Nocturnal Sunshine

NOCTURNAL SUNSHINE
Nocturnal Sunshine

Alternatywa

Muzyka klubowa częściej łączy niż dzieli, a jako że taneczne dźwięki dają spore pole do popisu, utalentowana i niezwykle płodna producentka Maya Jane Coles nie próżnuje, regularnie wydając kolejne wydawnictwa dla najbardziej zagorzałych fanów. Jednym z nich, nowych i będących raczej alter ego niźli kontynuacją house`owej drogi obranej przed laty, jest projekt Nocturnal Sunshine.

Nazwa ta, mroczna i zagadkowa, dobrze koresponduje z treścią trwającego blisko godzinę krążka. Powiedziałbym, że jest dokładnym odzwierciedleniem tego, co dobiega z głośników.

Jednoznaczna klasyfikacja tego wydawnictwa mija się z celem. Gatunkowa rozpiętość i poruszanie się po obrzeżach dubstepu, ambientu, 2-stepu i footworku nie pozwala na to, aby pani Maya nagle wstrzeliła się w gust konkretnego odbiorcy, a co za tym idzie, zawojowała parkiety klubów. Te niech nadal okupuje swoją wizją muzyki house, a na rubieże po niskich bassline`ach ma jeszcze czas. Na chwilę obecną jej pierwsze, trochę nieśmiałe podejście do tego tematu cieszy jedynie ze względu na wyjście poza strefę komfortu.

Stricte muzycznie, co wypominają koledzy z innych magazynów, dzieje się tu stosunkowo niewiele. Twórczość artystki zawarta w pięćdziesięciu minutach zwyczajnie "leci", rozleniwia i nie wymusza aktywnego uczestnictwa w post-dubstepowym misterium. Co więcej, jako że artystka celowo zrezygnowała z typowych dla tego nurtu dropów oraz wokalnych hooków (śpiewu praktycznie brak), sama strzeliła sobie w stopę, obdzierając te mocno charakterystyczne nurty z kluczowych elementów za które kochają miliony na całym świecie.

Zresztą, mimo całkiem intensywnej promocji, Nocturnal Sunshine nie trafi do milionów, nie trafi też do fanów EDM, którzy zleją ten materiał już przy pierwszej konfrontacji, a wysublimowani słuchacze dubstepu, ceniący nie wooble a transowość i porządny rytm, będą zachodzić w głowę, o co tu naprawdę chodzi i czy aby na pewno ktoś ich nie oszukał.

Leniwy, senny klimat "Nocturnal Sunshine" nadaje się co najwyżej do mocno zadymionych piwnic będących ostatnim bastionem nielegalnych dubowych melanży, gdzie nie liczy się to, ile pieniędzy wydałeś na swój outfit, a to, jak i czy w ogóle jesteś w stanie gibać się do tych dźwięków przy szalejącym stroboskopie. Ja w ten taniec nie wchodzę, ale spróbuję go przez jakiś czas poobserwować. Na pewno do następnej płyty Pani Coles, być może pod tym samym szyldem.

Grzegorz "Chain" Pindor

Inne płyty
tego wykonawcy
  • Wykonanie
  • Nagranie
Inne recenzje
<span>GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA</span> Kochaj mnie

GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA Kochaj mnie

<span>WILCO</span> Schmilco

WILCO Schmilco

<span>SMOLIK GROSIAK MIUOSH</span> Historie

SMOLIK GROSIAK MIUOSH Historie

<span>BLOOD ORANGE</span> Freetown Sound

BLOOD ORANGE Freetown Sound

<span>RAFAŁ GRZĄKA i ATOM STRING QUARTET</span> Atom Accordion Quintet

RAFAŁ GRZĄKA i ATOM STRING QUARTET Atom Accordion Quintet

<span>MACY GRAY</span> Stripped

MACY GRAY Stripped

<span>MICHAEL WOLLNY & VINCENT PEIRANI</span> Tandem

MICHAEL WOLLNY & VINCENT PEIRANI Tandem

<span>JACK WHITE</span> Acoustic Recordings 1998-2016

JACK WHITE Acoustic Recordings 1998-2016

 
Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio