Blue & Lonesome

THE ROLLING STONES
Blue & Lonesome

Rock / blues

52 lata po debiucie i jedenaście lat od wydania poprzedniej płyty studyjnej "A Bigger Bang" (2005) jeden z najważniejszych i najdłużej działających zespołów w historii rock and rolla wydał nowe dzieło. The Rolling Stones wrócili do swych bluesowych fascynacji nagrywając 25. album studyjny "Blue & Lonesome".

Bluesowa przeszłość Micka Jaggera i Keitha Richardsa jest rzeczywiście odległa. Trzech młodych Anglików obsesyjnie słuchających bluesa spotkało się 17 kwietnia 1962 r. w Ealing Jazz Club w Londynie. Dwóch z nich, Jagger i Richards, grali już razem w grupie Little Boy Blue and the Blue Boys, ale przyszli na koncert lokalnego idola, gitarzysty Alexisa Kornera i jego zespołu Blues Incorporated. Trzeci z muzyków, Brian Jones, grał w grupie Kornera pod pseudonimem Elmo Lewis w roli drugiego gitarzysty. Trzy miesiące później, 12 lipca, zadebiutowali jako Rollin`Stones w klubie Marquee z basistą Dickiem Taylorem i pianistą Ianem Stewartem, który przyjął rolę road managera i przewodnika kolegę po świecie bluesa.

Jaggerowi zdarzało się śpiewać gościnnie z Blues Incorporated, gdzie za perkusją siedział Charlie Watts. Mick szczególnie lubił utwór Muddy`ego Watersa "Got My Mojo Working" z 1957 r. i "Ride`Em on Down" Eddiego Taylora z 1955 r. Po 54 latach od tamtej bluesowej inicjacji Jagger, Richards, Watts i Ronnie Wood weszli w grudniu 2015 r. do British Grove Studios należących do Marka Knopflera, by nagrać tuzin bluesowych standardów.

W 2009 r. fachowcy uznali to studio za najlepsze na świecie, a wyposażone jest w stary lampowy sprzęt, (m.in. konsolę EMI używaną przez George`a Martina podczas sesji The Beatles) jak w nowoczesną technologię. Tu swój najnowszy album "I Still Do" nagrał Eric Clapton, a że było to w tym samym czasie, kiedy do londyńskiego studia wpadali Stonesi, przyłączył się do zespołu w dwóch utworach.

W temacie "Everybody Knows About My Good Thing" Milesa Graysona zagrał na gitarze stalowej, a w "I Can`t Quit You Baby" Williego Dixona – na gitarze. Na basie zagrał nieoficjalny członek zespołu, Darryl Jones, który niegdyś współpracował ze Stingiem i Milesem Davisem, a od 1993 r. koncertuje i nagrywa ze Stonesami. W utworze "Hoo Doo Blues" Otisa Hicksa na perkusji zagrał drugi jazzman tej sesji - perkusista Jim Keltner.

Kolejne wspólne nagrania Jaggera i Richardsa wcale nie były takie pewne, po tym, jak w swojej autobiografii Keith opisał seksualne ekscesy Micka, po czym obrazili się na siebie. Jednak koncert Stonesów na Kubie pozwolił na zasypanie rowu wrogości.

- Kocham Micka - powiedział Richards magazynowi "Rolling Stone". - To nie znaczy, że już nigdy mnie nie wkurzy, co musi być jednak incydentalne, bo przecież 89 procent naszej znajomości wiązało się z absolutnym porozumieniem. Czym zresztą byliby Stonesi bez napięć – perfekcyjną maszyną z mdławą produkcją. Niesamowite jest to, że po tym wszystkim, co przeszliśmy, obaj żyjemy. Świętuję każde urodziny Micka. Przecież zawsze jest pięć miesięcy starszy ode mnie!

Album "Blue & Lonesome" jest pierwszym w dyskografii Stonesów, który zawiera wyłącznie cudze kompozycje, w tym przypadku bluesowe standardy. Na ich debiutanckim albumie z 1964 r. mieli tylko jedną własną piosenkę, później z coraz większym powodzeniem rozwijali autorską twórczość. Mieli też bluesowy przebój. "Little Red Rooster" Howlina Wolfa był jedynym standardem amerykańskiego bluesa, który dotarł do pierwszego miejsca brytyjskiej listy najpopularniejszych singli. Wielokrotnie inspirowali się kompozycjami amerykańskich bluesmanów. Nazwę zespołu wzięli z utworu Muddy`ego Watersa, za co był im wdzięczny, bo rozsławili jego imię. Dzięki The Rolling Stones i innym brytyjskim rockmanom bluesmani zaczęli więcej koncertować, nagrywać i wreszcie zarabiać przyzwoite pieniądze.

Dziś, mając w sumie 290 lat członkowie legendarnego kwartetu poczuli magię młodzieńczych lat i powrócili do swych korzeni. Słuchając albumu, który trwa zaledwie 42 i pół minuty, przekonamy się, że zrobili to po mistrzowsku, choć na zupełnym luzie, niezbędnym, by grać bluesa prosto z serca.

Na taki album po cichu czekałem. The Rolling Stones pokazali, jakie są korzenie rock and rolla i ich własne inspiracje, którymi żywili się ponad pół wieku. Będę po tę płytę sięgał częściej niż po inne ich albumy. Może nagrają koncertowe wersje na wideo? Bo nadal są w wyśmienitej formie.

Marek Dusza
POLYDOR/UNIVERSAL

Inne płyty
tego wykonawcy
  • Wykonanie
  • Nagranie
Inne recenzje
<span>THE BEATLES</span> The Beatles: Live at the Hollywood Bowl

THE BEATLES The Beatles: Live at the Hollywood Bowl

<span>PERFECT</span> Muzyka

PERFECT Muzyka

<span>LAMBCHOP</span> FLOTUS

LAMBCHOP FLOTUS

<span>ORGANEK</span> Czarna Madonna

ORGANEK Czarna Madonna

<span>T.LOVE</span> T.Love

T.LOVE T.Love

<span>JAN BO</span> Kawa i dym

JAN BO Kawa i dym

<span>SBB</span> Za linią horyzontu

SBB Za linią horyzontu

 Revolution Radio

Revolution Radio

 
Audio - styczeń 2017

Strefa Magazynu

Audio 1/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio