SONUS FABER Sonetto VIII

SONUS FABER
Sonetto VIII

Zespoły głośnikowe

Seria Sonetto jest nie tylko najnowsza, ale i najliczniejsza w ofercie Sonusa. Stale powiększający się katalog włoskiej firmy z jednej strony kusi nowościami, a z drugiej - utrudnia ich szybką "obsługę" w testach: pojawiają się zbyt często, aby na bieżąco zająć się wszystkimi. Kiedyś, gdy nowy model Sonusa był wydarzeniem, wszystko inne szło w odstawkę, aby zrobić mu miejsce i wpuścić poza kolejnością. Tak jak produkty Sonusa były wyłącznie luksusowe, tak też ich testowanie było wielkim świętem.

Nie twierdzę, że testowanie już mi się znudziło, a Sonus spowszedniał, jednak jego wejście na rynek niskobudżetowy (relatywnie to wciąż nie są produkty dosłownie tanie), a jednocześnie nieustanna, a nawet wzmożona ostatnio aktywność na wyższych półkach, staje się poważnym wyzwaniem i zmusza do wyborów. Wszystkiego naraz nie damy rady...

Ale jak już wspomniałem, na kolumny Sonus faber Sonetto VIII uparliśmy się i czekaliśmy. Jest to bowiem nie tylko nowość, nie tylko "samiec alfa" dużej serii, ale też kolumna sama w sobie wyjątkowo obiecująca, a seria wypełnia lukę, jaką wcześniej przez kilka lat widzieliśmy w katalogu Sonusa. Obiektem właściwego testu będzie więc Sonetto VIII, lecz sporo miejsca poświęcimy na prezentację pozostałych modeli.

Przed wejściem na scenę Sonetto, wśród kolumn wolnostojących Sonusa mieliśmy wybór duży, ale "nieszczelny"; prawie 20 tysięcy kosztowały Venere Signature, a dwa razy tyle - Sonus faber Olympica II. To nie jest przepaść, niektórzy z tych, którzy mają do wydania 30 tysięcy, dołożą... Ale nie wszyscy, również dlatego, że Olympica II nie na każdym zrobi wielkie wrażenie, bo sama wielka nie jest, i co najgorsze (w odbiorze wielu) - ma tylko jeden 18-cm głośnik niskotonowy; chociaż trójdrożna, to basem nie poszaleje.

Prawdę mówiąc, to konstrukcja piękna, ale specyficzna, i ze względu na to, większą popularnością cieszy się nawet względnie jeszcze droższa Olympica III, już za okrągłe 50 tysięcy. Z kolei Venere Signature to konstrukcja na tańszych komponentach, mniej luksusowa, ale pod pewnym ważnym względem budząca zaufanie, wręcz imponująca. Jako flagowiec serii Venere, jest wyposażona w aż trzy głośniki niskotonowe, czym nawiązuje, chociaż tylko powierzchownie, do jednego z najlepszych modeli w całej ofercie - Lilium; schemat ten powtórzono w kolumnach Sonetto VIII.

Czytaj również: Czy maskownica kolumny słyszalnie obniża jakość dźwięku?

Maskownica na bardzo cienkiej ramce (trzymana dyskretnie przez magnesy) nie wpływa znacząco na brzmienie.

Maskownica na bardzo cienkiej ramce (trzymana dyskretnie przez magnesy) nie wpływa znacząco na brzmienie.

Może zapominając, czego dowiedziałem się wcześniej, sądziłem jeszcze przed chwilą, że seria Sonetto "dopełnia" ofertę Sonusa; poszczególne konstrukcje są wyraźnie droższe od pozycji z serii Venere, np. Sonus faber Sonetto VIII są o 6000 zł droższe od Venere Signature. Robi się trochę ciasno, w dodatku modele Sonetto są dość podobne do Venere, ale być może badania rynku wskazały, że potrzebny jest taki wybór...

Zarówno na stronie dystrybutora, jak i producenta są przedstawiane wśród wszystkich pozostałych obydwie, w takiej właśnie hierarchii - Sonetto pomiędzy Olympica i Venere. Kiedy jednak otworzyłem pdf z najnowszym katalogiem, zatytułowanym jednoznacznie: "Product Book", serii Venere tam nie znalazłem... Wszystko jasne - seria Sonetto ma zastąpić Venere i taką sytuację przedstawia już katalog, który trudno byłoby za chwilę przerabiać, jednak dopóki nie zostaną wyprzedane, Venere wciąż są obecne w oficjalnej, aktualnej ofercie.

Do takich sytuacji nie należy podchodzić nazbyt emocjonalnie i jednostronnie, ani sądzić, że tylko nieświadomy zmiany frajer kupi stare modele. Albo odwrotnie - że to ostatnia wielka okazja. Tak wymierzona różnica w cenie, niezależnie od zmian, które mogłyby być nawet minimalne, jest optymalna również z psychologicznego punktu widzenia - pozwala cieszyć się zarówno z kupienia starych Venere (bo wyraźnie tańsze), jak i z nowych Sonneto (droższe, ale nowe...).

Sonus faber seria Sonetto

Dla każdego coś miłego - do czasu. Seria Sonetto musi być droższa choćby dlatego, że taka jest główna metoda podnoszenia cen w tej branży, a koszty złożone tutaj z bardzo wielu składowych, jednak idą w górę, co znajduje oczywiste odbicie w inflacji. Nie obrażajmy się więc, gdy po 5 latach od wprowadzenia Venere, zostają one zastąpione przez "nowe Venere", droższe o ok. 20 procent - to jest fair. Co więcej, modele Venere były produkowane w Chinach (z pewnymi wyjątkami), a modele Sonetto - podobno w macierzystej fabryce we Włoszech.

Na własne oczy nie widziałem, ale to bardzo prawdopodobne, jako że niedawno chwalono się tym, że w Vicenzy ulokowano produkcję modelu Venere Signature, wprowadzonego do tej serii później niż cała reszta. W takim razie Venere Signature "pilotowało" włoską produkcję całej serii Sonetto. Fala chińskiej produkcji trochę się cofa, jako że koszty wzrosły tam w nawet większym stopniu niż w Europie.

Konstrukcje Sonetto nie są tylko "przepakowanymi" Venere - zmiany są ewidentne, i to w najważniejszej sferze samych przetworników, a poza tym również w wykonaniu obudowy. Coraz więcej punktów dla Sonetto, coraz bardziej blado wyglądają Venere...

