Ich debiutancka płyta zgrabnie łączy elektronikę i eteryczny głos Natalii z brzmieniem kwartetu smyczkowego i akustycznej sekcji rytmicznej.
W piosenkach jest coś z trip hopu spod znaku Portishead, oraz coś z relaksującego, wyciszonego ambientu. Wyczuwa się także smutek i chłód charakterystyczny dla skandynawskich produkcji.
Gdyby nie inspirowany rodzimym folklorem, jedyny polskojęzyczny "Matulu" nie przypuszczałbym, że tak dobry "elektroniczny" album powstał u nas w kraju.
ANTENA KRZYKU/ROCKERS
Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google?
Dodaj Audio do ulubionych źródeł