El pintor

INTERPOL
El pintor

Indie rock / post punk

Wielu zgodnie twierdzi, że Interpol powinien się rozpaść po drugiej płycie. Odejść w chwale i zostać zapamiętanym jako jeden z najlepszych alternatywnych zespołów w indie historii. Jak wiemy, tak się nie stało, i Interpol nadal koncertuje. Co najistotniejsze, a czego trochę trzeba żałować, wydaje przy tym płyty. Najnowsza, piąta w dorobku Nowojorskich (prawie) smutasów, zatytułowana "El pintor", jest tylko cząstkowo oznaką zwyżki formy.

Ta "poprawa" jest efektem ustabilizowania się większości problematycznych spraw w zespole. "Odejście" sprawującego pieczę nad grupą Carlosa Danglera i przemianowanie Interpolu z kwartetu na trio nikomu się nie przysłużyło. Co innego przerwa dzieląca "Interpol" od "El Pintor". Ta, widać, odcisnęła piętno na głównym kompozytorze, obecnie basiście spadkobierców Joy Division Paulu Banskie. Działający również solo wokalista najbardziej europejskiej z amerykańskich formacji sprawnie działa solo i głowa mu pęka od pomysłów. Ale, żeby nie tylko słodzić, trzeba dodać do tego wszystkiego łyżkę dziegciu, która kala całe to wydawnictwo.

O ile utwory nie są złe, a momentami niemal genialne jak na sam Interpol (przykład: "My Blue Supreme"), tak produkcja, która spoczęła na barkach samych zainteresowanych, pozostawia wiele do życzenia. To skądinąd ciekawe marketingowo posunięcie przesłania cała zawartość wydawnictwa. Pewne studyjne szczutki lepiej pozostawić profesjonalistom. Nie żeby trio nie umiało się obejść z instrumentem, a zaprzężeni do pracy inżynierowie (takie sławy jak James Brown i Alam Moulder) konsoletą, ale słuchacz, nawet tak niedzielny fan Interpol jak ja, odnosi wrażenie, że ktoś tu wyraźnie przekombinował i chciał zrobić wrażenie na miarę pamiętnego albumu sprzed dekady.

Wścibscy i wieszający psy na kapeli i tak będą marudzić - bo to już wszystko było. Może i owszem, ale miast odcinać w pełni kupony od sławy zdobytej na początku nowego millenium, zespół nie poddaje się. Ten niby odgrzewany kotlet tym razem smakuje całkiem dobrze. Rewolucji na "El Pintor" nie ma, bo nie od tego są ograne "ikony" alternatywy, ale jest naprawdę przyzwoicie. Momentami, kiedy panowie pozwalają sobie na większe i swoją drogą cięższe gitarowe popisy, Interpol gra z dawno niesłyszaną mocą akcentowaną przez naprawdę solidny rytm. Są to jednak smaczki rujnowane przez słabe brzmienie, brak dynamiki no i chyba nieumiejętność poradzenia sobie z własnym bagażem doświadczeń, a co najważniejsze, niegdysiejszymi sukcesami.

Zadeklarowani fani będą zadowoleni, a młodsi, rozpoczynający przygodę z Nowojorczykami, nie zawiodą się i dostaną wszystko jak na tacy. I to jest właśnie to, za co "El Pintor" (z hiszpańskiego "Malarz") dostanie pochwały. W obrębie swojej własnej comfort zone trio sprokurowało album, który nie jest ani ujmą, ani oznaką odrodzenia na rynku/scenie. Interpol gra swoje, a że jest to już trochę niemodne granie, trudno. Nie zmienia to jednak faktu, że na tle wydanego cztery lata temu krążka pożegnalnego z doskonałym basistą, o którym wspominam na początku tekstu, jest to skok o przynajmniej kilka dobrych punktów wzwyż. Są refreny, są emocje, nawet mrok, choć tego raczej się nie spodziewałem, i jest - no właśnie - Interpol.

Oczekujących czegoś więcej muszę rozczarować. Nie ma tu ani jednego epokowego utworu, który nagle stałby się żelaznym koncertowym hitem. Nie ma też utrudniających bytowanie mielizn i stąd bierze się moja, jakby nie patrzeć, dość wysoka ocena. Po prostu doceniam Interpol za to, że wciąż gra. A bardziej dosadnie, że jest i gra na przekór mediom, dziennikarzom i tym, którzy już od czasu, jak to się zwykło mawiać, maturalnego "Our Love To Admire", wieszają na tej formacji psy. Taka zła to chyba ona jednak nie jest, skoro gościnnie wspierają Interpol członkowie uwielbianego przez polską publiczność Bon Iver.

Grzegorz "Chain" Pindor

Inne płyty
tego wykonawcy
  • Wykonanie
  • Nagranie
Inne recenzje
<span>TOM JONES</span> Long Lost Suitcase

TOM JONES Long Lost Suitcase

<span>ANDREW BIRD</span> Are You Serious

ANDREW BIRD Are You Serious

<span>THE BEATLES</span> The Beatles: Live at the Hollywood Bowl

THE BEATLES The Beatles: Live at the Hollywood Bowl

<span>PERFECT</span> Muzyka

PERFECT Muzyka

<span>LAMBCHOP</span> FLOTUS

LAMBCHOP FLOTUS

<span>ORGANEK</span> Czarna Madonna

ORGANEK Czarna Madonna

<span>T.LOVE</span> T.Love

T.LOVE T.Love

<span>JAN BO</span> Kawa i dym

JAN BO Kawa i dym

 
Audio - marzec 2017

Strefa Magazynu

Audio 2/2017

W tym numerze tylko tematy stereofoniczne, ale o bardzo dużej rozpiętości gatunkowej i cenowej. Rozgrzewany się testem słuchawek w cenie ok. 1000 zł, aż dziesięć modeli...

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio