Eisa 2017-2018

FOCAL Elear

FOCAL Elear

Mimo delikatnych nacisków dystrybutora (naprawdę delikatnych, bo wiem, jak odczuwa się niedelikatne), udało mi się odwlec test tych słuchawek, czym byłem żywotnie zainteresowany, i to z kilku powodów. Wreszcie wiosną przyszedł odpowiedni czas i okoliczności.

Na początku jesieni opisywałem model Utopia. Już wtedy wiedziałem, że słuchawki Focal Elear są do Utopii technicznie bardzo podobne, i to był pierwszy powód, dla którego nie chciałem ich opisywać w krótkim odstępie czasu. Drugi był taki, że miałem okazję, już wtedy, pod koniec wakacji, bezpośrednio porównać Eleary z Utopiami.

Te pierwsze, chociaż wielokrotnie tańsze... hm, nie powiem, że bardziej mi się podobały, ale może za bardzo mi się podobały, więc chciałem ten kłopotliwy moment, tego właśnie "wyznania", trochę odsunąć. Wreszcie, co było powodem najbardziej prozaicznym, trochę brakowało wówczas konkurentów, aby przygotować test w ulubionej przeze mnie formule pięciu modeli w wąskim zakresie ceny.

Kiedy zimą pojawiły się P9 Signature, miałem już wszystko poukładane. Myślę, że w ramach całego testu, gdzie wszyscy biją się ze wszystkimi, szczególnego znaczenia nabiera właśnie to starcie - Bowersa i Focala. Zarówno ze względów "sprzedażowych", jak i wizerunkowych. Pisząc to, tylko na siebie kręcę bat, chociaż jeszcze nie wiadomo, kto z niego trzaśnie.

Focal zabrał się za słuchawki, będąc w bardzo podobnej sytuacji jako Bowers. To jedne z największych firm głośnikowych na świecie, ale bycie największym wcale nie oznacza w biznesie, że można osiąść na laurach. Presja jest nawet większa, gdyż skomplikowana i rozpędzona maszyna produkcji, dystrybucji, promocji i sprzedaży, kredytów, udziałów, umów i zobowiązań nie ma prawa się zatrzeć, ostro hamować, wpaść w poślizg. Trzeba myśleć o wariantach awaryjnych, obserwować, analizować, reagować, wyprzedzać. Żeby nie obudzić się w zupełnie innym świecie, w którym nikt już nie chce naszych pięknych kolumn. To znaczy, żeby nawet nie zasypiać, tylko przygotowywać się na te czasy. Na szczęście czarne scenariusze, że tradycyjny sprzęt, jaki znamy, zostanie rozjechany przez zupełnie nowe kategorie, na razie się nie sprawdziły, ale w dalszej perspektywie nie można być niczego pewnym.

Układ drgający przetwornika Focala bardziej przypomina głośnik – brakuje tylko dolnego zawieszenia, ale jest górne (warto porównać z przetwornikiem Tesla Beyerdynamica, pokazanym kilka stron wcześniej). Taką konstrukcję ma zarówno przetwornik Eleara, jak i Utopii, różnią się tylko materiałem membrany.

Układ drgający przetwornika Focala bardziej przypomina głośnik - brakuje tylko dolnego zawieszenia, ale jest górne (warto porównać z przetwornikiem Tesla Beyerdynamica, pokazanym kilka stron wcześniej). Taką konstrukcję ma zarówno przetwornik Eleara, jak i Utopii, różnią się tylko materiałem membrany.

Z tego też powodu firmy nie tylko duże, ale i poważne, zachowują się poważnie, i to, co w odbiorze audiofila może wydawać się niepoważną drobnicą w ofercie tak "pomnikowego specjalisty głośnikowego, jest jak polisa ubezpieczeniowa albo uchwycony przyczółek, niezależnie od tego, że już teraz może przynosić niezłe dochody. Stąd mamy nie tylko słuchawki, ale i soundbary, stacje dokujące, głośniki desktopowe itp.

Focal nie podąża jednak śladami Bowersa, ani Bowers za Focalem. Każda firma ma swoją własną technikę, a także nieco inną politykę. Oferta słuchawek jest w obydwu przypadkach jakby pochodną oferty kolumn; chociaż obydwie marki można uznać za równorzędne znaczeniem, to jednak jest wyraźna różnica w pułapie cenowym, do którego decydują się dochodzić.

Abstrahując od żyjącego własnym życiem Nautilusa, referencyjna seria Bowersa 800 kończy się na modelu za ok. 140 000 zł; w zasadzie od tego miejsca, biorąc pod uwagę konstrukcje wolnostojące, zaczyna się dopiero seria Utopia, a kończy Grand Utopiami za - z grubsza - pół miliona. Stąd też słuchawkowe Utopie Focala kosztują cztery razy tyle, ile najlepsze słuchawki Bowersa - P9 Signature.

Sytuacja taka wyklarowała się jednak dopiero niedawno, bo zarówno Utopie (słuchawki), Eleary, jak i P9 Signature wprowadzono w drugiej połowie 2016 roku. Można sądzić, że kończy to proces zajmowania z góry upatrzonych pozycji, i w kolejnych latach będziemy już świadkami "tylko" wymian poszczególnych modeli, a nie dalszej eskalacji.

Przed przetwornikiem założono dyfuzory, tkanina przeciwkurzowa jest bardzo delikatna; wokół przetwornika widać prześwity. Eleary (i Utopie) to słuchawki „bardzo” otwarte.

Przetwornik

Byłbym zdziwiony, gdyby Bowers piął się wyżej, a tym bardziej, gdyby Focal jeszcze bardziej zaszalał. Chociaż... można dostrzec, że w przypadku Bowersa wciąż nie postawiono kropki nad i, nawet nie samą ceną, co techniką - brakuje bowiem słuchawek z przetwornikiem... diamentowym.

Focal już zrobił swoje, bowiem Utopie mają przetwornik berylowy. Natomiast Focal Elear - "tylko" aluminiowo-magnezowy (chodzi oczywiście o membranę). I taka byłaby zasadnicza różnica konstrukcyjna między modelami, które dzieli przecież cenowa przepaść. Składają się na nią zarówno znacznie wyższe koszty berylowej technologii (to nie jest ściema), jak też polityczne "pozycjonowanie", uwzględniające też wyższe marże.

Kto chce "naj" i kogo na to stać, ma "naj"; jednak staje się oczywiste, że Eleary zapowiadają bardzo dobrą relację jakości do ceny, bo jeżeli Utopie są wspaniałe, to Eleary powinny być prawie wspaniałe. "Prawie" - niektórym robi różnicę. Ale my nie przesadzajmy. Ostatecznie nie chodzi o to, jak się mają Eleary do Utopii (bo kto ma kasę na Utopie, i tak kupi Utopie), ale jak Eleary walczą z konkurencją w swoim zakresie ceny.

Żeby mieć jasny obraz sytuacji od strony technicznej, trzeba jeszcze wspomnieć o jednym modelu - Listen - który pojawił się, co prawda, na rynku razem z Elearami i Utopiami, razem z nimi promowany, a nawet prezentowany w tych samych materiałach prasowych, jakby "jednym tchem", jednak niemający z nimi pod względem konstrukcyjnym wiele wspólnego. Proszę więc nie oczekiwać, że będzie tutaj takie powinowactwo, jak między Elearami a Utopiami, że Listen to "prawie" Eleary. Listen to poprawione Spirity, natomiast Eleary i Utopie mają zupełnie nową konstrukcję. To duże, wokółuszne słuchawki otwarte, i to otwarte - według deklaracji producenta - w sposób niepowtarzalnie bezkompromisowy.

Oznaczenia kanałów umieszczono tylko przy gniazdkach; podczas zakładania słuchawek na głowę nie musimy ich szukać, tylko chwilę się zastanowić... wybór właściwego ustawienia podpowie nam kształt muszli, chociaż wyraźniejsze wskazówki też by nie zaszkodziły.

Oznaczenia kanałów umieszczono tylko przy gniazdkach; podczas zakładania słuchawek na głowę nie musimy ich szukać, tylko chwilę się zastanowić... wybór właściwego ustawienia podpowie nam kształt muszli, chociaż wyraźniejsze wskazówki też by nie zaszkodziły.

