A może właśnie zrobił dobrze? Ma za to mocne wejście, wyrażające się propozycją o skrystalizowanej estetyce, bez zbędnej fasadowości, sztuczności, czy rutyny, której się bardzo miło słucha. Korohoda jest wychowankiem Jarosława Śmietany i może poszczycić się tak dobrym warsztatem co starszy kolega, kulturą układania melodii, wyczuciem w budowaniu niebanalnych harmonii i wyważonych aranżacji. Muzyka zawarta na krążku jest przykładem granego z przekonaniem jazz-rocka i nawet kiedy przenosi się w krainę smooth jazzu nie staje się jałowa i mdła. Przez prawie cały czas pobrzmiewają echa nagrań Pata Metheny?ego, lecz w stylu lekkim, w jakim Metheny już nie gra.
Utwory z płyty wydają się być jednocześnie i oczywiste i kryjące pewną zagadkę. Korohodzie pomagają w nagraniu pięknie zdyscyplinowana sekcja rytmiczna, Grzegorz Górkiewicz uwijający się z wyczuciem przy klawiaturach, kilku solistów na instrumentach dętych i dwie wokalistki. Każdy z utworów posiada własny charakter, a ich ciąg tworzy niezwykle wdzięczną całość, pełną życia i melodyjności. Na wyróżnienie zasługuje jakość nagrania, klarownego, dynamicznego i przestrzennego.
GIGI
Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google?
Dodaj Audio do ulubionych źródeł