Jednym z najważniejszych walorów wszystkich Sonetto jest głośnik z celulozową membraną – w układach trójdrożnych (wszystkie wolnostojące) średniotonowy; w układach dwudrożnych (podstawkowe) – nisko-średniotonowy.

Jednym z najważniejszych walorów wszystkich Sonetto jest głośnik z celulozową membraną – w układach trójdrożnych (wszystkie wolnostojące) średniotonowy; w układach dwudrożnych (podstawkowe) – nisko-średniotonowy.

To wszystko tłumaczy skład serii Sonetto - jest po części kontynuacją, po części rozwinięciem serii Venere. Modeli jest więcej, gdyż przygotowano nie jeden, ale dwa centralne. Już to jest ciekawe, gdyż w ofertach innych firm europejskich obserwujemy raczej spadek liczby konstrukcji wyspecjalizowanych pod kątem instalacji kina domowego (nie licząc głośników naściennych, mających zastosowanie uniwersalne, a nie tylko "surroundowe", jak i pojawiających się gdzieniegdzie głośników atmosowych, będących krótkim krzykiem mody ostatniego sezonu).

Sonetto Center I i II

Mniejszy Center I ma typową, dwudrożną, symetryczną konfigurację z parą 15-cm nisko-średniotonowych i ze względu na umiarkowaną szerokość (niespełna 50 cm, to też nie jest mikrus) oraz cenę będzie wybierany przez większość klientów, traktujących głośnik centralny jako "dodatek". Większość producentów tak właśnie, skrótowo, traktuje ten temat, zwłaszcza że moda na tradycyjne, wielokanałowe kino domowe wyraźnie zelżała na rzecz albo systemów stereofonicznych, albo substytutów soundbarowych.

Jeżeli jednak budować poważny system wielokanałowy, to i centralny powinien być odpowiedniej jakości, a ta jest związana zarówno z jego wielkością, jak i pokrewieństwem z kolumnami głównymi, z którymi współpracuje. Dlatego Center II to układ trójdrożny, co znacznie powiększyło jego obudowę (i to w każdą stronę), ale pozwoliło wprowadzić takie same przetworniki średniotonowe, jakie zastosowano w kolumnach wolnostojących, a to oznacza możliwość podobnego zestrojenia wszystkich kolumn frontowych (przynajmniej w zakresie średnio-wysokotonowym), co jest kluczowe dla naturalności i spójności całego planu dźwiękowego. Temat ten jest w nowej serii Sonetto o tyle ważniejszy, że wszystkie konstrukcje wolnostojące są trójdrożne, nawet najmniejsze Sonetto III, podczas gdy w serii Venere najpopularniejsze Venere 2.5 były dwuipółdrożne.

Oczywiście wciąż wielu, a może nawet większość użytkowników wolnostojących Sonetto, wybierze mniejszy Center I, ale nie można było zostawić na lodzie tych, którzy chcieliby załatwić sprawę solidniej. Tym bardziej że zastosowany głośnik średniotonowy to jeden z ważnych atutów serii Sonetto, którego nie miały Venere. Zarówno dlatego, że dodano go do kilku konstrukcji, jak i dlatego, że jest to głośnik zupełnie inny niż wcześniej. W tym miejscu przerwijmy ten wątek, aby wrócić do niego po pewnej retrospekcji.

Czytaj również: Co to jest główna oś odsłuchu?

W "wydaniu" średniotonowym, w centrum membrany nie ma nakładki przeciwpyłowej ani "korektora fazy" o typowym kształcie – jest on "stępiony" i ozdobiony firmowym logo.

W "wydaniu" średniotonowym, w centrum membrany nie ma nakładki przeciwpyłowej ani "korektora fazy" o typowym kształcie – jest on "stępiony" i ozdobiony firmowym logo.

W roku 2018 Sonus faber obchodzi trzydzieste piąte "urodziny". Niestety, założyciel firmy, Franco Serblin, odszedł na zawsze kilka lat temu. A ponieważ nieco wcześniej, po sprzedaży Sonusa, zdążył jeszcze uruchomić następną firmę pod swoim własnym nazwiskiem, która zresztą działa do dzisiaj (też jest już w innych rękach), więc obecni właściciele Sonus fabera niechętnie przypominają nazwisko założyciela, aby nie robić reklamy... konkurencji. Mimo to, zasadnicze elementy dawnego stylu, a nawet pierwszych projektów, wciąż są kultywowane.

Sonus faber - znaki szczególne

Sonus faber to wartość nie tylko samej marki, ale i pewnych rozwiązań ściśle z nią kojarzonych. Zarówno we wzornictwie, jak i w technice. Na ten jubileusz firma nie przygotowała niczego odlotowego, w końcu nie jest "okrągły", ale też go nie przegapiła - przygotowano Electę Amator III, ewidentnie odwołującą się do tradycji (chociaż formalnie niewpisaną w serię Tradition, która pojawiła się w zeszłym roku), a także całą serię Sonetto.

Sonus faber zdobył renomę wieloma dobrze przemyślanymi i skoordynowanymi decyzjami, tworząc spójny obraz swojej filozofii, techniki, brzmienia, a nawet wyglądu. Wszystko to opiera się na dewizie naturalności, muzykalności i czerpania z dawnych recept włoskich mistrzów lutnictwa. Oczywiście głośnik to głośnik... a nie instrument, i nie ma też sensu ograniczać się do techniki dostępnej kilkaset lat temu, "strugając" wszystko ręcznie.

Pewne rzeczy można jednak zapożyczyć, skojarzyć, zasugerować, zwłaszcza że klienci są podatni na takie argumenty. Działają one na wyobraźnię, a słyszenie to proces psychoakustyczny, a nie tylko ruch błony bębenkowej i transmisja impulsów nerwem słuchowym... Brzmi to trochę ironicznie, trochę krytycznie, lecz traktuję temat absolutnie poważnie i z szacunkiem dla wszystkich, którzy znajdują sposoby, aby nam muzyką życie umilić. Są też jednak w konstrukcji głośnikowej obszary, które w sposób obiektywny, mierzalny, oparty na przesłankach teoretycznych i zweryfikowany wieloma solidnymi badaniami wskazują na dźwiękowe korzyści wynikające z zastosowania materiałów o pochodzeniu naturalnym.

Membrany aluminiowe bez żadnych kontrowersji sprawdzają się w zakresie niskotonowym, pracując zgodnie z zasadą idealnie sztywnego tłoka, rezonują daleko powyżej założonego zakresu pracy (są fi ltrowane dolnoprzepustowo znacznie niżej), zwłaszcza gdy mają tak niewielką średnicę. Tym razem membrany są dodatkowo usztywnione nakładkami przeciwpyłowymi.

Membrany aluminiowe bez żadnych kontrowersji sprawdzają się w zakresie niskotonowym, pracując zgodnie z zasadą idealnie sztywnego tłoka, rezonują daleko powyżej założonego zakresu pracy (są fi ltrowane dolnoprzepustowo znacznie niżej), zwłaszcza gdy mają tak niewielką średnicę. Tym razem membrany są dodatkowo usztywnione nakładkami przeciwpyłowymi.

• Obudowa

Niektórzy sądzą, że tym elementem jest obudowa i zmagają się z wykonywaniem jej z litego drewna albo co najmniej ze sklejki. Jednak obudowa głośnikowa powinna "milczeć", a nie wibrować - nie powinna działać jak skrzynia instrumentu muzycznego. Oczywiście idealne wytłumienie nie jest możliwe, ale do tego powinny zmierzać wysiłki konstruktora kolumny, a nie do "umuzykalnienia" obudowy. "Na skróty" to samo można powiedzieć o membranie głośnika; tutaj jednak w praktyce sytuacja jest inna, pod pewnym względem trudniejsza, pod innym - łatwiejsza.

Nie sposób przygotować taką membranę, która zachowywałaby się idealnie w całym przetwarzanym pasmie; trzeba godzić się na kompromisy i wybierać między membranami, które są sztywne (więc pracują według modelu tzw. idealnie sztywnego tłoka, ale tylko do pewnej częstotliwości, przy której powstaje bardzo silny rezonans) a membranami, które są mniej sztywne (rezonują w szerszym zakresie, lecz względnie równomiernie. Membrany, które łączą sztywność z dobrym tłumieniem wewnętrznym, to membrany sandwiczowe. Te są jednak relatywnie ciężkie (a im lżejsze, tym mniej sztywne lub o gorszym tłumieniu...).

 Membrany i brzmienie celulozy

Producenci wybierają różnie wyważone kompromisy, pracują nad nowymi materiałami, ale wciąż jednym z cenionych, "kanonicznych" rozwiązań jest zastosowanie celulozy. Jest ona materiałem "wdzięcznym" o tyle, że można robić z niej membrany grubsze i cieńsze, o różnej gęstości (prasowane lub swobodnie suszone), do celulozowej pulpy można dokładać dodatki (np. włókno drzewne), można ją nasączać, powlekać, w sumie modyfikować na różne sposoby, uzyskując różne parametry, charakterystyki i... brzmienia. Jest natomiast materiałem problematycznym o tyle, że ze względu na pochodzenie naturalne, trudniejsze jest utrzymanie jej stałych parametrów.

Wbrew pozorom, celuloza i cały proces technologiczny wytwarzania z niej membran, nie jest najtańszy - o ile mają to być membrany wysokiej jakości. Dzisiaj tańsze są membrany, które wcześniej robiły ogromne wrażenie swoim zaawansowaniem, i faktycznie na etapie ich wprowadzania były kosztowne - a więc membrany plecione (Kevlarowe, karbonowe, z włókna szklanego), metalowe i polipropylenowe. Z czasem jednak technologie oparte na tych materiałach radykalnie potaniały, a produkcja dobrych membran celulozowych - nie.

Tajemnica brzmienia celulozy jest trochę ukryta - w podstawowym ujęciu wynika z jej optymalnej stratności wewnętrznej przy dobrej sztywności i umiarkowanej masie; ale podobne parametry można uzyskać z innych materiałów, a brzmienia - już nie.

Czytaj również: Co to są charakterystyki kierunkowe?

Głośnik wysokotonowy oprawiono w "ramkę" o podobnym kształcie jak w znacznie droższych modelach Tradition, ale jest to przede wszystkim przetwornik podobnego typu – D.A.D. – co też "awansuje" Sonetto w stosunku do Venere.

Głośnik wysokotonowy oprawiono w "ramkę" o podobnym kształcie jak w znacznie droższych modelach Tradition, ale jest to przede wszystkim przetwornik podobnego typu – D.A.D. – co też "awansuje" Sonetto w stosunku do Venere.

Ostatecznie każdy materiał ma swoje indywidualne spektrum rezonansów, decydujące o kolorycie brzmienia; oby jak najbardziej czystego, jeżeli już jednak "zabrudzonego", to najlepiej w taki sposób, jaki nasz słuch będzie najlepiej tolerował. Czy podczas przekładania kartek książki szelest papieru nas drażni? Wręcz przeciwnie... Może nasze upodobanie do membran celulozowych ma jeszcze jakieś atawistyczno-kulturowe źródła, a kolejna generacja audiofilów będzie już na te uroki nieczuła? Celuloza świetnie pasuje do "naturalistycznego" i "organicznego" stylu Sonusa - jest przez firmę stosowana niemal od początku.

Głośniki nisko-średniotonowe niektórych najstarszych konstrukcji miały membrany polipropylenowe, a nawet kewlarowe, ale był to czas zachłyśnięcia się takimi nowoczesnymi wówczas materiałami. Zresztą Sonus nie był i nie jest producentem samych przetworników, a wtedy, gdy był jeszcze firmą niewielką, musiał wybierać wśród standardowych modeli oferowanych przez firmy skandynawskie.

Potem Sonus zaczął stosować, ale tylko w głośnikach niskotonowych, membrany aluminiowe. Chociaż to materiał o pochodzeniu zupełnie innym niż celuloza, to jego zastosowanie w zakresie, w którym membrana nie będzie rezonować (a więc częstotliwości niskich), przy odpowiednio skutecznym filtrowaniu dolnoprzepustowym (niepozwalającym tym rezonansom "przebić się" nawet w pasmie zaporowym), nie rodzi większych obaw.