Membrana i cewka

Z tylną stroną membrany promieniującą zupełnie swobodnie, bez udziału jakichkolwiek komór - układów rezonansowych, modyfikujących charakterystykę. Profil membrany jest odmienny niż w innych słuchawkach - producent określa go kształtem M, a podobnie jak krawędź membrany głośnikowej, nie jest ona mocowana bezpośrednio do odgrody, ale poprzez zawieszenie - wyjątkowo delikatne (o grubości 80 mikronów), w celu zapewnienia wysokiej podatności.

Cewka ma relatywnie dużą średnicę i sporą wysokość (25 mm x 5 mm), a mimo to jest lżejsza niż typowa, ponieważ jest nawinięta jednowarstwowo i bez karkasu ("monolayer"). Wszystko to odnosi się zarówno do Utopii, jak i Elearów. Poza materiałem membrany, różnią się one obszyciem poduszek: w Utopiach naszych uszu dotyka skóra, w Elearach - delikatna tkanina z mikrofibry. I wcale nie uważam, że ta druga jest mniej przyjemna. Wykonanie szczegółów siatki z tyłu muszli jest nieco inne, ale i tutaj Eleary wcale nie są brzydsze, chociaż z założenia - mniej luksusowe.

Oznaczenia kanałów są trudno dostrzegalne, zarówno na słuchawkach (tylko przy gniazdkach), jak i kablach. Ale kto jest już przyzwyczajony do tego, że w nowoczesnych słuchawkach przetworniki są skierowane lekko pod kątem (grają "od przodu"), może iść tym tropem - odbiciem pozycji przetwornika jest wygląd muszli. Konstrukcja jej wnętrza przypomina Beyerdynamica, nie ma tkaniny osłaniającej przed metalową osłoną-dyfuzorem, jest tylko bardzo delikatny materiał za osłoną - ostatnia reduta przed samą membraną. Same poduszki są okrągłe i mają taką samą grubość na całym obwodzie.

W poduszkach Elearów zastosowano skórę i mikrofibrę.

W poduszkach Elearów zastosowano skórę i mikrofibrę.

Aluminiowe widelce chodzą w pałąku (klikając - 10 pozycji), całość ma odpowiednią ruchomość w zakresie przód-tył (nie ma dodatkowej osi obrotu w tej płaszczyźnie). Na zawiasach widelców mamy ok. 30 stopni w dół. Generalnie słuchawki nie robią akrobacji ani szpagatu, ale dla naszej wygody i dopasowania się do każdej głowy nie muszą być bardziej elastyczne.

Kabel jest wyjątkowo długi, 4-metrowy, gruby, wpinany do słuchawek parą mini-jacków, do wzmacniacza dużym "jackiem" i - uwaga - nie ma przejściówki. Focal podąża prostym audiofilskim kursem - i to też różni go od bardziej przenośnej propozycji Bowersa.

Ciekawa jest impedancja; nie tak bezkompromisowo wysoka, jak w T-1 (600 Ω), ale przy wartości 80 Ω i tak wyższa niż w pozostałych słuchawkach testu, nawet tych wyraźnie przeznaczonych do użytku domowego (GS1000e, HE-560).

Długi (ale nie za długi) 3-metrowy kabel jest zakończony 6,3-mm wtykiem; podobnie jak HE-560, Eleary już na tym etapie tworzą barierę dla połączenia ze sprzętem przenośnym i z tym niższej klasy wszelkiej maści.

Długi (ale nie za długi) 3-metrowy kabel jest zakończony 6,3-mm wtykiem; podobnie jak HE-560, Eleary już na tym etapie tworzą barierę dla połączenia ze sprzętem przenośnym i z tym niższej klasy wszelkiej maści.

Odsłuch

Sprawę "technologii" tego testu stawiam jasno - z każdą parą słuchawek spędziłem po kilka godzin. Wielu będzie zniesmaczonych, że tak krótko, ale dołożę do tego jeszcze jeden argument. Otóż to, co najbardziej charakterystyczne, co pozwala odróżnić jedne słuchawki od drugich, słychać niemal natychmiast, w pierwszych minutach prób i porównań.

Kluczowy jest dobór nagrań, powinny one być nie tylko dobre jakościowo, ale - co nie mniej ważne - dobrze nam znane, przewidywalne, a także lubiane. Jeżeli bowiem pojawia się oczekiwany przekaz pozytywnych emocji, to jest dobrze. A jeżeli coś go zakłóca, co nawet trudno zdefiniować, to z tym brzmieniem nam nie po drodze.

Przeciąganie odsłuchów prowadzi do zdobywania coraz większego zasobu informacji o ich możliwościach, ale jednocześnie do zamieszania; nakładają się procesy akomodacji słuchu ze zmianami w charakterze nagrań, a jeżeli dołożyć do tego eksperymenty z różnymi źródłami i wzmacniaczami, to naprawdę trudno się pozbierać z ostatecznymi wnioskami. Niby rolą recenzenta jest się dowiedzieć i przekazać jak najwięcej, ale na tej drodze powstaje trudny do uporządkowania zasób informacji, z których najważniejsze... pojawiły się już na samym początku.

Słuchawki Focal Elear poznałem jeszcze przed regularnym testem, mając okazję posłuchać ich u producenta, i tamże bezpośrednio porównać z referencyjnymi, berylowymi Utopiami. Nic w tym nadzwyczajnego, niedługo potem wielu recenzentów i klientów mogło zafundować sobie taką sesję, jednak dla mnie tamta sytuacja była o tyle ważna i ciekawa, że sam producent bez żadnych skrupułów zaprosił nas do obserwacji i oceny różnic między produktami, które dzieli cenowa przepaść, a jakościowa...

Tylną część muszli osłonięto (nie zamknięto!) metalowymi siatkami o różnej gęstości. Projektant kierował się "techniczną elegancją", która jest widoczna w wielu produktach Focala.

Tylną część muszli osłonięto (nie zamknięto!) metalowymi siatkami o różnej gęstości. Projektant kierował się "techniczną elegancją", która jest widoczna w wielu produktach Focala.

Oczywiście, aby nie psuć opisu Utopii, tamże sprawę przemilczałem, co można uznać za zatajenie ważnych faktów i sprzeniewierzenie się dziennikarskiej rzetelności. Niech więc rzuci kamieniem ten, kto pisze wszystko... Eleary podobały mi się nie mniej od Utopii.

Różnice były uchwytne, ale mieściły się w ramach określonego profilu, i nawet jeżeli ustalały wyższą pozycję Utopii w zakresie rozdzielczości i różnicowania, to Focal Elear świetnie broniły się ogólną kompozycją, wyjątkową lekkostrawnością. Ich brzmienie było zupełnie niefatygujące, podczas gdy Utopie grały bardziej efektownie, mieniąc się i błyszcząc wysokimi tonami, rozpościerając bogactwo selektywnych wybrzmień, doskonale zintegrowanych z dźwiękami podstawowymi.

Zgoda, Utopie potrafią obiektywnie więcej, ale... Focal Elear udowodniły coś jeszcze ważniejszego - że za jedną czwartą ceny Utopii można mieć, z grubsza rzecz biorąc, trzy czwarte ich jakości. Myślę, że taki werdykt to rozsądny kompromis, z którym będą mogli żyć wszyscy: właściciele jednych i drugich, dystrybutor, no i ja sam.

Czytając inne recenzje słuchawek, często nie mogę pojąć, skąd te zachwyty nad neutralnością góry czy plastycznością średnicy. Wysokie tony są najczęściej podbarwione, a średnica cienka, nie mówiąc już o stałym problemie (niemożliwości) zbudowania sceny. Ale miłośnicy słuchawek, na szczęście dla nich, słyszą inaczej, co najmniej przyjmują inną perspektywę.

Na tle pozostałych słuchawek tego testu Focal Elear grają gęsto, esencjonalnie, soczyście, wreszcie pojawia się mocny, bezpośredni środek pasma - nasycony nie tylko na przejściu do wysokich tonów, ale w całym zakresie. Potwierdza to prosty sprawdzian: brzmienie werbla jest ustawione niżej, ma siłę i wybrzmienie, nie jest cienkim klaśnięciem; bas jest sprężysty, rozciągnięty, mocniejszy niż u konkurentów (oczywiście z wyjątkiem P9 Signature), natomiast wysokie tony są spokojniejsze, mniej błyszczące, ale i lepiej zróżnicowane, nie ma w nich jednostajnego cykania (lub jest go znaczenie mniej), które obciąża zdecydowaną większość słuchawek, bez względu na cenę. Potwierdził to również, niestety, ten test, poświęcony przecież słuchawkom nie byle jakim.

Obrys muszli (i poduszek) to owal, chociaż bardzo bliski okręgowi; kształt podyktowany przede wszystkim ergonomią, a nie modą i „wynalazczością”.

Obrys muszli (i poduszek) to owal, chociaż bardzo bliski okręgowi; kształt podyktowany przede wszystkim ergonomią, a nie modą i "wynalazczością".

Dla mnie detaliczność, czy też aktywność wysokich tonów, była w wydaniu Elearów absolutnie wystarczająca, optymalna, ale znając już zapotrzebowanie słuchawkowej społeczności (jej audiofilskiej frakcji) na efektowną detaliczność, przypuszczam, że brzmienie Focal Elear może się okazać dla niektórych zbyt łagodne, za mało przenikliwe, chociaż wysokie tony sięgają samego skraju pasma, są świeże i otwarte, niezdominowane przez wyraźne podbarwienie, a przez to subtelne i czyste.

Przekaz jest barwny, witalny, swobodny, bez szaleństw i przegięć, bez słabości w całym pasmie. Ciepłe i detaliczne, dobrze zrównoważone, angażujące i przyjemne. Co do przestrzenności - też bez sensacji, dźwięki średnich tonów nie rozpychają się w środku głowy, bas nie tłucze, ale o wyraźnie odsuniętej scenie nie ma co marzyć, przyjemne jest to, że muzyka pojawia się blisko, żywa, wibrująca, lecz nieagresywna. Wygoda - też znana już z Utopii.

To tego samego typu konstrukcja; czuć sporą masę, jednak tak rozłożoną, że nie męczy nawet przy dłuższym słuchaniu. Podobnie jak w przypadku B&W, chciałem znaleźć jakieś związki z brzmieniem kolumn Focala, ale i tutaj byłyby one naciągane, szczególnie w odniesieniu do dawnych stereotypów, traktujących Focale jako źródło smagających wysokich tonów i agresywnego basu. I jedno, i drugie Eleary zostawiły innym.

Andrzej Kisiel

FOCAL Elear

  • Typ Otwarte
  • Poduszka Wokółuszne
  • Masa 450
  • Impedancja (Ω)* 80
  • Sterowanie (podst./MFI/Android) nie / nie / nie
  • * W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Zobacz też:

 
 

Podstawowe dane

  • 4 500 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: Duże, solidne, mięsiste, efektowne. Elegancja dobrych materiałów, z dominacją czerni i błyszczącymi wstawkami. Konstrukcja otwarta z oryginalnymi przetwornikami o profilu "M".
  • Funkcjonalność: Komfortowe, domowe. Długi (4-metrowy), odpinany kabel, zakończony dużym 6,3-mm wtykiem (nie ma przejściówki na 3,5 mm). Zamiast akcesoriów – eleganckie pudło.
  • Brzmienie: Obfite, ciepłe i soczyste, tonalnie ustawione niżej niż w większości słuchawek tego testu, ale bez dominacji basu, raczej z podkreśleniem i nasyceniem średnicy, góra świeża i lekka, scena bliska i selektywna.
JBL Everest 700BT

JBL
Everest 700BT

Cena: 899 zł

SENNHEISER HD4.50BTNC

SENNHEISER
HD4.50BTNC

Cena: 899 zł

JAYS u-Jays Wireless

JAYS
u-Jays Wireless

Cena: 850 zł

AUDIO-TECHNICA ATH-SR5BT

AUDIO-TECHNICA
ATH-SR5BT

Cena: 799 zł

 

 

Audio - wrzesień 2017

Strefa Magazynu

Audio 9/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
HiFiMAN HE-560

HiFiMAN
HE-560

HiFiMAN pojawił się na scenie audio kilka lat temu, gdy sprzedaż słuchawek wchodziła już na wysokie obroty, napędzana po...

Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio