Yamaha nie szarżuje z deklaracjami bardzo wysokiej mocy wyjściowej; RX-A1080 powinien oddać 120 W przy 8 Ω i 170 W przy 4 Ω. Przy 8 Ω `moc wynosi w rzeczywistości 162 W przy jednym kanale wysterowanym; 2 x 149 W przy dwóch, aż do 5 x 72 W i 7 x 51 W.
W oficjalnej dokumentacji Yamaha dopuszcza stosowanie 4 Ω wyłącznie w kanałach przednich (w pozostałych 6 lub 8 Ω). Polski dystrybutor dał nam jednak zielone światło, aby sprawdzić działanie amplitunera obciążonego 4 Ω również w pozostałych kanałach.
Amplituner wyszedł z tej próby z tarczą. Zaczęło się od 196 W w jednym kanale (a więc jeszcze więcej, niż przy 8 Ω), potem było 2 x 141 W (nieco mniej niż przy 8 Ω), dalej 5 x 46 W (już wyraźnie mniej, niż przy 8 Ω) i na końcu – 7 x 40 W (znowu mniej, ale całkiem nieźle). W sumie Yamaha najlepiej wykorzystuje potencjał swoich końcówek.
Czułość wynosi 0,26 V; typowy (dla amplitunera wielokanałowego) jest odstęp od szumów (82 dB), a dynamika sięga 104 dB. Charakterystyki przetwarzania (rys.1) prezentują się wybornie. Spadek przy 100 kHz wynosi tylko ok. 1 dB dla 8 Ω i ok. -1,5 dB dla 4 Ω. W spektrum zniekształceń (rys.2) najsilniejsza jest druga harmoniczna, ale i ona leży poniżej -90 dB; nie stwarza to więc najmniejszych problemów.
Charakterystyki z rys. 3. pokazują, że THD+N poniżej 0,1 % można osiągnąć dla mocy wyjściowej przekraczającej 2 W przy 8 Ω i 3 W przy 4 Ω.