HiFiMAN HE-560

HiFiMAN HE-560

HiFiMAN pojawił się na scenie audio kilka lat temu, gdy sprzedaż słuchawek wchodziła już na wysokie obroty, napędzana popularnością sprzętu przenośnego. Jednak amerykańsko- chińska firma wcale nie podłączyła się do głównego nurtu, bowiem zaproponowała konstrukcje niemal niezdatne do współpracy ze smartfonami. Jakby zbieżność słuchawkowej eksplozji na rynku i narodzin firmy była zupełnie przypadkowa. Oczywiście nie była. HiMAN postanowił wykorzystać okazję, ale pójść własną drogą, aby nie zginąć w tłumie. I nie zginął.

Projektowanie, produkowanie i sprzedawanie kolumn ma swoje plusy i minusy, a słuchawek – swoje. Konstruktorzy kolumn mają dobre powody i wielkie pole do popisu, aby wykazywać się inwencją twórczą. W jednych warunkach bardziej odpowiednie są duże kolumny wolnostojące, w innych – małe monitory. Ktoś ma przekonanie do rozwiniętych układów wielodrożnych, ktoś inny ceni sobie prostotę. Wreszcie ogromna rozpiętość cenowa tłumaczy obecność modeli skromnych i już z wyglądu tanich, jak też high-endowych kolosów, stających się najbardziej luksusowym elementem wyposażenia wnętrz itp. itd.

Projektanci słuchawek nie mogą aż tak szeroko rozwinąć skrzydeł w sferze wyglądu (czy też słuchawkowych muszli), bo każda konstrukcja przeznaczona jest wyłącznie do założenia na głowę (i to na jedną, a nie na kilka), a głowy aż tak bardzo nie różnią się wielkością. Mogłoby się nawet wydawać, że gdzieś jest jeden statystycznie optymalny wzór słuchawek (przynajmniej kształtu muszli), jednak aż tak źle nie jest, żeby ich producenci byli zupełnie pozbawieni swobody poszukiwań i ustalenia własnego, charakterystycznego rozwiązania, co dobrze widać dookoła.

Również w przedmiocie układu akustycznego zakres dostępnych i racjonalnych koncepcji nie jest tak szeroki, jak w zespołach głośnikowych. Niektórzy producenci nie pokazują w zasadzie nic nowego ani odrobinę oryginalnego. Nawet w tym teście, słuchawek przecież już drogich, w ofertach poszczególnych najlepszych (lub prawie najlepszych) producentów zdarzało się, że na temat techniki samych przetworników nie dowiadywaliśmy się w zasadzie nic, a całą naszą uwagę skupiało niebanalne, luksusowe, dopieszczone wykonanie; jakby słuchawki (niektóre) były już bardziej elegancką galanterią, a nawet biżuterią, a nie urządzeniem do odtwarzania dźwięku. Ameryki nie odkrywam, bo wiadomo, że w ciągu kilku ostatnich lat słuchawki weszły również w taką rolę, temu zawdzięczają dużą część swojej popularności, a nie tylko samej potrzebie obcowania z muzyką – zawsze i wszędzie.

Po ściągnięciu tylnej osłony wyraźnie widać ścieżkę przewodzącą na bardzo dużej, foliowej membranie.

Po ściągnięciu tylnej osłony wyraźnie widać ścieżkę przewodzącą na bardzo dużej, foliowej membranie.

Wydaje się, że osiągnął taki sukces, który wiąże się z produkcją wielkoseryjną i dostępem do najlepszych technologii obróbki, materiałów itp. Ale znowu wystarczy wskazać na Grado, żeby przestać się dziwić, albo... dziwić się podwójnie. Ponadto u podstaw "hifimanowej osobowości" jest wybór, który znacznie ogranicza swobodę w układaniu "designu", a który określa tak mocny wizerunek firmy. Oczywiście chodzi o stosowanie przetworników planarnych, na co mogą się zdecydować tylko najlepsi i/lub najodważniejsi. To technologia trudna, wykonania takich przetworników i słuchawek nie można zlecić pierwszemu lepszemu podwykonawcy, pod pewnymi względami (brzmieniowymi) jest bardzo obiecująca, ale też obciążona "wadami wrodzonymi", których redukowanie wymaga dużych umiejętności. Bardzo niska efektywność stoi na drodze przyjaźni i owocnej współpracy ze sprzętem przenośnym. Ponadto przetworniki planarne determinują sporą wielkość muszli i konstrukcję otwartą, co tym bardziej "udamawia" tego typu konstrukcje.

Jednocześnie HiFiMAN zajął się właśnie odtwarzaczami przenośnymi i cały czas próbuje pogodzić te dwa działy, czyniąc swoje odtwarzacze odpowiednio wydajnymi, a słuchawki – relatywnie efektywniejszymi, chociaż wartość tego parametru wciąż pozostaje daleko w tyle za słuchawkami z klasycznymi przetwornikami dynamicznymi. Dlatego planarne HiFi-MAN-y (są już i nieplanarne) grają najlepiej, gdy są podłączone do mocnych, stacjonarnych wzmacniaczy słuchawkowych. Użytkownik też czuje się bezpieczniej, nie afiszując się z takim wynalazkiem na ulicy - tym bardziej że wszyscy wokół będą dokładnie słyszeć naszą muzykę.

HiFiMAN pracuje też nad obniżaniem progu, powyżej którego dostępne są słuchawki planarne, pojawiające się kiedyś dopiero w high-endzie. Dzisiaj możemy kupić model HE-400S znacznie poniżej 2000 zł, zresztą już oryginalne HE-400 kosztowały w tych granicach, a ich poprawiona wersja HE-400i – ok. 2500 zł. HiFiMAN HE-560 plasują się w środku stawki, ponad nimi są jeszcze Edition X i referencyjne HE-1000.

HiMAN HE-560

HiFiMAN HE-560 - skuteczność i przetworniki planarne

HiFiMAN HE-560 mają bardzo niską skuteczność (90 dB), nawet na tle innych planarnych konstrukcji HiFiMAN-a (chociaż podobną, jak HE- 1000), co oczywiście samo w sobie nie jest zaletą, ale wynika z rozwiązania, które dla samej jakości brzmienia ma być najlepsze – system magnesów znajduje się tylko po jednej stronie membrany (za nią), podczas gdy możliwe jest też, w celu zwiększenia skuteczności, umieszczenie drugiego zestawu magnesów przed membraną, co jednak powoduje zaburzenie fali biegnącej wprost do naszego ucha.

Tym wyjaśnieniem dotknęliśmy wątku zasady działania przetworników planarnych. Ich membrana jest płaska i ma relatywnie dużą powierzchnię, czym kojarzy się z konstrukcją elektrostatów. Ma jednak wciąż więcej wspólnego z przetwornikami dynamicznymi (z cewką i magnesem), bowiem i tutaj jest magnes (a nie polaryzacja elektryczna), tyle że ścieżka przewodząca jest wytrawiona na folii membrany. Tak jak w głośnikach dynamicznych, prąd przepływający przez przewodnik znajdujący się w polu magnetycznym powoduje powstanie siły i ruch membrany, wywołujący ostatecznie falę akustyczną.

Technologia nie jest aż "kosmiczna", ale przetworniki planarne są kosztowne z dwóch głównych powodów: układ magnetyczny jest większy, a produkcja membran i końcowy montaż wymaga większej precyzji i jest bardziej pracochłonny. Najlepsze nowe modele słuchawek Hi- MAN-a mają muszle w kształcie wydłużonego jaja, ale HE-560 prowadzi "peleton" konstrukcji z tradycyjnymi muszlami okrągłymi - z takimi HiFiMAN "wystartował" wraz z pierwszym modelem HE-5, z którego wyewoluował HiFiMAN HE-560.

 

Muszlami możemy kręcić, jak chcemy - na osiach łączących widelce z pałąkiem i na samych widelcach.

Muszlami możemy kręcić, jak chcemy - na osiach łączących widelce z pałąkiem i na samych widelcach.

Poduszki

Poduszki są dość wyrafinowane i ciekawe. W wielu współczesnych konstrukcjach mają one zmienną grubość (wysokość) na swoim obwodzie, odpowiednią do kształtu głowy. Takie też są poduszki HiFiMAN HE-560, ale producent pozwala użytkownikowi na ich przesuwanie (więc grubsza część może znaleźć się w dowolnym miejscu), w celu indywidualnego dopasowania. Ruchomość ta ma też związek z możliwością ich zdjęcia i wymiany.

Kiedy uznamy, że są już zużyte, możemy kupić nowe; nie są wcale bardzo drogie, ale – uwaga – są ich trzy typy: welurowe (60 zł), skórzane (120 zł) i hybrydowe (200 zł). Nowy egzemplarz (tak jak i testowany) jest wyposażony w poduszki hybrydowe, czyli łączące skórę z welurem, w sposób przemyślany następująco: od zewnątrz jest skóra, która zapewnia szczelność (względną) komory utworzonej wokół ucha; z uchem styka się powierzchnia welurowa (zapewniająca większy komfort); natomiast od wewnątrz znowu jest skóra, ale perforowana – zarówno w celu uzyskania optymalnych właściwości akustycznych całego układu, jak i "oddychania".

HiFiMAN HE-560 - budowa

Dopasowanie do wielkości głowy regulujemy, przesuwając pasek po obydwu stronach metalowego pałąka (siedem "kliknięć"). Stalowy pałąk dość lekko się rozgina, a dodatkowo na widelcach (z tworzywa) jest obrót góra-dół, (można nimi w zasadzie kręcić dookoła), zaś same widelce kręcą się w zakresie +/-90°. Zatem słuchawki można skierować w dowolną stronę. Tył muszli został zabezpieczony metalową, ażurową blachą i dodatkowo tkaniną przeciwkurzową.

Kabel jest dość krótki, 2-metrowy, w tekstylnym oplocie. Do słuchawek wpinamy go dwoma mikrokoncentrykami, do wzmacniacza – dużym "jackiem". Oznaczenia kanałów są zarówno na wtykach, jak i na słuchawkach (od wewnątrz, na zawiasach). Drewniana szkatułka ma odsuwane wieko, od wewnątrz obite aluminiową blachą. Wyściółka jest precyzyjnie wycięta w twardej gąbce, więc zabezpieczenie jest wyjątkowo solidne, "mobilne" nie w znaczeniu zabierania słuchawek na piknik, ale przeprowadzki.

Dopasowanie do wielkości głowy prowadzimy ustawieniem "wewnętrznego" paska, na jednej z siedmiu pozycji.

Dopasowanie do wielkości głowy prowadzimy ustawieniem "wewnętrznego" paska, na jednej z siedmiu pozycji.

Odsłuch

Wcześniej napisałem mocne uzasadnienie dotyczące prowadzenia testów porównawczych. Jednak i w nich kryją się... nie tyle pułapki, co pewne trudności. Tutaj przyszła mi na myśl degustacja win. Porównywanie ich jest i w tej dziedzinie podstawową i najlepszą metodą, jednak każda próbka wpływa na odbiór następnej, więc aby ją zneutralizować, trzeba przepłukać usta wodą, a nawet zjeść kawałek chleba, co nie spowoduje, że zapomnimy, jak smakowała poprzednia, ale we właściwy sposób odbierzemy smak następnej.

Żeby nie było niedomówień - nie sugeruję, że jestem ekspertem w tej dziedzinie. Przypomniałem sobie tylko tę procedurę właśnie przy teście słuchawek, odnosząc wrażenie znacznie silniejsze, niż podczas testowania kolumn, że odbiór i ocena w zasadzie każdego modelu poważnie zależy od brzmienia słuchawek, których słuchałem wcześniej i później. Zastanawiałem się, czym można by "oczyścić" percepcję, poza samym upływem czasu, który przecież jednocześnie zaciera pamięć o porównywanych brzmieniach...

Sposobem byłby każdorazowy powrót do jakiegoś wzorca. Stwierdziłem jednak, że w zasadzie nie ma słuchawek, bez względu na cenę, które mogłyby "odpowiedzialnie" pełnić taką rolę; wszystkie zniekształcają, przede wszystkim tonalnie, w stopniu znacznie większym niż nawet niedrogie, ale dobrze zestrojone kolumny. Zatem nawet najlepsze z nich niewiele wnoszą do rozwiązania tego problemu. Pozostaje więc porównywać to, co chcemy porównać, i próbować uchwycić pewne stałe, w szerszym spektrum nagrań i punktów odniesienia.

Pod koniec relacji z odsłuchu Grado napisałem też już prawie kompletne podsumowanie całego testu, dedykując poszczególne modele różnym użytkownikom, zgodnie z ich potrzebami, odnośnie konkretnych cech brzmienia. Nie wspomniałem tam tylko o HiFiMAN HE-560, bo jeszcze nie wypadało nic zdradzać. No dobrze, kto w takim razie ma brać HE-560?

Poduszka ma zmienną grubość na obwodzie, można ją też obracać, szukając najlepszego, indywidualnego ustawienia.

Poduszka ma zmienną grubość na obwodzie, można ją też obracać, szukając najlepszego, indywidualnego ustawienia.

O ile w przypadku Grado wypada rozpatrywać właściwości brzmieniowe w kontekście wygody i sposobu ich noszenia, o tyle HiFiMAN HE-560 powinny zostać zaproponowane tylko tym, którzy poradzą sobie z ich bardzo niską skutecznością. Mimo relatywnie niskiej impedancji, przy ustalonym poziomie napięcia ze wzmacniacza, zagrały znacznie ciszej niż 600-omowe T-1, które z kolei, właśnie z powodu impedancji, zostawały w tyle za peletonem pozostałych trzech modeli. O ile więc niska czułość T-1 wynika z wysokiej impedancji, a tym samym nie oznacza, że mają one niską efektywność, o tyle HE-560 mają kategorycznie znacznie niższą efektywność.

Pierwsze wrażenie nie było obciążone ani rozczarowaniem, ani entuzjazmem, ani odkryciem żadnej bardzo szczególnej właściwości. Po wyregulowaniu głośności musiałem się odrobinę skupić, aby z brzmienia dość spójnego i naturalnego wyłowić jego indywidualne rysy. Nie wymagało to aż wysiłku, jednak uzasadniony jest wniosek, że słuchawki te są dostatecznie neutralne i spokojne, aby nie wywoływać wielkich emocji.

Nie jest to zapowiedź wielkiej frajdy i mistrzostwa, ale przynajmniej mamy do czynienia ze "nausznikami" bezpiecznymi (abstrahując od niskiej efektywności). Profil tonalny jest podobny (najogólniej) do poznanego w T-1 i Grado, więc góra pasma jest mocno zaznaczona. Według mnie to już kwalifikuje się do nazwania brzmienia rozjaśnionym, ale – jak wcześniej wspominałem – tego typu brzmienia są przez dużą część recenzentów i użytkowników uznawane za zupełnie normalne.

Środek jest mocny, ale skupiony i podbarwiony w jakimś zakresie. Mogę zgadywać, że w okolicach 1 kHz. Podobnie góra – też ma swoje znamię, leżące wyżej niż w T-1. Załóżmy że przy 10 kHz, jednak i ono "zamyka" wybrzmienia, którym trochę brakuje powietrza. Bas jest podobny jak w Grado, szczupły i szybki, mniej ekspresyjny, za to ma trochę więcej soczystości.

Podłączenie kabla jest nietypowe – zakręcane.

Podłączenie kabla jest nietypowe - zakręcane.

Zapoznałem się z wieloma opiniami na temat H-560 (head-fi.org), i każda była inna – jakby zebrano je na temat wielu różnych modeli. Trudno pogodzić stwierdzenia o "wyśmienitym wyrównaniu" z tymi o "rozjaśnionych wysokich" albo "niski i zwarty bas" ze "zmiękczonym basem". Już łatwiej – pochwały dla "holograficznej sceny" z zarzutami o "typowe dla słuchawek planarnych zatłoczenie sceny". To samo jednym się podoba, a innym nie. Większy problem jest wtedy, gdy nie ma zgody co do faktów, nawet wśród doświadczonych audifiolów. Piszę to nie w celu wytykania komukolwiek błędów, ale objaśnienia własnej relacji, pomijającej wątki, które dla innych są obowiązkowe, a wskazującej na elementy, w innych relacjach niedostrzegane.

Nie chodzi mi o relatywizowanie wszystkiego; są takie "momenty", które konstytuują brzmienie, i ich przemilczenie po prostu podważa wiarygodność relacji (np. bas z B&W P9 Signature), ale w brzmieniu HiFiMAN HE-560, stety lub niestety, nie ma dla mnie nic "fundamentalnego". Ich największym atutem było dla mnie to, że mogłem ich słuchać bez bólu, co można też powiedzieć o większości, ale przecież nie o wszystkich słuchawkach tego testu.

Andrzej Kisiel

HiFiMAN HE-560

  • Typ Otwarte
  • Poduszka Wokółuszne
  • Masa 390
  • Impedancja (Ω)* 50
  • Pasmo przenoszenia (Hz) 15-50 000
  • Sterowanie (podst./MFI/Android) nie / nie / nie
  • * W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona
 
 

Podstawowe dane

  • 4 300 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: Klasyczne HiFiMAN-y z dużymi, okrągłymi muszlami i ambitnymi przetwornikami planarnymi (oczywiście otwarte). Konstrukcja mechaniczna (pałąk, pasek) nie będzie obiektem zachwytów nad estetyką i precyzją detalu, jednak wszystko jest solidne i "działa".
  • Funkcjonalność: Mimo dość "wygodnej" impedancji, bardzo niska skuteczność ogranicza efekty współpracy ze sprzętem przenośnym. Wpinany kabel, dość krótki (3 m), zakończony 6,3-mm wtykiem - i basta. Wygodne, a do wyboru (można dokupić) trzy rodzaje poduszek.
  • Brzmienie: Spójne, uprzejme, już tylko lekko rozjaśnione (w porównaniu z większością słuchawek), z delikatnymi akcentami na górze, ładnym basem (niezbyt ciężkim, ale "wykształconym") i dużą sceną.
FOCAL Elear

FOCAL
Elear

Cena: 4 500 zł

GRADO Statement GS1000e

GRADO
Statement GS1000e

Cena: 4 750 zł

BEYERDYNAMIC T1 gen2

BEYERDYNAMIC
T1 gen2

Cena: 4 800 zł

 

 

Audio - lipiec - sierpień 2017

Strefa Magazynu

Audio 7-8/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
BOWERS & WILKINS P3 Series 2

BOWERS & WILKINS
P3 Series 2

Słuchawki P3 Series 2, jak łatwo zgadnąć, są nową wersją modelu P3. Brytyjczycy lubią modyfi kować oryginalne modele, pr...

Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio