Słuchał namiętnie Hancocka, Billa Evansa, Milesa Davisa, Horace`a Silvera. Mając osiem lat zagrał z Herbie Hancockiem w Jakarcie i to był dzień, w którym zdecydował poświęcić dzieciństwo dla jazzu. W 2013 r. zdobył Grand Prix Master-Jam Fest w Odessie, a rok później przeniósł się z rodziną do Nowego Jorku. Tu jego kariera potoczyła się lawinowo.
10-letniego Joeya zaprosił na koncert Jazz at Lincoln Center sam Wynton Marsalis. W maju 2015 r. ukazał się debiutancki album małego geniusza "My Favorite Things" nominowany do Grammy w dwóch kategoriach. Byłaby sensacja, gdyby zdobył choć jedną, ale teraz ma następną szansę, bo to dużo lepsza płyta. Nie tylko dlatego, że gra dużo lepiej niż rok temu.
Artysta wykorzystał obecność jazzowych wyjadaczy: kontrabasisty Larry`ego Grenadiera i perkusisty Ulyssesa Owensa, by im nie tylko dorównać, ale poprowadzić w trio, którego jest niekwestionowanym liderem. Tytułowy temat "Countdown" zagrali z taką pasją, inwencją, dynamiką, że aż wstałem z sofy. Świetna, rozkołysana swingiem płyta, aż nóżka sama chodzi.
MOTEMA RECORDS