Wielu konstruktorów przekonanych do zalet celulozy godzi się na taki "ideowy", ale racjonalny kompromis, zachowując dla membrany celulozowej niezbywalną rolę w zakresie średnich częstotliwości, a więc w głośnikach nisko-średniotonowych i średniotonowych. Na taką kombinację Sonus zdecydował się np. w Stradivarich, Epsilonach i w drugiej generacji Amati (w pierwszej membrany były tylko celulozowe), ale już w serii Olympica wrócił do celulozy, a w najnowszych Amati (i innych modelach serii Tradition) zastosował membrany sandwiczowe, z zewnętrznymi warstwami celulozowymi - to "ostateczne" rozwiązanie, łączące doskonałe parametry z nobilitującym udziałem celulozy. Takie zmiany podążają nie tyle za kaprysami projektanta, co za kosztami i dostępnymi technologiami.

Pomysł nazwany D.A.D. polega na "przytrzymaniu" wierzchołka jedwabnej kopułki, dzięki czemu cała membrana pracuje w sposób lepiej "zorganizowany", z mniejszymi przesunięciami fazowymi i ostatecznie lepszą charakterystyką.

Pomysł nazwany D.A.D. polega na "przytrzymaniu" wierzchołka jedwabnej kopułki, dzięki czemu cała membrana pracuje w sposób lepiej "zorganizowany", z mniejszymi przesunięciami fazowymi i ostatecznie lepszą charakterystyką.

Na największe kompromisy Sonus musiał się zgodzić w serii Venere, a potem w jeszcze tańszych seriach Chameleon i Prisma. W tych dwóch ostatnich wszystkie membrany są polimerowe, z celulozą niemające nic wspólnego, z sandwiczami i aluminium też, chociaż dobrze opracowane, mogą mieć przyzwoite właściwości - są też producenci, którzy z powodzeniem obstają przy takich materiałach (np. Dynaudio).

Ale wróćmy do Venere. Zastosowano w nich membrany plecione z włókna szklanego, wówczas zupełnie nowe w konstrukcjach Sonusa. Membrany plecione z różnych włókien syntetycznych, mimo że sama technologia (sposób wytwarzania) jest zupełnie inna niż membran celulozowych, mogą mieć nieodległe od nich podstawowe parametry, z naciskiem na dobre rozpraszanie rezonansów, istotne dla przetwarzania średnich częstotliwości (zwłaszcza przy stosowaniu łagodnych filtrów, które nie będą "wycinać" rezonansów). Można z ich pomocą uzyskać wyrównaną charakterystykę, jednak ostatecznie nie taką samą "barwę" jak z celulozy, bo ta jest ukryta w innym, szerszym spektrum delikatniejszych rezonansów.

Plecionkę zastosowano również w membranach głośników niskotonowych trójdrożnego układu Venere 3.0, ale już w Venere Signature, które pojawiły się później, membrany niskotonowe były aluminiowe - w tym zakresie częstotliwości na pewno lepsze od plecionych. Głośnik średniotonowy pozostał z membraną plecioną.

W żadnym modelu Venere, w żadnym miejscu nie było głośnika z membraną celulozową. Po prostu nie było na to "budżetu", chociaż od razu trzeba przypomnieć, że byle jaki głośnik celulozowy może być bardzo tani, więc nie należy wyciągać z tego wniosku, że pierwsze z brzegu kolumny z celulozą mają głośniki lepsze niż Venere.

Poza tym, nawet głośnik "lepszy", to dla producent za mało (abstrahując od kosztów). Poważni producenci muszą zachowywać reżim stałości parametrów i charakterystyk, a tanie membrany celulozowe mają z tym największy problem; po selekcjonowaniu i parowaniu można na nich zrobić parę dobrze grających kolumn, ale w produkcji seryjnej nie ma czasu i miejsca na takie korowody.

Inaczej niż w Venere, ale już tak jak w konstrukcjach serii Tradition, kolce z przodu i z tyłu są jednakowej wysokości – obudowa trzyma pion, a wcześniej była pochylona do tyłu.

Inaczej niż w Venere, ale już tak jak w konstrukcjach serii Tradition, kolce z przodu i z tyłu są jednakowej wysokości – obudowa trzyma pion, a wcześniej była pochylona do tyłu.

Producent bierze dostarczone głośniki jak leci, polegając na kontroli jakości u dostawcy, i chce mieć kolumny takie same nie tylko w danej serii produkcyjnej, ale i po kilku latach... To łatwiej zapewniają membrany plecione (a także aluminiowe czy polipropylenowe). Wprowadzenie membran celulozowych do wszystkich Sonetto dokumentuje więc ich symboliczną i realną przewagę nad Venere, pod warunkiem wszakże, że zastosowano głośniki od sprawdzonego dostawcy.

 Głośniki

Chodzi o głośniki średniotonowe (w układach trójdrożnych) i nisko-średniotonowe (w układach dwudrożnych), natomiast niskotonowe są aluminiowe, tak jak były w Venere Signature, ale tym razem już we wszystkich układach trójdrożnych, więc wyeliminowano całkowicie membrany plecione, które były podstawą serii Venere! Ponadto Sonusowi nie wystarczą "zwykłe" membrany celulozowe, więc chwali się tym, że do celulozowej pulpy dodaje "inne włókna naturalne", co oczywiście jest możliwe, ale naprawdę dobrą wiadomością jest nawet tylko to, że są to membrany na bazie celulozy.

W zakresie wysokich częstotliwości Sonus wykazuje się niemal pełną konsekwencją od samego początku - stosuje prawie wyłącznie membrany tekstylne, które koncepcją rozpraszania rezonansów są podobne zarówno do membran celulozowych, jak i plecionych, natomiast związkiem z tradycyjnymi technologiami - bardziej z samymi celulozowymi; kojarzą się też z brzmieniem bardziej "naturalnym", niż "precyzyjnym". Z biegiem lat zmieniały się jednak typy przetworników, dostawcy, a także profile membran.

Zaczęło się od tradycyjnych kopułek Dynaudio (np. Extrema, Electa Amator), Scan-Speaka (np. Amati, Electa Amator II), Seasa (np. Concerto), ale potem przyszła era przetworników pierścieniowych - te dostarczała Vifa i Scan-Speak (np. Cremona, Stradivari). Od kilku lat Sonus promuje rozwiązanie pośrednie pomiędzy membraną kopułkową a pierścieniową, wprowadzając je do coraz większej liczby modeli, a teraz właśnie do Sonetto.

Membrany kopułkowo-pierścieniowe stosuje wielu producentów, ale to jeszcze coś innego - do kopułki dodany jest zewnętrzny pierścień (podczas gdy przetwornik "czysto" pierścieniowy składa się z dwóch pierścieni - wewnętrzny pojawia się w miejscu kopułki, a w jego środku - tzw. korekor fazy, czyli element nieruchomy). Sonus nie może poprzestać na rozwiązaniach, jakie spotykamy u innych producentów. Buduje wizerunek marki i produktów ekskluzywnych nie tylko jakością materiałów i oryginalnymi kształtami, ale też wszystkimi detalami - technicznymi i wzorniczymi; zresztą jedne ściśle splatając z drugimi.

Wąska tylna ścianka wymagała specjalnego ustawienia zacisków, ale nawet taką okoliczność Sonus potrafi wykorzystać do "ozdobienia" kolumny. "Przekoszone" terminale stają się już kolejnym znakiem rozpoznawczym Sonusa.

Wąska tylna ścianka wymagała specjalnego ustawienia zacisków, ale nawet taką okoliczność Sonus potrafi wykorzystać do "ozdobienia" kolumny. "Przekoszone" terminale stają się już kolejnym znakiem rozpoznawczym Sonusa.

• Przetwornik D.A.D.

D.A.D. - sonusowa modyfikacja głośnika kopułkowego - chociaż dość prosta, jest skuteczna zarówno pod względem akustycznym, jak i wizualnym, a do tego oryginalna.

To świetny przykład połączenia techniki, designu i marketingu, przy niewielkich nakładach, chociaż jednak trochę większych niż przy standardowych kopułkach. Sonus zaliczył więc to rozwiązanie do grona swoich pięciu najważniejszych "technologii" (co ciekawe, nie ma wśród nich żadnych innych, związanych z samymi przetwornikami).

Przetwornik nazwano D.A.D. - Damped Apex Dome - a samo rozwiązanie polega na wytłumieniu wierzchołka kopułki (tekstylnej) za pomocą dobrze widocznego, łukowego wysięgnika; pomiędzy jego końcem, mającym formę miniaturowego korektora fazy, a wierzchołkiem kopułki znajduje się malutki element z elastycznej pianki (prawdopodobnie przyklejony do wysięgnika, a swobodnie opierający się na membranie), który nie pozwala wierzchołkowi kopułki swobodnie pracować, lecz hamuje jej ruch. Dlaczego?

Mogłoby się wydawać, że centrum kopułki jest najefektywniejszym źródłem najwyższych częstotliwości, jednak pozory mylą - im dalej od cewki drgającej, a więc im bliżej wierzchołka, tym większe straty w przeniesieniu "napędu", tym większe odkształcenia membrany, przecież miękkiej. Przy pewnych częstotliwościach środek kopułki zaczyna już "falować" w fazie przeciwnej do fazy ruchu cewki (i części membrany bezpośredniej przy niej), co zaburza charakterystykę przetwarzania właśnie w zakresie najwyższych częstotliwości.

Problem ten jest znany od dawna, dlatego przygotowanie wysokiej jakości kopułki tekstylnej nie jest takie łatwe, jak to się może wydawać na pierwszy rzut oka; podobne do siebie, mogą mieć bardzo różne charakterystyki, bo zależy to od ich dokładnego profilu i sposobu nasączenia. Dobieranie tych elementów zajmuje specjalistom dużo czasu i jest potem ściśle strzeżoną tajemnicą. Można więc do pewnego stopnia zredukować problem "niewłaściwego zachowania" wierzchołka kopułki za pomocą klasycznych metod lub całkowicie go wyeliminować... ale nie przez D.A.D., lecz przez zasadniczą zmianę profilu membrany - na pierścieniową.

Tunel bas-refleks zainstalowano w dolnej ściance; średnica (w jego świetle) wynosi aż 10 cm, ale obsługuje on przecież trzy 18-ki pracujące we wspólnej komorze. Duża powierzchnia zapewni pracę bez kompresji, a dzięki dużej objętości i tunelowi częstotliwość rezonansowa jest optymalna.

Tunel bas-refleks zainstalowano w dolnej ściance; średnica (w jego świetle) wynosi aż 10 cm, ale obsługuje on przecież trzy 18-ki pracujące we wspólnej komorze. Duża powierzchnia zapewni pracę bez kompresji, a dzięki dużej objętości i tunelowi częstotliwość rezonansowa jest optymalna.

Tam jej środek jest zupełnie unieruchomiony przez korektor fazy, a odległości od cewki do każdej części membrany zredukowane do "grubości" samego pierścienia. To jednak Sonus stosował już wcześniej i takie rozwiązanie też ma swoje problemy (jak każde) - w pewnym zakresie częstotliwości charakterystyki kierunkowe są węższe niż przy innych profilach.

Cały czas pozostajemy w obszarze membran miękkich, a zupełnie inne rozwiązanie problemu "wierzchołka" proponują kopułki sztywne, głównie metalowe - tak jak inne membrany sztywne, w szerszym zakresie utrzymują profil, ale gdy już "nie wytrzymują", przy określonej częstotliwości reagują znacznie bardziej gwałtownie, wywołując wysokie rezonanse.

Zaakceptowanie ich jako mniejszego zła jest wyborem dużej części konstruktorów; inni szukają najlepszego brzmienia wśród różnych profili tekstylnych (albo za pomocą zupełnie innego typu przetworników wysokotonowych). Widać też inny podział - niektóre firmy są konsekwentne w stosowaniu wybranego, zasadniczego typu (miękkie vs sztywne), inne "żonglują", w zależności od serii i "fazy rozwoju".

U Sonusa sytuacja nie jest jednoznaczna; w zdecydowanej większości konstrukcji były i są stosowane wszystkie odmiany membran tekstylnych, jednak w dwóch specjalnych modelach - The Sonus faber SE17 i jubileuszowym (na 30-lecie) Ex30ma - wprowadzono kopułki berylowe. Trudno przewidzieć, czy w kolejnych superkonstrukcjach ten nurt będzie kontynuowany, czy jednak dalej będą promowane D.A.D. Byłby to wybór zręczniejszy "politycznie" i jednak bliższy sonusowej tradycji - beryl jest tutaj jednak "ciałem obcym" i nie jest wymieniany na liście własnych technik Sonusa.

Oczywiście jego obecność da się obronić; rezonans jest przesunięty tak wysoko na skali częstotliwości, poza pasmo akustyczne, że problem ciążący kopułkom sztywnym zostaje w praktyce wyeliminowany, więc jeżeli celem nadrzędnym jest dobre brzmienie, a nie jakaś materiałowa ideologia, to spełnia swoją rolę może nawet lepiej niż D.A.D.

Górną ściankę wszystkich Sonetto wyłożono skórą, podobnie jak w modelach jeszcze droższych serii. W Venere, w tym miejscu, była szklana płyta. Zachowano jednak typowy dla Venere przekrój poprzeczny.

Górną ściankę wszystkich Sonetto wyłożono skórą, podobnie jak w modelach jeszcze droższych serii. W Venere, w tym miejscu, była szklana płyta. Zachowano jednak typowy dla Venere przekrój poprzeczny.

Seria Sonetto wykazuje swoją przewagę nad serią Venere również na tym polu i dołącza do wyższych serii, które już wcześniej opanował D.A.D. We wszystkich Venere stosowano "zwykłą" kopułkę wysokotonową, chociaż wspominano, że jej dostawcą jest renomowany niemiecki specjalista DKM. Teraz tekstylne kopułki bez D.A.D. zostały już tylko w seriach Chameleon i Principia.

Niektórzy producenci chwalą się swoimi zwrotnicami, inni nic o nich nie wspominają. Sonus faber chwali się wszystkim, więc zwrotnicami też. Ale również w tym przypadku ma czym, chociaż wcale nie byłem tego taki pewien, zanim ich nie zobaczyłem. Firmowy opis jest miejscami ogólnikowy ("projekt antyrezonansowy, optymalizowana odpowiedź amplitudowa/fazowa dla optymalnych parametrów przestrzenno-czasowych"), miejscami bardziej konkretny ("impedancja linearyzowana w zakresie niskich częstotliwości dla czystej i przyjaznej współpracy ze wzmacniaczem), miejscami zaskakujący ("ścieżki płytek o wysokiej przewodności, pokryte w technice nanocząsteczek"), wreszcie wymagający rozszyfrowania firmowego hasła: "Paracross technology". Sam producent tak to wyjaśnia: "To obwód niby-zbalansowany (semi-balanced), gdzie niektóre elementy reaktancyjne (kondensatory i cewki) są umieszczone po ujemnej stronie. Taki układ jest mniej czuły na częstotliwości radiowe i zapewnia lepszą definicję".

Kiedyś (za czasów Franco Serblina) Sonus faber był znany z filtrów minimalistycznych, często pierwszego rzędu. Miał też na koncie rozwiązania bardzo egzotyczne (Extrema). Potem ewoluował, stopniowo odchodząc od takich pryncypiów i eksperymentów na rzecz bardziej praktycznych rozwiązań - filtrów możliwie nieskomplikowanych, ale skutecznych, zapewniających bezpieczeństwo i właściwą integrację przetworników; bo temu filtry służą, a nie są celem samym w sobie. Jednym z rozwiązań były filtry stopniowo zwiększające nachylenie, mające łączyć zalety filtrów łagodnych i ostrych.

W Sonus faber Sonetto VIII widzimy zwrotnicę podzieloną na dwie płytki, zawierające w sumie kilkanaście elementów - nawet jak na układ trójdrożny to sporo, ale z pewnością nie jest to widzimisię konstruktora, lecz efekt rzetelnie wykonanej pracy. W dodatku elementy są wysokiej klasy, dominują cewki powietrzne i kondensatory polipropylenowe, takiej jakości nie powstydziłyby się najlepsze konstrukcje Sonusa.

Nowa marka wśród dostarczających komponenty do zwrotnic – słoweńska Iskra! Ze Słowenii do Vicenzy niedaleko, co dodatkowo potwierdza, że Sonetto są tam składane. Duża pojemność "obsługuje" głośnik średniotonowy (fi ltr górnoprzepustowy 1. rzędu, z dodatkowym obwodem RLC), dwa mniejsze (żółte) polipropyleny prawdopodobnie znajdują się w fi ltrze górnoprzepustowym 3. rzędu głośnika wysokotonowego. W części średnio-wysokotonowej wszystkie cewki są powietrzne.

Nowa marka wśród dostarczających komponenty do zwrotnic – słoweńska Iskra! Ze Słowenii do Vicenzy niedaleko, co dodatkowo potwierdza, że Sonetto są tam składane. Duża pojemność "obsługuje" głośnik średniotonowy (filtr górnoprzepustowy 1. rzędu, z dodatkowym obwodem RLC), dwa mniejsze (żółte) polipropyleny prawdopodobnie znajdują się w filtrze górnoprzepustowym 3. rzędu głośnika wysokotonowego. W części średnio-wysokotonowej wszystkie cewki są powietrzne.

• Stealth Reflex/Ultraflex i bas-refleks

Kolejną techniką, którą producent wymienia na liście pięciu najważniejszych (najbardziej oryginalnych?) w dorobku firmy i przypisuje ją też serii Sonetto, jest "Stealth Reflex/Ultraflex". To specjalny sposób wykonania układu bas-refleks, stosowany w droższych modelach, którego nawet w skrócie nie będę tutaj przypominać, bowiem w Sonetto nie widzę jego śladów albo niedoceniam jakiegoś szczegółu.

Klasyczny, okrągły otwór ulokowano w dolnej ściance, a swobodne promieniowanie zapewniają odpowiednio wysokie nóżki; to przecież rozwiązanie spotykane u wielu producentów. Zresztą Livio Cucuzza w krótkim filmie promującym serię Sonetto wspomina o takim ulokowaniu bas-refleksu tylko w kontekście designu ("to keep design very clean"), a nie specjalnych właściwości akustycznych.

Trzeba jednak zauważyć, że otwór ma bardzo dużą powierzchnię, nawet w stosunku do powierzchni trzech 18-cm wooferów, co pomoże utrzymać względnie niskie prędkości przepływu powietrza, a wskutek tego liniową pracę układu rezonansowego bez kompresji i turbulencji (czemu pomaga też wyprofilowanie na obydwu końcach tunelu). Instalacji tak dużego otworu, a także długiego tunelu (o ile taki jest potrzebny).

Tutaj do odpowiednio niskiego zestrojenia wystarczył 14-cm, bo jednocześnie obudowa ma dużą objętość) sprzyja również wybrana lokalizacja - w serii Sonetto dotyczy ona wszystkich modeli wolnostojących, a w podstawkowych przygotowano połączenie okrągłego tunelu ze "szczelinowym" wylotem (do przodu), wykonanym w specjalnym cokoliku. W serii Venere otwór w podstawie wyróżniał tylko największe Venere Signature. Jak z tego wynika, wszystkie niskotonowe pracują we wspólnej komorze, średniotonowy ma oczywiście własną, zamkniętą.

Zwrotnice Sonusa już dawno "pożegnały się" z minimalizmem; dzisiaj są tak rozwinięte, jak to konieczne, aby uzyskać wyrównane charakterystyki układów wielodrożnych. Sekcja niskotonowa najprawdopodobniej jest podłączona przez filtr 3. rzędu (na jego rzecz pracują m.in. dwie duże cewki), na tej samej płytce znajduje się też obwód RLC linearyzujący impedancję w zakresie niskich częstotliwości (górnego wierzchołka bas- -refleks) - jego cewkę widać pośrodku, nieco z tyłu.

Zwrotnice Sonusa już dawno "pożegnały się" z minimalizmem; dzisiaj są tak rozwinięte, jak to konieczne, aby uzyskać wyrównane charakterystyki układów wielodrożnych. Sekcja niskotonowa najprawdopodobniej jest podłączona przez filtr 3. rzędu (na jego rzecz pracują m.in. dwie duże cewki), na tej samej płytce znajduje się też obwód RLC linearyzujący impedancję w zakresie niskich częstotliwości (górnego wierzchołka bas-refleks) - jego cewkę widać pośrodku, nieco z tyłu.

Wygląd górnej ścianki zmienił się we wszystkich modelach - w serii Venere umieszczono tam szklaną taflę, co wyglądało efektownie i nowocześnie, podobnie jak w kilku modelach droższych serii, jednak nie do końca było zbieżne z firmową tradycją. Powrócono do niej w serii Sonetto, kładąc tam skórę. Projekt jest jednak wciąż "eklektyczny", bowiem wokół głośników założono ozdobne pierścienie składające się z gumowej "uszczelki" i błyszczącego aluminiowego "wkładu".

Wyprofilowanie elementu gumowego jest dopasowane do wypukłości frontu, zapewniając gładkie przejście dla fal, które będą swobodniej opływać obudowę, nie odbijając się od ostrych krawędzi; przynajmniej nie w pobliżu samych przetworników. Bryła samej obudowy zachowała kształt znany z Venere i podobny do obudów z innych serii, chociaż każda ma trochę inną jego wersję, z inaczej prowadzonymi łukami - najpierw rozszerzającymi obudowę (patrząc od frontu), a dalej ją zwężającymi (aż do bardzo wąskiej tylnej ścianki).

Na tym drugim odcinku ścianki Venere/Sonetto są płaskie, co nadaje całości bardziej smukły wygląd niż w "pękatych" obudowach wyższych serii. Pojawia się też zmiana (względem Venere), przez którą trochę tracą na "firmowości", chociaż nie na elegancji. Obudowy Venere były pochylone do tyłu (za pomocą nóżek różnej wysokości, znacznie wyższych z przodu), a w dodatku ich górna ścianka nie była prostopadła do frontu (im głębiej, tym wyżej), co nadawało im bardzo dynamiczny wygląd.

Teraz obudowy stoją "na baczność", a górna ścianka pozostaje w regularnym poziomie. W tym jednym miejscu producent mógł więc trochę zaoszczędzić, ale warto przypomnieć, że również w znacznie droższej serii Tradition, wprowadzonej w zeszłym roku, obudowy w podobny sposób "wyprostowano", podczas gdy wcześniej wszystkie - od najtańszych do najdroższych - musiały być pochylone.

Przez wiele lat był to jeden z wyróżników stylu Sonusa, ale przecież nie był nim od początku, o czym przypomina również jubileuszowa Electa Amator III, nawiązująca bardziej do pierwszej Electa Amator niż do Electry Amator II (która była już "pochylona"). Być może więc "wyprostowanie" jest przepisem na wszystkie przyszłe modele. Aha, i jeszcze jedno - w Venere maskownice były trzymane przez kołki (z wyjątkiem Venere Signature), a we wszystkich Sonetto są już na magnesy.

Widok imponujący nie tylko ze względu na liczbę głośników; niskotonowe i średniotonowy mają aerodynamiczne, odlewane kosze i duże układy magnetyczne. Obudowa jest solidnie wzmocniona – między głośnikami niskotonowymi umieszczono wieńce. Głośnik średniotonowy ma własną komorę, utworzoną przez przegrody ustawione pod kątem, co pozwoli zredukować jej rezonanse. Wszystkie ścianki wyłożono materiałem tłumiącym, ale "nie upakowano" nim całej przestrzeni.

Widok imponujący nie tylko ze względu na liczbę głośników; niskotonowe i średniotonowy mają aerodynamiczne, odlewane kosze i duże układy magnetyczne. Obudowa jest solidnie wzmocniona – między głośnikami niskotonowymi umieszczono wieńce. Głośnik średniotonowy ma własną komorę, utworzoną przez przegrody ustawione pod kątem, co pozwoli zredukować jej rezonanse. Wszystkie ścianki wyłożono materiałem tłumiącym, ale "nie upakowano" nim całej przestrzeni.

Sonus faber Sonetto VIII wyglądają wspaniale i aż trudno byłoby kiedyś uwierzyć, że Sonus faber jest w stanie zaproponować tak luksusowe kolumny za tak umiarkowaną cenę. Nawet jeżeli nie jest to taki przepych, jak w droższych modelach firmy, to i tak jest czymś ponadprzeciętnym w tym zakresie ceny.

Biorę pod uwagę nie tyle kawałek skóry i błyskotki, co całą technikę głośnikową, solidność i wielkość obudowy, no i wreszcie - wykonanie we Włoszech.

Żałuję tylko, że do testu trafiła wersja lakierowana na "piano black", lecz była to jedyna dostępna wersja w tym momencie w Polsce; jest też biała, ale ta trzecia (wykończona fornirem orzechowym) najlepiej wprowadziłaby nas w sonusowy klimat. Razem z celulozowym średniotonowym...

Parametry

SONUS FABER Sonetto VIII

  • Moc [W] 50-300
  • Wymiary [cm]* 119 x 28,5 x 42,5
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 88
  • Impedancja (Ω)** 4
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Również Sonus w dość nietypowy sposób przedstawia moc znamionową, przekształcając ją w "maksymalne długotrwałe napięcie wejściowe", które ma wynosić 22 V; przy impedancji 4 Ω będzie to oznaczało moc ok. 120 W, co wydaje się wynikiem dość skromnym, jak na konstrukcję z trzema przetwornikami niskotonowymi, ale już rekomendowana moc wzmacniacza ma się zawierać w granicach 50 W – 300 W.

Nie wiem, jak pogodzić jedno z drugim na gruncie nauk ścisłych, a nieaudiofi lskich, jeżeli bowiem przyjąć, że wzmacniacz może mieć "w zapasie" moc większą, niż moc znamionowa kolumny (czyli moc, którą kolumna może przyjąć), byle tylko z tej mocy nie korzystać, to po co w ogóle wyznaczać górną granicę takiego przedziału? To jedna ze wskazówek wymuszonych przez rynek, podobnie jak rekomendacje dotyczące wielkości pomieszczenia.

Impedancja znamionowa to 4 Ω; taką też podaje producent (brawo) bez żadnej ściemy; minimum przy 70 Hz wynosi 3,5 Ω, a przebieg w zakresie niskich częstotliwości jest wyjątkowo spokojny – zgodnie z zapowiedziami, "górny" wierzchołek powstający przy pracy bas-refleksu zlinearyzowano, jego prawdopodobny ślad pozostał przy ok. 50 Hz, dolny wierzchołek też jest niski (przy 22 Hz), a minimum przy ok. 30 Hz namierza nam częstotliwość rezonansową obudowy (co potwierdziły pomiary w polu bliskim – jest to dokładnie 32 Hz). Trochę bardziej złożony kształt grzbietu przy 2–4 kHz wskazuje, że zastosowano dość skomplikowane filtry. W sumie to jednak obciążenie łatwe, a czułość 88 dB – przyzwoita.

Patrząc na charakterystykę przetwarzania, można się trochę zdziwić, że konstrukcja z trzema niskotonowymi nie wykazuje wyraźniejszego wyeksponowania niskich częstotliwości (co jednak nie jest powodem do zmartwienia), ale wspomniane linearyzowanie impedancji daje też taki skutek – obniżenia, a dzięki temu wyrównania charakterystyki w zakresie działania filtru.

Mimo to rozciągnięcie jest wyśmienite, spadek -6 dB względem poziomu średniego odczytujemy przy 26 Hz! Tak "zadziałało" niskie i w tym przypadku właściwe zestrojenie bas-refl eksu, dając wysoki poziom przy 30 Hz (tutaj obwód linearyzujący już nie zabiera prądu). Producent deklaruje pasmo 36 Hz – 25 kHz, bez podania tolerancji (decybelowej), ale w ten sposób nie obiecuje tyle, ile dostarcza – charakterystyka już od 30 Hz zmieści się z ścieżce +/-3 dB, a szeroki zakres od 100 Hz do 7 kHz – w dwa razy węższej, +/-1,5 dB.

Wyśmienita jest też stabilność w płaszczyźnie pionowej – charakterystyki -7º/0º/+7º, a także z osi 15º w płaszczyźnie pionowej, leżą bardzo blisko siebie i wszystkie spełniają powyższe warunki. W takiej sytuacji, pochylenie kolumny do tyłu nie miałoby sensu. Tylko charakterystyka zmierzona pod największym kątem 30º (ale to już płaszczyzna pozioma) "odstaje" od pozostałych wyraźniej, opadając powyżej 10 kHz. Na tle całej charakterystyki uwagę zwraca lekkie wyeksponowanie najwyższych częstotliwości, o tyle nietypowe, że pojawiające się dopiero powyżej 6 kHz, a poprzedzone lekkim obniżeniem.

Maskownica wprowadza relatywnie niewielkie "uszkodzenia" – dołki przy 6 kHz i 14 kHz, przy czym trochę obniża średni poziom wysokich częstotliwości, co można uznać za wpływ nawet korzystny w kontekście ich wyjściowego wyeksponowania. Ładna charakterystyka, w kilku miejscach wyraźnie lepsza niż z Venere Signature. Impedancja znamionowa nieco niższa (regularnie 4-omowa), ale w ślad za tym trochę wyższa czułość.

Testy porównawcze

Podstawowe dane

  • 26 000 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: Największy model nowej serii Sonetto robi doskonałe wrażenie pod każdym względem. Imponująca obudowa, duża i niemal luksusowa, solidna i ze stylowymi dodatkami. Wartościowy zespół głośników (wszystkie z odlewanymi koszami), z celulozowym średniotonowym na czele i wysokotonowym typu D.A.D. Nie oszczędzano też na zwrotnicy (rozbudowanej i z dobrymi elementami). Sonus prawdziwy i nowoczesny, a cena bez akcyzy za doskonałą markę.
  • Laboratorium: Charakterystyka wyrównana w szerokim zakresie, z bardzo niską dolną częstotliwością graniczną (-6 dB przy 26 Hz), wzmocnieniem najwyższej oktawy i dobrym rozpraszaniem. Czułość 88 dB przy bezproblemowej, 4-omowej impedancji znamionowej.
  • Brzmienie: Swobodne, lekkie, otwarte. Nisko sięgający, ale niewyeksponowany bas, zaakcentowane najwyższe tony, delikatna i plastyczna średnica. Obfite, radosne i subtelne. Scena rozpostarta szeroko i wysoko.
REVEL Concerta 2 M16

REVEL
Concerta 2 M16

Cena: 3 800 zł

MONITOR AUDIO Silver 50

MONITOR AUDIO
Silver 50

Cena: 3 200 zł

BOWERS & WILKINS 606

BOWERS & WILKINS
606

Cena: 3 000 zł

Zobacz także
Audio - maj 2019

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Wzmacniacze zintegrowane, dzięki coraz bogatszemu wyposażeniu, wchodzą często w rolę źródeł. Cyfrowe wejścia, Bluetooth, a nawet moduły sieciowe, to elementy widywane tak często, że już niemal standardowe - przynajmniej w zakresie cenowym 3000-4000 zł, którym ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj

AVANTGARDE ACOUSTIC
Trio + Sub 231 XD cz.2

AVANTGARDE ACOUSTIC Trio + Sub 231 XD cz.2

W drugiej części prezentacji systemu Avantgarde Trio skupiamy się na opisie konstrukcji samych Trio, pozostawiając z bok...