WHARFEDALE Obsidian 600 HCP

WHARFEDALE Obsidian 600 HCP
Żwawo i bez mgły

Od wielu lat Wharfedale umacnia się w sektorze niskobudżetowym produktami serii Diamond, zdecydowanie najważniejszej i bardzo licznej. W zasadzie są to dwie serie - Diamond 10 (tańsza) i Diamond 100 (droższa) - i gromadzą bezwzględną większość produktów firmy. Znana jest mi jeszcze, również z naszych testów, znacznie wyżej lokowana seria Jadis, natomiast niewiele wiedziałem o sektorze "subniskobudżetowym", który w wydaniu Wharfedale jest o tyle ciekawy, że zorganizowany wyłącznie w zestawy wielokanałowe - właśnie formatu 5.0.

Pojawia się tam cała konstelacja - Amber, Quartz, Obsidian, Crystal, Vardus - w cenach od 1500 zł (Vardus) do 3000 zł (Amber, Quartz). Testowany system - Obsidian - kosztuje 2500 zł, ale uwaga - nawet za 2400 zł można kupić najtańszy system 5.0 złożony z Diamondów, również z wolnostojącymi frontami, ogólnym schematem bardzo podobny do testowanego systemu Tagi.

Wybrałem jednak Obsidiana, bo widać, że to propozycja od początku przemyślana właśnie pod kątem koncepcji 5.0. Jest wyraźna analogia między systemem Obsidian a systemem Studio Jamo, nawet z większym naciskiem na "systemowość" Wharfedale, ponieważ żadne jego elementy nie są sprzedawane oddzielnie; a szkoda, bo zdradzę już w tym miejscu, że małe surroundy tego systemu mogą służyć jako parka stereo np. w sąsiedztwie komputera.

Zestaw Wharfedale Obsidian 600 HCP przybywa też w podobnym opakowaniu - jak zestaw Jamo - w jednym wielkim kartonie, co ma swoje plusy i minusy. Producenci wykorzystują w ten sposób okazję do pewnych oszczędności, dzięki którym są możliwe tak niskie ceny. Sprzedaż też jest w tym sensie ułatwiona - nie wymaga kompletowania kilku pudeł, a kupujący ma pewność, że dostał wszystko, co mu do szczęścia potrzebne, w dodatku dobrane przez samego producenta, a nie przez dystrybutora, który może nie być największym ekspertem.

Zapakowanie wszystkiego do jednego pudła jest ułatwione z powodu nieobecności subwoofera, ale ostatecznie opakowanie z systemem Jamo czy Wharfedale to i tak potężna i ciężka skrzynia (ok. 60 kg), do przenoszenia której potrzebny jest zespół dwóch osób, a do przewozu co najmniej zespół kombi... I to jest minus, bo system Tagi można upakować na tylnym siedzeniu, w bagażniku, i poradzić sobie z nim samodzielnie.

Kolumny główne systemu Obsidian, czyli Obsidian Tower, nie są tak wielkie jak Jamo S 628, ale wciąż są duże i reprezentują ten sam ogólny schemat - z głośnikiem niskotonowym na bocznej ściance, co pozwala utrzymać umiarkowaną szerokość frontu, a to dla wielu amatorów kina domowego, ustawianego w sąsiedztwie telewizora, niekoniecznie w dużych pomieszczeniach, duży atut wizualny. Woofer ma średnicę 20 cm, średnimi częstotliwościami zajmują się dwa 13-centymetrowe - to zdrowe proporcje (w Jamo średniotonowe były aż trzy, ale i niskotonowy był większy).

Konfiguracja sekcji średnio-wysokotonowej jest symetryczna (z wysokotonowym pośrodku), co zawsze wygląda powabnie, ale niesie ze sobą poważne akustyczne konsekwencje - znowu wady i zalety; taki układ generuje bardziej skupioną wiązkę (ma węższe charakterystyki kierunkowe w płaszczyźnie pionowej), a jakie mogą być tego praktyczne (brzmieniowe) skutki, opisałem skrótowo w części odsłuchowej. Co pozytywne, dzięki sporej wysokości całej kolumny (grubo ponad metr), głośnik wysokotonowy znajduje się na optymalnej wysokości (względem normalnie siedzącego słuchacza).

Wszystkim firmom prezentowanym w tym teście udało się "wykazać" w sferze estetycznej, co jest naprawdę godne uznania, gdyż mamy przecież do czynienia z produktami bardzo tanimi, a nie są to kolumny w formie najprostszych skrzynek, zgrzebnie oklejone winylem. Oczywiście nie mamy tu materiałów kosztownych i dosłownie luksusowych, ale każdy przygotował coś ekstra - "ekstra" jak na ten zakres cenowy, podkreślam. W przypadku Obsidianów jest to nie tylko błyszcząca tu i ówdzie czerń, czyli ukochany "lakier fortepianowy", ale przede wszystkim wybrzuszona górna ścianka. Co do nielubianego przeze mnie lakieru fortepianowego, tym razem daruję, bo przynajmniej kolumny wyglądają tak, jak się nazywają - "obsydian" to właśnie błyszcząca, czarna skała wulkaniczna.

Dekoracyjnego wygięcia górnej ścianki nie wprowadzono już w surroundach (oficjalna nazwa Obsidian Surround) i centralnym (Obsidian Centre), które są regularnymi prostopadłościanami, ale ich fronty wciąż się błyszczą. Głośniki wysokotonowe wszędzie są takie same - 25-mm kopułki tekstylne, co jest też dowodem "awansu" niskobudżetowych konstrukcji, nawet w surroundach nie spotykamy już małych tweeterków z kilkunastomilimetrowymi plastikowymi membranami, jakie kiedyś występowały w minimonitorkach przeznaczonych do pracy stereo.

Przetworniki nisko-średniotonowe w centralnym i surroundach mają średnicę 10 cm, a więc mniejszą niż średniotonowe w kolumnach głównych, ale pokazują taką samą, bardzo charakterystyczną fakturę membrany, o której niczego się nie dowiedziałem z materiałów firmowych. Nie sądzę, abyśmy spotkali rozwiązanie rewolucyjne, godne opasłej dokumentacji, ale z drugiej strony dziwi skromność albo zaniedbanie, że jednak czegoś dość oryginalnego nie nazwano i nie rozreklamowano.

Takiej okazji na pewno nie przepuściłaby firma Taga... Na powierzchni membrany widać wytłoczoną "pajęczynę", przypominającą z daleka plecionkę (np. kevlarową). Membrana jest jednak z tworzywa (polipropylenu), wykonana w ten sposób, może teoretycznie charakteryzować się zarówno wyższą sztywnością, jak i rozpraszaniem rezonansów. W centrach wszystkich głośników nisko-średniotonowych i średniotonowych znajdują się korektory fazy, membrana niskotonowego jest wzmocniona klasyczną nakładką przeciwpyłową.

Odsłuch

Nie napiszę, że zestaw Wharfedale Obsidian 600 HCP brzmi, jakby kosztował kilka razy więcej, bo tak nie brzmi. Mogę jednak stwierdzić, że zatrzymał mnie przy sobie na dłużej, zostałem przykuty do fotela pewnymi jego właściwościami, które chciałem sprawdzić na wielu nagraniach - czy to nie przypadek, czy to nie jakieś szczególne dopasowanie...

Nie, Wharfedale Obsidian Tower grały tak raz za razem, więc wreszcie słuchałem ich dla samej przyjemności. Tak, słuchałem kolumn dalekich od obiektywnego ideału, dla samej przyjemności i z ciekawości, znacznie dłużej, niżby tego wymagały obserwacje na rzecz samego testu. Dźwięk z tych kolumn ma swoje niedociągnięcia, ale żadne z nich nie okazały się wadami wyraźnie ograniczającymi "muzykalność". Nie lubię takich przeciwstawień czy argumentów i na pewno ich nie nadużywam, ale tym razem nie będę wymyślał prochu. Oto przykład. Nie sądzę, że Obsidiany są wzorcowo spójne.

Ich brzmienie można nazwać "hybrydowym", gdyż łączy żywy zakres średnio-wysokotonowy z potężnym, zaokrąglonym basem w sposób ujawniający cofnięcie przejścia między tymi zakresami. Teoretycznie powinno to jakoś przeszkadzać, obniżać naturalność, osłabiać tempo... A jest wyjątkowo naturalnie, wręcz "wciągająco", ponieważ środek pasma jest bliski i wyrazisty, trochę "odrębny" bas nie jest namolny, nie przewala się przez muzykę, nie zakłóca jej porządku i nie zaciemnia obrazu, nawet niczego nie spowalnia - lecz efektownie uzupełnia. Zgoda, można ten bas nazwać "subwooferowym ze względu na jego samodzielność, charakter i możliwości. Taki jest przecież nie do pogardzenia w systemie kina domowego... A ja mogłem to spokojnie zaakceptować przy stereofonicznym słuchaniu muzyki.

Czasami bas zatrząsł, dał czadu, wyraźnie wychodził przed szereg, ale robił to szybko, sprawnie, bez toczenia kuli śnieżnej - najwięcej energii miał w ataku, a nie w wybrzmieniu. Jednak najbardziej frapująca była scena - już choćby stereofoniczna, nie mówiąc o przestrzeni wielokanałowej. Wcale nie bardzo szeroka ani nie bardzo głęboka; nawet niewysunięta do przodu, ani też gęsta i gorąca; jednak lokalizowanie pozornych źródeł było tak stabilne, a przez to tak skupiające uwagę, jakby sesja odbywała się w komorze bezechowej...

Żadnego rozmazania, niejasności, mgły; napisałem wcześniej, że przekaz nie jest stuprocentowo spójny, ale dotyczyło to przywiązania basu do średnicy; natomiast większość dźwięków, które w ogóle obowiązuje obecność na scenie w konkretnych miejscach (niskiego basu nie obowiązuje z powodów czysto fizycznych), zajmuje swoje pozycje z kapitalną łatwością i oczywistością; nie chcę napisać "precyzją", bo być może są to miejsca jakoś poprzesuwane względem wzorca, ale nie razi żadna sztuczność, a wokół i za instrumentami oraz głosami pojawia się czysta, bogata, autonomiczna, a zarazem zintegrowana - "akustyka", pogłosy i "powietrze".

Pozorne źródła nie są duże, napompowane, masywne, a raczej małe, fortepian nie objawi się w całej krasie jako potężny instrument, lecz jego miniaturyzacja jest przeprowadzona harmonijnie. Przy tym brzmienie to nie jest ani trochę rozjaśnione; delikatne, lecz znowu wyraźne dźwięki wysokich tonów jakby wychodziły z ciemnego tła, góra pasma nie jest cały czas błyszcząca, słychać więc kontrastowość, wysoką mikrodynamikę. Z drugiej strony, ten dźwięk można odebrać w barwie jako dość oszczędny, czasami suchy, nie ma w nim dzwonienia, nerwowego rozedrgania, żadnej natarczywości, koloryzowania, nawet okazjonalnie potężny bas nie wprowadza dudniących niepokojów.

Tak szczególny porządek na scenie może być po części zasługą... wąskich charakterystyk kierunkowych w płaszczyźnie pionowej, z czego wynika niewielki udział odbić od podłogi i sufitu (a w dodatku w moich próbach kolumny stały bardzo daleko od ścian bocznych, więc i stąd nie pochodziły odbicia, mimo że rozpraszanie na boki jest bardzo dobre).

Negatywny aspekt tej właściwości jest taki, że bardzo dobre brzmienie odbieramy wtedy, gdy siedzimy w pobliżu osi głównej - a więc na "normalnej" wysokości, bo konstrukcyjna oś główna znajduje się na wysokości ok. 90 cm; w sumie to nic trudnego... zwykle słucha się na siedząco, ale uprzedzam na wszelki wypadek - kolumny te nie nadają się do eksperymentów polegających np. na ustawieniu ich na podeście, poniosą też niezasłużoną porażkę, gdy będziemy je oceniać "na szybko", stojąc np. w drzwiach pokoju hotelowego podczas Audio Show...

Brzmienie w systemie wielokanałowym jest konsekwentnym rozwinięciem tego, co przedstawiłem powyżej; na scenie z przodu słychać bardzo dużo szczegółów, które wcale nie dominują nad głównymi dźwiękami, a te są bardzo wyraźnie rozplanowane i zarysowane; wokale mają wyjątkową artykulację, z tej żywości płynie sporo emocji, a nie z podgrzania czy wyostrzenia - w tej mierze system zachowuje się bardzo powściągliwie, przewidywalnie, bardzo szybko oswajamy się z tym dźwiękiem i możemy spokojnie "czytać" bogaty przekaz.

Specjalnym wątkiem jest brzmienie "surroundów". To najlepsze maluchy w tym teście, które prezentują dobre zrównoważenie i taki stopień "kompletności", jakiego tylko można oczekiwać po konstrukcjach tej wielkości. W roli suroundów wyrównanie charakterystyki nie ma wielkiego znaczenia, ale tych głośniczków można też słuchać w roli samodzielnych minimonitorków - zasługują na to miano.

Kulturalny i jednocześnie żwawy, dość dokładny, niezmącony dźwięk, wyższy bas czasami troszkę zadudni, ale zwykle pokazuje ciekawą, wręcz zadziwiającą w tej klasie sprężystość. Kto nie planuje uruchamiania całego systemu 5.0, też może kupić ten zestaw, aby mieć w okazyjnej cenie dwie pary zespołów głośnikowych do stereo - mniejszą i większą. Tylko co zrobić z centralnym? Kupić dwa takie zestawy, wtedy będzie można "sparować" centralne...

Andrzej Kisiel

WHARFEDALE Obsidian 600 HCP

  • Produkowany Tak

Laboratorium

Producent obiecuje "easy load", czyli łatwą impedancję, odpowiednią dla niedrogich amplitunerów; w odpowiednich rubrykach katalogu odnajdujemy konkretną informację, że impedancja znamionowa wynosi 6 omów w przypadku wszystkich konstrukcji systemu. Jest trochę inaczej.

Kolumny główne mają przy 100 Hz minimum impedancji o wartości 5,5 oma, co oznacza właśnie tyle, że impedancja znamionowa może być określona jako 6 omów; natomiast surroundy i centralny mają minima na poziomie 4 omów, ale nie musi to nas alarmować, cały system nie będzie "mordował" amplitunera, pełna moc we wszystkich kanałach, albo choćby tylko w kanałach surroundowych, zdarza się rzadko, a problemy amplitunerów z niskimi impedancjami mają związek przede wszystkim ze wzrostem temperatatury urządzenia (do poziomów niedopuszczalnych przez rygorystyczne normy europejskie), co w takiej sytuacji nam nie grozi.

Zmierzoną charakterystykę kolumn Tower widzę po testach odsłuchowych i trochę się jej dziwię - o ile miałem podejrzenia, że przełom basu i średnich częstotliwości jest osłabiony, to zapadłość w zakresie 5-7 kHz nie była słyszalna nawet w połowie tak wyraźnie, jak wygląda w pomiarach... Ale pewnie efektem tego właśnie wycofania było opisywane wrażenie pojawiania się poszczególnych dźwięków wysokich tonów na kontrastowym ciemnym tle, bez najmniejszego rozjaśnienia całego przekazu - tym "tłem" jest właśnie owo osłabienie, powyżej którego wysokie odzyskują energię.

Na drugim skraju też ciekawostka - mimo że z bas-refleksu, charakterystyka opada dość łagodnym zboczem, co da się jednak wyjaśnić niskim strojeniem układu rezonansowego i jego stłumieniem (to widać na charakterystyce impedancji); spadek -6 dB mamy przy bardzo niskich 35 Hz, ale czułość nie jest wybujała - tylko 86 dB, chociaż przy 6-omowej impedancji znamionowej nie jest to wynik zawstydzający nawet dla dużej konstrukcji.

Teraz wróćmy jeszcze w zakres kilku kiloherców i wyjaśnijmy, dlaczego charakterystyki układu symetrycznego (w sekcji średnio-wysokotonowej) nie są w naszych pomiarach symetryczne (charakterystyka z osi +7O jest inna, leży wyraźnie niżej niż z osi -7 st., a ta druga jest bardzo bliska charakterystyce z osi głównej). Otóż nasza pomiarowa oś główna została ustalona na "arbitralnej" wysokości 90 cm, natomiast konstrukcyjna oś główna leży nieco niżej. Pomiarowa oś główna jest więc odchylona od konstrukcyjnej osi głównej o kilka stopni, o podobny kąt odchylona jest oś pomiarowa -7O (tylko że w drugą stronę) i stąd podobieństwo tych charakterystyk, natomiast oś pomiaru +7 st. znajduje się pod kątem ok. 10 st. względem konstrukcyjnej osi głównej i stąd największe osłabienie na tym kierunku, powodowane przesunięciem fazy między dwoma nisko-średniotonowymi.

W tym przypadku widać to, co słychać - że trzeba usiąść na odpowiedniej wysokości, raczej w niższym niż wyższym fotelu. Głośnik centralny ma konfi gurację symetryczną, ale zorientowaną w poziomie, stąd zmiana kąta w tej płaszczyźnie powoduje wyraźne rozchodzenie się charakterystyk, zwłaszcza, że zwyczajowo w tej płaszczyźnie badamy większy zakres kątów (do 30o); znowu widać też specyfi czne osłabienie w zakresie "dolnej góry", mniej zależne od osi pomiaru.

Głośnik surroundowy ma bardzo przyzwoitą charakterystykę, w zakresie średnio-wysokotonowym najlepszą w całym systemie (wyrównanie, stabilność na różnych osiach), jego bas nie sięga bardzo nisko, ale spadek -6 dB przy 60 Hz to relatywnie - dla tak małej i "zdeklasowanej" surroundową rolą konstrukcji - wynik wręcz wyśmienity. We wszystkich konstrukcjach systemu Obsidian maskownice nie robią charakterystykom dużej szkody.

 
 

Podstawowe dane

  • 2 500 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Zgodnie z nazwą, w kolorze i z połyskiem obsydianu – dużo czarnego blasku. Efektownie wykonane obudowy, z wypukłymi górnymi ściankami kolumn przednich. Układ trójdrożny z niskotonowym na bocznej ściance i symetryczną sekcją średnio-wysokotonową. Elementy dookólne typowej wielkości, dopasowane wyglądem i techniką.
  • Funkcjonalność: Impedancja znamionowa kolumn głównych 6 omów, pozostałych – 4 omy, ale bez spadków poniżej tej wartości, czułość umiarkowana. Charakterystyka przetwarzania kolumn głównych z osłabieniami na przejściach bas-środek i środek-góra, ale ogólnie dobrze zbilansowana, bardzo ładna charakterystyka w zakresie niskich tonów, z łagodnym spadkiem i niską częstotliwością graniczną (-6 dB przy 35 Hz). Ładna, wyrównana charakterystyka surroundów.
  • Brzmienie: Bliskie, choć w barwie subtelne, bez natarczywości i podgrzewania, z bardzo wyraźnymi lokalizacjami, oddaniem akustyki studia i delikatnym detalem wysokich tonów. Bas potrafi zagrzmieć spektakularnie, ale nie zatruwa muzyki męczącym dudnieniem. Bardzo kulturalne brzmienie surroundów, sprawdzają się samodzielnie.

Artukuł pochodzi z

TEAC NT-503

TEAC
NT-503

Japońska firma oferuje zarówno klasycznie wyglądający sprzęt Hi-Fi, jak i urządzenia nawiązujące do form studyjno- profe...

JAMO STUDIO S 628 HCS

JAMO
STUDIO S 628 HCS

Cena: 2 400 zł

Audio - październik 2016

Strefa Magazynu

Audio 09/2016

Bez dwóch zdań - w numerze październikowym najważniejszy jest test duetów odtwarzacz CD / wzmacniacz, w cenie ok. 5000 zł za komplet. Klasyczne, ale i nowoczesne -...

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio