Z drugiej płyta przenosi słuchacza w rejony celtyckiego folkloru i bluesa, mocno naznaczonych melancholią. Miejsce wiodącej gitary zajmują wówczas skrzypce, na których zagrał, znany z albumu "Fishermen's Blues" dobry druh Mike'a - Steve Wickham.
Przyznam, że taki The Waterboys smakuje najlepiej. Bez zbędnego patosu, bez umizgiwania się do młodego odbiorcy grupa wykorzystuje dawno sprawdzone patenty, a niepowtarzalny głos Mike'a Scotta trafia wprost do serca.
UNIVERSAL
Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google?
Dodaj Audio do ulubionych źródeł