Najlepsze dopiero przed nami. O Riverside z Mariuszem Dudą i Piotrem Grudzińskim

Najlepsze dopiero przed nami. O Riverside z Mariuszem Dudą i Piotrem Grudzińskim

Newsy

Dodano: 27 maj 2011

Na wywiad z muzykami Riverside, którego pretekstem była dziesiąta rocznica powstania zespołu, umówiłem się przed ich koncertem w krakowskiej Rotundzie. Miałem (nie?)szczęście trafić na próbę dźwięku, podczas której Piotrowie Grudziński i Kozieradzki wyżywali się na swoich instrumentach, masakrując przy tym moje bębenki w uszach, oraz zagrali m. in. "Forgotten Land". Lekko głuchy, ze świeżo nabytą EP-ką "Memories In My Head" przystąpiłem do rozmowy.

Jurek Gibadło: Witajcie. Na wstępie chciałem przeprosić za brak jakiegokolwiek prezentu dla Was, ale spodziewałem się, że w Rotundzie będzie mnóstwo ochroniarzy i nie uda mi się niczego przemycić. Czy świętujecie w jakiś mniej oficjalny sposób to dziesięciolecie? Prowadzicie rock’n’rollowy tryb życia?

Mariusz Duda: (śmiech) Cóż, myślę, że każdemu z nas należy się odrobina odpoczynku po pracy, niemniej nie zawsze możemy sobie na to pozwolić. Na polskiej trasie nie możemy tego robić, gdyż mamy, że to tak ujmę, bardzo dużo na głowie.

J.G.: Jednym z prezentów, które przygotowaliście dla fanów z okazji 10-lecia jest EP-ka "Memories In My Head". Jak powstał ten materiał?

M.D.: "Memories In My Head" powstało konkretnie z myślą o naszym jubileuszu. Wiedzieliśmy, że zbliża się 10-lecie i chcieliśmy zrobić coś więcej, niż tylko wyruszyć na trasę koncertową. Pomyśleliśmy, że fajnie będzie zebrać stare pomysły, które mieliśmy w głowach, których do tej pory nie wykorzystaliśmy, a które nawiązywałyby do naszych pierwszych płyt, i wydać je w formie mini albumu. Zresztą tytuł tej płyty nawiązuje do naszej pierwszej EPki ("Voices In My Head" - przyp. jg). Dlatego podkreślamy cały czas, że to nie jest nowy album zespołu Riverside, tylko "coś pomiędzy".

J.G.: Mimo że "MIMH" wyraźnie nawiązuje i tytułem, i tematyką, i nawet grafiką do waszych pierwszych wydawnictw, to jednak muzyka na niej zawarta, a przynajmniej słyszany przeze mnie reprezentant "Forgotten Land", nieco odbiega od dotychczasowych dokonań Riverside…

Piotr Grudziński: Tak jak wspomniał Mariusz, muzyka na tym minialbumie to przede wszystkim stare pomysły. Nowe chcemy zachować na piątą płytę, która już nam kiełkuje w głowach. Po wydaniu "Anno Domini High Definition" nasi fani podzielili się na dwie grupy: tych, którzy lubią trylogię "Reality Dream" za jej klimat, oraz tych, którzy preferują rockowe granie na "ADHD". Myślę, że "MIMH" jest czymś pomiędzy; jest tu sporo melodii, ale jest też ciężar.

M.D.: Te trzy utwory nawiązują do upływu czasu; pierwszy - "Goodbye Sweet Innocence", do naszego debiutu, drugi "Living In The Past" do drugiej płyty, natomiast "Forgotten Land" jest właśnie tym krokiem naprzód, ale to wciąż są klimaty znane z naszych pierwszych płyt. Mogę opowiedzieć ciekawą anegdotę: spotkałem ostatnio pewną osobę, która była fanem naszych dwóch pierwszych wydawnictw, po czym uznała, że więcej Riverside słuchać nie będzie. Po kilku latach stwierdziła, że sprawdzi, jak ten zespół się rozwija. Po przesłuchaniu EP-ki "MIMH" doszła do wniosku, że stoimy w miejscu (śmiech). Ale taki był nasz zamiar - zamknąć pewne koło, podsumować dziesięciolecie i nawiązać do pierwszych płyt. Natomiast nowy album to będzie wejście w zupełnie inny styl.

J.G.: Innym wydawnictwem, które podsumuje waszą dotychczasową karierę, będzie box. Jak rozumiem, nie pojawią się na nim żadne nowe czy też nieznane, utwory, gdyż te wylądowały na "MIMH".

M.D.: Tak, box "Reality Dream Trilogy" (skądinąd będzie się składał z sześciu płyt - przyp. jg) jest przeznaczony głównie dla tych osób, które nie znają zbyt dobrze naszej dotychczasowej twórczości, które, powiedzmy, kupiły "Anno Domini High Definition" i nie mają pojęcia, co Riverside tworzyło wcześniej. Jest on raczej skierowany do fanów, bo ci nie znajdą na nim nic, czego by już nie znali.

J.G.: Czy znana jest już data premiery?

M.D.: Myślę, że to będzie przełom września i października i przy tym coś miłego na początek roku szkolnego i akademickiego.

J.G.: Chciałem jeszcze nawiązać do utworu "Forgotten Land", który promuje drugą część gry "Wiedźmin". Jak doszło do współpracy z twórcami? Wiem, że ty Mariuszu jesteś fanem gier komputerowych, a jak to jest u pozostałych członków zespołu?

M.D.: Ja i Piotrek Grudziński jesteśmy fanami, gramy w gry video, gdy mamy trochę czasu, a potem staramy się inspirować nimi, żeby się nie okazało, że ten czas straciliśmy na darmo (śmiech). Z "Wiedźminem" to był czysty przypadek. Pisząc tekst do utworu "Forgotten Land", chciałem nawiązać do klimatu gier RPG. Cała EP-ka "Memories In My Head" dotyczy upływu czasu, a ostatni utwór w szczególności, który mówi o przemijaniu takich, nazwijmy to, "jednorazowych strzałów". Celebrytów czy też zespołów, które raz kiedyś tam zaistniały i już ich nie ma. Mnie "Forgotten Land" kojarzy się też z Atlantydą, której motyw pojawia się przecież niejednej grze. I tak się złożyło, że zadzwonił do mnie Tomek Gop z zespołu CD Projekt Red (czyli firmy tworzącej "Wiedźmina" - przyp. jg) i zapytał: "Cześć Mariusz, czy macie może jakiś utwór inspirowany grami RPG, który moglibyśmy wykorzystać do promocji Wiedźmina?" Opowiedziałem "Tak się składa, że mamy". W ten sposób nawiązaliśmy współpracę.

J.G.: Musicie przyznać, że jednak dziwne to urodziny, gdyż prezenty płyną głównie od was do fanów. A czy słuchacze w jakiś sposób się wam zrewanżowali? Dostaliście jakieś upominki?

M.D.: Ja dostałem dwa obrazy (śmiech).

P.G.: Dostaliśmy też tort! Ale myślę, że tak jak publiczność chce celebrować nasze dziesięciolecie, tak samo my cieszymy się, że jesteśmy na scenie i chcemy, by ta publiczność pozostała z nami. Chcemy ją dopieszczać maksymalnie jak się da.

M.D.: Trzeba też powiedzieć, że to nasze dziesięciolecie jest trochę naciągane. Po pierwsze, powstaliśmy w listopadzie 2001, a debiut sceniczny zaliczyliśmy dopiero w 2004 roku. Więc prawdopodobnie w 2014 też wyruszymy w jubileuszową trasę pod hasłem "10 lat na scenie" (śmiech).

J.G.: Pozwolę sobie zadać wam kilka pytań na temat waszej przeszłości i przyszłości. Wszystkie wasze wydawnictwa, tak samo jak solowe płyty Mariusza, są albumami koncepcyjnymi. Co was kręci w tworzeniu takich a nie innych płyt?

M.D.: Myślę, że każdy z nas jest fanem słuchania płyt w całości i takie też albumy sami chcemy tworzyć: które mają swój początek, swój koniec, punkty kulminacyjne czy zwroty akcji. Co nie zmienia faktu, że może kiedyś w ramach eksperymentu pokusimy się o nagranie płyty tylko z pojedynczymi piosenkami.

P.G.: Jeśli o mnie chodzi, to brakuje mi w naszym dorobku płyty koncepcyjnej muzycznie. Nasze dotychczasowe albumy są konceptami, ale przede wszystkim w sensie tekstowym. Mnie się marzy płyta na zasadzie "bez przerw", gdzie byłaby zauważalna ciągłość muzyki.

M.B.: Naszą płytę koncepcyjną pełną gębą, opus magnum Riverside, mamy więc dopiero przed sobą (śmiech). Może będzie to jakiś podwójny album w stylu "The Wall", ale na to musimy jeszcze poczekać.

J.G.: Pewnie już setki razy zadawano wam to pytanie, ale chcę się dowiedzieć jak teraz, z perspektywy czasu, oceniacie decyzję o nagraniu trylogii "Reality Dream". Czy nie sądzicie, że trochę narzuciliście sobie niepotrzebne ramy?

P.G.: Ta kwestia ma tak naprawdę dwie strony. Z jednej jest to rama, która może ogranicza zespół, ale z drugiej - przyciąga publiczność. To jest tak jak z czytaniem trylogii: jeśli zaczynasz pierwszą część i jesteś tym zainteresowany, to z chęcią sięgniesz po następne. Także dla nas, gdy po "Out Of Myself" zauważyliśmy duże zaciekawienie tą historią, było to niejako otwarcie sobie rynku. Dlatego patrząc z perspektywy czasu można uznać to za dobry ruch.

M.D.: Naszą najbardziej kontrowersyjną płytą była trzecia "Rapid Eye Movement" - było jasne, że muszą się na niej pojawić elementy znane z dwóch poprzednich. Paradoksalnie, dopiero ten album sprawił, że Riverside zdobyło popularność także poza kręgami progresywno rockowymi. Otworzyliśmy się na niej na nieco prostsze i mocniejsze kompozycje, jak "Rainbow Box", czy "02 Panic Room" - jednym to się bardzo spodobało, a innym - szukającym potrójnego dna w każdej piosence - już niekoniecznie. Niemniej jednak okazało się, że te ramy nam pomogły.

J.G.: Zmieniając nieco temat; pamiętam jak swego czasu Piotrku mówiłeś, że po dowiedzeniu się, iż utwór "Loose Heart" jest na Liście Przebojów Trójki", utworzyłeś 300 kont mailowych, by móc na niego głosować. A jak to jest teraz - czy nadal interesuje was obecność w mediach, na listach przebojów?

M.D.: Ja się dopiero wczoraj dowiedziałem, że utwór "Forgotten Land" jest na liście Trójki i można na niego głosować (śmiech).

P.G.: Wiesz, jest czas, kiedy jeszcze nie jesteś znany i dążysz do tego, by ludzie cię rozpoznawali. Ale przychodzi też moment, gdy to przestaje być najważniejsze. Nie chcę, by to brzmiało jak rutyna, po prostu szczęściu trzeba czasem pomóc. A że miałem taką, a nie inną pracę, mogłem sobie pozwolić na to małe "zakrzywienie prawdy", acz i tak nam to wiele nie pomogło - "Loose Heart" nie trafiło na pierwsze miejsce - pewnie utworzyłem za mało kont (śmiech). A tak poważnie - chodziło o to, by ludzie zapoznali się z utworem, nawet gdyby miał być tylko w poczekalni. To zawsze jest te kilkadziesiąt czy nawet kilkaset tysięcy uszu, które cię słyszy i zapamiętuje.

J.G.: Jeśli chodzi o kwestię mediów, to pamiętam, że w tygodniu premiery waszej ostatniej płyty "Anno Domini High Definition", debiutował również Feel z albumem "2", ale to wy wylądowaliście na pierwszym miejscu list sprzedaży.

M.D.: Cóż, ja myślę, że po prostu Feel nie nagrał drugiej tak dobrej płyty, nie był to już taki hicior, a nam to pomogło (śmiech).

P.G.: Patrząc na to z nieco szerszej perspektywy, Feel sprzedał jednak więcej egzemplarzy swojej płyty niż my. To po prostu świadczy o rodzaju słuchaczy kupujących dane płyty. Nasi fani ruszyli do sklepów od razu w tygodniu premiery, a w przypadku Feela stale ktoś ten krążek kupował.

M.D.: Warto też podkreślić, że nie dość, iż dostaliśmy się na pierwsze miejsce, to jeszcze zdobyliśmy Złotą Płytę. Dla zespołu grającego taki gatunek muzyki jak nasz, jest to spore osiągnięcie. Tym bardziej że obecnie przecież wszystko można ściągnąć za darmo z Internetu.

J.G.: Skoro poruszyłeś temat sieci… Premiera "Forgotten Land" odbyła się za pośrednictwem serwisu Soundcloud, na waszej odświeżonej stronie internetowej pojawiła się wtyczka do Facebooka. Jak odnosicie się do tych nowych technologii? Pytam w kontekście tematyki płyty "ADHD", która traktowała o pośpiechu. Internet, moim zdaniem, jeszcze bardziej nas przyśpiesza i nie pozwala się skupić…

M.D.: Cóż, nie jesteśmy maniakami tego typu serwisów, nie chce nam się bawić np. w Twittera czy tego typu rzeczy. Natomiast, nie ukrywajmy, Facebook jest teraz właściwie najlepszą formą reklamy i żeby przetrwać w świadomości internautów, trzeba mieć tam konto. Ale nie napinamy się, nie obrażamy - po prostu sensownie korzystamy z Facebooka.

P.G.: Ja do niedawna sądziłem, że wystarczy, by zespół miał swoją stronę domową, tam zamieszczał informacje. Okazuje się jednak, że to wszystko zostało wyparte najpierw przez MySpace, które już powoli umiera, bo teraz rządzi Facebook. Tak naprawdę ciężko mi sobie wyobrazić lepszy serwis, który łączyłby tak efektywnie wszystkie przydatne funkcje, jak to robi FB.

J.G.: Chciałem jeszcze nawiązać do EP-ki "Memories In My Head", gdyż właśnie przeczytałem we wkładce, iż produkcją zajęli się państwo Srzedniccy, czyli ludzie odpowiedzialni za brzmienie całego "Reality Dream". Dlaczego tym razem nie współpracowaliście z producentem "ADHD", Szymonem Czechem?

P.G.: Tak naprawdę to mamy do czynienia z ciekawym połączeniem, bowiem Szymon nagrywał bębny na "MIMH". Nagrywanie całości materiału u niego wymagałoby od nas wyjazdu poza Warszawę, a tego chcieliśmy uniknąć. Natomiast Roberta i Magdę znamy bardzo dobrze, a skoro oni produkowali nasze pierwsze albumy, to chcąc nawiązać do nich, na "MIMH" postanowiliśmy współpracować właśnie z Srzednickimi.

J.G.: Interesuje mnie jeszcze jedna rzecz. Większość waszych utworów jest raczej smutna, by nie powiedzieć depresyjna. Czy te dźwięki są odbiciem was samych, czy też może na co dzień jesteście wesołymi facetami, a granie takiej a nie innej muzyki traktujecie jako formę odreagowania?

M.D.: Nikt z nas nie jest na co dzień melancholijny, zespół traktujemy też jako zabawę. We wszystkim co robimy jest też pewna dawka humoru, nawet absurdu i dystansu do samych siebie. Ale wybraliśmy taki, a nie inny rodzaj muzyki - który może nam na dłużej zostać w głowach. Ja akurat zawsze wolałem utwory smutne od wesołych.

J.G.: Na zakończenie chciałbym spytać czego zespół Riverside życzy sobie na kolejne 10 lat swej działalności?

M.D.: Ja sobie życzę, by ten zespół cały czas się rozwijał, żeby jeszcze bardziej zaznaczył swój charakter… Udało nam się przez te 10 lat zaistnieć jako grupa grająca rocka progresywnego, która może dotrzeć nie tylko do fanów tego gatunku. Czasami wydaje mi się, że bardziej docieramy do tych pozostałych (śmiech). Zależy mi, żebyśmy rozwinęli się jeszcze bardziej muzycznie i udowodnili, przede wszystkim przed sobą, że stać nas na jeszcze więcej.

J.G.: OK, w takim razie tego wam życzę i dziękuję serdecznie za wywiad.

M.D. i P.G.: Również dziękujemy.

(fot. Wojtek Kutyła

Black Record Store
Pozostałe newsy muzyczne Zobacz wszystkie
Zobacz także
<span>TED NOVAK</span> Monument Valley

TED NOVAK Monument Valley

<span>BOBBY PREVITE</span> Gone

BOBBY PREVITE Gone

<span>JAZZ Q</span> Elegie

JAZZ Q Elegie

<span>ANNIE ROSS / NOVI SINGERS</span> Jazz Jamboree ’65 vol. 2

ANNIE ROSS / NOVI SINGERS Jazz Jamboree ’65 vol. 2

<span>ANNIE ROSS / NOVI SINGERS</span> Jazz Jamboree `65 vol. 1

ANNIE ROSS / NOVI SINGERS Jazz Jamboree `65 vol. 1

<span>GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA</span> Kochaj mnie

GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA Kochaj mnie

<span>WILCO</span> Schmilco

WILCO Schmilco

<span>BEN HARPER & THE INNOCENT CRIMINALS</span> Call It What It Is

BEN HARPER & THE INNOCENT CRIMINALS Call It What It Is

 
Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio