Z ciekawszych scen warto wymienić: The Masonic w San Francisco, Walt Disney Concert Hall w Los Angeles, Isarphilharmonie w Monachium, Konzerthaus w Wiedniu, Amfi teatr w Pompejach, Auditorium Parco della Musica w Rzymie i Barbican Centre w Londynie. Zespół Metheny’ego wystąpi aż w dziewięciu niemieckich miastach.
Poprzednie koncerty w Polsce Pat Metheny zagrał solo, chociaż ostatnio w fi nale towarzyszył mu efektowny, mechaniczny orkiestron. Jak tamte, tak i te najbliższe koncerty odbędą się w cyklu "Siesta w drodze", firmowanym przez Marcina Kydryńskiego. – To zaszczyt i szczęście, że po raz kolejny możemy współpracować z geniuszem, który dla wielu z nas, w siestowej społeczności, pozostaje najważniejszym drogowskazem – podkreśla promotor.
Pat Metheny ma na koncie dwadzieścia statuetek Grammy w dwunastu różnych kategoriach, co jest absolutnym rekordem. Kiedy ostatnio zapytałem Pata, czy zamierza wrócić do większego składu, jaki podziwialiśmy w przypadku Pat Metheny Group, odpowiedział, że każdy swój zespół traktuje jak kontynuację tamtych projektów. Teraz wystąpi w kwintecie z grającym na instrumentach klawiszowych Chrisem Fishmanem, perkusistą Joe Dysonem, basistą Jermaine Paulem i śpiewającym perkusjonistą Leonardem Pattonem. Tym samym gitarzysta rozwinie formułę grupowej improwizacji i wzbogaci brzmienie grupy.
Metheny powołał do życia własną wytwórnię płytową Uniquity Music, która będzie reprezentować katalog jego nagrań po tym, jak rozstał się z ECM Records. Do studia zaprosił znakomitych gości: basistę Daryla Johnsa, harfi stkę Brandee Younger i grającego na instrumentach perkusyjnych Luisa Conte.
Niespodziewanym gościem był wokalista z zespołu Take 6 – Mark Kibble, na czele swojej grupy wokalnej. Co najważniejsze, w studiu panowała radosna, twórcza atmosfera, świadcząca o entuzjazmie artystów, którzy w nowe nagrania włożyli swoje serca. Co by nie pisać, mnie ten album przypomina Pat Metheny Group z najlepszych lat 90.
UNIQUITY MUSIC/PRIMARY WAVE