JBL LS 60

JBL LS 60
Wielkie usta Bi

W testowanej grupie kolumny LS60 mają najdłuższy staż rynkowy, ale wiek trzech lat wcale nie oznacza w tej dziedzinie starości - co najwyżej dojrzałość. W dodatku na taki produkt ze stajni JBL-a czekaliśmy, więc teraz będziemy się nim długo cieszyć...JBL trafił w dziesiątkę, uzupełniając swoją ofertę dokładnie w tym zakresie, w którym była najsłabsza. A zrobił to za pomocą konstrukcji doskonale uosabiających "ducha" JBL-a - oczywiście na tyle, na ile pozwala na to cena.

Testowaliśmy już większy model JBL LS80, zbudowany bardzo podobnie, więc niemal wszystko zostało już na ten temat napisane...lecz trzy lata, jakie minęły od tamtej prezentacji, uzasadniają przypomnienie tematu. I zapewniam, że nawet nie zajrzałem do tamtego opisu, aby nawet mimowolnie nie popełnić autoplagiatu. Nowoczesna polityka firm głośnikowych, które oferują szeroki zakres cen, polega na takim żonglowaniu technologiami, aby w tańszych produktach lokować rozwiązania tańsze, mające też coś wspólnego z droższymi; aby tańsze tworzyły choćby pozory zaawansowania i zachęcały do znacznie droższych modeli, a droższe udowadniały swoją przewagę bezkompromisowym podejściem do realizacji firmowych koncepcji.

Estrada i studio

Głównym polem działania JBL-a są jednak profesjonalne systemy nagłośnieniowe, estrada i studio, a tam najlepiej sprawdzają się niekoniecznie te same techniki, co w sprzęcie domowym. JBL stara się utrzymać jakiś wspólny mianownik, a nie jest to łatwe. Łatwo zauważalnym, wyróżniającym, lecz i kontrowersyjnym elementem, który może połączyć obydwie sfery, jest głośnik tubowy - niemal obowiązkowy w instalacjach nagłośnieniowych, rzadko spotykany w kolumnach domowych. Głośnik tubowy - to jeszcze pojęcie nieprecyzyjne, w praktyce oznaczać może wiele różnych rzeczy...

Mamy przecież do czynienia z wielodrożnymi zespołami głośnikowymi, a w nich z przetwornikami (głośnikami) niskotonowymi, średniotonowymi i wysokotonowymi. Można ograniczyć się do tubowego głośnika wysokotonowego - jak to robi Triangle - co jest "programem minimum" i wystarcza, aby tylko trochę wyróżnić się w tłumie (kopułek), z kolei zbudowanie tubowej obudowy niskotonowej jest pomysłem szalonym (makabryczna wielkość!) nawet w przypadku najambitniejszych hi-endowych konstrukcji domowych (chociaż szaleństwo to udało się zaobserwować tu i ówdzie - np. subwoofery Avantgarde), i JBL tak daleko się nie posuwa, nawet w swoich referencyjnych projektach, które i tak są potężne (Everest, K2).

Pozostał nam więc zakres średnich tonów...i tutaj zapadnie kluczowa decyzja - czy kolumna będzie miała konwencjonalny średniotonowy i pozostanie tylko "zwykłą" kolumną, czy średniotonowy będzie tubowy, ze wszystkimi związanymi z tym konsekwencjami brzmieniowymi ...i kolumna stanie się wyjątkowa, a w przypadku JBL-a osiągnie sugestywną firmową identyfikację.

Modele tańszych serii ES i Northridge, a od niedawna także Studio, nie mają tubowego średniotonowego - dobra średniotonowa tuba jest: po pierwsze - zbyt droga, a po drugie - duża, a w związku z tym wizualnie zbyt agresywna, aby pojawić się w kolumnach mających zdobyć szeroką popularność. Kilka lat wcześniej występowała w konstrukcjach serii Array, ale to z kolei propozycje w cenach daleko powyżej 10 000 zł. Inaczej mówiąc, odważni i świadomi firmowych specjalizacji, ale nie bardzo zamożni audiofile nie mieli szansy kupić "prawdziwego", a więc średniotonowo utubionego JBL-a. I wreszcie wprowadzono serię LS z tubami wyglądającymi na średniotonowe...

W serii LS znajdują się trzy modele pełnozakresowych kolumn - podstawkowe (ale dość duże w tej kategorii) LS40 i dwie konstrukcje wolnostojące - JBL LS60 i LS80; wszystkie mają taki sam zespół tub, różnią się głośnikami niskotonowymi - LS40 mają jedną 18-tkę, LS60 - dwie, a LS80 - dwie 20-tki.

Duża tuba JBL-a

Układ JBL LS60, podobnie jak LS80, nie jest jednak pospolicie trójdrożny...Głośnik tubowy dyktuje specjalne reguły gry. Nawet tak duża tuba, o szerokości wylotu prawie 20 cm, nie jest w stanie przetwarzać pełnego zakresu średnich częstotliwości. Czy w ogóle można mówić, że to tuba średniotonowa, jeżeli działa (według podawanej przez producenta częstotliwości podziału) dopiero od 2 kHz? To już okolice, w których zaczynają pracować...wysokotonowe kopułki!

Faktycznie duża tuba jest tu więc głośnikiem wysokotonowym, natomiast mała tubka, znajdująca się powyżej - superwysokotonowym, co wcale nie znaczy, że zajmuje się wyłącznie ultradźwiękami. Każda tuba zawęża przetwarzane pasmo (w stosunku do typowego głośnika). Tuba, którą tu początkowo podejrzewaliśmy o specjalizację średniotonową, ma w środku relatywnie duży driver (50 mm), duży wylot a także profil według firmowego firmowego patentu bi-radial i nie potrafi z dobrą charakterystyką "dociągnąć" do 20 kHz. Dlatego najwyższą oktawą (według danych firmowych od 8 kHz, filtrowanie 24 dB/okt, podobnie jak przy 2 kHz) zajmuje się kolejny, mały przetwornik, który zresztą nie ma już typowej tubowej konstrukcji, a jest produktem "tubopodobnym", ma jedynie krótki tubowy profil ("horn-loaded") przed 19-mm pierścieniową mylarową membraną.

Jak duża tuba byłaby potrzebna do przetwarzania średnich tonów? Nie wiem, od jakiej częstotliwości pracuje, ale w Everestach bi-radial ma szerokość...ponadmetrową! W Avangarde’ach okrągłe tuby średniotonowe mają średnicę ponad pół metra. No tak, teraz już jasne, dlaczego nie widzimy dookoła tub średniotonowych.

Skoro duża tuba JBL LS60 przetwarza dopiero od 2 kHz, to który głośnik przetwarza prawie cały zakres częstotliwości średnich? Górna z dwóch 18-tek (tak jak górna 20-tka w modelu LS80), nie będąca przecież głośnikiem średniotonowym, ale nisko-średniotonowym, podczas gdy dolna 18-tka jest filtrowania niżej (od 400 Hz, filtrem 6 dB/okt.). Sposób zgrania i częstotliwości podziału dwóch 18-tek wskazuje, że pracują one jak w układzie dwuipółdrożnym. Ponieważ powyżej 2 kHz sprawa nie kończy się na jednym głośniku wysokotonowym (bo włącza się jeszcze superwysokotonowy), więc w sumie mamy układ aż trzyipółdrożny - mimo że nie ma w nim drogi średniotonowej. Wraz z tandemem zupełnie innych przetworników wysokotonowych - kopułkowym i wstęgowym - bardzo podobnie wyglądają podziały w wielu konstrukcjach firmy Dali.

Zastosowanie tub w połączeniu z tradycją sprzętu nagłośnieniowego może się kojarzyć- i słusznie - z wysoką efektywnością. Jednak JBL LS60 wcale z tym parametrem nie szarżuje, podając w katalogu wręcz najniższy w tej grupie wynik - 87 dB (a Energy obiecuje 93,5 dB!!!).

Oczywiście wszystkie dane weryfikujemy naszymi pomiarami...nie chodzi więc o wybujałą efektywność, tym bardziej że w zakresie niskotonowym ogranicza ją (a w zasadzie czułość) wysoka impedancja. I na tę warto zwrócić uwagę, dlatego zaznaczam to również tutaj, a nie tylko w laboratorium - JBL LS60 są znamionowo 6-omowe w rzeczywistości, a nie tylko na papierze.

Wszystkie inne konstrukcje tego testu mają znacznie niżej położone minima impedancji; w związku z tym JBL LS60 jest najłatwiejszym obciążeniem, jakie można podłączać bez obaw do każdego amplitunera i wzmacniacza lampowego. Ale po co tu w takim razie tuba, która z pewnością musi być mocno tłumiona (w zwrotnicy), aby grała na równym poziomie z sekcją niskotonową? Tuba zwykle zawęża charakterystyki kierunkowe, przez co zmniejsza udział odbić w całkowitej energii docierającej do słuchacza, a to podnosi precyzję lokalizacji pozornych źródeł dźwięku. Profil Bi-radial ma na celu utrzymać szerokie rozpraszanie w płaszczyźnie poziomej, a zawęzić je w pionowej.

Waga najcięższa

JBL LS60 - to nie najwyższe (tutaj prym wiodą Antale), ale najcięższe kolumny w tej grupie; są naprawdę bardzo solidne, a przy tym wykonane zgodnie ze swoją wysoką pozycją w ofercie JBL-a; boczne ścianki oklejono jedną z najdroższych oklein - oczywiście naturalną - hebanową, polakierowaną na wysoki połysk. Jest też wersja "piano black", no bo jak mogłoby jej nie być...Ano mogło - pojawiła się dopiero rok temu i kosztuje tyle samo co hebanowa. Wolę zdecydowanie hebanową. Forma obudowy ma dużo drobnych zaokrągleń i ścięć, nie jest też prostopadłościanem - boczne ścianki lekko zbiegają się ku tyłowi. W dolną ściankę można wkręcić kolce (lub coś podobnego...) - na wyposażeniu są małe zaokrąglone stożki i talerzyki. Trochę brakuje - choćby wizualnie - przynajmniej symbolicznego cokołu.

Odsłuch

Układ głośników JBL LS60, wcale nie aż tak egzotyczny, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało, został zestrojony z najwyższą starannością i powściągliwością, z profesjonalizmem firmy, która z jednej strony chce się pochwalić specjalną techniką, a z drugiej - trzyma się konwencjonalnego, dobrego schematu: brzmienia zrównoważonego, neutralnego, czystego. JBL LS60, tak jak każdy głośnik, niesie ze sobą własną barwę (traktując to pojęcie najogólniej), ale jest ona dość zaskakująca - wcale nie kojarzy się z tubową natarczywością i podbarwieniami, jest ostrożna, raczej chłodna - ale jest to chłód czystości, a nie rozjaśnienia.

Boję się napisać, że barwa jest "sucha", bo wielu odbierze to jako wadę, lecz są też tacy - i ja do nich należę - którzy cenią sobie takie uspokojenie. Nie ma tu koloryzowania i podgrzewania, które z jednej strony dodawałoby witalności, z drugiej - nieustannie odciskało piętno i maskowało. Wysokie tony nie sięgają jeszcze szczytów wyrafinowania, ale i tak są nadspodziewanie gładkie, selektywne i bezpieczne, nie wpadają w żadne świsty i gwizdy, a całe brzmienie nie miało dla mnie nawet podskórnej nerwowości, nie mówiąc o jawnej agresywności. Tubowe właściwości słychać bardziej w sposobie obrazowania sceny, ale i w tej sferze nie dzieją się rzeczy dziwne i niebywałe; to tylko "trochę" inaczej, a nie - "zupełnie" inaczej.

Lokalizacje są bardziej precyzyjne, scena nie jest mgławicą, instrumenty i głosy pierwszego planu nie są jednak imponująco powiększane i przybliżane. Wszystko jest uporządkowane i unormowane, proporcjonalne, ale niestępione i niestłumione. Chociaż w pierwszym wrażeniu, właśnie na skutek dobrego zrównoważenia tonalnego, spójności i ogólnej poprawności, brzmienie nie epatuje emocjami, subiektywną dynamiką, to ta jest w rzeczy samej świetna - i to w całej skali, poczynając od mikrodynamiki i rozdzielczości, która zrobi wrażenie już przy cichym słuchaniu. Trzeba tylko wiedzieć, czego słuchać...

W nagraniach, które mają zapisany taki plankton, doskonale pokazywane jest właśnie tło ze wszystkimi detalami, szmery, przydźwięki itp. - nie są one ani przykrywane i zatapiane przez główne wydarzenia, ani też wyostrzane i eksponowane, siedzą tam, gdzie powinny, na swoim miejscu w którymś tam rzędzie, mimo to są doskonale widoczne i autonomiczne. To połączenie klarowności i emocjonalnego spokoju tworzy swoisty "intelektualny" klimat spotkania z JBL LS60.

Jednak nie jest to klimat muzycznie jałowy, o ile nie żąda się od głośników czy całego systemu wielkiego zaangażowania w tworzenie, a nie tylko odtworzenia muzyki. Wiem, że tworzenie i odtworzenie są tu nierozerwalnie splecione, lecz chodzi o proporcje - więc JBL LS60 bardziej odtwarza niż tworzy.

Dla mnie specjalną atrakcją - chociaż to złe słowo, raczej specjalną umiejętnością - było pokazanie gry na basie; JBL LS60 świetnie łączy moc i nasycenie niskich rejestrów z klarownym, wyrównanym wybrzmieniem na górze, z harmonicznymi sięgającymi w zakres średnich tonów, płynnymi i naturalnymi. Ten bas ma "klang", szarpnięcie i strukturę, a przede wszystkim naturalność, nie jest wcale przekonturowany ani utwardzony. Jest bardzo "akustyczny", nawet z gitary elektrycznej, "analogowy", ale nie dam się skusić na słowo "lampowy"...o nie - to soczyste i czyste, szybkie i dynamiczne granie - również z wcale niemocarnym Arcamem Solo Neo. To nie są kolumny dla poszukujących silnych wrażeń, gorących średnic i przestrzennej wielkiej improwizacji. Mają brzmienie bardzo zrównoważone i dokładne, a dynamika...jest wyśmienita, tyle że nie polega tu na robieniu hałasu.

Andrzej Kisiel

JBL LS 60

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 75
  • Wymiary [cm]* 102 x 22 x 34 bez cokołu
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 86
  • Impedancja (Ω)** 8
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Pod względem impedancji JBL jest przypadkiem szczególnym. Po pierwsze, impedancja LS60 jest bardzo nietypowa dla tak dużych kolumn - bo 8-omowa - co bez wahania możemy określić na podstawie ok. 7-omowego minimum przy ok. 150 Hz; po drugie, producent wcale nie obiecuje 8 omów, ale poprzestaje na... 6 omach! Z drugiej strony mamy kolumny z minimami na poziomie 3 omów, przedstawiane w katalogach jako znamionowo 8-omowe... I co z tym zrobić? Ano mierzyć, pisać i czytać.

Niestety, "odsłuchać" się tego nie da. LS60 (podobnie jak testowane już LS80) to w takim razie obciążenie łatwe; tylko najdelikatniejsze wzmacniacze, nielubiące dużych kątów fazowych, mogą zareagować spadkiem mocy na wysoki szczyt przy 2 kHz (to efekt działania fi ltrów wyższego rzędu dzielących tu pasmo między nisko-średniotonowym a wysokotonowym). Bas-refl eks dostrojono wysoko, do ok. 45 Hz, czego można się było spodziewać widząc otwór duży i krótki. Mimo wysokiego strojenia charakterystyka przetwarzania sięga on nisko - spadek -6 dB (względem średniego poziomu) mamy przy 35 Hz; producent "niedoszacowuje" możliwości LS60, podając pasmo od 48 Hz (ale aż do 38 kHz, czego nie możemy sprawdzić). W zakresie wysokotonowym charakterystyka jest nafaszerowana wąskopasmowymi nierównomiernościami, które wyglądają znacznie gorzej niż w rzeczywistości brzmią; ogólny kształt jest dobrze zrównoważony, z lekkim wycofaniem "niższej góry", zakresu przetwarzanego właśnie przez przetwornik tubowy; całkiem dobrze wygląda rozpraszanie, w tej dziedzinie nie widać żadnych negatywnych znamion tubowości.

Producent deklaruje efektywność 87 dB, a według naszego pomiaru jest to 86 dB; zatem różnica niewielka i to jest znowu niezwykłe, bo producenci zwykle zawyżają ten parametr o kilka decybeli. A gdyby tak stosowali się do norm, wedle których LS60 ma moc ciągłą 75 W... to pewnie żadna kolumna w tym teście nie osiągnęłaby więcej. W tych naprawdę trudnych czasach JBL jest zbyt rzetelny, aby mieć szanse u klientów wertujących katalogi.

 
 

Podstawowe dane

  • 9 900 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Dużo firmowego stylu, z dużą tubą wysokotonową na czele. Obudowa w luksusowej okleinie hebanowej.
  • Laboratorium: Zaskakująco wysoka, 8-omowa impedancja, a w takiej sytuacji efektywność 86 dB to bardzo dobry wynik. Wzmocniony i nisko sięgający bas (-6 dB przy 35 Hz), na środku bez poważnych nierównomierności, dobre rozpraszanie.
  • Brzmienie: Dokładne lokalizacje, precyzja ukazania detalu bez jego wyeksponowania i rozjaśnienia. Piękny, kompletny bas z mocną podstawą i czystym wybrzmieniem wyższych rejestrów.

Galeria zdjęć

DALI Opticon 6

DALI
Opticon 6

Firma Canton była już potęgą, kiedy powstała marka Dali. Dzisiaj są to równorzędni konkurenci, i nawet jeżeli Canton wci...

SONUS FABER Lilium

SONUS FABER
Lilium

Cena: 250 000 zł

AVANTGARDE ACOUSTIC Duo XD

AVANTGARDE ACOUSTIC
Duo XD

Cena: 120 000 zł

SONUS FABER Chameleon T

SONUS FABER
Chameleon T

Cena: 10 000 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio