Oscar Peterson zaczynał jako samouk od gry na trąbce i fortepianie, jednakże ze względów zdrowotnych zrezygnował z trąbki, a pianistyczne umiejętności szlifował z Istvanem Thomanem (uczniem Franza Lista), co wyraźnie wpłynęło na ukształtowanie się jego późniejszej stylistyki. Peterson pozostawił po sobie olbrzymi dorobek w postaci tysięcy koncertów i około 200 płyt. Przez dwie dekady był uznawany za najwybitniejszego mistrza jazzowej klawiatury. Został obsypany licznymi nagrodami, z których najważniejsze to ośmiokrotne Grammy Awards. Mieliśmy szczęście podziwiać jego kunszt wykonawczy w Kongresowej w 1965 r.
Słuchając nagrań Petersona, odnosi się wrażenie, że jego swobodna gra na fortepianie musiała sprawiać jemu samemu olbrzymią radość, szczególnie gdy czasem mruczał sobie pod nosem. Wykształcił absolutnie własny styl, a jego inspiracją była twórczość Nat King Cole’a.
Niedawno odkryto w zasobach firmy Verve niepublikowane wcześniej nagrania klubowe tria Petersona z 1960 r., dokonane w Baker’s Keyboard Lounge w Detroit. Miejsce było prestiżowe, bo w tamtych czasach Detroit było nie tylko bardzo ważnym ośrodkiem przemysłowym, ale również kulturalnym.
Materiał z występu został wydany w skróconej wersji kompaktowej oraz w postaci potrójnego albumu analogowego z obszernym tekstem Marka Strykera, historyka jazzu. Pozostaje zagadką, dlaczego energiczny producent Granz odłożył oryginalne taśmy na półkę, bo artystyczna zawartość albumu trzyma najwyższe standardy. Jeśli chodzi o jakość nagrań, można mieć jedynie zastrzeżenie do barwy czyneli.
Kompanami Oscara Petersona na amerykańskim gruncie byli zawsze muzycy z najwyższej półki. Wieloletnim jego partnerem był mistrz kontrabasu, Ray Brown. W 1958 r. pojawił się wspaniale swingujący perkusista Ed Thigpen. Wniósł on do gry tria nową energię i doskonale współpracował z Brownem.
Uwieczniony tu przez trio repertuar zawierał 26 interpretacji jazzowych standardów. Były wśród nich sentymentalne tematy, jak: "Autumn Leaves", "Django" czy "Yesterdays", a występ kończył triumfalnie "When the Saints Go Marching in". Podkreślając walory kompozycji, gra mistrza była ciągle pełna ekspresji. Może Peterson nie był pianistycznym innowatorem, ale jego witalność i elegancja nie mają sobie równych.
VERVE/UNIVERSAL