To, co tworzy, można określić jako psychodeliczno-progresywny folk. Dominują tu akustyczne instrumenty z minimalnym wykorzystaniem pogłosu i efektów elektronicznych. Są także smyczki, fortepian, gitary i złożone aranżacje, co nadaje produkcji niemal barokowy rozmach. Utwory są ściśle powiązane ze sobą, jeden płynnie przechodzi w drugi. Razem składają się na rodzaj opowieści jak ze snu, pełnej dziwacznych odniesień i psychodelicznych skojarzeń.
Co i rusz zmienia się nastrój i dynamika, ale mimo tych zawirowań, na płycie zachowano spójny charakter. Jedynie w paru momentach odczuwa się niedosyt, bo zgrabna melodia nagle się urywa, a mogłaby się rozwinąć.
Muzyka My New Band Believe jest o wiele bardziej uporządkowana niż ta tworzona przez Camerona Pictona w Squid. Swoim charakterem przypomina najlepsze czasy rocka progresywnego, kiedy u szczytu popularności były Pink Floyd, Jethro Tull, Van Der Graaf Generator czy Gentle Giant.
Rough Trade / Sonic