XINDAK CD06 + A06

XINDAK CD06 + A06

Początkowo chińscy producenci walczyli o klienta niemal wyłącznie niską ceną. Jednak już od kilku lat sytuacja się zmienia, i chociaż statystycznie chińskie wciąż oznacza tańsze, to nie jest to już bezwzględnie obowiązująca reguła. Dociera do nas "stamtąd" coraz więcej droższych, lepiej wykonanych i lepiej grających urządzeń. Firma Xindak debiutowała wcale nie z bardzo tanimi urządzeniami, lecz od początku budowała sobie pozycję na przyzwoitej półce. Dopiero niedawno pojawiły się modele, które można nazwać "niskobudżetowymi", i to też wcale nie na chińskiej skali, ale najzupełniej europejskiej. Kosztując po 1500 zł za sztukę Xindaki z serii 06 konkurują bezpośrednio z Cambridgem, NAD-em, tańszym Denonem, Marantzem, Yamahą... całkiem dobre towarzystwo.

Projekt plastyczny urządzeń z serii 06 jest prosty i funkcjonalny, wyćwiczony został bowiem przez takie firmy jak Creek czy Jolida (w serii hybryd).

Jeden rzut oka i widać, gdzie się podziewają metale z całego świata - fronty Xindaka CD 06 wykonano z grubych płatów aluminium, z ładnie zaokrąglonymi narożami i fazami na krawędziach. Na aluminiowe wyglądają też wszystkie manipulatory - przyciski i pokrętło, a także szuflada odtwarzacza. Aluminium ma naturalny kolor, jest drapane i potem polerowane. Ale bliższy kontakt dość szybko pozwala stwierdzić, że to prawdziwy Chińczyk - czy się to komuś podoba czy nie (mnie nie), powierzchnie szuflady i przycisków są piaskowane, co w jakiś szczególny sposób ta wielka nacja sobie upodobała.

Odtwarzacz Xindak CD06

Najpotrzebniejsze przyciski rozmieszczono w układzie znanym z Marantza. Przycisk otwierający szufladę i przycisk startu nie są tak duże jak w droższych produktach Xindaka, które od strony ergonomicznej są znakomite, ale estetyce to nie zaszkodziło.

Wyświetlacz dot-matrix ma kolor malachitowy (jednak szkoda, że nie niebieski), który można przyciemnić, albo wyłączyć - jak w drogich urządzeniach audiofilskich. To jednak nie hi-end i wyświetlacz nie rozbłyśnie natychmiast po wydaniu odtwarzaczowi jakiejś komendy - albo śpi, albo pracuje.

Szuflada nie jest zbyt szybka, jednak wysuwa się pewnie i bez chybotania. Z tyłu mamy gniazdo sieciowe IEC, parę wyjść analogowych RCA oraz niezłocone gniazdo cyfrowe S/PDIF.

Wnętrze odtwarzacza Xindak CD 06, tak jak w droższych modelach z serii Muse, jest przykładem starannego montażu, w tym zakresie ceny raczej niespotykanego.

Pośrodku, na sztywnej stalowej podstawie umieszczono napęd Sony. Z transformatora toroidalnego wychodzą trzy uzwojenia wtórne, przedłużone osobnymi zasilaczami: dla napędu, serwo oraz części sygnałowej. Mamy tu zarówno dobre kondensatory Rubycona, jak i metalizowane, precyzyjne oporniki w stabilizacji.

Logika (od Philipsa, skąd pochodzi też wyświetlacz), przetwornik cyfrowo-analogowy oraz stopnie wyjściowe umieszczono na osobnej płytce. Na wyjściu pracują znakomite układy scalone Analog Devices AD712, w otoczeniu polipropylenowych kondensatorów Wimy i Evoxa.

Niezwykłym elementem, który wiele lat temu skazany został na banicję, a który teraz, ale w droższych, selekcjonowanych wersjach stosuje wielu fanatyków cyfry (głównie japońskich), jest przetwornik Philipsa TDA1543.

Jest to układ 16-bitowy, który przyjmuje tylko jeden rodzaj sygnału - właśnie z płyty CD, jest jednak prawdziwie wielobitowym układem, czyli takim, o jakim wielu mówi "najlepszy". O jego wyborze nie mogły decydować względy finansowe, ponieważ jest znacznie droższy od nawet bardzo dobrych układów sigma - delta 24/192. Jego jedyną słabością są zawarte na wyjściu wzmacniacze operacyjne, które wprawdzie pozwalają skrócić ścieżkę sygnału, jednak nie mogą się równać z nowoczesnymi elementami.

Niewiadomą pozostaje, czy projektanci włączyli oversampling czy nie - w najbardziej hardcorowych produktach, nieraz koszmarnie drogich, oversamplingu nie ma w ogóle… Kropla dziegciu w beczce miodu to pilot - prosto z koszmaru, prymityw z lat 80.

Wzmacniacz Xindak A06

Front wzmacniacza Xindak A06 jest równie ładny jak odtwarzacza, z podświetlanym wyłącznikiem sieciowym i świecącymi obwódkami wokół pięciu przycisków wyboru źródła. Tył jest również poukładany - z pięcioma wejściami RCA (niezłoconymi), złoconymi gniazdami głośnikowymi (z plastikowymi, ale porządnymi nakrętkami) oraz gniazdem sieciowym IEC.

Wnętrze Xindaka A06 - to samo: ład i porządek. Duże trafo od układu oddziela spory radiator, do którego przykręcono po dwie pary bipolarnych tranzystorów Sankena (2SA1695+ 2SC4468), współpracującymi z bipolarnymi tranzystorami Hitachi i tranzystorami polowymi Toshiby.

Na wejściu, przed umieszczonym z przodu czarnym potencjometrem Alpsa, znalazł się pojedynczy układ scalony Analog Devices AD712, taki sam jak w odtwarzaczu CD. Niewiele brakuje, a wzmacniacz byłby całkowicie tranzystorowy. Wejścia przełączane są przekaźnikami.

Uzwojenie wtórne transformatora jest pojedyncze, nie ma więc mowy o rozdzieleniu kanałów, czy o osobnym zasilaniu przedwzmacniacza. Ale użyte elementy są bardzo dobre - kondensatory od Rubycona i ERO (Vishay), oporniki metalizowane. I jedynie potencjometr mógłby znaleźć się bliżej przedwzmacniacza, można by wtedy wyeliminować przewody, które do niego biegną.

Zupełnie niespodziewanie, kiedy postawimy wzmacniacz na odtwarzaczu, okaże się, że urządzenia mają różne obudowy - wzmacniacz jest minimalnie węższy i głębszy. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem - nie chodzi tylko o dyskomfort estetyczny... zwykle, żeby zaoszczędzić na kosztach, obudowy się unifikuje. Tym bardziej, że dla takiego rozróżnienia między CD06 i A06 nie ma też żadnego uzasadnienia technicznego. Pilot jest mały, z kilkoma przyciskami, wciąż plastikowy i niewygodny.

Odsłuch

Ponieważ najpierw otwierałem urządzenia, oglądałem i fotografowałem, przy odsłuchu najbardziej zainteresowany byłem możliwościami odtwarzacza Xindak CD 06 - konstrukcyjnie wyjątkowo wyrafinowanego jak swój zakres cenowy.

Brzmienie nie przynosi rozczarowania - Xindak gra gładkim, płynnym, ciśnie się na usta: "analogowym" dźwiękiem. Taką koherencję, porządek, a także dźwięczność, można znaleźć w odtwarzaczach kosztujących 4000-5000 zł i więcej. Naprawdę trudno uzyskać w tańszych urządzeniach taki stopień "odcyfrowania" jak tutaj.

Bardzo dobra jest też rozdzielczość, gładkość nie oznacza sfrezowania faktur, a płynność sklejenia dźwięków. Droższe odtwarzacze wciąż znacznie lepiej pokazuj ą scenę w głąb, lepiej różnicują między sobą bliższe i dalsze instrumenty. Dla Xindaka CD 06 wszystko co poza pierwszym metrem staje się dość podobne, ładne i przyjemne, ale pozbawione wiarygodnej perspektywy.

Wydaje się, że w przypadku wzmacniacza starano się podobnie ukształtować dźwięk. To jednak, co przy CD przyniosło jednoznaczny sukces, o tyle w przypadku A 06 po prostu ustaliło konkretny charakter dźwięku, którego jednak nie pomylimy z możliwościami wzmacniaczy kilka razy droższych.

Trochę przysoliłem, bo wciąż jest to brzmienie bardzo dobre w zakresie do 2000 zł, ale z jasno zdefiniowanymi wyborami, a tym samym nie dla każdego. Wzmacniacz gra dużym, ciepłym dźwiękiem, z pełnym basem i gęstą, niemal lepką średnicą. Można uznać, że to symulacja urządzeń lampowych, więc powinna się wielu słuchaczom podobać, a z precyzyjnymi, przejrzystymi kolumnami da dobry balans i zrównoważenie cech.

A06 potrafi zagrać mocnym basem, choć na samym dole już nie trzyma go w ryzach. Ale z drugiej strony, A06 bardzo dobrze radzi sobie z trudnymi kolumnami (oprócz naprawdę niskiego dołu), trzymając średni i wyższy bas krótko i bez kompresji. Genialny, pełny i niski dźwięk (chyba syntetycznego) fagotu z utworu "Tricks" zawartym na wspaniałej płycie Noviki "Tricks of Life" (Kayax/Pomaton/EMI, Kayax 013, CD) został pokazany w sposób, jakiego nie powstydziłyby się duże piece, bo nie dość, że zagrał nisko i mocno, to jeszcze zachowane zostały różnice dynamiczne i barwowe między poszczególnymi frazami.

Po włączeniu płyty Deana Martina Dean Martin (Capitol, D 162295, Collectors’ Series, CD) momentalnie stało się jasne, że dobrze nagrane głosy także będą się podobać.

Wyższa średnica i góra w obydwu urządzeniach nie jest tak mocna i neutralna jak z urządzeń wzorcowych. W przypadku wzmacniacza mamy wycofanie, nieco inaczej CD - tutaj nie ma mowy o braku rezolucji, im lepszy wzmacniacz, tym więcej będzie słychać, pozostaje jednak uspokojenie dynamiki i ocieplenie.

Xindak brany w komplecie gwarantuje dźwięk wolny od nerwowości, pełny i przyjemny, z dobrym basem i sugestywną, bliską sceną. Jeśli weźmiemy sam odtwarzacz, możemy go zastosować w systemie o większych ambicjach, łącząc bez kompleksów ze znacznie droższym wzmacniaczem i kolumnami. Wtedy jedynym problemem pozostanie nieszczęsny, brzydki pilot. Ale może coś z niego wyrośnie?

Wojciech Pacuła

XINDAK CD06 + A06

  • Produkowany Tak

Laboratorium

Do atutów A06 nie można zaliczyć poziomu szumów, S/N wynosi 82dB, a więc ledwie poprawnie. Dynamika przekracza jednak 101dB, w czym pomogła na pewno moc wyjściowa. Wzmacniacz dostarcza 81W przy 8 omach oraz 138W przy 4 omach w konfiguracji stereofonicznej, i nieco więcej przy sterowaniu jednego kanału. Współczynnik tłumienia nie jest imponujący, od ambitnej integry oczekiwaliśmy czegoś więcej niż 32 (w odniesieniu do 4 omów).

Pasmo przenoszenia (rys. 1) pokazuje bezproblemowe sięgnięcie do 10Hz (spadek ok. -0,2dB), powyżej 20kHz nieco szybciej opada charakterystyka 4-omowa, ale dochodzi do 100Hz ze spadkiem -3dB.

Rozkład zniekształceń (rys. 2) jest obiecujący, najsilniejsza jest druga harmoniczna przy -81dB, a przy -88dB leży trzecia, pozostałe giną w spektrum szumów.

Wykres na rys. 3 ma nieco inny kształt niż zazwyczaj. Zniekształcenia nie opadają aż do punktów przesterowania, ale do lokalnych minimum przypadających na 30W dla 8 omów (THD+N=0,015%) oraz 30W-60W (w tym zakresie poziom zniekształceń jest stały) dla 4 omów (THD+N=0.019%). Mimo tego poziomem zniekształceń niższym od 0,1% możemy cieszyć się w szerokich zakresach 0,3W- 80W/8 omów oraz 0,5W-149W/4 omów.

 
 

Podstawowe dane

  • 1 599 zł Odtwarzacz CD
  • 1 650 zł Wzmacniacz Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Dobra obudowa i doskonałe układy. Przemyślane, wyrafinowane urządzenie.
  • Funkcjonalność: Szuflada otwiera się cicho i pewnie, sterowanie lekko niewygodne głównie za sprawą koszmarnego pilota.
  • Brzmienie: Gładkie, płynne, spójne, ale i dokładne. Pełną klasę pokaże w dobrym systemie.
MARANTZ CD6006 + PM6006

MARANTZ
CD6006 + PM6006

Szóstka jest dla Marantza szczęśliwa. Nie tylko urządzenia z serii 6000, ale także wiele starszych projektów, jak choćby...

VINCENT CD-400 + SV-400

VINCENT
CD-400 + SV-400

Cena: 5 300 zł

YAMAHA CD-N301 + A-S701

YAMAHA
CD-N301 + A-S701

Cena: 4 600 zł

VELA AUDIO CD+AMP

VELA AUDIO
CD+AMP

Cena: 5 000 zł

TEAC PD-301+AI-301DA

TEAC
PD-301+AI-301DA

Cena: 5 000 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio