Minitest głośników B&W MM-1
13 stycznia 2012 Sprzęt

Elegancki czarny karton z dumnym nadrukiem Bowers & Wilkins MM-1 zawiera dwie niewielkie kolumienki. Od razu nasuwa się pytanie, czy wraz z takimi maleństwami nie powinien przybyć subwoofer. Otóż nie, MM-1 radzą sobie bez niego - a jak... o tym potem.

Na razie wszystko wygląda dość tajemniczo. Wokół korpusu z tworzywa ABS owinięto materiał tekstylny, na górze i pośrodku dodano szczotkowany metal. Ładnie, ale dlaczego "to to" kosztuje 2000 zł? Płacimy za markę?

Pierwszą niespodzianką są dostarczone w zestawie kable - główny przewód to USB. Ludzie z B&W (pewnie ci sami, który zaprojektowali Zeppelina pod iPoda) skonstruowali aktywne głośniki komputerowe i zrobili to w swoim stylu.

Zestaw Bowers & Wilkins MM-1 został wyposażony we własny cyfrowy wzmacniacz, całkowicie uniezależniający od posiadanej karty audio obróbkę dźwięku (szczególnie ma to duże znaczenie w przypadku laptopów), a komputer służy jedynie za podajnik plików. Trzeba przyznać, że pomysł się sprawdza (np. nie słychać szumów). W komplecie otrzymujemy również pilot (czarne jajko), który radzi sobie znakomicie z komputerowymi aplikacjami.

Już tłumaczę, o co chodzi (testowane na: iTunes, foobar2000 i J.River Media Jukebox) - dzięki pilotowi nasz PC zaczyna przypominać normalny sprzęt audio - "play/pauza", "utwór do przodu/do tyłu", "głośniej/ciszej/wycisz" i "zasilanie". Chcąc zatrzymać odtwarzanie, naciskamy pauzę na pilocie, bez konieczności przełączania się na aplikację (i szukania odpowiedniego przycisku myszką) - to bardzo wygodne.

Zarówno włączanie, jak i regulacja głośności w zestawie  Bowers & Wilkins MM-1 jest możliwa również poprzez naciskanie odpowiednich fragmentów srebrnego paska na obudowie. Z tyłu odnajdujemy jeszcze dwa gniazda - wyjście słuchawkowe i wejście mini-jack - pozwalające na podłączenie dowolnego zewnętrznego źródła analogowego, w tym m.in. wyjścia karty audio komputera, co umożliwia nałożenie na sygnał muzyczny np. rozmów prowadzonych przez Skype.

Od pierwszych dźwięków czuć, że konstruktorzy Bowers & Wilkins osiągnęli to coś, co sprawia, że chce się słuchać muzyki - z przyjemnością i bez konieczności przyzwyczajania się do nowego zakupu. W tych maleństwach zamknięto sporo technologii znanych z większych (znacznie większych) rozwiązań.

Góra gra przepięknie, a i reszta pasma też jest reprezentowana godnie. Pojawia się zaskakująco dużo, i to dobrej jakości, basu, w ślepym teście można by stawiać, że to pełnowymiarowe monitory hi-fi - oczywiście dopóki nie zaczniemy szaleć z głośnością, ale pamiętajmy, że Bowers & Wilkins MM-1 mają znajdować się pół metra przed nami, i w takiej roli sprawdzą się znakomicie.

Pewnie DSP mocno koryguje sygnał, wzmacniając niskie częstotliwości, ale liczy się efekt końcowy - wyśmienity. Dwudrożne kolumny aktywne, cyfrowe wzmacniacze 4 x 18 W, procesor DSP, kopułka z tubą Nautilus, uniezależnienie się od jakości karty dźwiękowej poprzez bezpośrednie pobieranie cyfrowego sygnału (USB), dzięki Dynamic EQ można objeść się bez subwoofera, pilot sterujący głośnikami i aplikacjami muzycznymi jednocześnie, wyjście słuchawkowe… Wreszcie świetne brzmienie - i cena przestaje być straszna.

Cena (za parę): 2000 zł

I kilka słów o głośnikach Bowers & Wilkins MM-1

BOWERS & WILKINS testy
Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio wrzesień 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu