W takiej postaci wytwórnia Fontana wydała wówczas wybrane z sesji 26 minut muzyki Milesa Davisa, nagranej z amerykańskim perkusistą Kennym Clarke’em i trzema francuskimi jazzmanami: saksofonistą Barneyem Wilenem (zagrał na tenorze), pianistą Rene Utregerem i kontrabasistą Pierre Michelotem. Dodajmy, że była to wersja monofoniczna nagrań dokonanych w Le Poste Parisien Studio. Ukazał się również limitowany nakład dwóch płyt CD zawierający wszystkie nagrania i zachowane ujęcia z sesji z 4 i 5 grudnia 1957 r.
Winyl jest opakowany w rozkładaną okładkę, której całe wnętrze zajmuje znakomita fotografi a Milesa Davisa przykładającego swoją trąbkę z tłumikiem wprost do ucha pięknej Jeanne Moreau, która zagrała w filmie główną rolę. Ujęcie z filmu, pokazujące zbliżenie aktorki spacerującej nocą po Polach Elizejskich w poszukiwaniu swojego ukochanego, trafi ło na okładkę albumu i z pewnością było magnesem dla miłośników kina. Film zapoczątkował wielką popularność Jeanne Moreau.
Pomysł, by Miles Davis nagrał muzykę do fi lmu "Windą na szafot", podsunął reżyserowi jego asystent, którego zainspirowała muzyka pianisty Johna Lewisa w wykonaniu Modern Jazz Quartet do fi lmu Rogera Vadima "Nie ma słońca w Wenecji" (1957). W tym czasie trębacz miał kontrakt z klubem jazzowym Saint-Germain i tam doszło do spotkania Davis – Malle. Miles zgodził się nagrać muzykę po obejrzeniu filmu.
Prywatny pokaz zorganizowano w studiu, gdzie Davis i jego czterej muzycy improwizowali do wyświetlanych scen, mając tylko szkice harmoniczne napisane przez trębacza w hotelu. Muzyka idealnie podkreślała dramatyczny nastrój kolejnych scen, znakomicie pasowała do mrocznego charakteru filmu.
Jednym z najbardziej przejmujących momentów jest wspomniany spacer bohaterki i jej monolog na tle muzyki w piątym utworze albumu "Florence sur les Champs-É lysé es". Album ukazał się początkowo tylko we Francji. Columbia wydała te nagrania w USA na płycie "Jazz Track" (nominacja do Grammy). Zajęły one stronę A winylu, zaś druga – zawierała nowe nagrania amerykańskiego sekstetu trębacza. Później krytycy uznali ten album za prekursora legendarnego "Kind of Blue" wydanego w 1959 r.
DECCA/UNIVERSAL