PIONEER VSX-LX70

PIONEER VSX-LX70

VSX-LX70 jest obecnie, chociaż chyba tylko chwilowo, najlepszym amplitunerem w ofercie Pioneera. Na horyzoncie pojawia się już nowe super monstrum Pioneera o roboczej nazwie LX90. Cała seria LX jest stosunkowo świeżym pomysłem Pioneera, pojawiła się jako uzupełnienie oferty o zupełnie inne niż dotychczas, ekskluzywne, designerskie urządzenia.

Charakterystyczne dla wszystkich LX-ów są lśniące czarne obudowy, nie pozostawiające wątpliwości, że to rzeczywiście młode projekty. Pod znakiem LX sprzedawane są nie tylko amplitunery (w tej chwili aż trzy), ale również odtwarzacze (DVD oraz jeden Blu-ray) a nawet kompletny system kina domowego. Wszystko znakomicie komponuje się z telewizorami plazmowymi serii Kuro - i o to Pioneerowi przede wszystkim chodzi.

Choć Pioneer w sektorze niskobudżetowych amplitunerów ostatnio nas zaskoczył (najnowsze modele mają tylko pięć kanałów), to przy Pioneer VSX-LX70 nie mogło obyć się bez siedmiu końcówek. Amplituner jest przecież prezentowany jako partner dla Blu-ray'a i aby stworzyć z nim pełnowartościowy zestaw, musi mieć najnowsze układy, związane z formatem 7.1.

Wciąż bardzo ważny jest certyfikat THX Select2, ale największymi rarytasami stają się dekodery Dolby TrueHD, Dolby Digital Plus oraz DTS HD Master Audio. Oprócz tych gwiazd dekodowania jest i cała plejada znanych aktorów: Dolby Digital, Dolby Digital EX, DTS, DTS ES, DTS Neo:6, DTS 96/24 oraz Dolby ProLogic IIx. Jednak znamienny pozostaje fakt, że producent całkiem odważnie podpowiada o możliwości skorzystania z układu Front Stage Surround Advance, który jest niczym innym jak procesorem wirtualnego dźwięku przestrzennego, przydającym się w przypadku konfiguracji 2.0 (lub 2.1) - a więc przy braku głośników efektowych i głośnika centralnego.

Sygnał z dźwiękowych formatów HD może być dostarczony jedynie (przynajmniej w formie cyfrowej) poprzez złącze HDMI, w związku z czym Pioneer ma cztery takie wejścia i jedno wyjście.

Sam interfejs HDMI, w wersji v1.3a jest wystarczająco funkcjonalny, aby poradzić sobie ze wszystkimi sygnałami, włączając w to np. DVD-Audio czy SACD. Ciekawie przedstawiają się możliwości operowania sygnałami wideo. Pioneer dysponuje wejściami i wyjściami we wszystkich analogowych odmianach, a więc kompozyt, komponent i S-Video. Całym arsenałem zarządzają nowoczesne procesory, które po pierwsze potrafią skalować obraz do postaci 1080p, a po drugie swobodnie konwertować sygnały między formatami, włącznie z przejściem z analogu (np. kompozytu) na cyfrę, a więc na wyjściowe gniazda HDMI. Pod tym względem wyposażenie VSX-LX70 jest absolutnie referencyjne. Ilość wejść i wyjść jest więcej niż satysfakcjonująca, zarówno w sferze obrazu, jak i dźwięku, gdzie złącza koaksjalne i optyczne uzupełniają HDMI.

Pioneerowi nie brakuje także nowoczesnych złącz multimedialnych, jest port do podłączenia stacji dokującej dla iPoda, a także interfejs sieci komputerowej LAN. Złącze USB współpracuje między innymi z odtwarzaczami przenośnymi i podawanymi przez nie plikami MP3.

Możliwości obsługi zdalnej strefy są w pełni kompletne, z niezależnymi wyjściami liniowymi i opcją przekierowania pary końcówek mocy, jest również kompozytowe wyjście dla obrazu, wyzwalacze i port podczerwieni. Oprócz drugiej strefy można także uruchomić i trzecią, ale już tylko korzystając z cyfrowego wyjścia optycznego. Na koniec audiofilski akcent: przedwzmacniacz gramofonowy.

Pierwsze uruchomienie i ustawienie całego systemu będzie bardzo proste dzięki zaawansowanemu układowi kalibracji akustycznej MCACC. Można zdecydować się na pełen automat, który zrobi za nas absolutnie wszystko, a później skorygować co się chce ręcznie.

"Tylko" siedem par wyjść głośnikowych nie stwarza takich dylematów ani opcji jak jedenaście u Marantza, można jednak zdecydować się na bi-amping zespołów przednich, redukując konfigurację wielokanałową do 5.1.

Od strony wizualnej urządzenie prezentuje się dostojnie, wielka połać czerni na przednim panelu zlewa się z niewielkim oknem wyświetlacza. Pod zajmującą sporą część frontu klapką jest dość spokojnie, pełny zestaw funkcji dostajemy dopiero z poziomu nadajnika zdalnego sterowania. Pilot jest może nawet nieco przeładowany klawiszami i kolorami, jego mały wyświetlacz niewiele poprawia orientację w terenie, ale przecież musi on poradzić sobie z obsługą rozbudowanego systemu, nieznane komendy może przyjąć i utrwalić, ucząc się z innych pilotów.

Sekcja zasilacza została odseparowana metalowym ekranem od reszty układów. Na środku obudowy biegnie wieniec wzmacniający, pod nim znajdują się dwa moduły końcówek mocy. Układy odpowiedzialne za ostatni stopień wzmocnienia - Sankeny SAP17 - obecne są tylko w najlepszych konstrukcjach Pioneera. Duża część dolnej ścianki jest pokryta perforacją dla zapewnienia chłodzenia, służą temu także wysokie nóżki oraz wentylator. Z tyłu zgromadzono moduły wejść oraz puszkę tunera. Układy cyfrowe rozbito na kilka niezależnych płytek, osobno dla sekcji audio i wideo. W torze dźwiękowym spotkamy świetne konwertery Burr Brown DSD1791, które jak nazwa wskazuje, pracują również z materiałem SACD.

Odsłuch

Marantz ustawił wysoko poprzeczkę, brylując mocą, dynamiką i przestrzennym rozmachem. Pioneer nie usiłuje w tych dziedzinach przelicytować konkurenta, idzie w nieco inną stronę, pokazując swoje zalety. LX70 zaczyna swój występ znacznie łagodniej, nie przyspiesza tempa, na tle SR7002 gra może leniwie, jednak po krótkim czasie wrażenie takie całkowicie mija, a w zasadzie zamienia się w odczucie spokoju i mniejszego napięcia, co wcale nie musi kolidować z muzyczną czy kinową naturalnością.

LX70 zachowuje się bardziej neutralnie niż SR7002. W tym profilu nie ma miejsca na wyeksponowanie i wyostrzenie wysokich tonów, co można było zaobserwować u Marantza, ale nie musi to też oznaczać przytłumienia tego zakresu - góra pasma jest bardzo szczegółowa i zniuansowana, poprzez ten spokój słychać nie mniej, a więcej, tyle że w sposób nieagresywny.

Kto spodziewa się, że teraz padną słowa o ciepłej i plastycznej średnicy, ten się zawiedzie albo wręcz przeciwnie. Zakres ten ma zupełnie inny, chłodny, rzeczowy, trochę bezoosobowy charakter. Bas jest czujny, nie podkreśla najniższych rejestrów, choć potrafi tam od czasu do czasu pokazać się, dba bardziej o wyrazistość każdego dźwięku niż o ich dynamikę i wrażenie potęgi.

Do oceny bezwzględnej jakości brzmienia posłużyły oczywiście płyty CD, jednocześnie warto dodać, że Pioneer VSX-LX70 nawet z większą swadą (chociaż mniejszą dokładnością) poczyna sobie, odtwarzając nagrania z plików MP3. Spłycenie skompresowanych nagrań jest przez LX70 podawane w bardzo strawnej, nieco upiększonej formie.

W wersji wielokanałowej schemat się powtarza - Pioneer jest mniej spektakularny niż Marantz, zdobywa punkty z upływem czasu, nieustannie potwierdzając swoją rzetelność. Znajomych nie zaskoczymy wrażeniem, jakie robi kino sterowane przez Marantza, jednak na osobisty użytek Pioneer wydaje się długodystansowym i wszechstronnym towarzyszem.

PIONEER VSX-LX70

  • Produkowany Tak
  • Rodzaj Amplitunery
  • Ilość końcówek 7
  • Moc8 [W] 146
  • Wejścia / wyjścia video komp/HDMI
  • Skaler 1080p
  • Dekodery surround D-TrueHD, DD, DD-EX, DPLIIx, DTS, DTS HD MA, DTS ES

Laboratorium

Potężne wzmacniacze zainstalowane wewnątrz obudowy Pioneera są w stanie dostarczyć aż 171 W mocy w każdym z kanałów, ale tylko wtedy, gdy wspólny zasilacz nie musi obsługiwać więcej niż jednego z nich. W stereo wciąż świetny wynik - 2 x 157 W, przy pięciu kanałach mamy 5 x 72 W. Pioneer, podobnie jak Marantz, zgodnie z oficjalnymi deklaracjami producenta pracuje jedynie z impedancją 8-omową, więc wszystkie pomiary ograniczyliśmy do takich warunków.

Czułość wynosi 0,42 V i jest nieco niższa od standardowej. Poziom szumów wyrażony współczynnikiem S/N to niezłe, ale też nie nadzwyczajne -84 dB, stąd też dynamika może dobrnąć do 106 dB.

Pasmo przenoszenia (rys.1) rozpoczyna się świetną liniowością przy 10 Hz (-0,3 dB), poziom zaczyna jednak spadać powyżej 15 kHz, mimo to -3 dB udaje się obronić dla wysokich 82 kHz.

W LX70, tak jak i w SR7002, widać typową u tranzystorów skłonność do generowania zniekształceń nieparzystych (rys.2). Najmocniejsza trzecia leży przy -71 dB, piąta przy -82 dB, a siódma i dziewiąta już blisko -90 dB, widać także kolejne aż do dziewiętnastej, na ich tle parzyste prezentują się znacznie skromniej.

Na rys.3 widać wyraźnie zaznaczone minimum zniekształceń na poziomie 0.011% przy 117 W. Przedział THD+N poniżej 0,1% jest szeroki, rozciąga się od 0,5 W do 148 W.

 
 

Testy porównawcze Audio

Podstawowe dane

  • 5 600 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Piękna, elegancka, choć trochę trudna do utrzymania w czystości obudowa, bardzo staranna konstrukcja wewnętrzna, doskonałe przetworniki.
  • Laboratorium: Wysoka moc w stereo, nieco niższa niż u konkurenta w trybie wielokanałowym.
  • Brzmienie: Zrównoważone, dokładne, przejrzyste, powściągliwe w emocjach, ale przez to bardziej neutralne.
MONITOR AUDIO Platinum PL500 II

MONITOR AUDIO
Platinum PL500 II

Kiedy siedem lat temu firma Monitor Audio wprowadziła pierwszą generację serii Platinum, była to tyleż sensacja, co ruch...

YAMAHA RX-V681

YAMAHA
RX-V681

Cena: 3 000 zł

DENON AVR-X2300W

DENON
AVR-X2300W

Cena: 3 200 zł

YAMAHA RX-A2050

YAMAHA
RX-A2050

Cena: 7 000 zł

MARANTZ SR7010

MARANTZ
SR7010

Cena: 7 000 zł

Audio - październik 2016

Strefa Magazynu

Audio 10/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio