Numer październikowy, ukazujący się tradycyjnie przed Audio Show, ma szansę ucieszyć nie tylko wiernych Czytelników, ale też zdobyć dla nas nowych, dlatego zainwestowaliśmy dużo pracy (i papieru), publikując rekordową objętość testów (netto ponad 70 stron), reportaży i aktualności. Nie będzie to jednak lektura tylko łatwa i dla początkujących.
Poświęciliśmy ten numer urządzeniom wyższej klasy, więc nie posłuży on za przewodnik: jakie słuchawki BT i soundbary kupić na gwiazdkę. Z tym jeszcze zdążymy, a teraz zebraliśmy urządzenia, które swój high-endowy status zawdzięczają nie tylko cenie, ale też rzeczywiście bardzo wysokiej jakości. A wśród nich – trzy polskie wzmacniacze lampowe.
Nie będzie to numer pod hasłem „Dobre, bo polskie”. Nie mamy już kompleksów, które leczyliśmy takimi zaklęciami. A tych, którzy nie uwierzą, że polskie może być dobre, takie hasło też nie przekona. Zresztą nie wszystko, co polskie, jest dobre i z tym też musimy żyć.
Nasi pasjonaci od dawna potrafi ą konstruować oryginalne urządzenia, a na lampach ćwiczą od samego początku. Niegdyś, nawet chwaląc same pomysły i brzmienie, często narzekaliśmy na brak solidnego opakowania, instrukcji obsługi, czasami na niechlujny montaż, jednym słowem – bywały to prowizorki, które ewentualnie miały zamienić się w rynkowe produkty, gdyby recenzja była dobra.
Testowane wzmacniacze to nie wyroby garażowe, prototypowe, jednostkowe. Nie są złożone ”na szybko” z usprawiedliwieniem, że to dopiero początek działalności, a na solidność, staranność, powtarzalność i luksusy mocnego kartonu przyjdzie pora… Najwyraźniej już przyszła. A jeden z tych wzmacniaczy zdobył w tym roku nagrodę EISA, o czym informowaliśmy w poprzednim numerze.
Jeszcze większą atrakcję (chociaż na razie bez takiego wyróżnienia, kto to wie…) zafundowała nam fi rma Lirogon. Zaprojektowała i wykonała – od A do Z – niezwykły elektrostatyczny system głośnikowy z wieloma egzotycznymi rozwiązaniami, które powoli rozpoznajemy. Dlatego w tym numerze pojawiła się pierwsza część testu, a w następnym będzie dokończenie – z tym co najważniejsze: odsłuchami i pomiarami.
Lirogon podszedł do tematu z rozmachem i drobiazgowo, dopinając wszystkie szczegóły konstrukcji mechanicznej i elektrycznej. Jakie są tego brzmieniowe efekty, będziecie mogli usłyszeć na najbliższym Audio Show, a potem przeczytać w AUDIO.
Andrzej Kisiel