MERIDIAN G08

MERIDIAN G08

Bob Stuart, ojciec-założyciel Meridiana, to autor patentu MLP - Meridian Loseless Packaging - rozwiązania umożliwiającego pomieszczenie na płytach DVD-Audio sygnałów 24/192 lub 6 x 24/96. Idąc z duchem czasu, i dokonując strategicznego wyboru, Meridian zapowiedział już budowę pierwszego hi-endowego odtwarzacza HD-DVD (a więc nie Blu-Ray). To jednak przyszłość, a teraźniejszość to wciąż przede wszystkim stereo.

 

Meridian G08 jest najlepszym odtwarzaczem CD w serii G - dwa lata temu testowaliśmy tańszy G07, a niedawno pojawił się nowiutki, najtańszy CD G06. Urządzenia serii G przyjmowane były początkowo trochę nieco nieufnie, bo nie dość, że zrywały z wielobitowymi (20- bitowymi i 24-bitowymi) przetwornikami, z jakich firma była wcześniej sławna, to jeszcze wyznaczały nowy kierunek w designie Meridiana. Kiedy przyjrzymy się dokładniej, okaże się, że to genialnie zbudowane urządzenie.

Meridian G08 jest niskim, bardzo ciężkim klocem, wykonanym z wielką precyzją przy użyciu aluminium, szkła i gumy. Wszystko po to, aby "złamać" i wytłumić rezonanse, no i aby się wyróżnić. Górna płyta to aluminiowa, gruba rama ze środkiem z czernionego szkła. Naroża to duże, wygięte płytki aluminium, które przechodzą w środku w metalową "kratownicę" – aluminiową ściankę z wytłoczonym kwadracikami. A kiedy zacząłem rozkręcać obudowę, okazało się, że jest ona jeszcze bardziej złożona. Po zdjęciu aluminiowej "ramy", szklana płyta pozostaje na miejscu, ponieważ jest przyklejona do dużej, także aluminiowej płyty, będącej właściwą ścianką górną. Meridian nie ma osobnych nóżek, a "leży" na dużych, gumowych podkładkach pod narożnymi zwornikami.

Ściankę frontową podzielono na dwie części: górną, z czernionego płata akrylu i dolną, z aluminiowych elementów, składających się na uchylne "drzwiczki", zza których wyjeżdża szuflada napędu. Podłużne, podświetlane na niebiesko przyciski sterują napędem i dające dostęp do menu. A to jest niebywale rozbudowane. Nad przyciskami znalazł się duży, bladoniebieski wyświetlacz na matrycy dot-matrix. Dzięki temu komunikaty są czytelne, widać je nawet z drugiego końca pokoju (chociaż zależy, jaki kto ma pokój). Jeśli komuś to przeszkadza, to może wyświetlacz wyłączyć, albo dobrać jego jaskrawość - w szesnastu krokach!

Tył urządzenia jest ciasno zagospodarowany. Mamy tu bowiem wyjścia analogowe RCA (niezbalansowane) i XLR (zbalansowane), wyjścia cyfrowe RCA i TOSLINK (obydwa S/PDIF), wejście dla zewnętrznej czujki podczerwieni, gniazdo RS232, przez które możemy odtwarzaczem kierować z komputerowych sterowników w rodzaju Crestron oraz trzy gniazda (dwa DIN i jedno BNC), przez które można "spiąć" odtwarzacz z innymi urządzeniami serii G.

Podobnie jak pozostałe urządzenia Meridiana, tak i to jest "napędzane" przez software. Wnętrze nie jest specjalnie zatłoczone, a to dzięki montażowi powierzchniowemu i wielowarstwowej płytce z wieloma układami DSP. Wzrok najpierw przyciąga zasilacz – jest to bowiem konstrukcja impulsowa, Meridian towarzyszy tu Linnowi i Chordowi, firmom, które uczyniły z zasilaczy impulsowych odrębną dziedzinę sztuki. Z zasilacza wychodzi sporo uzwojeń wtórnych tak, aby zasilić każdą z sekcji oddzielnie.

Na umieszczonej blisko tylnej ścianki płytce znalazło się dużo układów filtrujących i stabilizujących napięcie, m.in. bardzo ładne kondensatory Nichicon Muse, zastosowane w sekcji wyjściowej. Ale najwięcej miejsca zajmuje zresztą i tak napęd – jest to, podobnie jak w Cary, DVD-ROM. Meridian to jeden z pionierów użycia tego typu napędów w sprzęcie audio. Jak mówi Bob Stuart, dzięki temu można przeczytać płytę kilka razy szybciej, skorygować błędy, wrzucić wszystko do bufora, pozbyć się jittera i w ten sposób poprawić dźwięk. Napęd umieszczono w sztywnym, grubym ekranie, przykręconym do spodu obudowy.

Każda z sekcji otrzymała własne kości DSP, w największej (na którą naklejono radiator), przeprowadzany jest upsampling. Inaczej jednak niż w Cary CD 300/303, a także w 99 % urządzeń, jest to upsampling synchroniczny 24/176,4 (na wyjściu cyfrowym otrzymujemy sygnał 24 bity/ 88,2 kHz). Dzięki tej kości, a także dzięki napędowi, oprócz płyt CD, Meridian G08 umożliwia także odtwarzanie płyt z muzyką zakodowaną w MP3 (64-256 kbps). Co więcej, odtwarzacz CD zajmie się także płytami CDDTS, jednak nie zdekoduje ich, a po prostu wyśle sygnał wyjściem cyfrowym do zewnętrznego procesora lub amplitunera A/V.

Sekcja z przetwornikiem otrzymała osobne zasilanie i w ogóle została wyodrębniona w ramach głównej płytki. Do zamiany cyfry na analog użyto przetwornika Analog Devices AD1852. To kilkubitowy układ sigma-delta 24/192 o dynamice 114 dB, a więc realnej rozdzielczości 19 bitów. W konwersji I/U pracują scalaki Analog Devices OP275, zaś na wyjściu układy bez oznaczeń, które są najpewniej dwoma tranzystorami zamkniętymi w jednej obudowie po to, aby je wyrównać temperaturowo.

Wyjścia, kluczowane przekaźnikami, są złocone. W układzie zwraca uwagę użycie wielu zegarów, dla każdego układu osobnych. Dzięki temu można było zrezygnować z generowania różnych częstotliwości taktowania w pętlach PLL, które wnoszą spory jitter.

Całość wygląda bardzo profesjonalnie i – tak mi się wydaje – jest to jeden z "twardych" nurtów współczesnej techniki cyfrowej, charakteryzującej się oparciem na softwarze (DSP) oraz rozwiązaniach znanych z komputerów, jak np. czytanie danych. Kroczą nim także takie firmy jak Cyrus, dCS czy EMM Labs, po drugiej stronie stoją zaś np. Accuphase, Ancient Audio, Cary, odwołujące się do najlepszych, ale klasycznych tradycji, z dedykowanymi transportami CD, lampami na wyjściu itp. Oczywiście, nie wszystkie urządzenia występują w "czystej" postaci, bo np. Cary posiada lampy, ale korzysta z napędu DVD-ROM, zaś Accuphase ma tranzystorowe wyjście i wykorzystuje piękny napęd CD, jednak znamiona "ideowe" są dość wyraźne.

Odsłuch

Dźwięk Meridiana G08, pomimo wielu wspólnych cech budowy, jest zupełnie inny niż G07. Ponieważ jednak tego typu zmiany słyszałem już gdzie indziej, więc z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że spora ich część związana jest z układem upsamplingu. Ale po kolei.

W tańszym odtwarzaczu CD brzmienie szło w kierunku precyzji, wyczyszczenia dźwięku zarówno z podbarwień, jak i szorstkości cyfry. Udało się to całkiem nieźle, jednak dopiero tutaj otrzymało to godną oprawę w postaci barwy i plastyczności sceny dźwiękowej. Bo Meridian G08 to "rodzina" z urządzeniami Primare - przynajmniej jeśli chodzi o barwę. Od odtwarzaczy tej ostatniej marki – dla jasności powiedzmy, że tańszych - różni Meridiana lepsza detaliczność i łatwość wniknięcia w strukturę. Scena nie jest może idealna, jeśli chodzi o precyzję w pozycjonowaniu instrumentów, określaniu ich wzajemnych odległości, jednak wrażenie jest mocne, kiedy chodzi o iluzję tworzenia dużego "okna" między kolumnami i wyodrębniania w jego ramach głębokich, dźwięcznych źródeł dźwięku.

Ponieważ przełom średnicy i basu jest dość mocny, więc wszystkie płyty brzmią ładnie, bez wrażenia wyszczuplania dźwięku. Kiedy zaś wrzucimy do odtwarzacza taką płytę, jak "The Travelersman’s Song" Marka Knopflera z nagraniami dokonanymi na "setkę" (choć bez publiczności), bezpośrednio na dwie ścieżki, to zobaczymy, jak atrakcyjnie taka kombinacja cech może zabrzmieć. Będzie to jednak atrakcyjność inna niż w Cary – przy podobnym poziomie dźwięku, tam najpierw mamy sporą obietnicę, a potem jej redukcję, a tutaj odwrotnie – najpierw dostajemy solidny, ale wcale nie bardzo efektowny dźwięk, a potem pojawia się coraz więcej satysfakcji, procentuje doskonała harmonia i fijologiczne ułożenie charakterystyki.

Gitary na płycie Knopflera miały dźwięczny atak, który w skali absolutnej był nieco zaokrąglony (zmiękczony), mimo to nie tracił na klarowności. Podobnie zabrzmiały nagrania z "On An Island" Davida Gilmoura, gdzie doszła do tego, charakterystyczna dla tego krążka, duża przestrzeń. Twórcom udało się połączyć wyrazistość pierwszego planu z jego plastycznością. To rzeczy, które poza hiendem nie występują, a które na zmianę z rozdzielczością (a najlepiej w tandemie) decydują o przynależności danego urządzenia do elitarnej grupy. Dzięki takiemu układowi "sił", nawet dalsze plany są widoczne.

Meridian G08 jest całkiem dokładnym urządzeniem, ale generalnie stawia raczej na wypełnienie, niż na obrys i analizę. Kiedy więc śpiewa Gilmour, to odtwarzacz dość szybko pokazuje, że nie jest to najlepiej zrealizowany wokal. Jednak nie jest do końca jasne, dlaczego tak jest. Słychać wyostrzenie i podkreślone świszczące sybilanty, jednak trzeba to wyławiać spośród innych elementów dźwięku, nie jest to tak jednoznaczne jak przy Cary.

Z drugiej strony, jeśli do szuflady włożymy jakąś dobrze zrealizowaną płytę, jak np. "Someday Prince Will Come" Milesa Davisa, to detaliczność odtwarzacza okaże się w zupełności wystarczająca, może nie nadzwyczajna, ale dobrze zakomponowana z innymi elementami dźwięku. Kiedy na tej płycie po bokach gra fortepian i perkusja, pośrodku nie otwiera się wcale czarna dziura, ale słychać stamtąd delikatne dźwięki świadczące o tym, że muzycy grali razem, w tym samym pomieszczeniu, tyle, że do osobnych mikrofonów.

Na koniec trzeba wspomnieć jeszcze o wyższej średnicy, która jest trochę zaokrąglona i o basie, który w niższym zakresie jest raczej precyzyjny niż mięsisty, przez co robi wrażenie, że nie schodzi bardzo głęboko.

Nie da się tego przemilczeć – komfort obsługi jest fenomenalny. Oprogramowanie odtwarzacza pozwala na niezwykle przyjemne, intuicyjne sterowanie, duży wyświetlacz daje zaś dobre pojęcie o tym, co w danej chwili się dzieje z płytą. Żeby wszystkie urządzenia miały tak dopracowany interfejs użytkownika…

MERIDIAN G08

  • Produkowany Tak
  • Regulacja poziomu wyjściowego Nie
  • Wyjście optyczne Tak
  • Wyjście AES NIE
  • Wyjście słuchawkowe n
  • SACD Nie
  • Wyjście koaksjalne TAK
  • Wyjście ST NIE
 
 

Podstawowe dane

  • 14 000 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Doskonała obudowa i zaawansowany tor cyfrowy. Ideowo przypomina raczej komputer, także za sprawą zasilacza impulsowego.
  • Funkcjonalność: W dźwięku nic nie zmieniamy, jednak obsługa jest wyjątkowo przyjemna, również za sprawą bardzo ergonomicznego sterownika.
  • Brzmienie: Nasycone, plastyczne, harmonijne, bez przerysowań i bez niedomówień
TEAC PD-301+AI-301DA

TEAC
PD-301+AI-301DA

Teac koncentruje się na nowoczesnych formach i funkcjach, czego dobrym przykładem jest seria Reference, złożona wyłączni...

YAMAHA CD-N500

YAMAHA
CD-N500

Cena: 2 800 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio