Mnie jednak ten ich lukrowany quasi-folk nigdy nie przekonał. Czwarty album kwartetu także rozczarowuje. W piosenkach pojawiło się jedynie więcej melancholii, albo - jak powiedzą złośliwcy - marudzenia. Według samych twórców, "Delta" jest opowieścią o śmierci, rozwodzie, narkotykach i depresji (cztery D: death, divorce, drugs, depression).
Płyta Mumford & Sons została perfekcyjnie zrealizowana przez Paula Epwortha (Adele, Lana Del Rey, U2, Coldplay). Zabrakło natomiast wyrazistych piosenek, które pozostawałyby ze słuchaczem na dłużej. Wiele z nich zaczyna się spokojnie, wręcz kameralnie, by wraz z dołączaniem kolejnych instrumentów w finale wybuchnąć ogłuszającą feerią dźwięków. Ważną rolę odgrywa tu połączenie akustycznych brzmień z rozedrganą gitarą a`la U2 i kunsztownymi partiami wokalnymi. Z folkiem mają niewiele wspólnego, ale na stadiony pasują jak ulał.
Universal
Marek Dusza
Dziennikarz muzyczny i krytyk jazzowy, od początku współpracuje z magazynem AUDIO. Publikuje również w "Rzeczpospolitej i magazynie "Jazz Forum" Jest laureatem Grand Prix Jazz Melomani w kategorii Dziennikarz-Krytyk Roku 2012, sześciokrotnie do niej nominowanym. Jako jedyny polski dziennikarz relacjonował z Los Angeles ceremonię wręczenia nagrody Grammy Włodkowi Pawlikowi. Opublikował ponad sto wywiadów z najwybitniejszymi jazzmanami światowej klasy, m.in. Tonym Bennettem, Herbie Hancockiem, Wayne’em Shorterem, Ronem Carterem, Patem Methenym, Rayem Brownem, George’em Bensonem, Tomaszem Stańko, Zbigniewem Namysłowskim, Marcinem Wasilewskim i Włodkiem Pawlikiem, Davidem Cheskym, Cassandrą Wilson, Norah Jones i Patricią Barber. To również audiofil, który promuje system nagrywania DSD i płyty SACD. Kocha winyle i docenia jakość tłoczenia. Wśród jego rozmówców nie mogło zabraknąć Kena Ishiwaty.
Zobacz artykuły autora