Eisa 2017-2018

DALI HELICON 400

DALI HELICON 400

Patrząc na zdjęcie Helicona 400, Czytelnicy Audio mogą spytać - czy tych kolumn już nie testowaliśmy? Odpowiedź brzmi - nie, chociaż wątpliwości są uzasadnione. Opisywaliśmy bowiem (Audio 3/03), konstrukcję bardzo podobną - Euphonię MS4. Najnowsza seria Helicon wywodzi się wprost z serii Euphonia, która z kolei, od swojego powstania dwa lata temu, jest najwyższa rangą w ofercie Dali (nie licząc pomnikowych, ale i nieco już zabytkowych superkolumn Megaline).

Korzystając z prestiżu modeli referencyjnych, i wprowadzając do modeli niższych serii choćby cząstkę zaawansowanych technologii czy oryginalnych rozwiązań wcześniej zarezerwowanych dla "flagowców", producenci zwykle głośno o tym trąbią, nawet kiedy niemalże nie ma o czym - to już stały chwyt marketingowy. W przypadku Dali jest dokładnie odwrotnie.

Powinowactwo między Heliconami a Euphoniami jest bardzo wyraźne, ale w materiałach firmowych (obszerna "filozofia projektu" ze strony internetowej Dali) nie ma o tym ani słowa. To też metoda - polega na tym, że potencjalnym klientom zainteresowanym Heliconami zapewnia się pełny komfort i wrażenie, że kupują produkt Dali z najwyższej półki, a nie tańszą wersję czegokolwiek. Wybór tego wariantu spowodowany jest pewnie tym, że kolumny serii Euphonia jednak nie stały się tak słynne jak np. Nautilusy czy Utopie, i w świadomości audiofilów, a tym bardziej klientów niewtajemniczonych lekturą Audio, nie są one wzorcem, którego warto mieć choćby namiastkę.

W dodatku Dali Helicon 400 wcale nie jest namiastką prawie dwa razy droższej Euphonii 4 - to jej realizacja w 90 procentach, bez żadnej przesady. Po pierwsze powielony został niekonwencjonalny układ głośników - z parą 18-cm (jeden niskotonowy, drugi nisko-średniotonowy) i modułem wysokotonowym, na który składają się dwa przetworniki - kopułkowy i wstęgowy, przejmujący przetwarzanie powyżej 13kHz.

Helicon 400 (tak jak i Euphonia MS4) przy okazji ilustruje pewną dowolność w określaniu "drożności" zespołów głośnikowych. Można by go nazwać nawet trzyipółdrożnym, a już na pewno dwu-i-półdrożonym z dodatkiem supertweetera (jeżeli tak nazwalibyśmy rolę przetwornika wstęgowego), tymczasem producent określa go jako układ... dwudrożny, jednocześnie podając trzy częstotliwości podziału (oprócz wspomnianych 12kHz, podział między nisko-średniotonowym a wysokotonowym przy 3kHz, a ograniczenie niskotonowego - dolnej 18-tki - do 700Hz). Skoro tak, to ja bym już poszedł na całość i nazwał Helicona 400 układem jednodrożnym.

Tak jak w Euphonii MS4, głośniki niskotonowy i nisko-średniotonowy (pracują w nieco różnych zakresach, ale one same są identyczne) pochodzą z Vify i mają membrany z mieszanki włókien celulozowych i włókien drzewnych. Włókna drzewne są długie, i przypadkowo ułożone w pulpie celulozowej zarówno ją wzmacniają, jak i pomagają rozproszyć rezonanse, tak że wystarczy już tylko lekkie nasączenie, nie prowadzące do zmiękczenia lekkiej membrany - dzięki czemu osiągnięta zostaje dobra mikrodynamika.

W tym pomyśle kryje się jednak bardziej ogólna filozofia większości duńskich firm głośnikowych, które preferują membrany z materiałów naturalnych, mające dawać brzmienie również bliższe naturalnemu. W Heliconie 400 głośniki nie są jednak dokładnie takie same jak w Euphonii - różnią się typem kosza (ale w obydwu przypadkach kosze są odlewane z metali lekkich) i wielkością układu magnetycznego (no cóż, teraz jest mniejszy - 9 cm wobec 11 cm).

Kopułka w module wysokotonowym nie jest już bardzo kosztownym Scan-Speakiem z neodymowym układem magnetycznym, ale zupełnie nowym Peerlessem z serii HDS - też nieźle. Koncepcja modułu wysokotonowego zaproponowana przez Dali jest chyba jedyna w swoim rodzaju. Oczywiście rynkowym bodźcem była moda na supertweetery mające obsługiwać nowe formaty DVD-A i SACD, chociaż ostatnio nacisk na to trochę zelżał, i kolejne superwysokotonowe nie pojawiają się już jak grzyby po deszczu.

