Najnowszy album nagrał z legendarną sekcją rytmiczną Sly & Robbie i już to może służyć za rekomendację. W odróżnieniu od swoich młodszych kolegów z Jamajki, którzy bardziej gustują w dance hallu, Horace Andy pozostaje wierny marleyowskiej tradycji, grając roots reggae z pozytywnym przesłaniem.
To świetnie zrealizowany album, choć bez żadnych fajerwerków. Sekcja Sly & Robbie (tu także w roli producentów) przydała nagraniu charakterystycznej, kołyszącej wibracji, wzbogaciła piosenki o dubowe partie.
TAXI/SONIC
Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google?
Dodaj Audio do ulubionych źródeł