KEF R11

KEF
R11

Zespoły głośnikowe

Smukłość R11 jest pomyślana przede wszystkim pod kątem zachęty wizualnej, ale ma też swoje skutki akustyczne. W odróżnieniu do największego modelu poprzedniej generacji (R900), najnowszy flagowiec serii R nie przytłoczy basem, chociaż zagra "pełną piersią", gęstym i pięknym środkiem pasma, a jednocześnie z wyrafinowaniem i przestrzennością nie gorszą niż kolumny serii Reference. "R jak Reference" - takie skojarzenie chce tym symbolem serii wywołać producent, i nie jest to nadużycie, przy jednoczesnym zachowaniu najwyższej pozycji w swojej ofercie dla "prawdziwych" Referencji - w pełnym rozwinięciu nazwy i techniki. Ale nowe R depczą Referencjom po piętach.

Seria R to jedna z trzech serii KEF-a, "środkowa" - cenowo ulokowana pomiędzy podstawową serią Q a serią Reference. Chociaż mieliśmy już dużo czasu, aby oswoić się z taką strukturą oferty, to warto wspomnieć, że seria R, nawet biorąc pod uwagę jej pierwszą edycję z roku 2012, jest relatywnie młoda w porównaniu ze stażem serii Q i Reference, które są filarami KEF-a od dziesięcioleci i mają na swoich kontach już wielokrotne zmiany. Seria R jest wymieniana po raz pierwszy. Zaprezentujemy najlepszą konstrukcję drugiej generacji, a równocześnie w ofercie znajdują się może już nawet dziesiąte edycje serii Q i Reference...

Dzisiaj jednak obecność serii R jest tak oczywista, że trzeba się mocniej zastanowić, "jakim prawem" nie było jej wcześniej. W pewnym sensie jednak była, tylko pod inną nazwą - serii XQ (jedno wydanie), zajmującej przez kilka lat taką samą pozycję. Biorąc to pod uwagę, można uznać, że mamy do czynienia z trzecią generacją serii "pośredniej", która odgrywa w polityce KEF-a specjalną rolę.

Wypełnia duży zakres cenowy i "kontruje" podobnie pozycjonowanych konkurentów (to nie tylko seria Gold Monitor Audio, ale przede wszystkim "odwieczny" rywal - Bowers & Wilkins - do niedawna z serią CM, a teraz serią 700). Ponadto (co dość nietypowe na tle strategii innych firm) w serii R (a wcześniej XQ) zademonstrowano rozwiązania, wśród których są nawet tak zaawansowane, jakimi nie może pochwalić się "bieżąca", a więc wprowadzono kilka lat wcześniej seria Reference. Oczywiście doczeka się kolejnych modyfikacji, częściowo sygnalizowanych właśnie przez serię R, ale ta w momencie wprowadzania ma wyjątkowe atuty - najświeższe firmowe "wynalazki" za relatywnie umiarkowaną cenę. Można powiedzieć, że seria R to "przymiarka" do kolejnej serii Reference, jej symbol jest lakoniczny, ale trafia w sedno.

Inni producenci raczej nie pozwalają tańszym seriom "przelicytowywać" tych droższych w żadnym istotnym aspekcie technicznym; najdroższe mają przywilej pierwszeństwa w zaprezentowaniu osiągnięć technicznych, które potem są sukcesywnie sprowadzane do serii niższych. Nie oznacza to, że nowe konstrukcje R są ogólnie lepsze od aktualnych Reference, a "jakimś cudem" od nich tańsze.

Reference są większe, bardziej luksusowo wykonane i wciąż w wielu elementach technicznych "bogatsze", a klienci zainteresowani tej klasy sprzętem nie powinni się łudzić, że w wydaniu R kupią taką jakość za połowę ceny. Ale... czasami, niezależnie od teorii i różnic technicznych, brzmienie kolumn tańszych podoba nam się bardziej niż droższych, a seria R ma w tym momencie duże szanse, aby przynajmniej czasami wywoływać podobne wrażenie... 

Czytaj również: Czy maskownica kolumny słyszalnie obniża jakość dźwięku?

Jedyny kłopot był z maskownicą – bardzo cienka, ale wypaczona, nie chciała trzymać się frontu (siłą ukrytych magnesów).

Jedyny kłopot był z maskownicą – bardzo cienka, ale wypaczona, nie chciała trzymać się frontu (siłą ukrytych magnesów).

Ale dlaczego w takim razie nie przygotowano też R9 jako logicznego ogniwa pośredniego między KEF R7 a KEF R11? Teoretycznie taką konstrukcję można sobie naszkicować, korzystając wprost ze schematu R900, jednak co za dużo, to niezdrowo - mimo poważnych różnic konstrukcyjnych, różnica w cenie między hipotetycznymi KEF R9 a KEF R11 nie byłaby już na tyle duża, aby takie "rozmnożenie" było opłacalne.

Poza tym R900 było konstrukcją najbardziej kontrowersyjną ze względu na swój (zbyt) potężny wygląd, nie biła ona rekordów "sprzedawalności", oddając pole tańszemu i zgrabniejszemu modelowi R700, więc przygotowywanie następcy R900 "w prostej linii" też nie miałoby dobrych perspektyw biznesowych. Ponadto za pomocą nowych modeli, KEF "zoptymalizował" produkcję, do pewnego stopnia unifikując stosowane komponenty, a dokładnie mówiąc - redukując potrzebne głośniki niskotonowe do dwóch kalibrów: 14 i 17 cm.

We wspomnianym R900 były stosowane największe niskotonowe (20-cm), co właśnie spowodowało powstanie wyjątkowo (jak na dzisiejsze zwyczaje) szerokiej obudowy. Z takiej kombinacji zrezygnowano, zresztą 20-cm niskotonowy nie znajdował zastosowania w żadnej innej konstrukcji serii (a mniejsze, owszem - w podstawkowych, centralnym i surroundowym). Zastąpiono ją czymś...jeszcze większym, znacznie wyższym, ale węższym. Powstała konstrukcja o zupełnie innych proporcjach, jednocześnie łatwiej "ustawna" i bardziej atrakcyjna. Jej plusem jest też to, że nawiązuje do firmowej referencji - Reference 5. Prezentuje analogiczny układ głośnikowy, tylko "przeskalowany" w dół; Reference 5 mają większe przetworniki (niskotonowe - 20-cm) i większą obudowę.

Trzeba jednak przyznać, że pierwotny zamysł, wyrażony w konstrukcjach pierwszej generacji R, był nie mniej ambitny: wszystkie trzy modele wolnostojące miały taką samą konfigurację, z koncentrycznym modułem średnio-wysokotonowym w centrum układu i parą niskotonowych - jeden poniżej, drugi powyżej. Różniły się ich średnicą, a w związku z tym wielkością obudowy.

KEF R11 - układ... z haczykiem

W każdym przypadku był to układ trójdrożny, symetryczny, takie są też układy w kolumnach podłogowych nowej serii R, chociaż... na oko i wedle informacji producenta, KEF R11 jest również konstrukcją takiego typu, tyle że z dwoma parami głośników niskotonowych, wciąż ustawionych symetrycznie względem modułu średnio-wysokotonowego i tak też filtrowanymi. Gdzie więc jest haczyk? Ten haczyk to smaczek, chociaż producent nic o nim nie wspomina, ale ujawniły go nasze pomiary.

Skrajne przetworniki niskotonowe są filtrowane niżej niż te znajdujące się bezpośrednio przy module koncentrycznym, co ma mocne uzasadnienie akustyczne.

Czytaj również: Czy przetworniki koncentryczne wymagają zwrotnicy do podziału pasma?

Najbardziej rozsunięte przetworniki powinny pracować tylko w zakresie najniższych częstotliwości, aby poza osią główną (w płaszczyźnie pionowej, gdy słuchacz znajduje się w różnej odległości od obydwu) nie powstawały między nimi zbyt duże przesunięcia fazowe, a w konsekwencji - osłabienia na charakterystyce.

To, jaki zakres powinien przetwarzać określony przetwornik, zależy więc nie tylko od jego cech własnych, ale i od ustawienia względem innych przetworników. Takie same głośniki niskotonowe, znajdujące się bliżej modułu średnio-wysokotonowego (i bliżej siebie), mogą być już filtrowane wyżej, dotyczy ich podawana przez producenta częstotliwość podziału - 400 Hz. W ramach samego Uni-Q, a więc między średniotonowym a wysokotonowym, jest to 2,9 kHz.

W takim razie KEF R11 to układ elektroakustycznie nawet bardziej skomplikowany - trzyipółdrożny - i tak jest z pełnym poszanowaniem przesłanek racjonalnych, a nie jakiegoś widzimisię konstruktora czy też założeń marketingowych. Oczywiście taki układ głośnikowy wymaga obudowy nie tylko solidnej, dużej, starannie wytłumionej, ale też specjalnie zaaranżowanej - podzielonej na kilka komór.

Układ trójdrożny niemal bezwzględnie wymaga odseparowania głośnika średniotonowego (chociaż zdarzało się nam spotykać wyjątki od tej reguły), natomiast warunki pracy dowolnej liczby głośników niskotonowych mogą być różne, zależne od konkretnej sytuacji i od pomysłów konstruktora. Również pod tym względem konstrukcja KEF R11 jest zaawansowana i rozsądna.

Komory niskotonowe

Przygotowano dwie komory niskotonowe - jedną dla górnej pary niskotonowych, drugą dla dolnej (to, że w każdej pracują głośniki nieco inaczej filtrowane dolnoprzepustowo, nie jest dla takiego układu żadną przeszkodą). Oddzielne komory dla każdego głośnika nie są konieczne, ale podział na dwie znajduje mocne uzasadnienie. W tak wysokiej i szczupłej obudowie chętnie i łatwo powstałyby silne fale stojące (na największym dystansie, między dolną a górną ścianką), natomiast podział mniej więcej w połowie wysokości znacznie zmniejsza takie ciągoty, chociaż wciąż wymaga dodatkowych zabiegów wytłumiających.

Pomaga temu też ustawienie przegrody dzielącej "pod kątem" (nierównoległe do ścianek dolnej i górnej), chociaż nie należy znaczenia takiego zabiegu przeceniać. Celem tego podziału nie jest stworzenie obydwu parom głośników różnych warunków i uzyskanie z nich różnych charakterystyk w zakresie najniższych częstotliwości (np. poprzez różne zestrojenie układów bas-refleks). Wręcz przeciwnie - konstruktor postarał się, aby obydwie sekcje miały charakterystyki zbieżne, musiał w tym celu przygotować dokładnie takie same objętości obydwu komór i oczywiście zastosować takie same tunele.

Wedle wielu opinii taka synchronizacja gwarantuje najlepszą dynamikę, dzięki pełnej zgodności fazowej, chociaż to tylko punkt wyjścia... do własnych eksperymentów, bowiem w komplecie z każdą kolumną dostajemy dwa pierścienie i dwa uzupełniające je walce, dzięki czemu możemy każdą z komór niezależnie zestroić na trzy sposoby (tunele całkowicie otwarte / z pierścieniami / zamknięte) i wypróbować dowolną kombinację. Aby nie tracić czasu, polecam zaczynać od opcji, w ramach których obydwie sekcje będą strojone tak samo, a tylko z nudów lub z desperacji łączyć różne strojenia.

Oprócz komory głośnika średniotonowego i ukośnej przegrody wyodrębniającej dwie komory niskotonowe, obudowa jest dodatkowo wzmocniona pięcioma poziomymi wieńcami (dwa w komorze dolnej, trzy w górnej), a do tego jeszcze kolejnymi elementami - dwoma poziomymi poprzeczkami i dwoma pionowymi "podłużnicami", na których opierają się układy magnetyczne głośników niskotonowych.

Czytaj również: Czy obudowa z membraną bierną to obudowa zamknięta?

Między zaciskami umieszczono pokrętła; kto pierwszy raz zetknął się z tym u KEF-a, pewnie pomyśli, że to jakieś regulacje, jednak w taki wygodny sposób przygotowano zwory. Zamiast zakładać blaszki, tylko przekręcamy gałeczki.

Między zaciskami umieszczono pokrętła; kto pierwszy raz zetknął się z tym u KEF-a, pewnie pomyśli, że to jakieś regulacje, jednak w taki wygodny sposób przygotowano zwory. Zamiast zakładać blaszki, tylko przekręcamy gałeczki.

Obudowa Reference 5 jest równie solidna, ale "zagęszczeniem" i starannością lokalizacji wzmocnień mniejsze KEF R11 imponują jeszcze bardziej. Jeżeli jednak tylko spojrzelibyśmy na przekrój obudowy, a nawet zajrzeli do jej środka, nie czytając objaśnień producenta, moglibyśmy przeoczyć rzecz najciekawszą. Wewnętrzne podziały, mniej lub więcej wzmocnień, to rzecz zwyczajna.

Bardziej zaawansowani projektanci dokładnie ustalają, jaka ich lokalizacja jest optymalna, inni zakładają je na oko, niektórym wydaje się, że im więcej, tym lepiej, ale jeszcze inni z premedytacją zmniejszają ich liczbę, wskazując, że to działanie nieskuteczne, bo tylko przesuwające rezonanse ścianek ku wyższym częstotliwościom, gdzie mogą być jeszcze bardziej słyszalne. Usztywnianie nie jest wytłumianiem, o które przecież tutaj przede wszystkim chodzi (a nie o "samą w sobie", czysto mechaniczną stabilność). Stąd koncepcja np. ProAca, który obudów nie usztywnia, ale duże powierzchnie ścianek wykłada matami bitumicznymi. KEF ma podobny pogląd, ale jeszcze inne rozwiązanie.

Poziome wieńce, łączące ścianki boczne i tylną, nie są do nich przymocowane "na sztywno", ale za pośrednictwem warstwy materiału tłumiącego - wibracje zewnętrznych paneli są w tych miejscach "wyłapywane", ale nie są transmitowane dalej, lecz zamieniane na ciepło, a większe powierzchnie (ścianek) nie muszą już być wykładane matami bitumicznymi.

Innym zjawiskiem jest powstawanie w obudowie fal stojących, z którymi walczy się wspomnianym podziałem obudowy i "luźniejszym" wytłumieniem, a jeszcze innym - rezonanse powstające w tunelach bas-refleks. Tunele mogą też transmitować fale stojące samej obudowy, czemu przeciwdziała się przede wszystkim ich lokalizacją: wewnętrzne zakończenia ("wloty") powinny znajdować się w relatywnie "najcichszych" miejscach obudowy.

Szukając takich miejsc, większość konstruktorów porusza się w wymiarze pionowym, ale KEF dodał do tego przesunięcie otworów z osi symetrii; znajdują się bliżej jednej ze ścianek bocznych. To rozwiązanie wprowadzone już w serii Reference, ale teraz doszła do tego specjalna konstrukcja samych tuneli.

Tunele bas-refleks

Tunele bas-refleks przeszły ewolucję. Zwykle w ogólnym zarysie wciąż są "rurami", ale w szczegółach wiele zyskały. Działanie rury jako elementu systemu bas-refleks wiąże się z trzema problemami. O pierwszym już wspomnieliśmy - to przenoszenie fal stojących samej obudowy, któremu zapobiega się odpowiednim ulokowaniem tunelu. Kolejne wynikają z tego, że optymalne zestrojenie bas-refleksu wymaga zwykle zastosowania tunelu o dość dużej powierzchni przekroju i jednocześnie o znacznej długości.

Duży przekrój zapewnia umiarkowaną prędkość ruchu powietrza, a więc redukcję zjawisk kompresji i turbulencji, które pojawiają się, gdy cząsteczki powietrza "szorują" o ścianki tunelu ze zbyt dużą prędkością. Ale duży przekrój wymusza, w celu uzyskania odpowiednio niskiej częstotliwości rezonansowej systemu, zastosowanie długich tuneli, które rodzą dwa problemy - często tunel o żądanej długości nie mieści się w obudowie, a nawet jeżeli uda się go zmieścić, to im jest dłuższy, tym silniejsze będą jego rezonanse własne (fale stojące, tzw. piszczałkowe, powstające podobnie, jak w wysokich, wąskich obudowach, ale przy wyższych częstotliwościach).

Czytaj również: Dlaczego otwór bas-refleks nie promieniuje w fazie przeciwnej do fazy przedniej strony membrany?

Przesunięcie z osi symetrii otworów bas-refleks pozwala zmniejszyć transmisję fal stojących z wnętrza obudowy. Głośniki niskotonowe pracują parami w dwóch komorach.

Przesunięcie z osi symetrii otworów bas-refleks pozwala zmniejszyć transmisję fal stojących z wnętrza obudowy. Głośniki niskotonowe pracują parami w dwóch komorach.

Praktyczne rozwiązania są zwykle kompromisami, przekroje nie są tak duże, aby wyeliminować zjawisko kompresji i turbulencji, ale tunele mają "wykonalną", umiarkowaną długość. Turbulencjom, których najsilniejszym źródłem byłyby ostre krawędzie zakończeń tunelu, przeciwdziała się ich wyprofilowaniami, które zwykle mają formę nieskomplikowanego "zaoblenia", ale bywają też bardziej wyrafinowane - z dodatkiem wklęśnięć (Flow Port Bowersa), bruzd (HIVE Monitor Audio), innych faktur, albo ustaleniem specjalnego profilu dla całej długości tuneli (na żadnym odcinku nie jest on ścianami walca, ale od połowy długości płynnie rozszerza się ku obydwu końcom). Wreszcie kwestia rezonansów piszczałkowych związanych z długością tunelu - niektórzy konstruktorzy opracowali tunele, w których działa "pułapka akustyczna" dostrojona do częstotliwości tego rezonansu; wystarczy zrobić "ślepą szczelinę", a ten miniaturowy układ rezonansowy zadziałał podobnie jak labiryntowa obudowa ćwierćfalowa.

Pomysł KEF-a jest prostszy: środkowa część tunelu jest wykonana z materiału elastycznego, mającego zdolność tłumienia rezonansów piszczałkowych. Rozwiązanie to wprowadzono już w LS50 i tamże ma ono duże znaczenie. Zajmujemy się tutaj rezonansami w zakresie średnich częstotliwości (co jest związane z długością tunelu, zwykle kilkunastocentymetrowego), a system bas-refleks LS50 współpracuje z układem dwudrożnym, a więc z głośnikiem nisko-średniotonowym, który "zasila" obudowę falami również średnich częstotliwości.

Wszystkie konstrukcje serii R, również podstawkowe R3, są jednak trójdrożne, więc w systemie bas-refleks pracuje głośnik niskotonowy, który nie może spowodować silnego wzbudzenia się tunelu w zakresie średnich częstotliwości. Mimo to zastosowanie takiego typu tunelu na pewno nie zaszkodzi, chociaż nie będzie tutaj powodem tak poważnej poprawy działania, jakiej można oczekiwać w układach dwudrożnych.

Wróćmy do momentu, w którym stwierdzamy, że trzyipółdrożny układ jest symetryczny. Wydaje się, że to przecież doskonale widać, ale przecież niesymetryczne filtrowanie (głośników niskotonowych na dole i na górze) mogłoby temu zaprzeczyć. Jednak filtrowanie też jest symetryczne, bo wspomniane niejednakowe filtrowanie różnicuje parę głośników umieszczoną bliżej od pary umieszczonej dalej od modułu Uni-Q. Układ symetryczny służy stworzeniu pozornego punktowego źródła sygnału, co nie zawsze musi iść w parze z poprawą charakterystyk kierunkowych (mimo że stają się one symetryczne).

Układy d'Appolito (symetryczne), złożone z tradycyjnego głośnika wysokotonowego i głośników średniotonowych (nisko-średniotonowych), poniżej i powyżej, rzadko mają ładne charakterystyki kierunkowe w płaszczyźnie pionowej. Pod tym względem najlepszym rozwiązaniem jest głośnik koncentryczny w rodzaju Uni-Q, natomiast przetwarzanie niskich częstotliwości przez niezależne przetworniki, umieszczone na skrajach, nie jest już problematyczne, gdyż ich nawet znacznie rozsunięcie jest kompensowane jeszcze większym wzrostem długości fal i w ostatecznym rachunku przesunięcia fazowe powstające pod określonym kątem są mniejsze.

KEF Uni-Q

Sercem układu symetrycznego KEF R11 jest koncentryczny moduł średnio-wysokotonowy Uni-Q, który został ponownie zmodyfikowany. To już jego dwunasta generacja, a pierwsza pojawiła się dokładnie 30 lat temu.

Czytaj również: Jakie kopułki wysokotonowe są lepsze - metalowe czy tekstylne?

Środkowa część tunelu jest wykonana z materiału absorbującego energię fali stojącej, powstającej w samym porcie. Turbulencjom przeciwdziałają typowe wyprofilowania, znajdujące się po obydwu stronach.

Środkowa część tunelu jest wykonana z materiału absorbującego energię fali stojącej, powstającej w samym porcie. Turbulencjom przeciwdziałają typowe wyprofilowania,
znajdujące się po obydwu stronach.

We wszystkich modelach serii stosowany jest ten sam moduł; na podstawie średnicy kosza można uznać, że jego "kaliber" to 14 cm, ale warto tę informację uszczegółowić: sama membrana (średniotonowa) ma średnicę 10,5 cm, a wysokotonowa kopułka - 25 mm. Moduły Uni-Q tej samej wielkości spotkamy też w modelach Reference i Blade, ale w module serii R wprowadzono najnowsze modyfikacje.

Pierwsze dotyczą układu magnetycznego w obrębie przetwornika średniotonowego. Znanym problemem jest "pływanie" indukcyjności cewki wraz z jej wychyleniem. Udoskonalenie polega na opracowaniu specjalnego kształtu nabiegunnika i wprowadzeniu aluminiowych pierścieni. To rozwiązanie podobne do stosowanych w wielu głośnikach wyższej klasy różnych firm, niemające ścisłego związku z koncepcją modułu koncentrycznego, a jedynie ze zniekształceniami samego przetwornika średniotonowego.

Nieco inaczej ma się sprawa z zawieszeniem, które również poprawiono. Jednocześnie pozwala teraz on na liniową pracę z większymi wychyleniami (chociaż wciąż nie muszą one być bardzo duże, skoro mamy do czynienia z przetwornikiem odciążonym od niskich częstotliwości, które "niosą" za sobą największe amplitudy).

Z drugiej strony niemal go nie widać, tzn. jego profil nie odbiega znacząco od profilu samej membrany średniotonowej, co w tym przypadku ma znaczenie zarówno dla propagacji fal średnich, jak i wysokich częstotliwości, których źródłem jest znajdująca się w centrum układu kopułka. Każda przeszkoda, każda nierównomierność, jaka znajduje się na zewnątrz od niej, będzie zaburzać charakterystykę przetwarzania.

Swoją drogą, sam profil membrany średniotonowej wpływa na charakterystyki kierunkowe wysokich częstotliwości, ale w sposób oczekiwany - upodabnia je w zakresie częstotliwości podziału do charakterystyk głośnika średniotonowego. Głośnik wysokotonowy najbardziej jednak nie lubi pierścienia jaki tworzy wokół niego krawędź cewki głośnika średniotonowego, w dodatku poprzedzona szczeliną, która pozwala tej cewce na swobodny ruch osiowy. 

Część problemów rozwiązało wprowadzenie już 10 lat temu "mandarynki" - oryginalnej soczewki akustycznej, utworzonej przez wianuszek "listków", ustawionych promieniście, opartych na krótkiej tubce (która kontynuuje profil membrany średniotonowej aż do kopułki). Okazało się jednak, że duże zniekształcenia wprowadza owa niepozorna szczelina, gdyż przepływająca nad nią fala wysokich częstotliwości prowokuje powstawanie w niej fali stojącej (jak strumień powietrza nad szyjką butelki).

Diagnoza była kluczowa, rozwiązanie już dość łatwe - w nieco głębszych partiach modułu, tam gdzie szczelina łączy się z innymi otwartymi przestrzeniami układu magnetycznego (głośnika średniotonowego), zaaplikowano odpowiednią porcję materiału tłumiącego. Wyśmienite rezultaty tych zabiegów potwierdzają nasze pomiary. Charakterystyka w zakresie wysokich tonów jest praktycznie wolna od wszelkich "niepokojów", jakie wcześniej były udziałem układów koncentrycznych. 

Czytaj również: Co to jest układ d'Appolito, jakie są jego zalety i wady?

Tunele można całkowicie zamknąć albo tylko "przymknąć" (za pomocą samego walca z pianki), obniżając w ten sposób częstotliwość rezonansową układu bas-refleks.

Tunele można całkowicie zamknąć albo tylko "przymknąć" (za pomocą samego walca z pianki), obniżając w ten sposób częstotliwość rezonansową układu bas-refleks.

Ostatnim usprawnieniem w ramach modułu Uni-Q jest przygotowanie łagodnego przejścia od profilu membrany do płaskiego frontu obudowy. Tworzy je specjalny pierścień o zewnętrznej średnicy 17 cm. Na tej podstawie można by więc uznać, że "kompletny" moduł Uni-Q ma średnicę 17 cm (a więc taką samą, jak kosz głośnika niskotonowego).

Wyprofilowanie to jeszcze skuteczniej, niż sama membrana przetwornika średniotonowego, skupia wiązkę promieniowaną przez głośnik wysokotonowy, w takim stopniu, aby tylko niewielka porcja energii docierała do ostrych krawędzi obudowy, gdzie już nieuchronnie wywoła dyfrakcje. KEF przyznaje, że ostateczne rozwiązanie tego problemu możliwe jest tylko przy opływowych obudowach, takich jak w kolumnach Blade, ale staranne opracowanie pierścienia dającego "cień akustyczny" (shadow flare), pozwala poważnie zredukować to niekorzystne zjawisko, które najbardziej daje się we znaki przy typowych tweeterach, zamontowanych wprost na powierzchni frontu obudowy.

KEF R11 - głośniki niskotonowe

Głośniki niskotonowe również mają nowe układy magnetyczne, przygotowane pod kątem bardziej symetrycznego rozkładu pola poniżej i powyżej szczeliny, a dzięki temu - liniowej pracy w większym zakresie wychyleń. Aby wykorzystać ten potencjał, trzeba jednak było przeprojektować również zawieszenie: zwiększyć jego podatność, a dokładnie zmniejszyć zależność podatności od wychylenia (na skutek naturalnego "naprężenia" podatność zmniejsza się wraz z wychyleniem). Teraz redukcja podatności do określonej części wartości wyjściowej pojawia się przy wychyleniu dwa razy większym niż wcześniej (np. do 0,75% podatności w pozycji spoczynkowej - teraz przy 6 mm, a wcześniej przy 3 mm).

Membrana, z zewnątrz, mająca wklęsłą powierzchnię wycinka kuli przygotowanego z anodyzowanego aluminium, ma też celulozowy stożek połączony z "miską" blisko jej krawędzi zewnętrznej i oczywiście z cewką. Taką strukturę już 20 lat temu wprowadziło kilku producentów (m.in. Elac). W wydaniu KEF-a mamy bardzo dużą cewkę (mogącą przyjąć dużą moc, bowiem gotowa jest duża powierzchnia do oddawania ciepła) i "odwrócone" zawieszenie, częściowo zasłonięte pierścieniem. Tutaj również zbiegającym się z krawędzią membrany. KEF podkreśla ważną rzecz - otóż membrany sztywne mają tendencję do generowania rezonansów ("break- upów"), z którymi teoretycznie można sobie radzić filtrami o dużym nachyleniu, ale nie do końca...

W kolumnach mamy przecież filtry pasywne, o stromościach niewystarczających do eliminacji ostrych "pików" w sposób całkowicie usuwający je z brzmienia, dlatego zawsze warto starać się o zredukowanie rezonansów w samej konstrukcji głośnika, nawet niskotonowego, nawet przy stosowaniu filtrów relatywnie wysokiego rzędu. KEF-a trudno posądzić o brak umiejętności dostrojenia filtrów-pułapek czy projektowania bardzo skomplikowanych zwrotnic, które kiedyś były jednym z wyróżników jego konstrukcji. Jeżeli więc taki ekspert dochodzi do takiego wniosku, to nawet nie wypada dyskutować, tylko grzecznie przyjąć go do wiadomości. Wszystkie modele serii R są dostępne w trzech wersjach kolorystycznych - białej i czarnej na wysoki połysk, a także oklejonej naturalnym fornirem orzechowym.

Czytaj również: Czy kolumny trójdrożne są lepsze od dwudrożnych?

Najnowsza – już dwunasta – wersja koncentrycznego układu Uni-Q, wprowadzona właśnie do aktualnej serii R, jest nawet lepsza niż zastosowana w serii Reference... i Blade.

Najnowsza – już dwunasta – wersja koncentrycznego układu Uni-Q, wprowadzona właśnie do aktualnej serii R, jest nawet lepsza niż zastosowana w serii Reference... i Blade.

Parametry

KEF R11

  • Moc [W] 15-300
  • Wymiary [cm]* 125 x 20x 38,3
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 88
  • Impedancja (Ω)** 4
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Według deklaracji producenta, pasmo przenoszenia ma sięgać od 46 Hz do 28 kHz, z tolerancją +/-3 dB. Zwraca uwagę dość wysoka - jak na flagowiec serii - dolna częstotliwość graniczna, ale w takim razie można chyba pochwalić rzetelność informacji.

Producent nie obiecuje nawet tyle, ile po tak okazałej konstrukcji byśmy się spodziewali... Z drugiej strony, zastosowanie niewielkich głośników niskotonowych, nawet w tak licznej baterii czterech jednostek, faktycznie nie zapowiada subwooferowych emocji. Jednak w rzeczywistości (w każdym razie tej mierzalnej - w naszym laboratorium) jest znacznie lepiej, bowiem możemy w takiej ścieżce uchwycić charakterystykę już od 30 Hz!

Wreszcie całkowite zamknięcie otworów wywołuje charakterystykę leżącą najniżej, wchodzącą w pole +/-3 dB dopiero od 65 Hz. Na dodatkowych rysunkach pokazujemy, jak kształtują się charakterystyki ciśnienia z głośnika (krzywe niebieskie), z otworu (zielone) i charakterystyki wypadkowe (czerwone), dla obydwu wariantów strojeń bas-refleksu, reprezentowane przez jeden z głośników znajdujących się w sąsiedztwie modułu Uni-Q (charakterystyka dla obudowy zamkniętej jest pokazana tylko na dużym rysunku głównym).

Specyficzny kształt charakterystyki przetwarzania systemu bas-refleks, z wyraźnym "kolanem", pojawia się przy zastosowaniu głośnika niskotonowego o niskiej dobroci Qts w dużej objętości, która gdyby została zamknięta, dawałaby głośnikowi dobroć Qtc niższą od ok. 0,5 (oczywiście zawsze wyższą od dobroci Qts, tak jak fc jest zawsze wyższe od fs).

Możemy to zweryfikować, kojarząc częstotliwość rezonansową fc, ujawnioną przez charakterystykę impedancji (wierzchołek spłaszczony linearyzacją, ale wciąż widoczny przy 50 Hz), z wartością spadku na charakterystyce przetwarzania. Przy 50 Hz wynosi on (względem szczytu przy ok. 100 Hz) ponad 8 dB, co wskazuje na bardzo niską wartość Qtc, rzędu 0,4.

Jeżeli linearyzacja impedancji nie tylko obniżyła, ale też przesunęła trochę wierzchołek w stronę niskich częstotliwości (co nie zmienia częstotliwości rezonansowej, a tylko "fałszuje" jej pozycję widzianą na charakterystyce impedancji), to nawet jeżeli wynosi ona 60 Hz, mamy tam spadek 6 dB, a to oznacza Qtc=05 - wciąż niżej niż w klasycznie strojonych bas-refleksach.

Zwykle wartość ta zawiera się w granicach 0,55-0,6, a często jest wyższa, będąc wynikiem kompromisu (zbyt mała obudowa, zbyt słaby układ magnetyczny głośnika). Sytuacja zbyt niskiej dobroci jest rzadko spotykana, głośniki KEF-a na pewno mają bardzo mocne układy magnetyczne.

Na kolejnym dodatkowym rysunku pokazujemy cztery charakterystyki wypadkowe dla wszystkich czterech głośników, przy bas-refleksach w pełni otwartych. Ich porównanie wskazuje, że głośniki skrajne (krzywe niebieska i zielona) są filtrowane niżej niż dwa znajdujące się bezpośrednio poniżej i powyżej modułu Uni-Q (krzywe czerwona i czarna).

To skrupulatne i akustycznie korzystne rozwiązanie, służące zmniejszeniu przesunięć fazowych między głośnikami najbardziej od siebie oddalonymi, o którym producent nawet nie wspomina, podając tylko dwie częstotliwości podziału - 400 Hz (pomiędzy traktowaną jako jedność sekcją niskotonową a średniotonowym) i 2,9 kHz (oczywiście między średniotonowym a wysokotonowym, w ramach modułu Uni-Q). Zakres średnio-wysokotonowy widywaliśmy w KEF-ach jeszcze lepiej wyrównany, ale i R11 nie dają powodów do narzekania; ignorując wąskopasmowy dołek przy ok. 1 kHz, charakterystyka mieści się w wąskiej ścieżce +/-1/5 dB, i to nie tylko na osi głównej, ale również na osiach 15O (w płaszczyźnie poziomej) i +/-7° (w płaszczyźnie pionowej).

Przede wszystkim dzięki zastosowaniu średnio-wysokotonowego modułu koncentrycznego (symetryczne ustawienie głośników niskotonowych ma już mniejsze znaczenie), charakterystyki pod kątem +/-7° leżą bardzo blisko charakterystyki z osi głównej i praktycznie nie różnią się między sobą. Nawet charakterystyka z osi 30° wygląda bardzo dobrze - biegnie nieco niżej, ale zaskakująco równo aż do 20 kHz.

Wyśmienite wyrównanie wysokich tonów jest osiągnięciem najnowszych wersji Uni-Q - wcześniej wprowadzały one wąskopasmowe nierównomierności w okolicach 10 Hz, wynikające z odbić od krawędzi wokół wysokotonowej kopułki. Najwięcej "miesza" maskownica - wprowadza gwałtowne nierównomierności w zakresie wysokich częstotliwości.

Deklarowana czułość to 90 dB, w naszych pomiarach parametr ten ustaliliśmy na poziomie 88 dB (też dobry wynik), natomiast impedancja znamionowa to bez wątpienia 4 Ω, skoro przy 120 Hz pojawia się minimum o takiej właśnie wartości.

Producent opisuje sytuację "nieco" inaczej, jednocześnie przyznając, że wartość minimalna wynosi 3,2 Ω (odnotowujemy ją dopiero w zakresie najwyższych częstotliwości), a jednocześnie twierdząc, że impedancja znamionowa wynosi 8 Ω. Jest to jednak sprzeczność często spotykana w autoprezentacjach wielu firm.

Ostatecznie R11 nie powinny być "trudnym" obciążeniem dla większości wzmacniaczy. Sprzyja temu również niewielka zmienność w całym pasmie, wraz z linearyzacją zwykle wysokich wierzchołków impedancji w zakresie najniższych częstotliwości (działają tutaj dodatkowe filtry zwrotnicy). Przebieg poniżej 100 Hz ma kilka wariantów związanych z różnymi opcjami strojenia, ale w każdym wierzchołki są niewysokie.

KEF rekomenduje moc wzmacniacza od 15 do 300 W, górna granica wydaje się pokrywać z mocą znamionową - bateria 4 niskotonowych, nawet małych, ale nowoczesnych, jest w stanie przyjąć taką moc.

Testy porównawcze

Podstawowe dane

  • 22 000 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: Nowy, najlepszy model serii R proporcjami i konfiguracją przypomina Reference 5, a niektórymi rozwiązaniami nawet je przelicytowuje. Nowoczesna, atrakcyjna forma z awangardową techniką. Nie są tanie, ale wyglądają na jeszcze droższe.
  • Laboratorium: Zrównoważona charakterystyka przetwarzania z lekkim wzmocnieniem "dolnego środka", bardzo dobre rozpraszanie. Impedancja 4 Ω, czułość 88 dB.
  • Brzmienie: Wspaniała konsystencja i "obecność" średnich tonów, ich lekka emfaza określa specjalny charakter, ale tak zręcznie, że każda muzyka zyskuje na wiarygodności i emocjach. Rytmiczny, sprawny bas - bez dominacji i uzurpacji. Porządek i przejrzystość w całym pasmie. Możliwość przestrajania obudowy.
mbl 101-Xtreme

mbl
101-Xtreme

Cena: 868 000 zł

REVEL F228Be

REVEL
F228Be

Cena: 40 000 zł

FOCAL Kanta No.3

FOCAL
Kanta No.3

Cena: 44 000 zł

Zobacz także
Audio - lipiec - sierpień 2019

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

W tym numerze znajdziecie regularny test porównawczy (pięć wzmacniaczy za ok. 9000 zł), hi-endowe kolumny, gramofon, ale polecam przede wszystkim indywidualne testy pięciu urządzeń nowej generacji - soundbarów, głośników bezprzewodowych, systemów "all-in-one". ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj

mbl
101-Xtreme

mbl 101-Xtreme

Na nikim nie zrobi wrażenia zdanie, że oto w teście pojawiają się kolumny wyjątkowe, niezwykłe, inne od wszystkich pozos...