Dziwaczna jest również nazwa, bo Angine de Poitrine jest jednostką chorobową, określającą dusznicę bolesną. Powiedzieć o ich muzyce awangarda rockowa, to tyle co nic nie powiedzieć. To zaledwie dwóch muzyków, ale brzmienie jest kompletne. Perkusista używający pseudonimu Klek de Poitrine młóci z wielką mocą. Z kolei Khan de Poitrine używa dwugryfowej gitary.
Górną część stanowi gitara mikrofonowa, zaś dolną bas. Właśnie te mikrotony, czyli dodatkowo nacinane progi decydują o unikalności brzmienia zespołu. Taki instrument jest stosowany w muzyce hinduskiej, ale w rocku to zupełna nowość. Do tego wykorzystują looper zapętlając swoje partie, co czyni ich muzykę mocno transową.
Praktycznie nie ma tu wokali, są jakieś pokrzykiwania w wolapiku. Można doszukiwać się tu podobieństw do Primusa, King Crimson oraz King Gizzard & The Lizard Wizard, ale Kanadyjczycy stanowią zupełnie nową jakość.
Spectalces Banzai