Z tym albańskim wiolonczelistą z pewnością zetknęli się fani niecodziennej twórczości Ludovico Einaudiego, czy też ci, którzy wyśledzili udział Hasy w nagraniach Roberta Planta, Paula Fresu czy Bobby’ego McFerrina.
To czwarta płyta, a druga autorska w dorobku Hasy, który ukończył konserwatorium w Tiranie i od lat działa we Włoszech na styku muzyki klasycznej, etnicznej, rockowej i jazzowej. Redi Hasa ma wirtuozerskie umiejętności i twórczą wyobraźnię.
W swym najnowszym projekcie nawiązuje do zakazanej w jego kraju muzyki z czasów dzieciństwa – stąd tytuł "Moja Nirvana". Chodzi oczywiście o piosenki kultowej amerykańskiej formacji rockowej epoki grunge.
Reedi Hasa przedstawił z niebywałą pasją własne interpretacje dziewięciu utworów z repertuaru grupy Nirvana, wykorzystując wszelkie szlachetne i preparowane brzmienia wiolonczeli i gitary barytonowej. Warstwa basowa trzyma najczęściej rytm, a wyższe partie kreślą żarliwie wątki melodyczne.
Wsłuchując się w Hasowe wersje, można jakby ponownie odkryć, jak wiele nie tylko energii, ale i romantycznej pasji emanowało z hitów Nirvany. Takim utworom, jak "My Girl", czy "Lithium", Redi Hasa nadał charakter łagodnej kołysanki, koniecznej dozy niepokoju przydał kompozycjom "In Bloom" czy "Love Buzz", a tanecznego zawirowania – niezmiennie wciągającemu "All Apologies".
Cezary Gumiński
Decca/Universal