Wokalistka Florence Shaw już nie tylko recytuje swoje poezje, ale czasem także podśpiewuje. Jej monologi dostają solidne wsparcie od gitarzysty Toma Dowse’a. To on buduje niezwykle barwne tło, pełne zgiełku, punkowego brudu i chwytliwych riffów. Wspiera go w tym miarowy basowy puls i żywa perkusja intrygująco zestawiona z automatem. Do tego dochodzi oszczędna, w punkt podana elektronika.
Dry Cleaning prochu nie wymyślają, ale przywołują najlepsze dokonania alternatywnego rocka. Pierwszy trop prowadzi na scenę nowojorską, do The Velvet Underground, Patti Smith i Sonic Youth. Kiedy brzmienie staje się bardziej rozbudowane, dochodzą kolejne inspiracje, jak Lourie Anderson i Stereolab.
Nie do każdego trafi muzyka zespołu. Ktoś powie, że jest zbyt chaotyczna, atonalna, a głos Florence Shaw usypia, jak narracje Krystyny Czubówny. Warto jednak dać płycie szansę, bo to kawał znakomicie zagranego post punku.
4AD/Sonic