XINDAK MUSE SE + XA-6800 SE

XINDAK MUSE SE + XA-6800 SE

Jakiś czas temu przedstawialiśmy już komplet firmy Xindak właśnie z tego przedziału cenowego. Obok lśniących Muse 1.0 i XA-6950 firma oferuje jednak coś zupełnie w innym stylu - ciepłe drewno frontów teraz testowanego systemu.

Jedną z cech chińskiej produkcji audio (może innych dziedzin także) jest swego rodzaju 'próbowanie'. Z jednej strony chodzi o próbowanie rynku, a z drugiej konkretnych rozwiązań układowych. Jest to możliwe dzięki znacznie większej sile wytwórczej. Jeśli bowiem zachodnia firma wprowadza do sprzedaży jakiś produkt, to musi on być na tyle dopracowany, aby w niezmienionej formie przetrwał przynajmniej kilka lat. Nikogo bowiem nie stać na to, aby co chwilę zmieniał profil produkcji, a także na to, aby kompletnie zmieniał obiekt promocji.

Z chińskimi producentami jest inaczej - tam część "beta-testów", czyli prób na wybranych użytkownikach przebiega nie przed wprowadzeniem do sprzedaży, a po niej. Dostajemy bowiem wiele zbliżonych cenowo produktów, różniących się projektem plastycznym, układem itp. i w wyniku "zapotrzebowania" dealerów następuje ich selekcja.

Odtwarzacz CD Xindak Muse SE

Xindak MUSE SE łączy drewnianą część zewnętrzną oraz detale wewnątrz, ze środkiem wykonanym z aluminium. W przypadku odtwarzacza owymi "detalami" są mechaniczny wyłącznik sieciowy oraz maskownica szuflady. Przyciski uformowano w kształt piramid. Mamy jeszcze inne "wtręty" – zielonkawy wyświetlacz Philipsa oraz podświetlaną, niebieską obwódkę wokół wyłącznika sieciowego. Z tyłu ukazują się podobieństwa do testowanego niegdyś modelu Muse 1.0, w postaci trzech różnych wyjść analogowych: zbalansowanego XLR (niezłoconego), niezbalansowanego RCA z wyjścia półprzewodnikowego i niezbalansowanego RCA z buforem lampowym. Gniazda RCA są znakomite, bo pochodzą z amerykańskiej firmy CMC.

Wnętrze Xindak MUSE SE ukazuje kolejne podobieństwa do innych modeli serii Muse. Pośrodku mamy napęd wyglądający na Sony z głowicą Sony 213, osadzony na aluminiowej ramie, przykręconej za pomoc ą dużych, moletowanych nakrętek. Serwo pochodzi jednak od Philipsa (CD18). Takie połączenie jest, wbrew pozorom, dość często spotykane. Po lewej stronie mamy bardzo rozbudowany zasilacz. Jest tu ekranowany, spory transformator toroidalny oraz wiele niezależnych zasilaczy. A te są potrzebne lampom.

Elektronikę zmontowano na jednej płytce. Zegar jest zaekranowany, więc nie wiadomo, co się skrywa pod firmową nazwą "Master Clock". Przetwornik przylutowano od spodu, to dwa stereofoniczne, zbalansowane układy TDA1305. To ciekawy, stary układ Philipsa o 5-bitowej architekturze typu bitstream continuous (o realnej rozdzielczości 18 bitów). Cały tor także jest zbalansowany – w konwersji I/U mamy układy scalone Burr-Browna OPA2134, a w filtrach – sprawdzone NE5532.

Na wyjściu pracują z kolei bardzo dobre OPA604 BB. Na wyjściu półprzewodnikowym oczywiście. Jest bowiem jeszcze wyjście lampowe, z podwójną triodą 6922EH firmy Electro-Harmonics, pracującą jako bufor. Wszystkie kondensatory elektrolityczne pochodzą od Rubycona, a polipropyleny to Wima i Evox.

Edycja specjalna

Obydwa komponenty mają w nazwie skrót SE, rozwijany zwykle do "Special Edition", w który w przypadku wzmacniacza powinien oznaczać raczej "Signature Edition" – na jego górnej ściance mamy bowiem złotą tabliczkę z wygrawerowanym nazwiskiem inżyniera za ten projekt odpowiedzialnego.

Special Edition (SE), Original Special Edition (OSE), Ken Ishiwata Edition (KI), Signature Edition, Limited Edition... Wersje specjalne można znaleźć teraz niemal wszędzie. Podstawę dla tego typu działalności producenci znajdują w nas samych. Trąbiona wszem i wobec wyższość ducha nad materią, tj. wyższość dźwięku nad sprzętem, jest po prostu mitem. Mitem niestety podtrzymywanym przez prasę, a przynajmniej przez jej część. Jak się bowiem wydaje, audio rządzi się takimi samymi prawami jak wszystkie inne hobbystyczne zajęcia – zegarki, jachty, motocykle itp. Wszędzie tam chodzi nie tylko o jak najlepsze działanie produktów, ich wyższość nad średnią rynkową, a o zabawę samym gadżetem – coś, co można określić "fetyszem". Ta skłonność powoduje, że wszelkie poprawione, specjalne wersje produktów są dla audiofilów tak atrakcyjne.

W skrócie, tworzenie specjalnej wersji polega na tym, że bierzemy model podstawowy, stworzony w oparciu o rachunek ekonomiczny, wymuszający konkretne kompromisy i poprawiamy go poprzez wymianę elementów elektronicznych na lepsze, np. kondensatorów elektrolitycznych na polipropylenowe.

Ostatnio SE nieco straciło na sile oddziaływania, bo jeśli wszystko jest SE...

Wzmacniacz Xindak XA-6800 SE

Wzmacniacz Xindak XA-6800 SE, podobnie jak odtwarzacz CD, złożono z grubych płyt aluminiowych, anodowanych na niebiesko-stalowy kolor. Drewnianymi dodatkami są tym razem pokrętło wzmocnienia i przełącznik wejść, a także wyłącznik sieciowy, podświetlany na niebiesko. Po włączeniu podświetlenie miga, sugerując czas rozgrzewania.

Wejścia liniowe są zaledwie cztery, i dwie pary złoconych gniazd głośnikowych. Kabel sieciowy jest odłączany. Wnętrze Xindaka XA-6800 SE prezentuje się pięknie. Pośrodku umieszczono bardzo duży transformator RCore. Zasilanie, z czterema kondensatorami Rubycona, umieszczone na niewielkiej płytce, dalej jest prowadzone niezależnie dla lewego i prawego kanału.

Gniazda RCA są wlutowane bezpośrednio do płytki z przekaźnikami. Te sterowane są z przełącznika, który umieszczono blisko tylnej ścianki na przedłużanej osi, jak w klasycznych, audiofilskich konstrukcjach. Długa oś prowadzi też do podwójnego potencjometru ALPS-a, który znalazł się dzięki temu tuż przy wejściach. Jest on sprzęgnięty kondensatorami (polipropylenowymi), można więc określić układ XA-6800 SE jako końcówkę mocy z pasywnym przedwzmacniaczem. Z potencjometru sygnał trafia do umieszczonych przy radiatorach końcówek.

Tranzystory to trzy pary bardzo dobrych MOSFET-ów BUZ900/BUZ905 firmy Semelab (nota-bene, stosowanych niegdyś w legendarnym wzmacniaczu A1 Musical Fidelity), w dawno nie widzianych obudowach TO-3. Przykręcono je do długich miedzianych ceowników i dopiero te do bardzo dużych radiatorów. Rolę tę w pewnym stopniu spełnia zresztą cała obudowa, bo i ścianka górna i tylna to płyty aluminiowe – przy czym górna jest specjalnie profilowana i ma sloty umożliwiające przepływ powietrza.

Z pilota wzmacniacza, oprócz zmiany siły głosu i zmiany wejścia, możemy jeszcze włączyć mute, a z pilota CD można przyciemnić albo wyłączyć wyświetlacz. Inne guziki, jak 'volume' i '96 kHz' upsamplera nie działają.

Napis na przedniej ściance wzmacniacza mówi, że pracuje on w klasie A. Rzeczywiście, nawet bez wysterowania, cała obudowa, nagrzewa się bardzo mocno (trzeba więc urządzeniu pozostawić wokół sporo wolnego miejsca), jednak wiem, jak wygląda 60-watowy wzmacniacz Accuphase’a, - jest to monstrum i nie widzę szans, żeby z Xindaka popłynęło 80W (tak stoi w danych technicznych) w klasie A. Ale może przynajmniej kilka, albo kilkanaście...

XINDAK MUSE SE + XA-6800 SE

  • Produkowany Tak

Laboratorium

Piękny Xindak dostarcza moc 85W na kanał przy 8 omach, zaś przy 4 omach osiąga 146W. W obydwu przypadkach nie ma znaczenia, czy podłączymy jeden czy dwa kanały, zasilacz pracuje bez wysiłku.

Poziom szumów to 84dB, dynamika osiągnęła 103dB dynamiki - dobrze, ale nie bardzo dobrze. Xindakowi należą się pochwały za niemal idealnie dobraną czułość, która wynosi 0.24V.

Pasmo przenoszenia (rys.1) pokazuje przy 10Hz spadek -0.5dB dla każdego z obciążeń, wyniki różnicują się w zakresie wysokich częstotliwości, gdzie lekką przewagę uzyskuje charakterystyka dla 8 omów. W jej przypadku 100kHz osiągamy dla -1.7dB, a dla 4 omów jest to -2.5dB.

Pod względem zniekształceń (rys.2) Xindak radzi sobie świetnie, w całym przedstawionym spektrum widać jedynie drugą (niskie -88dB) oraz trzecią (-92dB - bez praktycznego znaczenia) harmoniczną. Dalej widzimy już właściwie tylko szum.

Rys.3 ilustruje lekką przewagę obciążenia 8 omowego, zwłaszcza w przedziale 10W- 58W. Mimo to zniekształcenia poniżej progu 0.1% uzyskamy w szerokim zakresie dla obydwu impedancji, 0.5W-72W dla 8 omów oraz 0.7W-141W dla 4 omów.

 
 

Podstawowe dane

  • 3 495 zł Odtwarzacz CD
  • 3 495 zł Wzmacniacz Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Wszystko pięknie dopracowane. Bardzo dobrze zaaplikowany napęd, ładne elementy elektroniczne, znakomity zasilacz.
  • Funkcjonalność: Aż trzy wyjścia analogowe - XLR i dwa RCA: półprzewodnikowe i lampowe.
  • Brzmienie: Nieco ciepłe, o dobrej rozdzielczości i bardzo dobrym nasyceniu.
MARANTZ CD6006 + PM6006

MARANTZ
CD6006 + PM6006

Szóstka jest dla Marantza szczęśliwa. Nie tylko urządzenia z serii 6000, ale także wiele starszych projektów, jak choćby...

VINCENT CD-400 + SV-400

VINCENT
CD-400 + SV-400

Cena: 5 300 zł

YAMAHA CD-N301 + A-S701

YAMAHA
CD-N301 + A-S701

Cena: 4 600 zł

VELA AUDIO CD+AMP

VELA AUDIO
CD+AMP

Cena: 5 000 zł

TEAC PD-301+AI-301DA

TEAC
PD-301+AI-301DA

Cena: 5 000 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio