SONUS FABER Olympica I

SONUS FABER Olympica I

Seria Olympica nie należy już do nowości - wprowadzono ją dwa lata temu, a pół roku temu pojawiła się linia Chameleon zawierająca najtańsze modele (oczywiście nie w skali bezwzględnej, ale w ofercie Sonusa). Jednak Olympica długo jeszcze będzie rządzić na salonach - w tej klasie cenowej Sonus czuje się najlepiej, z niej przecież się wyłonił i w niej chce pozostawać jednym z liderów.

Biorąc pod uwagę właśnie zakres cenowy i ogólny charakter produktów, seria Olympica zastąpiła doskonale znaną linię Cremona. Ceny analogicznych modeli są wyższe, ale proporcjonalnie do inflacji; skład serii nie jest dokładnie taki sam, co odzwierciedla pewną ewolucję zapotrzebowania rynku. Mamy teraz do wyboru dwie konstrukcje wolnostojące (Olympica II, testowana już w "Audio", i Olympica III), jeden podstawkowiec (właśnie Olympica I) i głośnik centralny (Olympica Center).

Sonus faber Olympica I jest więc spadkobiercą Cremony Auditor. Kontynuacja jest dobrze widoczna, lecz równie łatwo dostrzeżemy wiele różnic - to nie jest prosty lifting, ale całkowicie nowy projekt, ostatecznie żaden element, żaden profil nie jest dokładnie taki sam. Obydwie konstrukcje mają podobnej wielkości przetworniki obudowę, a do pewnego stopnia również jej kształt - i na tym podobieństwa się kończą. Układ dwudrożny z 15-cm nisko-średniotonowym nie jest też niczym wyjątkowym w projektach Sonusa, bo dzisiaj większość podstawkowców włoskiej firmy opiera się właśnie na takim schemacie, natomiast układy dwudrożne z 18-cm nisko-średniotonowym, bardziej popularne u innych producentów, występują tutaj w mniejszości.

W historycznym dorobku Sonusa można znaleźć najróżniejsze przykłady: monitorów z nisko-średniotonowymi 12-cm (najsłynniejszy - Minima Amator), 15-cm (Guarneri Homage), 18-cm (Electa Amator), nawet 20-cm (Extrema), zatem trudno stwierdzić, że właśnie układ z 15-cm jest w przypadku Sonusa elementem tradycyjnym. Takie stwierdzenie nie jest nam jednak do szczęścia potrzebne, ponieważ ważne jest, że dzisiaj firma uznaje go za optymalny. Z wielkością podstawkowej obudowy wiążą się nie tylko jej koszty, ale i akceptacja klienta. Niewielu (chociaż są i tacy) marzy o dużych monitorach; podstawkowiec to nie tylko źródło dźwięku, ale i wrażeń estetycznych, zwłaszcza w przypadku Sonusa.

W tym fragmencie obudowy widzimy prawie wszystko, co składa się na tradycyjny i współczesny styl Sonusów. Lite drewno orzechowe pokryte skórą (górna ścianka), fornir barwiony na "grafit" (boczne ścianki), akcenty metalowe, wreszcie 'strunowa" maskownica – równie ciekawa wizualnie, jak nieszkodliwa akustycznie.

W tym fragmencie obudowy widzimy prawie wszystko, co składa się na tradycyjny i współczesny styl Sonusów. Lite drewno orzechowe pokryte skórą (górna ścianka), fornir barwiony na "grafit" (boczne ścianki), akcenty metalowe, wreszcie 'strunowa" maskownica – równie ciekawa wizualnie, jak nieszkodliwa akustycznie.

W serii Olympica mamy mariaż dwóch światów, przygotowany przez Sonusa ponownie w sposób mistrzowski i unikalny. Zachwycałem się już w teście Olympiki II, więc tym razem w skrócie. Bazą jest firmowy styl zarówno w materiałach, jak i kształtach, wywodzący się z kolei z włoskiej tradycji i estetyki, w której ważną rolę odgrywają drewno orzechowe i skóra. Jest też powiew świeżości i uniwersalnej nowoczesności, zaznaczany głównie akcentami elementów stalowych. Ostatecznie wszystko to połączono z włoskim poczuciem smaku i kultury.

Sonus faber Olympica I - układ głośnikowy

Utrzymanie przyzwoitej mocy i efektywności przy zastosowaniu 15-cm nisko-średniotonowego wymaga wysokiej klasy przetwornika. W tym miejscu Sonus nie żałuje, inwestuje w pierwszorzędne komponenty i współpracę z najlepszymi specjalistami z innych europejskich firm, zajmującymi się produkcją samych przetworników.

Nisko-średniotonowa 15-tka zainstalowana w kolumnach Sonus faber Olympica I, podobnie jak średniotonowa 15-tka z trójdrożnych modeli Olympica II i Olympica III, jest składana w duńskim Scan-Speaku, do którego części "miękkie" (zawieszenia, membrana) dostarcza niemiecka firma Doktor Kurt Muller - od dawna "szara eminencja" w branży głośnikowej. Głośnik ten jest jednak konstrukcją zaprojektowaną i produkowaną specjalnie dla Sonusa, nie jest nawet "wersją specjalną" jakiegokolwiek standardowego modelu Scan-Speaka - co dobrze widać już z zewnątrz, a tym bardziej po odkręceniu głośnika (zupełnie inny kosz).

Trochę się nad tym głośnikiem porozczulam, bo w dużym stopniu jest realizacją pewnej nadziei, jaką miałem dwadzieścia lat temu… Na początku lat 90. pojawiła się "węglowa" "18", z charakterystyczną, pomarszczoną membraną (technologia powolnego suszenia pulpy celulozowej). Niedługo potem Scan-Speak zapowiedział, że opracuje pierwszą (w swojej historii) 15-tka; nie tylko ja się spodziewałem, że będzie to kolejny, tylko mniejszy "węglowy", czyli głośnik z podobną membraną.

Tymczasem po kilku latach doczekaliśmy się czegoś zupełnie nowego - 15-cm Revelatora, a więc głośnika z nowym profilem kosza i membraną celulozową, ale prasowaną i nacinaną. Potem pojawiła się 18-tka i kolejne głośniki serii Revelator. Właśnie 15-tka z serii Revelator (jej specjalna wersja) została zastosowana w Cremonie Auditor, natomiast w Olympicach… wraz z 15-tką pojawia się membrana "pomarszczona", taka, na jaką miałem apetyt dwadzieścia lat temu i mam apetyt do dzisiaj. Sonus faber nie wspomina już nic o włóknie węglowym, jednak nie wypiera się, a nawet podkreśla ważną rolę materiału bazowego - pulpy celulozowej.

Kolejne "smakowitości" znajdują się na dole obudowy, zwłaszcza z jej jednej strony – wylot bas-refleksu wygląda jak dawna perforowana taśma komputerowa.

Kolejne "smakowitości" znajdują się na dole obudowy, zwłaszcza z jej jednej strony – wylot bas-refleksu wygląda jak
dawna perforowana taśma komputerowa.

"Papier jest najstarszym materiałem stosowanym w głośnikach, i według naszej percepcji - najlepszym." Dla marketingu to pewien kłopot, bowiem dostęp do głośników z membranami celulozowymi, nawet tych najlepszych, ma praktycznie każdy producent zespołów głośnikowych i hobbysta. W tej sytuacji trzeba zaznaczyć, co zresztą wcale nie musi mijać się z prawdą, że ostatecznie o właściwościach i brzmieniu membrany zasadniczo celulozowej decydują dodatki - Sonus wymienia kapok i kenaf, to również włókna naturalne, a ponadto powlekanie poprawiające tłumienie. Moim zdaniem, nawet gdyby Sonus napisał, że najlepsza jest najzwyklejsza celuloza, i taką też zastosował, to nic by nie stracił na prestiżu…

Każdy, kto się na tym trochę zna, wie, że na jakość głośnika będzie wpływać wiele innych elementów jego konstrukcji, a na końcowe brzmienie całego zespołu głośnikowego - kolejne, niekoniecznie oryginalne. Wciąż najważniejsze są sprawy podstawowe i od dawna doskonale znane, a wcale nie zawsze dobrze wyegzekwowane. Porządny układ magnetyczny, solidna obudowa, właściwe strojenie bas-refleksu, właściwe strojenie zwrotnicy… Ale licytacja na zawartość "unikalnych rozwiązań", z których każde ma mieć oczywiście decydujące znaczenie, jest między firmami tak nakręcona, że każda okazja jest dobra, aby punktować kolejny "wynalazek".

W związku z nietypową formą tunelu bas-refleks, Sonus wymienia kilka "patentów", które w tym opisie pominiemy, przedstawiając rzecz prościej. Tunel bas-refleks ma postać szerokiej (a raczej wysokiej, ze względu na jej pionową orientację) i wąskiej, dość długiej szczeliny, utworzonej wzdłuż jednego z boków; taka jego forma ma zapewnić przepływ laminarny, czyli taki, w którym całe powietrze jest przesuwane z jednakową prędkością, bez rozwarstwiania się powodowanego przez zbyt duże prędkości, co z kolei prowadzi do powstawania szumów turbulencyjnych.

Jednak zwiększenie stosunku obwodu tunelu do jego pola przekroju zwiększa "hamowanie" (tarcie cząsteczek powietrza o ścianki tunelu), co obniża prędkość, a więc działa tłumiąco na cały układ rezonansowy. Wlot szczeliny znajduje się na ok. 1/3 głębokości obudowy (patrząc od strony frontu), a wylot prawie z tyłu - na "niedokończonym" łączeniu bocznej ścianki z wąskim panelem tylnym.

Na skutek wyprowadzenia otworu (szczeliny?) bas-refleks z jednej strony, obudowa nie jest symetryczna; obydwa egzemplarze jednej pary są wykonywane jako "lustrzane odbicia".

Na skutek wyprowadzenia otworu (szczeliny?) bas-refleks z jednej strony, obudowa nie jest symetryczna; obydwa egzemplarze jednej pary są wykonywane jako "lustrzane odbicia".

Sonus faber Olympica I - obudowa

Na skutek takiej aranżacji obudowa nie jest idealnie symetryczna, co oczywiście nie jest żadną wadą, zaciski głośnikowe są lekko odchylone od osi, w przeciwną stronę niż wylot bas-refleksu, który z kolei jest zakończony metalową, perforowaną maskownicą, również działającą tłumiąco. Wygląda to bardzo efektownie, tym bardziej, że dokładność wszystkich łączeń jest perfekcyjna. Ponadto głośniki jednej pary są wykonywane jako lustrzane odbicia, aby razem mogły utworzyć idealnie symetryczną konfigurację.

Zewnętrzne powierzchnie obudowy - nie licząc elementów metalowych i plastikowej, czarnej osłony, która dyskretnie zasłania kosze głośników - wykończone są skórą (ścianki górna, dolna, przednia i tylna) i naturalną okleiną orzechową - na ściankach bocznych. W tym przypadku oznacza to fornirowanie MDF-u, chociaż wykonywane w sposób szczególny, bowiem pasami oddzielonymi intarsjami, zorientowanymi poziomo, co przypomina obudowę składaną z klepek z litego drewna.

Nie obrażajmy się na fornirowany MDF, przy użyciu tak łatwego w obróbce materiału możliwe było mocne wygięcie bocznych ścianek, które mają ponadto zmienną grubość - co też pomaga redukować rezonanse. Trochę litego drewna orzechowego też znajdziemy, wycięto z niego płaskie ścianki - górną i dolną - chociaż na głównych płaszczyznach drewno chowa się pod skórą.

Maskownica jest typu "strunowego" - jak w droższych modelach Sonusa. Wygląda bardzo fajnie, na dźwięk ma wpływ minimalny, tylko wymaga pewnej ostrożności przy zakładaniu i zdejmowaniu, zwłaszcza w przypadku podstawkowców stojących swobodnie, nieprzykręconych do standów - trzeba uważać (zwłaszcza przy zdejmowaniu), aby przy założonej jednej listwie napięte struny nie przewróciły obudowy. Podejrzewam jednak, że w większości przypadków kolumny Sonus faber Olympica I będą kupowane razem z dedykowanymi im standami. Nie są one tanie (4000 zł para), jednak trudne do zastąpienia: nie tylko unoszą głośniki na odpowiednią wysokość, ale też lekko pochylają je do tyłu (teoretycznie taka jest ich właściwa pozycja, chociaż zweryfikujemy to w laboratorium). I rzecz może najważniejsza - wyglądają "adekwatnie".

Sonus faber Olympica I są dostępne w trzech wersjach kolorystycznych; skóra jest zawsze czarna, ale orzechowy fornir może występować albo w swoim naturalnym kolorze, albo zabarwiony na grafit. Olympiki II mieliśmy w naturalnym orzechu, więc Olympiki I zamówiliśmy w graficie. W takiej wersji prezentują się bardzo nowocześnie, jednak naturalny orzech daje bliższy kontakt z firmową tradycją. Jest też wersja we wciąż popularnym, czarnym lakierze fortepianowym.

SONUS FABER Olympica I

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 40-150
  • Wymiary [cm]* 35,5 x 22 x 37,5
  • Rodzaj głośników P
  • Efektywność [dB] 84
  • Impedancja (Ω)** 4
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Producent całkiem rzetelnie przedstawia podstawowe parametry Olympiki I, różnice między wartościami katalogowymi a zmierzonymi są mniejsze niż zwykle. Niemal powszechna praktyka zawyżania czułości i impedancji znamionowej jest nam przecież znana. Zacznijmy od impedancji, gdyż tutaj Sonus zasługuje na pierwszą pochwałę, właśnie nie za samą jej wartość, ale za jednoznaczną i uczciwą deklarację, że mamy do czynienia z konstrukcją 4-omową.

Co więcej, widoczne na charakterystyce impedancji minimum, przy ok. 200 Hz, na podstawie którego ustalamy impedancję znamionową, ma wartość 4,5 oma, co niemal wystarczy, aby stwierdzić 6-omową impedancję znamionową. Olympica I nie jest więc "trudnym" obciążeniem od strony impedancji, a jej czułość, jak na tej wielkości konstrukcję, jest zupełnie przyzwoita - 84 dB. Oczywiście, wraz z umiarkowaną mocą, która na pewno ogranicza tego typu konstrukcję, żadnymi sposobami nie osiągniemy wysokich poziomów głośności, ale ustalmy, jaka jest to moc...

Producent podaje zarówno rekomendowaną moc wzmacniacza (40-150 W), co nie jest informacją bardzo konkretną, jak też - co nietypowe - maksymalne napięcie, zamiast maksymalnej mocy. Wystarczy prosty wzór i, znając impedancję, będziemy ją znali. Napięcie 20 V na impedancji 4 omy oznacza okrągłe 100 W, a więc wcale nie tak mało.

W kontekście umiarkowanej czułości warto zaopatrzyć się we wzmacniacz o takiej mocy, chociaż 100 W przy 4 omach dostarczy dzisiaj prawie każdy wzmacniacz tranzystorowy. A co lampowymi? Nie mój problem... Olympiki I to małe, dość mocne monitorki, niewymagające żadnego egzotycznego ani "wydajnego prądowo" wzmacniacza, lecz zupełnie przeciętnego; kilku albo kilkunastowatowych lampowców do przeciętnych nie zaliczam.

Wyraźne bas-refleksowe minimum (wciąż na charakterystyce impedancji) nie wskazuje na jakkolwiek specyfi czne działanie układu rezonansowego bas-refleks (na jego stłumienie), co potwierdza pomiar źródeł niskich częstotliwości w polu bliskim. Bas-refl eks jest dostrojony dość wysoko, do 52 Hz, ale dzięki temu poziom ciśnienia z otworu (przy tej częstotliwości) jest bardzo wysoki, nawet wyższy niż z samego głośnika (przy 120 Hz), na skutek takiego strojenia szczyt charakterystyki wypadkowej (przy 80 Hz) sięga bardzo wysoko, a charakterystyka całego zespołu pokazuje wyeksponowany bas.

Intencje konstruktora są czytelne, ale - jak niemal zawsze - można nad nimi debatować. Niższe strojenie (czyli np. jeszcze węższa szczelina bas-refl eksu) dałoby niższą "górkę" przy 80 Hz, ale i nieco niżej zaczynający się szybki spadek charakterystyki, a na dodatek lepszą odpowiedź impulsową - na którą jednak, patrząc na uzyskane charakterystyki, też chyba nie można narzekać, podobnie jak na dolną częstotliwość graniczną - spadek -6 dB względem poziomu średniego pojawia się przy 42 Hz.

Producent obiecuje pasmo 50-30 000 Hz (bez podania decybelowej tolerancji), bas sięga jednak niżej nawet przy ustaleniu ścieżki +/-3 dB - w niej możemy zmieścić charakterystykę od 45 Hz. Lekko wyeksponowane są też częstotliwości najwyższe, ale bardzo szeroki zakres od 250 Hz do 10 kHz jest utrzymywany w ścieżce +/-1,5 dB - rezultat bardzo dobry, a nawet wyśmienity, jeżeli wziąć pod uwagę obserwację, że w ścieżce tej utrzymuje się nie tylko charakterystyka z osi głównej, ale i dosłownie wszystkie pozostałe, mierzone pod różnymi kątami, standardowymi dla naszego zestawu.

Nawet przy założonej maskownicy nie dzieje się nic niepokojącego, tylko w najwyższej oktawie pojawia się lekkie zafalowanie, które trudno będzie usłyszeć. Bardzo elegancko wygląda też charakterystyka z osi 30 st. (w płaszczyźnie poziomej) biegnąca aż do 20 kHz w ustalonej ścieżce - obniżenie względem poziomu z osi głównej okazało się odpowiednią korektą, aby uzyskać jeszcze bardziej liniowy przebieg. Oznacza to, że nie musimy skręcać monitorów w kierunku miejsca odsłuchowego - z ustawionych równolegle usłyszymy teoretycznie nawet bardziej neutralny dźwięk, chociaż tak delikatne wzmocnienie najwyższych częstotliwości, jakie mamy na innych osiach, nikogo nie powinno uszczypnąć w ucho. Ustawienie, w którym uzyskamy najlepsze brzmienie, będzie o wiele bardziej uzależnione od sytuacji w zakresie niskich tonów - Olympiki I trzeba będzie prawdopodobnie wyraźnie odsunąć od ściany.

 
 

Testy porównawcze Audio

Podstawowe dane

  • 22 000 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Solidne cacuszko. Perfekcyjna kombinacja materiałów wysokiej jakości, bezbłędne połączenie nowoczesności z elementami tradycyjnego stylu Sonusa. Układ dwudrożny z wyśmienitym, 15-cm przetwornikiem nisko-średniotonowym. Teoretycznie najlepiej grają i praktycznie najlepiej wyglądają na firmowych, dedykowanych standach.
  • Laboratorium: Ładnie zrównoważona charakterystyka z lekko wyeksponowanymi skrajami pasma, dobrze rozciągnięty bas (-6 dB/42 Hz), bardzo dobra stabilność zakresu średnio-wysokotonowego (niewielkie zmiany poza osią główną), bezproblemowa maskownica. Umiarkowana, ale typowa dla konstrukcji tej wielkości czułość 84 dB, impedancja 4 Ω, bliska 6 Ω.
  • Brzmienie: Bez intensywnego uwodzenia, naturalne, neutralne, bezpretensjonalne, komunikatywne, z lekką, ale i bogato dobarwioną, bezpośrednią średnicą, gładką, selektywną górą i zaznaczonym, pulsującym basem. Prawidłowe odtworzenie sceny, wysoka wierność, kultura i uniwersalność.
DALI Opticon 6

DALI
Opticon 6

Firma Canton była już potęgą, kiedy powstała marka Dali. Dzisiaj są to równorzędni konkurenci, i nawet jeżeli Canton wci...

SONUS FABER Lilium

SONUS FABER
Lilium

Cena: 250 000 zł

AVANTGARDE ACOUSTIC Duo XD

AVANTGARDE ACOUSTIC
Duo XD

Cena: 120 000 zł

SONUS FABER Chameleon T

SONUS FABER
Chameleon T

Cena: 10 000 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio