Wybór utworów z tych wieczorów trafił na album pod wzruszającym tytułem: "Na zawsze Wasz: występ pożegnalny". Corea rozpoczął wieczór od wyznania, że czuje się przede wszystkim kompozytorem, a dopiero w drugiej kolejności pianistą. Zaś za swoich najważniejszych mentorów uważał Buda Powella i Theloniousa Monka.
Słuchając Chicka Corei przez 50 lat nie zdawałem sobie z tego sprawy, bo Corea miał tak wyrazisty, indywidualny styl, że to na nim wzorowały się kolejne pokolenia pianistów.
Koncert rozpoczął od własnego tematu w hiszpańskim stylu "Armando’s Rhumba", napisanego w hołdzie dla ojca, z albumu "My Spanish Heart" (1976). Następnie wykonał standard Jimmy’ego Van Heusena "It Could Happen to You" i "Overjoyed" Steviego Wondera, którego piosenki zawsze go fascynowały.
Kolejnym bohaterem jego życia był Mozart, którego Sonatę (KV 332, Adagio) wykonał tuż przed standardem Monka "Round Midnight". Następnie zapowiedział improwizowane miniatury- portrety słuchaczy (genialne pamiątki), by zakończyć występ sześcioma częściami melodyjnych "Children’s Song". Jaka szkoda, że ostatni.
Candid Records