Swoje nowe dzieło muzyk nagrywał w legendarnym Sam Phillips Studio w Memphis pod okiem zdobywcy Grammy - Matta Rossa-Spanga. "To miejsce ma duszę i wibracje, które wynikają z historii, tu nagrywali moi muzyczni bohaterowie" - tak o studiu mówi Sean Rowe.
Tę magię udało mu się przenieść do piosenek. Czasem bardzo wyciszonych, zaśpiewanych tylko z akompaniamentem gitary akustycznej czy fortepianu, kiedy indziej rozbudowanych, nagranych z wykorzystaniem sekcji smyczków i żeńskiego chórku.
Sean Rowe ma ten sam rodzaj wrażliwości co Nick Cave, William Oldham czy M Ward. W kontekście jego twórczości przywołuje się także Leonarda Cohena, Vana Morrisona i Gilla Scotta-Herona. Zaśpiewane głębokim barytonem ballady Rowe'a są podszyte nostalgią i refleksją. Prostymi środkami potrafi wprowadzić słuchacza w rodzaj poetyckiej zadumy.
ANTI/SONIC