FOCAL
Electra 1027S

Historia serii Electra zaczęła się około dziesięć lat temu. Od początku swojego istnienia miała ona wykazywać bliskie związki z wprowadzoną jeszcze wcześniej referencyjną serią Utopia. Powinowactwo takie jest jednak dość kosztowne, stąd pomysł na kompromis, który przy niewielkich ustępstwach jakościowych pozwolił znacznie obniżyć cenę.

Nasza ocena
Wykonanie
Masywna, nowocześnie wyrzeźbiona i elegancko wykończona obudowa, rozwinięty układ trójdrożny z membranami W i tweeterem Al/Mg.
Laboratorium
Charakterystyka lekko opadająca w kierunku wysokich częstotliwości, ale wraz z bardzo dobrym rozpraszaniem, niska dolna częstotliwość graniczna. Impedancja 4 omy, efektywność 86 dB.
Brzmienie
Spójne i energetyczne w całym pasmie, szczególnie nasycone w zakresie nisko-średniootonowym. Gęste i jednocześnie dokładne, dynamiczne i detaliczne, ale bez eteryczności. Mocny, korzenny bas.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio
Audio
07-08//2010
Kup ten numer

W pierwszej i drugiej generacji Electry, poza obowiązującymi do dzisiaj membranami "W", stosowano kopułki "Tioxid" (ostatnia wersja kopułek tytanowych) i obudowy o szczególnym kształcie z frontem składającym się z segmentów poustawianych pod różnymi kątami tak, aby skierować osie głośników w miejsce odsłuchowe - widzimy to do dzisiaj w kolumnach serii Utopia. Konstrukcja, której układ głośnikowy był analogiczny jak w kolumnach Focal Electra 1027S, pojawiła się w drugiej generacji i nosiła symbol 926 - miała dwa minimalnie większe (18-cm) głośniki niskotonowe, bliźniaczo podobny do współczesnego 17-cm średniotonowy i Tioxida, w podobnym ustawieniu, choć na "połamanym" froncie. Wówczas w całej serii Electra zastosowano po raz pierwszy tylko duże 17-cm głośniki średniotonowe, które wyparły mniejsze "13-tki" i obowiązują do dzisiaj.

Następna edycja serii Electra - Electra 1000Be - jaką przedstawiono pięć lat temu, poszła tropem najważniejszej modyfikacji wprowadzonej w kolejnej serii Utopii; ponieważ Utopie Be uzbrojono w berylowy tweeter, musiał się on też pojawić w serii Electra (Be). Jednak seria ta, do której należał bezpośredni poprzednik testowanych teraz kolumn - Focal Electra 1027Be - "odpuściła" nieco pod względem konstrukcji obudowy; jej solidność i elegancja wcale nie osłabła, a wręcz przeciwnie, natomiast zniknęła segmentacja i pochylenia frontu. Poniekąd dzięki temu nowe Electry zdobyły bardziej wyrazistą tożsamość, na którą projektant miał bardzo dobry pomysł - obowiązująca do dziś forma i sposób wykonania czynią Electry jeszcze bardziej luksusowymi, efektownymi i nowoczesnymi.

Wprowadzenie kosztownego tweetera berylowego spowodowało znaczący wzrost ceny modeli z serii Electra; o ile wcześniejsza "926-ka" kosztowała ok. 14 000 zł za parę, to cena Focali Electra 1027Be nie przekraczała pułapu 20 000 zł tylko dzięki wysiłkom dystrybutora… A była to przecież tańsza kolumna z dwóch wolnostojących w serii, która początkowo wcale nie miała być serią stricte hi-endową, a - tylko - łącznikiem między seriami popularnymi a referencyjnymi Utopiami. Owszem, Utopie są jeszcze droższe, o wiele droższe…

Zmiany 2010

W tym roku zmieniło się wiele pod względem polityki, ale zmiany techniczne nie są rewolucyjne. Z jednej strony dalej trwa udoskonalanie serii Electra, za czym musi iść dalszy wzrost ceny, z drugiej - udało się nawet obniżyć cenę Focali Electra 1027… Jakim sposobem nie ma tu sprzeczności? Mamy teraz dwie serie Electra - nową edycję 1000Be (2) i 1000S. Pierwsza z nich jest "bezkompromisowa", a bezpośredni następca kolumn Focal Electra 1027Be - model 1028Be - kosztuje już prawie 26 000 zł, z kolei model Focal Electra 1027S tylko 16 500 zł.

Jakie przykre zmiany kryje w sobie indeks "S"? Przede wszystkim zrezygnowano z kopułki berylowej na rzecz aluminiowo-magnezowej, co ma znaczenie może bardziej prestiżowe niż brzmieniowe… do tioxidowej Focal już od dawna nie wraca, a parametry "Al/Mg" mają być bliskie "Be".

Wprowadzono również pewne oszczędności w wykonaniu obudowy, jednak wcale nie muszą one być odbierane jako strata. Boczne ściany "oryginalnych" 1027Be (a teraz 1028Be) były lakierowane na wysoki połysk, co jest w modzie, za to "normalny", satynowy lakier na fornirze Focalach Electra 1027S gwarantuje długowieczny spokój, uniwersalność i funkcjonalność (ślady palców!). Fornir na bocznych panelach dostępny jest w dwóch wersjach: "Classic"- przypominającej buk lub jasną czereśnię i "Macassar" – zdecydowanie efektowniejszej, podobnej do modyfikowanego wenge (drobne prążki) z usłojeniem w poziomie, a nie w pionie. Natomiast czerń na pozostałych ściankach wciąż lekko się mieni i błyszczy.

Właściwa konstrukcja obudowy nie zmieniła się, z wyjątkiem umiejscowienia otworu bas-refleks - z dolnej ścianki (czemu towarzyszyły płozy podpierające obudowę), przeniesiono go na tylną ściankę. Wskutek tego całkowita wysokość Focali Electra 1027S jest o kilka centymetrów mniejsza niż 1027Be/1028Be, natomiast masa zmniejszyła się tylko o 2 kg, co uspokaja, że nie poczyniono dalszych oszczędności materiałowych.

Duże wrażenie robi wybrzuszony front, który w swojej osi symetrii osiąga aż 5 cm grubości, i dopasowany do niego kształtem metalowy, odlewany, szczotkowany "pas" głośnika wysokotonowego z wygrawerowanym logo. Boczne panele mają obszerne ścięcia pionowych krawędzi, cała bryła wygląda bardzo masywnie, sylwetka jest "napakowana" i jednocześnie "wyrzeźbiona" - jak u dobrego kulturysty. Patrzyłem na kolumny Focal Electra 1027S z dużym uznaniem - ich "wartość postrzegana", jeśli chodzi o wielkość, solidność, technikę i estetykę, jest bardzo wysoka.

Specjalnego smaczku dodają maskownice - podobnie jak w modelach serii Utopia indywidualne dla każdego głośnika i, jak wskazują pomiary, niekolizyjne akustycznie. Ważne to zwłaszcza w przypadku siateczki głośnika wysokotonowego, którą lepiej pozostawić założoną ze względu na delikatność samej kopułki - na szczęście (w razie nieszczęścia…) nie tak kosztownej jak berylowa. Ciekawostka: w serii 1000S nie ma konstrukcji analogicznej do większych 1038Be - są tylko wolnostojące Focale Electra 1027S i podstawkowe 1007S (oraz specjalistyczne modele do kina domowego); hipotetyczne 1037S kosztowałyby mniej więcej tyle, ile 1028Be, a tworzenie takiej alternatywy nie leży w interesie producenta; chodziło więc o to, aby wypełnić cenową lukę między serią 1000Be (2) a znacznie tańszymi modelami serii Profile i Chorus.

Głośniki

Głośniki niskotonowe i średniotonowy mają taką samą średnicę. Taką sytuację spotykamy w wielu nowoczesnych konstrukcjach, w których głośniki niskotonowe nie są zbyt duże, ale praca ich większej liczby zapewnia odpowiedni potencjał dla basu. Jednocześnie relatywnie duże głośniki średniotonowe, 17-18-cm, stały się w ciągu ostatniej dekady znacznie bardziej lubiane przez konstruktorów niż te mniejsze. Prawdopodobnie dzięki swojej dużej uniwersalności (wyższa efektywność, niższy rezonans), chociaż kosztem liniowości i charakterystyk kierunkowych w zakresie "wyższego środka" - tu jednak w sukurs przychodzą wytrzymałe kopułki wysokotonowe, które potrafią przyjąć niską częstotliwość podziału.

Podziały w Focalach Electra 1027S nie są jednak ryzykownie niskie - 300 Hz i 2,5 kHz (według danych producenta) to właśnie nowoczesne, ale też rozsądne zakresy, nie obciążające nadmiernie głośników. Swoją technikę filtrów producent nazywa skrótem OPC (Optimum Phase Crossover), w gruncie rzeczy każda prawidłowo zaprojektowana zwrotnica powinna być optymalna fazowo, jeśli chodzi o zgranie głośników wokół częstotliwości podziału. Z kolei nie jest tu wyrażona koncepcja "liniowej fazy", związana z idealnym dopasowaniem na bazie filtrów 1. rzędu i odpowiedniej korekcji położenia głośników.

Membrany głośników niskotonowych i średniotonowego wykonane są z kompozytu "W", ale mają inną grubość i nieco odmienną konstrukcję - z usztywniającymi nakładkami przeciwpyłowymi w tych pierwszych i z nieruchomym "korektorem fazy" w drugim. Układy magnetyczne mają podobną średnicę (10 cm), ale w niskotonowych tylne płyty są wybrzuszone, przygotowane do przyjęcia większych amplitud. Obydwa głośniki niskotonowe pracują we wspólnej komorze bas-refleks, którą można zamykać zatyczką z gąbki (na wyposażeniu).

Układ głośników z wysokotonowym poniżej średniotonowego wywodzi się ze schematu Utopii, ale nie jest wcale obowiązujący we wszystkich konstrukcjach Focala - w nawet jeszcze wyższych, w największych Chorusach wysokotonowy znajduje się na samym szczycie. Tutaj mamy go na wysokości ok. 75 cm, jeszcze nie za nisko, aby obawiać się o obniżenie sceny, zwłaszcza gdy usiądziemy w odległości przynajmniej 3 metrów. Bardzo obiecująca, technicznie i wizualnie atrakcyjna konstrukcja, kosztująca niemało, ale też wcale nie za dużo jak na to, co sobą reprezentuje; sposób przeprowadzenia operacji odchudzającej budżet modelu 1027 nie budzi żadnego niedosytu i podejrzeń, że producent chciał skalkulować sobie ten produkt jeszcze korzystniej. Raczej daje nam możliwość kupienia 95% jakości 1028Be za 65% ich ceny. Oczywiście brakujące 5% może być w wielu przypadkach warte dużych pieniędzy… Zwłaszcza dla tych, którzy te pieniądze mają.

Odsłuch

Prawie każda kolumna w tym teście jest źródłem jakiejś ciekawej kwestii brzmieniowej. Dlatego "kwestii", a nie po prostu brzmienia, że pojawia się tu element zaskoczenia, wyjątkowych indywidualnych osiągnięć, którym warto przyjrzeć się bardziej analitycznie, szukając ich źródeł czy to w konstrukcji, czy w historii, czy choćby konfrontując to, co można usłyszeć, z tym co widać w pomiarach. Najciekawsze są kombinacje cech, które rzadko występują ze sobą w parze; to swoiste brzmieniowe akrobacje, które mogą się podobać lub nie, ale zwykle świadczą o wysokich kwalifikacjach. Większość brzmień tego testu ma silne rysy charakteru, specjalizację nie tyle do odtwarzania konkretnego rodzaju muzyki, ale właśnie w łączeniu wybranych zalet, chociaż czasami jest to jazda po bandzie, bliska kraksy - wypadnięciu z trasy, za jaką wszędzie uznajemy podstawowe ramy dobrze zrównoważonego brzmienia.

O jakie skłonności możemy podejrzewać Focala? W mojej pamięci utrwaliło się utożsamianie tej firmy z brzmieniem analitycznym, szybkim, dynamicznym, raczej rozjaśnionym, mocnym i konturowym; skądinąd niedalekim od bardziej ogólnego "narodowościowego" profilu kolumn francuskich, rzadko kiedy miękkich i potulnych, a często wyostrzonych. W takim kontekście Focal i tak brzmiał najbardziej poprawnie, trzymając się dobrej liniowości i dokładności, tyle że niewzbogacanej ociepleniem i emfazą tonów średnich. Eksperymentów brzmieniowych, idących zdecydowanie ku jakiejś postaci nierównowagi tonalnej, nie było w historii Focala wiele - zawsze mogliśmy liczyć przynajmniej na ogólny zarys neutralnego brzmienia. Tak też jest i tym razem, chociaż również zupełnie inaczej…

To, co kiedyś mogło razić delikatne uszy - rozjaśnienie szczegółu, twarda artykulacja średnicy dominująca nad plastycznością, a zwłaszcza mocne przejście między średnicą a wysokimi - zostało odstawione na boczny tor. Coś się zmienia w brzmieniu francuskich kolumn, bowiem ostatnie spotkania z Cabasse pokazały również inne, niż wcześniejsze, maniery, które podsumować można jako przesunięcie środka ciężkości ku niższym częstotliwościom.

Niezależnie od przypuszczenia, że pewnie odzwierciedla to zmieniające się upodobania słuchaczy, nie byłoby w tym już nic nadzwyczajnego, gdyby nie zadziwiające przy takim ruchu zachowanie wybitnej dokładności rysunku i rozdzielczości. Szybkość nie jest udawana rozjaśnieniem, ani nawet nie jest z nim skojarzona, lecz pojawia się niezależnie, wręcz pozbywając się jego najmniejszych śladów, jakby na drodze eksperymentu mającego dać odpowiedź na pytanie, czy taka sytuacja jest w ogóle możliwa. Pojawiają się metaliczne przebłyski tonów wysokich, ale są one jednak bardzo subtelne i wcale nie stanowią pozostałości, której też chcielibyśmy się pozbyć - w większej dawce, przy takim charakterze byłyby pewnie zbyt intensywne i jednostronne, teraz dodają naturalnej barwy wielu instrumentom, nie tylko perkusyjnym.

Bez tego akcentu brzmienie byłoby zresztą po prostu zbyt ciemne, skupione na niższych rejestrach, a i tak jest bardzo spójne, skoncentrowane. Wydaje się, że kolumny emitują mocny, ciągły strumień energii. Brzmienie Electry jest jak płynny metal - gęste, oleiste, choć niekoniecznie gorące; mimo powstrzymania rozjaśnienia, nie prezentuje łagodnej, pastelowej, zaokrąglonej czy przydymionej wersji neutralności, nie jest też mechaniczne, kliniczne i zimne – chociaż ma w sobie coś specyficznego, matrixowego, cybernetycznego, molekularnie niezwykłego. Chociaż charakter można opisać skrótowo, to trudniej już oddać całą gamę dodatkowych smaków, z jakimi mamy tu do czynienia. Zdecydowanej sile i zwartości, osadzeniu na mocnym fundamencie napakowanego basu towarzyszy zwinność, czystość i wygładzenie – w całym pasmie zawartość dudnień, chropowatości i zapiaszczeń jest minimalna.

Scena została dokładnie uporządkowana, nie jest szczególnie szeroko rozpięta, ma dość głęboką i czytelną perspektywę, a przede wszystkim jest szczelnie zagospodarowana - nie ma tu luzu i oddechu, jak w M3 Signature, jest za to nie tylko plastyczne, ale też dokładne ukształtowanie każdego dźwięku; mamy zarówno jego wyraźny obrys, jak i oczywistą treść. W taki sposób wpisuje się również bas wykazujący się nasyceniem i kontrolą najniższych częstotliwości, co dokumentuje odtworzenie stopy perkusji - szybkie i sprężyste.

Wyższy bas jest bardzo energetyczny i mogą być z nim kłopoty w słabo wytłumionych pokojach - przy czym nie chodzi o rozmazanie, lecz o twardość, która nadaje uderzeniom siłę wymagającą kontroli nie tylko ze strony samego układu wzmacniająco-głośnikowego, lecz też odpowiedniej akustyki pomieszczenia. Mocny, skumulowany, wybitnie spójny i podszyty najszlachetniejszą odmianą metaliczności charakter Electry będzie rozpoznawalny na różnych nagraniach. W pierwszym wrażeniu nie musi uwieść słuchacza, brzmienie nie jest ani misiowato-miluśkie, ani tryskające humorem; od razu dostarczą sporą dawkę emocji, zaintrygują i zachęcą do sprawdzenia, jak w takich warunkach pokaże się kolejna płyta, dość szybko pozwolą się słuchaczowi zaaklimatyzować, a wtedy można już smakować i podziwiać. Wyrafinowana, wysublimowana, a przy tym stabilna, konsekwentna kombinacja spójności, gęstości i precyzji.

Andrzej Kisiel

Parametry
FOCAL Electra 1027S
Produkowany Tak
Moc wzmacniacza [W] 40-300
Wymiary [cm] 105 x 26,5 x 35
Typ obudowy br-t
Rodzaj głośników W
Efektywność [dB] 86
Impedancja (Ω) 4
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Focal Electra 1027S

Słowo "impedancja" pojawia się w zestawie danych katalogowych Focala dwa razy - jako "impedancja nominalna" i "impedancja minimalna" (minimum impedancji). Ta druga ma wynosić 3,5 oma, i nasze pomiary pokazują podobną, choć nieco niższą wartość - 3 omów (przy 120 Hz). Jak zwykle poważnie różnimy się z Focalem w kwestii impedancji nominalnej, bo takie minimum, według "klasycznych" norm i zwyczajów, określają 4-omową impedancję znamionową, a według Focala (i nie tylko) upoważniają do deklarowania impedancji 8-omowej. Lepiej więc traktować Focale Electra 1027S jako obciążenie 4-omowe, chociaż z drugiej strony nie należy jej odbierać jako obciążenie szczególnie wymagające - jest to pod tym względem raczej standardowa konstrukcja. Falowanie impedancji nie następuje gwałtownie (mimo zastosowania filtrów wyższego rzędu), para szczytów w zakresie niskotonowym wyznacza minimum między nimi (tutaj przy 40 Hz), które wskazuje na częstotliwość dostrojenia obudowy bas-refleks.

Charakterystyka przetwarzania pokazuje lekkie opadanie w kierunku wysokich częstotliwości. Bas jest wzmocniony, ze szczytem przy 100 Hz, ale nie oznacza to, że zaraz poniżej charakterystyka opada szybko - strome zbocze zaczyna się dopiero przy 40 Hz, czyli przy częstotliwości rezonansowej bas-refleksu. Spadek -6 dB (względem poziomu średniego) mamy przy bardzo niskich 34 Hz (co dokładnie pokrywa się z danymi producenta), chociaż ów średni poziom ustalony w naszych pomiarach to 86 dB, podczas gdy producent podaje efektywność (a dokładnie czułość - sensitivity) 91 dB. Znowu duża rozbieżność, nie stawiająca jednak samej konstrukcji w złym świetle - żadna kolumna tego testu nie zdobyła wyższych not w tej dziedzinie.

Na przełomie średnich i wysokich tonów pojawiają się wąskopasmowe nierównomierności; mimo że to okolice częstotliwości podziału, wydaje się, że pochodzą one od charakterystyk samych przetworników. Problemy nie są jednak poważne, za to imponująca jest stabilność kształtu dla różnych osi - od wiązki krzywych odsuwa się tylko - w zakresie dwóch najwyższych oktaw - charakterystyka zdjęta pod największym kątem 30O (w poziomie), poza tym pod kątem -7O (w dół) można zauważyć pogłębione, ale wciąż delikatne osłabienia przy 2,2 kHz i 4 kHz. Pod kątem 15O (w poziomie), na osi głównej, również z maskownicą, jak też pod kątem +7O (w górę) sytuacja jest pod pełną kontrolą. Rozpraszanie najwyższych częstotliwości, charakterystyczne dla wklęsłych kopułek, jest nadzwyczaj dobre. Nie ma też przy tym spotykanego w niektórych konstrukcjach Focala wyeksponowania okolic 5 kHz - są one wręcz wycofane. Ze względu na ogólny kształt charakterystyki, zdecydowanie rekomendowane jest skierowanie kolumn wprost na miejsce odsłuchowe.

FOCAL testy
L100 Classic
JBL
L100 Classic
Zespoły głośnikowe

Nie ma co ukrywać - wreszcie dotarliśmy do sedna tego testu. Bez L100 Classic byłby on jak występy artystów wspierających, podczas gdy główna gwiazda koncertu nie dojechała... na co w pewnym momencie nawet się zanosiło. Na szczęście wpadła na scenę w ostatniej chwili, aby pokazać, kto tutaj rządzi.

4307
JBL
4307
Zespoły głośnikowe

W symbolu zmienia się tylko ostatnia cyfra, licznik przeskakuje z 6 na 7, ale konstrukcja jest wyraźnie większa i pod wieloma względami zupełnie inna. Z 4306 wciąż łączy ją kilka charakterystycznych, firmowych elementów, jednak wpisanie obydwu do jednej serii możliwe było tylko w ramach tych specyficznych założeń, jakie przyświecały tworzeniu całej rodziny "tradycyjnych" monitorów JBL-a.

4306
JBL
4306
Zespoły głośnikowe

Najmniejsza z testowanych konstrukcji, i jednocześnie w całej kategorii "bookshelf" JBL-a, ma swoją specyfikę, zarazem bardzo wyraźnie nawiązującą do ważnego punktu technicznego programu firmy. Tym elementem jest tutaj przetwornik "kompresyjny".

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio wrzesień 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu