Jak mało który wykonawca, potrafi łączyć rock z tanecznym popem. Na nowym albumie - "Deadbeat" - szala zdecydowanie przechyliła się jednak w stronę muzyki klubowej. Nie wszyscy będą z tego zadowoleni. Płyta zbiera skrajne opinie – od uwielbienia do całkowitego odrzucenia. Pierwsze moje wrażenie także było negatywne.
Z jego nowych piosenek ulotnił się dawny czar i lekkość. Po kolejnych przesłuchaniach dałem się jednak wciągnąć w hipnotyzujący klimat mocnych bitów i rave’owego transu. Kevin Parker poszukuje tu nowych form wyrazu, a jednocześnie zachowuje swój styl. Inspiracją była dla niego australijska kultura "bush doof", czyli imprez organizowanych na odludziu, od których niosą się po plaży dźwięki bitów.
Na "Deadbeat" Kevin Parker stworzył jednolity materiał o wyrazistym brzmieniu z uwypuklonym tanecznym pulsem i psychodeliczną aurą, wpisanymi w piosenkowe struktury. Artysta zagra w Polsce 18 kwietnia na Pre Zero Arena w Gliwicach.
Sony Music