Bare Bones

MADELEINE PEYROUX
Bare Bones

Jazz
Nasza ocena
Wykonanie:
Nagranie:

Pięć lat temu napisałem, że głos Madeleine Peyroux brzmi tak, jakby była reinkarnacją Billie Holiday. Nad jej piosenkami z albumu "Careless Love" unosił się podobny dym z papierosów i duszna atmosfera klubu. Już na drugiej próbowała zerwać przyklejoną jej łatkę i stworzyć oryginalny styl. Jednak udało się jej to dopiero teraz, kiedy na "Bare Bones" zaśpiewała własne piosenki.

Pięć lat temu napisałem, że głos Madeleine Peyroux brzmi tak, jakby była reinkarnacją Billie Holiday. Nad jej piosenkami z albumu "Careless Love" unosił się podobny dym z papierosów i duszna atmosfera klubu.

Już na drugiej próbowała zerwać przyklejoną jej łatkę i stworzyć oryginalny styl. Jednak udało się jej to dopiero teraz, kiedy na "Bare Bones" zaśpiewała własne piosenki. Szczęśliwie producent Larry King zachował bluesowo-folkowy charakter towarzyszącego jej zespołu.

Właściwie Madeleine Peyroux współtworzyła repertuar. Pomagali jej: Walter Becker (Steely Dan), Julian Coryell (syn Larry’ego), Joe Henry i Larry Klein (pianista i organista dodający smakowitych przypraw do jej muzyki). Teraz Peyroux bliższa jest Leonardowi Cohenowi ("Love and Treachery"), bardziej refleksyjna i osobiście zaangażowana. Śpiewa wreszcie o sobie, nie musi wcielać się w cudze role, jest swobodniejsza i bardziej prawdziwa. Ta płyta podoba mi się coraz bardziej za każdym kolejnym przesłuchaniem.


ROUNDER/UNIVERSAL MUSIC

Marek Dusza
Marek Dusza
Dziennikarz muzyczny i krytyk jazzowy, od początku współpracuje z magazynem AUDIO. Publikuje również w "Rzeczpospolitej i magazynie "Jazz Forum" Jest laureatem Grand Prix Jazz Melomani w kategorii Dziennikarz-Krytyk Roku 2012, sześciokrotnie do niej nominowanym. Jako jedyny polski dziennikarz relacjonował z Los Angeles ceremonię wręczenia nagrody Grammy Włodkowi Pawlikowi.
Zobacz artykuły autora
Gatunki muzyki
Podobne brzmienie
logo logo