MICROMEGA CD-10

MICROMEGA CD-10
Jest HD?

Z francuską firmą w jej nowej edycji, Micromegą reaktywowaną po wielu latach uśpienia, spotkaliśmy się już w teście wzmacniacza zintegrowanego IA-60. Jednak to nie wzmacniacze były dziesięć lat temu najciekawszymi i najlepiej znanymi urządzeniami tego producenta. Słynął on przed wszystkim z serii odtwarzaczy CD o wspólnej nazwie Stage. Po względem konstrukcji Micromega CD-10 pewnie nie ma już z nimi wiele wspólnego, ale wspomnienie to jest obietnicą przetestowania czegoś niebanalnego. Apetyt dodatkowo zaostrza znaczek HD, będący częścią nowego logo firmy. Już to komentowaliśmy przy opisie wzmacniacza IA-60, ale przypadek odtwarzacza noszącego takie znamię jest jeszcze bardziej drastyczny – może bowiem sugerować, że mamy do czynienia z odtwarzaczem formatów mających związek z High Definition, a może full HD, czyli co... Blu-ray?

Tymczasem pojęcie "High Definition" formalnie tak naprawdę do niczego nie zobowiązuje, bo Micromega CD-10 - podobnie jak "Hi-Fi"- jest tylko i aż odtwarzaczem CD. Jeżeli ta niewinna dezinformacja nie wywoła naszej złości, a nasz gust doceni nowoczesny europejski design, to pierwsze wrażenie będzie bardzo przyjemne. Obudowę w całości wykonano z aluminium, jak w droższych urządzeniach serii. Odtwarzacz jest niski i ma schludny, minimalistyczny front. Znajduje się na nim wąska szuflada, niebieski wyświetlacz dot-matrix oraz sześć małych przycisków.

Wyświetlacz pokazuje nieco więcej informacji niż ma to zazwyczaj miejsce w cedekach - francuski odtwarzacz wyposażono bowiem w funkcję CD-Text, a także w możliwość włączenia lub wyłączenia cyfrowego wyjścia, co sygnalizuje stosowny komunikat. Ich język można zmienić – z angielskiego na francuski. Interfejs doskonale czytelny - cyfry i litery są znacznie większe niż przeciętnie. Wyświetlacz można też wyłączyć. Cienka szuflada wygląda dobrze, jednak wykonano ją z plastiku, więc do najsolidniejszych nie należy. Wczytywanie utworów jest jednak pewne, podobnie jak przeskok między utworami.

Ascetyczny tył

Wyjątkowo ascetyczny tył Micromegi CD-10 zawiera tylko wyjścia analogowe (niezłocone), wyjście cyfrowe elektryczne oraz gniazdo zasilające IEC. We wnętrzu postawiono na miniaturyzację, którą przeprowadzono za pomocą wysokiej klasy podzespołów. Jeśli jakiś odtwarzacz CD oferuje CD-Text, to na 99% jego napęd oparto na jednostce Sony. Tak jest i tutaj, ale jednak całość tego układu jest sporą niespodzianką.

Transport (nie lubię tego określenia, ponieważ nic niczego tam nie "transportuje", a jedynie "kręci") został oprogramowany przez szwajcarską firmę Anagram Technologies; tę samą, która wyposażyła Cambridge Audio 840C w fantastyczne upsamplery. Jest ona specjalistą od sygnałów cyfrowych, więc obecność ich "kitu" (komplet sprzedawany w całości innym firmom) CD-80 BlueTiger w tak tanim produkcie jest absolutnym zaskoczeniem. Użytą tutaj optykę znajdziemy także w nowych napędach Accuphase’a, włącznie ze znakomitym układem DSP Analog Devices Blackfin.

Transport postawiono na dość długich wysięgnikach, pod nim znajduje się płytka ze sterowaniem, nachodząca na płytkę z układami audio, do której taśmą wysyłany jest cyfrowy sygnał. Tor sygnału - krótki. Większość układu zmontowano powierzchniowo, widać dobre niskoszumne rezystory i polipropylenowe kondensatory firmy Wima.

Wnętrze pełne powietrza

Przetwornik, stereofoniczna kość Analog Devices AD1853, to układ wielobitowy sigma-delta, już niezbyt młody, ale wciąż bardzo atrakcyjny. To pierwszy DAC 24/192 tej firmy ze zintegrowanym konwerterem częstotliwości do 192 kHz (upsamplerem), o bardzo dobrej dynamice 120 dB (odpowiednik rozdzielczości 20 bitów). Konwersję I/U przeprowadza się w układach scalonych 4562, a wyjście jest wzmacniane i buforowane w układach Burr- Browna OPA604 (po jednym na kanał). W zasilaniu, opartym na dużym transformatorze R-Core, znajdziemy osobne tory dla sekcji wyjściowej z dużymi kondensatorami filtrującymi oraz dla sekcji cyfrowej.

Całość wygląda bardzo czysto, "laboratoryjnie", chociaż większą część wnętrz Micromega CD-10 zajmuje... powietrze; wydaje się, że całość można by zmieścić w znacznie mniejszej obudowie, ale po co? Odsunięcie układów mogących wprowadzać zakłócenia, przy starannym ich rozplanowaniu zapewniającym krótką ścieżkę sygnału, jest rozwiązaniem luksusowym. Dlatego trafo jest w prawym rogu, a płytka z układami audio daleko od wyświetlacza i transformatora.

Brzmienie

Odtwarzacz CD Micromega CD-10 gra bezpiecznie. Wyeksponowano elementy pozytywnie wpływające na komfort, powodujące że większość płyt brzmi przyjemnie. Możemy poczuć się jak z odtwarzaczem o wiele droższym, dopiero porównanie z lepszymi, kosztującymi więcej urządzeniami wykazuje, na jakie "skróty" idzie Micromega. Tak czy inaczej, wszystkie klocki poukładano bardzo zgrabnie.

Micromega CD-10 to dźwięk z rozmachem, źródła pozorne mają spory oddech, nie są "ściśnięte" i choć nie tak solidne, jak np. z testowanego jakiś czas temu Cyrusa CD8 SE, to już plastyczność jest zupełnie satysfakcjonująca. Dźwięki są lekko "obrabiane" – krawędzie zaokrąglane. Bogactwo wybrzmień zachowane - Micromega nie ma nalotu "taniochy" i problemów z ostrością czy metalicznością. Jest może mała dawka podbarwień wiążących się z ociepleniem, ale nie prowadzi ono do zmulenia i przechylenia balansu tonalnego w stronę basu. Przeciwnie - czasami z kolei wydaje się, że mocniejsza jest wyższa średnica, nie do tego stopnia, żeby przerodziło się to w nerwowość, lecz gitary z płyty "Spiritchaser" Dead Can Dance potrafiły "przyszorować". Ich wypełnienie zostało lekko zahamowane, mimo to miały i barwę, i "nerw".

To samo było z trąbką Davisa na "Kind of Blue" – mocny atak, naturalna barwa, bez nadmiernej drapieżności. Kiedy trzeba, jak w przypadku Dead Can Dance albo płyty "Exciter" Depeche Mode, Micromega CD- 10 potrafi oddać spory, mocny bas, ale kończy się on dość szybko i nie ma takiej determinacji i definicji, jak chociażby Naim CD5i. Co najważniejsze, wszystko ma swoje miejsce i nie odczuwamy poważnych niedostatków czy braku zrównoważenia. Atrakcyjność brzmienia Micromegi CD-10 wynika głównie z plastyczności i dobrej palety barw, a także z omijania raf przerysowania i mechaniczności. Nie ma tu pogoni za precyzją, jest umiar i mądry kompromis.

Wojciech Pacuła

MICROMEGA CD-10

  • Produkowany Tak
  • Regulacja poziomu wyjściowego Nie
  • Wyjście optyczne Nie
  • Wyjście AES NIE
  • Wyjście słuchawkowe n
  • SACD Nie
  • Wyjście koaksjalne TAK
  • Wyjście ST NIE
 
 

Podstawowe dane

  • 2 600 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Nowoczesna, aluminiowa obudowa w której hula wiatr. Standardowy napęd, dobre zasilanie.
  • Funkcjonalność: CD-Text, duży wyświetlacz. Pilot – lepiej byłoby o nim zapomnieć, ale żyć bez niego jednak trudno...
  • Brzmienie: CD-Text, duży wyświetlacz. Pilot – lepiej byłoby o nim zapomnieć, ale żyć bez niego jednak trudno...
TEAC PD-301+AI-301DA

TEAC
PD-301+AI-301DA

Teac koncentruje się na nowoczesnych formach i funkcjach, czego dobrym przykładem jest seria Reference, złożona wyłączni...

YAMAHA CD-N500

YAMAHA
CD-N500

Cena: 2 800 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio