Wydawca zapewnia, że wszystkie albumy wytłoczono z taśm analogowych i ich remastering został dokonany również analogowo. Wnioskując z zaskakująco czystego i dynamicznego dźwięku, jaki aktualnie emanuje z oryginału mono powstałego w 1956 r., osiągnięto wprost niewiarygodny rezultat. Trudno oprzeć się wrażeniu, że soliści wprost "wychodzą" z głośników, a wszystkie instrumenty wybrzmiewają w idealnych proporcjach.
Autorem albumu "Swing’s the Thing" jest Illinois Jacquet – jeden z czołowych saksofonistów tenorowych tamtego okresu. Lider zebrał doborową stawkę: na trąbce Roy Eldridge, na gitarze Herb Ellis, na fortepianie Jimmy Jones, na kontrabasie Ray Brown, a przy perkusji Jo Jones.
Jacquet był wtedy jedną z gwiazd słynnych koncertów Jazz at the Philhamonic i z łatwością organizował zespoły na sesje nagraniowe, ale właśnie ta formacja osiągnęła absolut jeśli chodzi o stopień zgrania i ekspresję solistów. Bezbłędne brzmienie saksofonu Jacqueta w romantycznej wersji utworu "Harlem Nocturne" pięknie balansuje pomiędzy melancholią Bena Webstera a mocą Colemana Hawkinsa.
Verve/Universal