CARY SLI-80 SIGNATURE

CARY SLI-80 SIGNATURE
Fenomen niskich szumów

Nazwa firmy pochodzi od miejsca, w którym wynajęto miejsce pod fabryczkę – Cary w Nowym Jorku. Ze względu na szybki rozwój już w 1992 roku zdecydowano się na zbudowanie własnego, znacznie większego budynku. W przypadku tej firmy wciąż niezmiernie ważne jest to, że wszystkie wzmacniacze i wiele innych produktów wykonywane są w jej własnej fabryce. Chociaż w 22-letniej historii jej produkcja była związana również z tranzystorami, kinem domowym itp., to rdzeniem oferty pozostały stereofoniczne wzmacniacze lampowe.

Wzmacniacz Cary Audio SLI-80 Signature jest zdalnie sterowany, lecz wygląda bardzo tradycyjnie – front to niska aluminiowa płyta, na której znalazły się manipulatory. Na górnej ściance ulokowano odsłonięte lampy, a za nimi puszki z transformatorami. Na skraju lewej strony mamy duży, hebelkowy wyłącznik sieciowy (nie ma trybu stand-by), a z prawej - gniazdo słuchawkowe duży-jack f 6,3 mm; obok niego znajduje się przełącznik, którym kierujemy sygnał do wyjść głośnikowych albo do gniazda słuchawkowego.

Cary Audio SLI-80 Signature to wzmacniacz lampowy od A do Z - zasilacz jest także lampowy. Ułożenie lamp na górnej ściance sugeruje zaprojektowanie układu dual-mono, przynajmniej od wtórnych uzwojeń transformatora zasilającego - mamy bowiem dwie lampy prostownicze 5U4 (opcja - CV-729) radzieckiej produkcji, typu NOS. To prostowniki pełnookresowe, więc osobno są zasilane kanały prawy i lewy. Na wejściu umieszczono po jednej podwójnej triodzie 6922 produkcji Electro-Harmonix, dalej kolejną podwójną triodę (starszego typu) z oktalowym cokołem - pracującą w odwracaczu fazy lampę 6N7; naniesiono na nią logo Cary Audio, więc trudno stwierdzić, kto ją wyprodukował. W końcówce pracują po dwie, w push-pullu, tetrody strumieniowe KT-88EH Electro-Harmonix.

Oprócz nich mamy, osobno dla każdego kanału, duże hebelki, którymi przełączamy pomiędzy trybem triodowym (i pracą w klasie A) i trybem ulralinearnym (tetrodowym, w klasie AB-1).

Z tyłu Cary Audio SLI-80 Signature widać też, że kanały są odseparowane. Dokładnie pośrodku umieszczono gniazdo sieciowe IEC, a po jego bokach dwa bezpieczniki. Oddalając się od środka, znajdziemy kolejno wyjście z przedwzmacniacza (oznaczone "Sub-woofer Out"!) oraz trzy wejścia RCA. Na skrajach znajdują się pojedyncze pary wyjść głośnikowych z hebelkiem z boku – wybieramy nim odczepy dla obciążeń 4- i 8-omowych. Wzmacniacz stoi na dużych, gumowych stopach produkowanych samodzielnie przez Cary Audio… co poświadcza stosowne logo.

Montaż wewnętrzny wykonano metodą punkt-punkt, bez użycia drukowanych płytek. Wszystkie elementy są najwyższej klasy – to drogie, metalizowane oporniki Dale, także w katodach lamp końcowych, o tolerancji 1 %, kanadyjskie polipropylenowe kondensatory Solen, a także kondensatory olejowe typu NOS, sprzęgające odwracacz fazy i lampy końcowe. Opcjonalnie mogą to być jeszcze droższe kondensatory miedziane. Tam, gdzie to konieczne, zastosowano elektrolityczne kondensatory Nichicona. Podstawki pod lampy są też bardzo dobre – ceramiczne, ze srebrnymi pinami.

Wystające na zewnątrz kondensatory mają zaciski śrubowe, pozwalające na przenoszenie większych prądów; ich pojemność - 1200 mF (każdy). Transformatory nawinięto samodzielnie, dzięki czemu można było zastosować w nich kilka własnych rozwiązań, np. sprzężenie zwrotne (niewielkie – to tylko 4 dB) pobierane jest z osobnego uzwojenia wtórnego transformatora głośnikowego. Obudowę wykonano z blach stalowych pokrytych lakierem proszkowym. Przed wysłaniem do dystrybutora każdy wzmacniacz jest wstępnie wygrzewany przez 100 godzin, mierzony, a także regulowany.

Odsłuch

Śmiało można powiedzieć, że Cary Audio SLI-80 Signature to wzmacniacz "uniwersalny". Jego moc i wydajność prądowa pozwalają na podłączenie szerokiej gamy kolumn, z wyłączeniem prawdziwych ekstremów - zarówno od strony niskiej skuteczności, jak i bardzo trudnego przebiegu (niskiej) impedancji. Nie należy jednak wyolbrzymiać takich zagrożeń, "normalne" 4 omy nie będą niczym problematycznym. Wystarczy zapewnić mu wyrównane tonalnie kolumny i dobre źródło - a dostaniemy, jeżeli nie zawsze wszystko, to przynajmniej większość z tego, co ma do zaoferowania.

To jeszcze nie mocarz, którego ograniczeń nie dałoby się ustalić w teście odsłuchowym, a tylko w laboratorium; granica leży jednak naprawdę wysoko, raczej poza obszarem codziennego wykorzystania. Cary Audio SLI-80 Signature to wzmacniacz o dużym potencjale, wygodny w tym znaczeniu, że strawny dla wielu kolumn, lecz - jak niemal w przypadku każdego urządzenia audio - okazuje się, że ma swoje mocniejsze i słabsze strony.

Tutaj wiąże się to nawet bardziej niż w Ayonie z wyborem trybu pracy lamp końcowych – ultralinearnym (a więc tetrodowym) lub triodowym. Ten pierwszy oferuje wyższą moc i lepszą kontrolę - nie tylko zwyczajną kontrolę basu, ale też precyzję na środku pasma. Muzyka odtwarzana w tym trybie - niezależnie od roku, w którym została nagrana - brzmi w bardzo "nowoczesny" sposób, mocnym, bezpośrednim, impulsywnym dźwiękiem. Takie granie może jednak wypaczać jej ducha - dlatego w przypadku Cary Audio SLI-80 Signature najczęściej wybierałem tryb triodowy, mimo że zwykle wolę ultralinearny (pentodowy czy tetrodowy).

Trioda, a także inne typy lamp pracujące w trybie triodowym, oferują lepsze wypełnienie, coś w rodzaju "magii", dzięki której nagranie brzmi subiektywnie w bardziej naturalny sposób, mimo że nie zawiera wszystkich szczegółów, nie jest bezwzględnie wierne. W obiektywnej rzeczywistości okazuje się, że opiera się to na (albo prowadzi do) rozmiękczenia basu i pogorszenia rozdzielczości. Tutaj też - ale w stopniu satysfakcjonująco niewielkim.

Wygląda to tak, jakby Cary Audio SLI-80 Signature był wzmacniaczem studialnym, który ma nam udowodnić zalety trybu triodowego, trochę za pomocą "tendencyjnych pytań". Tryb ultralinearny jest jakby awaryjnym, wykorzystywanym, gdy potrzebujemy dużo mocy, bo urządzamy imprezę lub kolumny sprawiają kłopot. Ale do delektowania się wybieramy tryb triodowy, który jest w Cary świetnie zrównoważony i dopieszczony. I tak sytuacja ma przecież sens – bo po co byłby nam potrzebny tryb triodowy, gdyby przy zawsze niższej mocy nie wygrywał z ultralinearnym w tzw. muzykalności?

Nawet w tym trybie wzmacniacz Cary Audio SLI-80 Signature gra w dość "nowoczesny" sposób, nie tłumi góry, podaje bas dynamicznie. Nie ma tu jednak "żyłowania", Cary nie udaje tranzystora. Dźwięk nie jest przejmująco czysty i przejrzysty, ale gładki, czytelny, różnicowany z pewną łagodnością i miękkością. Wzmacniacz nie był na tyle sprawny, żeby pokazać, że wokal Astrud Gilberto w utworze "The Girl From Ipanema" został bezwstydnie doklejony, lecz dzięki temu nagranie to zabrzmiało przyjemniej i bardziej naturalnie niż ze wzmacniaczy grających z większą uwagą i wnikliwością...bo prawda o tym nagraniu nie idzie w parze z akustyczną "naturalnością". I może tu jest pies pogrzebany - dobra lampa uczestniczy w kreacji, pozytywnie modyfikuje i maskuje niedoskonałości, które pojawiły się w studio. Czy powinniśmy się na to godzić? A czemu nie?

CARY SLI-80 SIGNATURE

  • Produkowany Tak

Laboratorium

Wzmacniacz ma dwa tryby pracy - triodowy i ultralinear. "Trioda" generuje tylko 13 W przy 8 omach i 14 W przy 4 omach, przy THD+N równym 1%, ale wystarczy "poluzować" wzmacniaczowi próg zniekształceń, i przy 5% odwdzięczy się mocą aż 45 W przy 8 omach i 43 W przy 4 omach. Jeszcze lepiej Cary prezentuje się w trybie UL, dostarczając 21 W przy 1% oraz aż 78 W przy 5% (na obciążeniu 8 omów) - ten ostatni wynik jest imponujący. Wysterowując dwa kanały otrzymamy jednocześnie praktycznie takie same wyniki.

Czułość jest tylko nieznacznie niższa od standardowej, wynosi 0,3 V, nie sprawi to problemów. Warto też zwrócić uwagę na fenomenalnie niski szum, wskaźnik S/N to aż 91 dB, co jest bardzo dobrym wynikiem dla wzmacniaczy tranzystorowych, a dla lamp - niespotykany. W konsekwencji dynamika sięga aż 108 dB. Na rys.1. można odczytać trzy charakterystyki: dla 8 i 4 omów w trybie triodowym i dodatkowo dla 8 omów w trybie ultralinear. Nic nie jest w stanie wytrącić Cary z równowagi, liniowość jest niemal wzorowa od 10 Hz (spadek ok. -0,5 dB) do 40 kHz; punkt -3 dB dla każdego z wariantów pojawia się dopiero przy 90 kHz. Wprawdzie najsilniejszą harmoniczną w spektrum z rys. 2. jest trzecia (-61 dB), ale niewiele ustępuje jej druga przy -63 dB; powyżej -90 dB leżą jeszcze trzecia, czwarta i szósta.

W trybie triodowym charakterystyki obrazujące zniekształcenia dla zadanej mocy (rys. 3.) przy 8 i 4 omach prezentują się niemal identycznie. Przesterowanie jest łagodne, pozwala "konsumować" kolejne waty, godząc się na relatywnie niewielki wzrost THD+N. Ale zdecydowanie najlepiej prezentuje się trzecia charakterystyka, wykonana dla 8 omów i trybu ultralinear - mimo że w żadnym punkcie THD+N nie spada poniżej 0,1 %.

 
 

Podstawowe dane

  • 12 500 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Klasyk w doskonałej formie, bardzo dobre lampy i elementy bierne.
  • Laboratorium: Wysoka moc w trybie UL, szerokie pasmo przenoszenia, fantastycznie niski poziom szumów (-91dB). Wysokie zniekształcenia, ale to norma…
  • Brzmienie: Doskonale wyważone, swobodne, pełne czaru i ładnego detalu.
MONITOR AUDIO Platinum PL500 II

MONITOR AUDIO
Platinum PL500 II

Kiedy siedem lat temu firma Monitor Audio wprowadziła pierwszą generację serii Platinum, była to tyleż sensacja, co ruch...

EXPOSURE 3010S2D

EXPOSURE
3010S2D

Cena: 8 000 zł

MUSICAL FIDELITY M5si

MUSICAL FIDELITY
M5si

Cena: 9 900 zł

NAD D7050

NAD
D7050

Cena: 4 400 zł

MARANTZ HD-AMP1

MARANTZ
HD-AMP1

Cena: 5 000 zł

Audio - październik 2016

Strefa Magazynu

Audio 10/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio