AUDIOLAB M-DAC

AUDIOLAB M-DAC
Przetwornik z klasą 

Przetwornik Audiolaba przybył do testu rzutem na taśmę, niemal wprost ze składu celnego. I dobrze się stało, że zdążył! Zabłysnął bowiem wyjątkowymi zaletami. To jeden z najbardziej funkcjonalnych przetworników na rynku, zbudowany z wykorzystaniem elementów właściwie niespotykanych w tym zakresie cenowym. Chyba że w innych urządzeniach Audiolaba...

Niełatwo krótko zdefiniować, czym jest Audiolab M-DAC - to jakby kilka urządzeń w jednym. Testujemy go przede wszystkim jako przetwornik cyfrowo-analogowy, lecz to swego rodzaju umowa. Uprawniona, bo jak sama nazwa urządzenia wskazuje, DAC jest tu podstawą, bez niego nie da się wykorzystać żadnej innej funkcji. A są tu jeszcze: wejście USB, wzmacniacz słuchawkowy i elementarny przedwzmacniacz liniowy - czyli regulacja poziomu.

Obudowa Audiolaba M-DAC jest średniej wielkości - to dawny rozmiar "midi", z przednią ścianką o szerokości 244 mm. Duży wyświetlacz wygląda jak OLED, jest ładny i komunikatywny. Odczytamy z niego wybrane wejście, siłę głosu, częstotliwość próbkowania, a także realną, tj. zmierzoną, długość słowa. Jest też informacja o tym, czy przetwornik zsynchronizował się z napędem ("locked"). Po wybraniu któregoś z dostępnych trybów ustawienia urządzenia, odczytamy także balans między kanałami (numerycznie i graficznie) oraz wybrany filtr cyfrowy.

Gałka służy do ustawiania wielu parametrów, niezależnie od niej są przyciski menu oraz filtra cyfrowego, przyciski zmieniające wejście a także podłużny - charakterystyczny dla Audiolaba - przycisk wyłącznika sieciowego.

Na froncie Audiolaba M-DAC, bo gdzieżby indziej, znajduje się też gniazdo słuchawkowe - duży jack. Tył jest równie interesujący: mamy do dyspozycji pięć wejść cyfrowych - dwa elektryczne S/PDIF (24/192), dwa optyczne TOSLINK (24/96) i jedno asynchroniczne USB (24/96). Są też dwa wyjścia cyfrowe - optyczne i elektryczne - i oczywiście wyjścia analogowe - niezbalansowane RCA, zbalansowane XLR (M-DAC jest w pełni zbalansowany).

Gniazda RCA są znacznie wyższej klasy niż cyfrowe. Urządzeniem możemy sterować za pomocą ładnego pilota. Patrząc do wnętrza urządzenia, też trudno się nie ucieszyć. Na dużej płytce znajdziemy znakomitą część cyfrową i równie ambitną analogową. Sercem M-DAC-a jest nowoczesna 32-bitowa kość ESS Sabre ES9018S, stosowana m.in. przez McIntosha. Ma osiem kanałów i jest zintegrowana z odbiornikiem cyfrowym, układem de-jittera, upsamplingiem oraz oversamplingiem. Jak się dowiadujemy z materiałów fi rmowych, zaimplementowano w niej jeszcze więcej: m.in. wybór fi ltra cyfrowego, układ dekorelujący, sprawdzający LSB (dla USB/Windows XP) itp.

Sekcję analogową zbudowano z wykorzystaniem układów scalonych na wejściu i tranzystorów JFET na wyjściu. Te ostatnie pracują w klasie A w układzie CROSS (Current Regulated Output Stage Solution), opatentowanym i licencjonowanym przez fi rmę Lakewest Audio (fi rma ta przygotowała także 8200CD oraz DACMagica Cambridge Audio). Bardzo rozbudowany jest też  asilacz, z wieloma stopniami stabilizacji i aż 29 kondensatorami fi ltrującymi. Transformator wyprowadzono na zewnątrz do plastikowego pudełka.

Brzmienie

Audiolab M-DAC to funkcjonalnie rozwinięte urządzenie, dlatego przy odsłuchu trzeba przyjąć jakieś priorytety. Dla mnie najważniejsza była praca w roli DAC-a, potem wzmacniacza słuchawkowego i na końcu (opcjonalnie) w charakterze przedwzmacniacza (regulacja siły głosu w domenie cyfrowej). Ale na sam początek jedna zaskakująca rzecz - na wyświetlaczu przetwornika odczytamy zarówno numer wybranej w napędzie ścieżki, jak i poziom siły głosu na wskaźniku przypominającym stary, dobry magnetofon kasetowy, a także CD-Text. Dobra, przywal czymś jeszcze, bo mi mało...

Myślenie o kupieniu za te pieniądze przetwornika innego niż Audiolab M-DAC jest usprawiedliwione tylko wtedy, jeśli świadomie szukamy innego (niż tutaj) balansu tonalnego. Jeśli chodzi o rozdzielczość i dynamikę, to żeby znaleźć mu godnych rywali, trzeba się przenieść powyżej 10 000 zł.

Tutaj trzeba jednak zaakceptować charakterystyczną barwę. Mamy w niej dużo góry i sporo wyższego basu. Wszystkie zakresy są bardzo czyste, nie kliniczne, ale nienerwowe, niepobudzone ani nieocieoplone. System nastawiony od początku na szybkość i neutralność może z Audiolabem zagrać zbyt jednoznacznie, zbyt jasno. Wcale nie za lekko, bo choć ten DAC mięcha nie generuje, to jednak okolice 100 Hz są mocne, z uderzeniem i wypełnieniem.

Audiolab M-DAC jest przy tym nieustannie niezwykle rozdzielczy. Każde przejście wyżej w długości bitów (bardziej) czy częstotliwości próbkowania (nieco mniej)odbija się na dźwięku - z hi-res mamy lepiej definiowaną przestrzeń i plastyczność.

Podsumowując: Audiolab M-DAC zaskakuje klasą. Tu nie ma żartów - zarówno wybitna funkcjonalność, jak i bardzo dojrzały dźwięk powodują, że zasługuje on na wielki szacunek. Tym bardziej, że bardzo dobrze gra też z wejścia USB; całkiem dynamicznie, bez spłaszczenia typowego dla dużej liczby innych tego typu wejść.

Po wpięciu słuchawek sygnał na wyjściach analogowych zostaje odłączony. Znowu jest świetnie, nie stosujmy tylko słuchawek o zbyt wysokiej impedancji lub niskiej skuteczności. Niepotrzebny będzie wówczas żaden specjalistyczny wzmacniacz zewnętrzny.

A preamp? Jest nieźle. Jeśli tylko przedwzmacniacz w integrze albo nawet zewnętrzny jest zbyt mało rozdzielczy, a na tym nam zależy, to warto spróbować Audiolaba M-DAC. Nie dostarcza barwy i wypełnienia najlepszych hi-endowych przedwzmacniaczy, lecz za te pieniądze... Rewelacja od A do Z.

Wojciech Pacuła

AUDIOLAB M-DAC

  • Produkowany Tak
  • Regulacja wyjścia Tak
  • Wejście cyfrowe S/PDIF, Toslink, USB
  • Bity / częstotliwość 32/192
  • Słuchawki Tak
  • Wyjścia analogowe RCA, XLR
 
 

Podstawowe dane

  • 4 000 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Mała, ale znakomita obudowa, wewnątrz fantastyczne układy cyfrowe i bardzo dobre analogowe. Małe cudeńko.
  • Funkcjonalność: Wzorcowa i to bez względu na cenę, zarówno w obsłudze, jak i w możliwościach. Bajeczny wyświetlacz, regulacja poziomu.
  • Brzmienie: Dynamiczne, rozdzielcze, czyste. Mocny wyższy bas i wyrazista góra.
MONITOR AUDIO Platinum PL500 II

MONITOR AUDIO
Platinum PL500 II

Kiedy siedem lat temu firma Monitor Audio wprowadziła pierwszą generację serii Platinum, była to tyleż sensacja, co ruch...

WADIA di322

WADIA
di322

Cena: 12 900 zł

CARY DAC 100

CARY
DAC 100

Cena: 11 000 zł

CHORD ELECTRONICS Mojo

CHORD ELECTRONICS
Mojo

Cena: 2 500 zł

Audio - październik 2016

Strefa Magazynu

Audio 10/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio