały pochyloną przednią ściankę, co wówczas było rozwiązaniem bardzo oryginalnym, chociaż niedługo potem wielu innych konstruktorów poszło tym tropem (nie znaczy to, że "kopiowali" Audio-Physica, bo myśląc w ten sposób, można by zarzucić Audio-Physicowi, że skopiował jakiś pierwszy, zapomniany już układ dwudrożony, z 18-cm nisko-średniotonowym i 25-mm kopułką). Z kolei w pierwszej wersji Virgo pojawiły się jeszcze inne założenia konstrukcyjne - układ trójdrożny z wąską obudową, w której głośnik niskotonowy został zainstalowany na bocznej ściance, a na froncie średniotonowy o znacznie mniejszej średnicy (początkowo była to 12-ka).

Taka konfiguracja stała się z czasem jeszcze wyraźniejszym znakiem rozpoznawczym Audio-Physica, chociaż i ona nie mogła zostać opatentowana, i spotkamy ją w konstrukcjach innych firm. W pierwszych Virgo front nie był jednak pochylony, na początku działalności widać, że konstruktorzy nie tyle szukali i tworzyli elementy zapewniające identyfikację i rozpoznawalność na rynku, co ze szczerej pasji poszukiwali i eksperymentowali z bardzo różnymi układami, adekwatnymi też do wielkości.

Każda konstrukcja była unikalna, wnosiła coś nowego. Przecież pierwsze flagowe Caldery były jeszcze czymś innym, a później nie powstało już nic podobnego... Dopiero później pojawiło się myślenie "polityczne", tworzenie całych serii, czytelnej hierarchii, na podstawie wyważonych różnic i podobieństw, utrwalanie obrazu "typowego" Audio-Physica.

Wkrótce połączono dwa najważniejsze, architektoniczno-układowe rozwiązania Audio-Physica, czyli pochylony front i niskotonowe na bocznej ściance, oczywiście tylko w modelach trójdrożnych (lub jeszcze bardziej rozwiniętych); jednak Tempo pozostawało modelem ze "średniej półki" i szybko takiej formy nie przybrało.

Druga wersja była wciąż dwudrożna (nie licząc edycji SE pierwszej wersji), trzecia (i jej "poprawiona" edycja 3i) - dwuipółdrożne, dopiero czwarta wersja weszła w schemat trójdrożny (z niskotonowymi po bokach), w piątej - obudowa uzyskała taki kształt, jaki widzimy do dzisiaj (boki wygięte), szósta wersja była bardzo podobna do piątej (wymieniono przetworniki), a po szóstej była jubileuszowa (na 25-lecie) - Tempo 25 - w której zastosowano głośnik wysokotonowy typu HHCT 2 (Hyper Holographic Cone Tweeter w wersji 2.), nieco wcześniej wprowadzony w najlepszych konstrukcjach firmy. Potem było Tempo 25 plus+ (zmiana terminala przyłączeniowego), wreszcie testowany model Tempo Plus, gdzie za najważniejszą zmianę można uznać pojawienie się nowego HHTC - już 3. generacji.

Tego rodzaju udoskonalenia bardzo trudno ocenić "na oko", możemy producentowi dawać, albo nie dawać wiarę, a on może wykonywać ruchy pozorowane, albo włożyć dużo wysiłku i osiągać poprawę, którą dobrze usłyszymy, a nawet zobaczymy - ale dopiero w pomiarach. W tym przypadku nie należy zmiany lekceważyć i "między bajki włożyć", bo właśnie nasze laboratorium wykazało, że charakterystyka w zakresie wysokich tonów jest wyraźnie inna (i tę "inność" można uznać za "lepszość") niż w konstrukcjach, również przez nas mierzonych, w których pracował HHTC 2.

Nową (trzecią) wersję HHTC poznamy po szarym kolorze pierścienia wokół membrany; jest nią nie tylko jedwabna, jednocalowa kopułka w środku, ale przede wszystkim aluminiowy stożek. Konstrukcja i profi l membrany są więc podobne jak w większych głośnikach średniotonowych i niskotonowych. Według konstruktorów fi rmy, kopułkowe głośniki wysokotonowe powinny odejść do historii, podobnie jak odeszły kopułkowe średniotonowe.

Nową (trzecią) wersję HHTC poznamy po szarym kolorze pierścienia wokół membrany; jest nią nie tylko jedwabna, jednocalowa kopułka w środku, ale przede wszystkim aluminiowy stożek. Konstrukcja i profi l membrany są więc podobne jak w większych głośnikach średniotonowych i niskotonowych. Według konstruktorów fi rmy, kopułkowe głośniki wysokotonowe powinny odejść do historii, podobnie jak odeszły kopułkowe średniotonowe.

Nietypowy (dla innych producentów), stożkowo-kopułkowy (tak można określić profil jego membrany), aluminiowo- -jedwabny (a tak jej materiał), przetwornik wysokotonowy stał się kolejnym, może nawet najbardziej wyrazistym elementem odróżnia jącym Audio-Physiki od konkurencji. Jednak nie wypada tych starań kojarzyć wyłącznie z marketingiem.

Audio Physic od początku intensywnie poszukiwał "swojego" przetwornika wysokotonowego, a historia Tempo najlepiej to ilustruje. W pierwszych Tempo była to kopułka aluminiowa, w następnych - jedwabna, potem nastąpił okres przetworników pierścieniowych, następnie powrót do kopułek (jedwabnych), które nadal są stosowane w tańszych modelach (seria Classic), a od ok. dekady swój zasięg rozszerza HHTC.

Aż taka różnorodność, nawet w skali 30 lat, nie jest typowa dla większości dużych firm, które dbają o wrażenie stabilności wybranych rozwiązań i ich konsekwentnej ewolucji. Właściciele Audio-Physica też pewnie zdają sobie z tego sprawę i teraz będą już trzymać się HHTC, wprowadzając go do coraz tańszych serii, a jednocześnie doskonaląc wersje stosowane w modelach najdroższych. Ma to z pewnością związek z nawiązywaniem współpracy z różnymi producentami przetworników, zmianami właścicieli firmy, zarządzających i konstruktorów - Audio-Physic wcale nie jest firmą, którą od początku, aż do dzisiaj, prowadzi jedna osoba, ani nawet jeden zespół ludzi (jej założyciel, Joachim Gerhard, już dawno się z nią pożegnał, i zdążył założyć kolejne, ostatnią jest Suesskind).

W ofercie Audio-Physica można więc wyodrębnić konstrukcje serii Classic, wyraźnie inne i tańsze od pozostałych, i całe "stado" pozostałych modeli, w dużym stopniu do siebie podobnych (tak jak można upodobnić dwudrożny monitorek Step do potężnego flagowca Cardeas...), jednak producent nie obejmuje ich nazwą jednej serii - bo też nie ma takiej potrzeby, skoro modele te, wraz z Classicami, wypełniają całą ofertę.

Ponadto każdy z nich przechodzi ewolucję w swoim własnym, nomen omen, tempie, firma nie ogłasza "wymian" wszystkich modeli naraz, lecz dawkuje zmiany - model po modelu. Stąd w aktualnym katalogu, mimo że wszystkie konstrukcje (oprócz Classiców) mają już HHTC, to wcale nie wszystkie, i wcale nie tylko najdroższe, mają go w wersji HHTC 3; jest jeszcze kilka "zapóźnionych" z HHTC 2.

Chcąc mieć najnowsze Audio-Physiki, trzeba być czujnym i wczytać się w specyfikację, a nie polegać na symbolach; nawet "podwójny plus" wcale nie gwarantuje obecności HHTC 3 (lecz oznacza zastosowanie specjalnego terminala przyłączeniowego); dlatego Virgo 25 plus+ a także Avantera plus+ mają "tylko" HHTC 2, Codex i Avanti nie mają żadnego plusa, a mają HHTC 3, ma go też Tempo Plus, Step Plus i oczywiście największe Cardeasy - zarówno Cardeas 30 LJE, jak i Cardeas plus+...

Wśród omawianych modeli wszystkie mają "pochylone" obudowy, ale już nie wszystkie mają wygięte boki. I znowu - wcale nie cena jest w tej sprawie wskazówką; nowe Avanti i Codex mają ścianki boczne równoległe, a pozostałe modele, zarówno starsze, jak i najnowsze Tempo Plus - wygięte.

Druga wersja średniotonowego HHCM jest wciąż wersją najlepszą; charakterystyczny korektor fazy nie wyczerpuje unikalnych rozwiązań, jakie zastosowano w tym głośniku, chociaż nie widać ich na zewnątrz. Pojedyncza 15-ka musi być mocna, aby płynnie połączyć się z niskotonowymi, zainstalowanymi na bocznych ściankach, a jej fi ltrowanie górnoprzepustowe wykonane bardzo precyzyjnie. Z kolei aluminiowa membrana wymaga specjalnych starań, aby uniknąć rezonansów na górnym skraju jej zakresu przetwarzania.

Druga wersja średniotonowego HHCM jest wciąż wersją najlepszą; charakterystyczny korektor fazy nie wyczerpuje unikalnych rozwiązań, jakie zastosowano w tym głośniku, chociaż nie widać ich na zewnątrz. Pojedyncza 15-ka musi być mocna, aby płynnie połączyć się z niskotonowymi, zainstalowanymi na bocznych ściankach, a jej filtrowanie górnoprzepustowe wykonane bardzo precyzyjnie. Z kolei aluminiowa membrana wymaga specjalnych starań, aby uniknąć rezonansów na górnym skraju jej zakresu przetwarzania.

Virgo 25 plus+ vs. Tempo Plus

Jeżeli skupimy się tylko na podstawowych informacjach na temat układu głośnikowego, przedstawionych przez producenta, będziemy zaskoczeni - Audio Physic Tempo Plus nie tylko nie ustępuje prawie dwa razy droższym Virgo, ale mają wręcz przewagę (HHTC 3 vs HHTC 2); jednak testowaliśmy Virgo 25 plus+ i możemy przedstawić coś na ich "obronę".

W obydwu konstrukcjach zastosowano po parze 18-cm niskotonowych, ale w Virgo są to przetworniki innego typu, wyższej klasy, z odlewanymi koszami i większymi układami magnetycznymi (produkcji Wavecor), podczas gdy w Tempo ich kosze są blaszane (tańsze produkty Tymphany); w obydwu przypadkach membrany są aluminiowe.

Virgo jest też znacznie większe i cięższe, mimo to "wartość postrzegana" Tempo plus jest niewiele mniejsza, relacja jakości do ceny wydaje się bardziej atrakcyjna. Nie tylko głośnik wysokotonowy, ale i głośnik średniotonowy jest najlepszy, jakim dysponuje Audio-Physic (obecnie we wszystkich modelach, poza Classicami, jest to HHCM 2). To również głośnik z membraną aluminiową, widać więc, że dla Audio-Physica jest to materiał odpowiedni do przetwarzania całego pasma.

Oczywiście membrany aluminiowe mają swoje problemy i wymagania, konstruktorzy radzą sobie z nimi zwykle za pomocą filtrów o dużym nachyleniu, ale w Audio-Physicu dopracowano, przynajmniej dla głośnika średniotonowego, bardziej wyrafinowane rozwiązanie - tłumienie mechaniczne rezonansu membrany, za pomocą doklejonego do niej od spodu elastycznego pierścienia. Głośnik średniotonowy jest zaawansowany w wielu elementach konstrukcji, a co chyba najciekawsze, ma podwójny kosz - zewnętrzny szkielet zintegrowany z radiatorem na neodymowym układzie magnetycznym jest aluminiowy (sztywność i odprowadzenie ciepła), a wewnętrzny "wkład", do którego przymocowano układ drgający, wykonano z tworzywa o wysokiej stratności (tłumienie drgań).

Zainstalowanie głośników niskotonowych na obydwu bocznych ściankach ma określony cel, ale pośrednio dowodzi też tego, że promieniowanie w tę czy inną stronę nie jest wielkim problemem. Ustawienie głośników naprzeciwko siebie, określane przez producenta jako system "push-push", pozwala skierować przeciwnie wektory naprężeń, jakie powoduje praca każdego z nich; "push-push" oznacza, że obydwa "pchają" w tej samej polaryzacji, synchronicznie sprężając i rozprężając powietrze w obudowie, czyli pracują w tej samej fazie również względem powietrza na zewnątrz (gdyby było inaczej, gdyby jeden "wchodził", gdy drugi "wychodzi", ani wewnątrz, ani na zewnątrz obudowy nie powstawałoby żadne ciśnienie niskich częstotliwości - podobnie, jak w przypadku pracy jednego niezabudowanego głośnika).

W gruncie rzeczy, tylko rozmieszczenie głośników jest inne, a ich podłączenie - takie samo jak w "normalnej" kolumnie, z dwoma lub więcej głośnikami niskotonowymi na przedniej ściance. "Push-push" nie oznacza więc żadnej specjalnej konfiguracji, poza ich umieszczeniem na bokach, bo inna nie byłaby po prostu możliwa.

Dwie niskotonowe 18-ki zainstalowano na bocznych ściankach obudowy; również ich membrany są aluminiowe, ale są to głośniki innego typu, niż te pracujące w droższych Virgo 25 plus+. Maskownice niskotonowych są "wciskane" i w normalnym użytkowaniu mają pozostać założone, stąd po ich zdjęciu widać mniej estetyczne wykończenie wyfrezowania obudowy, dzięki któremu jednak maskownica licuje z płaszczyzną ścianki.

Dwie niskotonowe 18-ki zainstalowano na bocznych ściankach obudowy; również ich membrany są aluminiowe, ale są to głośniki innego typu, niż te pracujące w droższych Virgo 25 plus+. Maskownice niskotonowych są "wciskane" i w normalnym użytkowaniu mają pozostać założone, stąd po ich zdjęciu widać mniej estetyczne wykończenie wyfrezowania obudowy, dzięki któremu jednak maskownica licuje z płaszczyzną ścianki.

Parametry

AUDIO PHYSIC Tempo Plus

  • Moc [W] 87
  • Wymiary [cm]* 100 x 19 x 32
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 87
  • Impedancja (Ω)** 4
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Charakterystyka przetwarzania Tempo Plus nie zapowiada ściśle neutralnego przetwarzania, zwłaszcza na przełomie średnich i wysokich częstotliwości widać poważne osłabienie, mające co prawda różny przebieg na poszczególnych osiach, ale w sumie deficyt energii z tego zakresu musi wpływać na brzmienie przy dowolnym ustawieniu.

Tym bardziej nie należy kapitulować, lecz poszukać takiej pozycji – słuchacza względem kolumn – aby ów efekt zminimalizować. Można też podejść z pełną ufnością do pracy konstruktora i nic nie kombinować, ale warto przynajmniej spróbować... Nie jest bowiem wykluczone, że z powodu pewnych założeń (np. rodzaju stosowanych filtrów, najwyraźniej o bardzo łagodnych zboczach) nie udało się ustalić najlepszej charakterystyki na wysokości optymalnej (dla siedzącego słuchacza), ale pod niewielkim, choć niepomijalnym kątem.

Na osi +7º (a więc w górę) widzimy charakterystykę (krzywa niebieska) najładniej łączącą średnie i wysokie tony, nawet tutaj jej poziom nie jest zbyt wysoki, generalnie wysokie tony leżą niżej niż zakres średnio-wysokotonowy, co jest sytuacją rzadko spotykaną, ale charakterystykę z tej osi (+7º) można już zmieścić w ścieżce +/-2 dB, natomiast na osi głównej (wyprowadzonej na wysokości 1 metra, poziomo do podłoża) zakres 3–9 kHz jest już wyraźnie osłabiony, a na osi -7º pojawia się wielki dół w okolicach 4 kHz. Jak się w tej sytuacji zachować?

Oczywiście nie należy siadać nisko (aby nie wylądować... w dole, widocznym na osi -7º), co najmniej na wysokości 1 metra (chodzi oczywiście o wysokość, na jakiej znajdą się nasze uszy...). A ponieważ trudno usiąść wyżej (o ile w fotelu, a nie na stołku), więc można sobie pomóc, przechylając kolumny do przodu o kilka stopni, tym samym je... pionizując; przecież w firmowej pozycji są pochylone do tyłu.

Pochylenie takie służy zwykle skorygowaniu przesunięć fazowych, aby na osi głównej uzyskać ich najlepszą korelację i tym samym najlepszą charakterystykę; w tym przypadku było to "chyba" niepotrzebne, być może pochylenie wynika z ogólnych założeń dla całej serii, natomiast ten konkretny model mógłby obejść się bez takiego bajeru, tutaj nawet trochę kłopotliwego.

Zajrzałem do pomiarów innych konstrukcji Audio-Physica z tej samej serii, które wcześniej robiliśmy (Virgo 25 plus, Avantera) i sytuacja jest po części podobna, a po części inna; osłabienie jest bardziej wąskopasmowe (ogranicza się do zakresu 1,5–4 kHz) i ma mniejszą zmienność, ale na osi głównej jest równie głębokie i trudniej z niego "wybrnąć" nawet pod kątem +7O (są to jednak kolumny wyższe, więc może pod jeszcze większym kątem...).

Przyczynę różnic podpowiada zarówno szeroki zasięg osłabienia w Tempo Plus, jak i charakterystyki impedancji – wyższy i bardziej stromy szczyt (impedancji) przy 2 kHz, w przypadku Virgo 25+ w stosunku do łagodniejszego, przy 2,5 kHz w przypadku Tempo Plus wskazuje, że w tych drugich zastosowano filtry niższego rzędu, oznaczające szerszy zakres współpracy głośników, a więc szerszy zakres potencjalnych zmian charakterystyki, zależnych od przesunięć fazowych.

W związku z sytuacją tak "obiektywnie" trudną do opanowania, charakterystyka, jaka jest dostępna na osi +7º, to spory sukces. Wykorzystajmy go, odpowiednio ustawiając kolumny, skręcając je również, możliwie dokładnie, w stronę miejsca odsłuchowego, aby jeszcze bardziej nie obniżać poziomu wysokich tonów. Ponadto maskownica, której wpływ zmierzyliśmy na osi głównej, wprowadza dodatkowe osłabienie (w zakresie 5–9 kHz), na pewno i na innych osiach, więc jej zdjęcie jest zdecydowanie rekomendowane.

Rozciągnięcie charakterystyki w zakresie niskotonowym jest bardzo dobre, ponadto nachylenie zbocza poniżej szczytu (50 Hz) jest łagodne i dlatego spadek -6 dB notujemy przy zadziwiająco niskich 25 Hz (chociaż częstotliwość rezonansowa układu bas-refleks – 35 Hz – wcale tego nie zapowiada).

Minima impedancji leżą na poziomie ok. 3,5–4 Ω (100 Hz, 500 Hz), w związku z tym impedancja znamionowa to 4 Ω, o czym producent rzetelnie informuje, nie dając okazji do żadnych złośliwych komentarzy. Rekomendowany zakres mocy wzmacniacza wynosi 20–150 W; też wydaje się rozsądny, nie zmusza do poszukiwania "pieca".

Podstawowe dane

  • 21 000 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: Klasyczny Audio-Physic z bogatym zestawem firmowych rozwiązań i komponentów, najlepszy średniotonowy i wysokotonowy, wyrafinowana obudowa - może się podobać nie tylko wiernym miłośnikom firmy.
  • Laboratorium: Kształt charakterystyki dość typowy dla Audio-Physica: z obniżoną górą, osłabieniem przejścia między środkiem a górą, ale na osi +7 st/ jest całkiem ładnie. Bardzo niska dolna częstotliwość graniczna (-6 dB przy 25 Hz). Impedancja 4 omy, czułość 87 dB.
  • Brzmienie: W firmowym stylu: bliski środek, mocny bas, delikatna, ale przejrzysta góra, dużo plastyczności, mało ostrości, obszerna i głęboka przestrzeń, "analogowy" klimat.
TRIANGLE Elara 05

TRIANGLE
Elara 05

Cena: 5 000 zł

SONUS FABER Principia 5

SONUS FABER
Principia 5

Cena: 5 000 zł

PYLON AUDIO Ruby 25

PYLON AUDIO
Ruby 25

Cena: 5 000 zł

Zobacz także
Audio - październik 2018

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Od głośników bezprzewodowych za 3 tysiące do high-endowych kolumn za 30 tysięcy; od amplitunerów wielokanałowych za 3 tysiące do wzmacniaczy lampowych za 30 tysięcy... Każdemu polecamy dokładnie to, czego szuka i na co go stać, a wszystkim - dobre testy, które ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj

PYLON AUDIO
Ruby 25

PYLON AUDIO Ruby 25

Ruby 25 to również konstrukcja nowiutka, pokazana po raz pierwszy na tegorocznym monachijskim high-endzie, gdzie zobaczy...