W dodatku supertweeter jako głośnik uzupełniający ma ten mankament, że wprowadza kolejną częstotliwość podziału i wymaga dodania kolejnych filtrów; teoretycznie lepsze są tweetery/supertweetery, które potrafią przetwarzać całe pasmo wysokotonowe samodzielnie. Ale takich jest niewiele. Miejmy więc nadzieję, że konstruktorzy Dali (przecież nie nowicjusze) na tyle umiejętnie po- łączyli kopułkę i wstążkę, że korzyści z tego płynące są lepiej słyszalne od ewentualnych problemów.

Wybór częstotliwości podziału wydaje się bardzo trafny. Co prawda 25-mm kopułka może przetwarzać daleko powyżej 12kHz, a pewnie i 20kHz, ale w zakresie najwyższych częstotliwości akustycznych ma już słabe charakterystyki kierunkowe. Dlatego szeroko rozpraszająca wstążka startuje już od 12kHz, i kończy przy 27kHz (zgodnie z danymi producenta) - wcale nie bardzo wysoko, co potwierdza, że podstawowym celem nie było jednak wyraźne rozszerzenie przetwarzanego pasma, ale poprawa charakterystyk kierunkowych w okolicach 20kHz.

Obudowa podzielona jest na trzy komory. Dwie większe, o podobnej wielkości, przyznano oczywiście głośnikom 18-cm. Tunele bas-refleks wyprowadzono do tyłu. Każdy ma średnicę 4,5 cm i długość 16-cm, można się spodziewać niskiej częstotliwości rezonansowej. Wyprofilowane wyloty - obsady tuneli nie są wciskane, jak to zwykle się spotyka, ale przykręcane - zapobiegliwość godna pochwały.

W Euphoniach tunele są w dodatku aluminiowe, w Heliconach muszą nam wystarczyć plastikowe, ale to przecież norma. Trzecia komora służy odizolowaniu zwrotnicy, przykręconej do górnej powierzchni cokołu. W ten sposób zwrotnica został odizolowana zarówno od bezpośrednich wibracji ścianek samej obudowy, jak i od ciśnienia wytwarzanego przez głośniki nisko-średniotonowe.

Cieszy, że również to rzadkie i istotne dla jakości Euphonii rozwiązanie zostało przeniesione do tańszych Heliconów. Gniazdo przyłączeniowe jest oprawione w oryginalną płytkę mocującą, podwójne zakrętki są złocone i zabezpieczone przezroczystymi plastikowymi "naparstkami". Przypominają produkt WBT, ale nim nie są; to jakaś tańsza produkcja; problem tylko dla snobów, bo w praktyce skuteczność taka sama.

Wreszcie trzeba kilka zdań napisać o jakości wykonania obudowy. To na pewno jeden z najmocniejszych atutów Heliconów, jeszcze przed ich podłączeniem - chyba, że ktoś lubi tylko ascetyczne wzory Pro-Aca albo srebrzysto-techniczne Cantona. Boczne ścianki Helicona biegną łukiem ku wąskiej tylnej ściance, a naturalny fornir na wszystkich ściankach (oprócz przedniej, czarnej) pokryty jest grubą warstwą lakieru na wysoki połysk. Maskownica ma finezyjny kształt podążający za wyprofilowaniami przedniej ścianki. O tym, że Helicon jest produktem ekskluzywnym, przekonują też pięknie zapakowane w oddzielne pudełeczka akcesoria - kolce i zwory, a także para rękawiczek...

Helicon to seria niezbyt liczna, ale dostatecznie kompletna i dobrze skomponowana dla celów kina domowego. Dali Helicon 400 to najmniejszy model wolnostojący; większy od niego Helicon 500 jest już układem czterodrożonym, a może trójdrożnym, a może... w każdym razie pracują w nim dwa 20-cm niskotonowe, 18-cm jako średniotonowy, i znany już moduł wysokotonowy, powtarzający się we wszystkich modelach serii. Helicon 300 to podstawkowiec z jedną 18- tką, a W200 to konstrukcja naścienna - z podobnym układem głośników. C200 jest zespołem centralnym, więc konstruktor użył dwóch 18-tek dla stworzenia układu symetrycznego. Subwoofer S600 wieńczy dzieło.

Odsłuch

Na opakowaniach Heliconów znajduje się stylizowany napis "Magic Moments". Ktoś powie - hasło jak hasło, nawet banalne, na pewno przypadkowe. Mnie też się tak wydawało. I może rzeczywiście przypadkowo, ale jednak... bez obaw, nie poddam się egzaltacji. Coś w tym jednak jest. Gdyby hasło takie napisano na opakowaniu Cantonów L800DC, nie miałoby to żadnego związku z rzeczywistością - chociaż niemieckie kolumny mają klasę, swoje zalety i nawet swoje przewagi nad Heliconami.

Porównanie z L800DC jest tu najwłaściwsze, ponieważ w ogólnym rozrachunku trudno byłoby mi zawyrokować, które z tych kolumn są obiektywnie lepsze. Ale obydwu można posłuchać w jednym miejscu (w Centrum Hi-Fi w Galerii Mokotów w Warszawie), i samemu przekonać się, o jakie magiczne momenty chodzi. L800DC mają brzmienie bardzo zwarte i świetnie skoordynowane, któremu brakuje może tylko nieco swobody na skrajach pasma... ale kiedy posłuchamy Heliconów, odkrywamy, że można usłyszeć coś jeszcze.

Nie chodzi o większą dawkę detali - w tej dziedzinie Dali się nie forsują. Helicony idą w innym kierunku - wykazują się niezwykłą plastycznością i barwami - w całym pasmie, od najniższych do najwyższych tonów. Najlepszego na to dowodu dostarczyła od dawna nieużywana płyta "Ink" Livingstona Taylora. Wystarczył sam początek - gwizdanie "Isn’t She Lovely" jak przy żadnej innej kolumnie było bez wątpienia ludzkie.

Organiczna naturalność i subtelność kolumn Dali Helicon 400 była zresztą odczuwalna nieustannie. Jej podstawowym źródłem jest zakres średnich tonów - nie szukających prawdy w bezlitośnie twardych dźwiękach, sklejających muzykę bez przymusu, bez śladów agresji. Dzięki temu to były właśnie te kolumny, których testowanie niepostrzeżenie zamieniło się w słuchanie dla czystej przyjemności, dlatego trwało znacznie dłużej niż w innych przypadkach.

Z płyty "The Ragpicker’s Dream" wysłuchałem (aż) połowy materiału, bo głos Knopflera nabrał niezwykłej melodyjności, nie tracąc ani trochę nut basowych i chrapliwości; był mniej potężny i nie tak mocno artykułowany jak w Trianglach Luna, ale trudno było nie poddać się urokowi ciepła i łagodności.

Również wysokie tony są mistrzowskim połączeniem - klarowności i delikatności. Jest charakterystyczna aksamitność, ale pełna niuansów i różnorodności. Żadnych uchybień w wewnętrznej integracji, połączenie dwóch przetworników wysokotonowych jest nieskazitelne.

Bas brzmi przekonująco, ma dobre kontury, ale i wypełnienie, potrafi się wyróżnić - nie jest trzymany pod stuprocentową kontrolą, ale swawole nie są w jego naturze, potrafi więc z pozostawionej mu swobody korzystać w umiarze. Nie służy tylko do tworzenia tła, jednak na bardzo dynamiczne uderzenia też się nie doczekamy - możliwości Cantona czy Triangle w tej dziedzinie leżą jednak poza zasięgiem delikatniejszego Duńczyka. Nie jest on też tak analityczny ani szybki. Wyróżnia się jednak kolejną umiejętnością - nadzwyczaj szeroką i jednocześnie bardzo stabilną sceną. Wciąga w muzykę w sposób pełen gracji i kultury, bez grzmotów i gwizdów.

Skończenie wyrafinowany i w pełni zharmonizowany dźwięk. Oczywiście nie każda muzyka pozwoli tym zaletom ujawnić się w pełnej krasie, ale urok kolumn Dali Helicon 400 jest tak konsekwentny, że nawet ucywilizowanie starych Deep Purpli wcale im nie zaszkodziło.

DALI HELICON 400

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 50-300
  • Wymiary [cm]* 103x22x46
  • Typ obudowy br-t
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 88
  • Impedancja (Ω)** 4
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Laboratorium Dali Helicon 400

Również kolumny Dali mogą pochwalić się charakterystyką impedancji o niewielkiej zmienności (rys. 1), ale w tym przypadku, w odróżnieniu od konstrukcji Cantona, właściwość ta osią- gana jest nawet bez udziału dodatkowych obwodów linearyzujących - same filtry realizowane są w taki sposób, że razem z głośnikami dają tego rodzaju odpowiedź. Ponadto minimum na charakterystyce modułu impedancji, leżące w okolicach 150Hz, ma wartość ok. 4 omów, co oczywiście określa Helicona 400 jako zespół znamionowo 4-omowy, ale będący w sumie łatwym obciążeniem dla wzmacniacza. Żadnych spadków poniżej 4 omów, żadnych gwałtownych zmian - myślę, że nawet urządzenia teoretycznie nie przygotowane do pracy z impedancją 4 omów dałyby sobie z tym radę. Minimum między dwoma wierzchołkami w zakresie niskich częstotliwości sugeruje, że rezonans bas-refleksu został ustalony nieco powyżej 30Hz.

Helicon 400 nie trzyma się rygorystycznie liniowej charakterystyki przetwarzania, ale zachowuje dobrą ogólną równowagę (rys. 2). Pojawia się lekkie wzmocnienie niskich tonów, skoncentrowane w oktawie 50-100Hz, potem niewielkie osłabienie przejścia między niskimi a średnimi, dobry poziom średnich w dwóch oktawach zakresu 500Hz-2kHz, kolejne minimalne osłabienie na przejściu w kierunku wysokich, i wzmocnienie powyżej 5kHz. Gdyby jednak nie zwracać uwagi na szpic przy 12kHz, to wszystkie zmiany mieszczą się w granicach +/-2,5dB. Spadek -6dB względem średniego poziomu odnajdujemy między 30 a 35Hz - i jesteśmy z tego wyniku bardzo zadowoleni.

Przyglądając się bliżej działaniu głośników niskotonowych i ich układów bas-refleks sprawdziliśmy, że obydwa zostały dostrojone identycznie - do 32Hz (tak, jak podpowiadała to charakterystyka impedancji). Charakterystyka ciśnienia z otworu ma prawidłowy kształt, chociaż jej wierzchołek nie jest wyraźnie zaznaczony. Charakterystyka wypadkowa powoli, ale systematycznie zwiększa nachylenie (rys. 3).

Charakterystyki w zakresie od 200Hz wzwyż ustalano na wysokości 80-cm - pomiędzy głośnikiem nisko-średniotonowym a modułem wysokotonowym.

Rys. 4 potwierdza przypuszczenia, że wyraźne na osi głównej wzmocnienie przy 13kHz będzie słabło wraz z przechodzeniem do osi 15° i 30°. Przy 30° mamy najlepsze wyrównanie charakterystyki do 13kHz, ale powyżej szybki spadek (rozpraszanie najwyższych częstotliwości z przetwornika wstęgowego nie jest jednak wcale wyraźnie lepsze niż z kopułki), najbardziej obiecująca wydaje się charakterystyka z osi 15°.

Rys. 5 ujawnia, jak współpracują głośniki niskotonowy / nisko-średniotonowy (podłączone przez filtr do dolnej pary zacisków) i moduł wysokotonowy (górna para). Częstotliwość podziału wyznaczamy na przecięciu charakterystyk, czyli przy 2,8kHz.

Maskownica ma ładny kształt, ale jej wpływ na charakterystykę przetwarzania nie jest pożądany, chociaż i nie dramatyczny - powstaje jedno wyraźne zapadnięcie przy 3,8kHz, i drobne ruchy w zakresie wysokich tonów (rys. 6).

Efektywność to 87-88dB, dla 4-omowej (ale dość łatwej) impedancji wynik trochę poniżej oczekiwań.

 
 

Podstawowe dane

  • 18 000 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: Wyjątkowo starannie wykonane, od wyrafinowanego kształtu i lakierowania obudowy, aż do najdrobniejszych detali. Niekonwencjonalny układ nowoczesnych i oryginalnych głośników, odizolowana zwrotnica.
  • Laboratorium: Zrównoważona charakterystyka przetwarzania, niska dolna częstotliwość graniczna. Łatwa dla wzmacniacza charakterystyka impedancji, umiarkowana efektywność.
  • Brzmienie: Nasycone barwami i subtelnością, od ciepłego basu, przez plastyczny środek, aż po aksamitną górę - a wszystko to na szerokiej scenie.

Galeria zdjęć

TAGA HARMONY TAV-616F SE

TAGA HARMONY
TAV-616F SE

Cena: 3 000 zł

Q ACOUSTICS 3050

Q ACOUSTICS
3050

Cena: 3 000 zł

POLK AUDIO Signature 50

POLK AUDIO
Signature 50

Cena: 3 000 zł

MONITOR AUDIO MR6

MONITOR AUDIO
MR6

Cena: 2 900 zł

 

 

Audio - wrzesień 2017

Strefa Magazynu

Audio 9/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio
JBL Arena 170

JBL
Arena 170

Kolumny serii Arena pojawiły się na rynku prawie dwa lata temu. Są już doskonale znane dzięki temu "stażowi", renomie fi...