Denys Baptiste urodził się w Londynie w rodzinie karaibskich emigrantów i tu znajduje muzyków równie ambitnych jak on. Na swym nowym albumie zmierzył się z legendą Coltrane`a i to w ekstremalnym wydaniu. Sięgnął po późne jego kompozycje, których młodzi muzycy słuchają z uwielbieniem, ale nie odważą się ich zagrać.
Muzyk ma jednak to, co cechowało najbardziej wymagającą twórczość Trane`a - szczerość, bezkompromisowość i mądrość. To zadziwiające u tak młodego jazzmana, ale właśnie dzięki temu z zainteresowaniem słucha się jego interpretacji, jak i dwóch własnych kompozycji w coltrane`owskim stylu.
Warto dodać, ze jego saksofon ma czysty, przejmujący ton, który przenika do głębi w ekspresyjnych solówkach i koi serce w lirycznych frazach. Jego sekstet potrafi grać bardzo nowocześnie, jak i mainstreamowo, wciąga dramatyzmem solówek, zachwyca architekturą aranżacji. Trudno uwierzyć, że to europejski jazz.
EDITION/MULTIKULTI