Teraz, kiedy ma za sobą wieloletnią karierę, płyta jawi się bardziej jako sentymentalna podróż do lat 90. To były czasy, kiedy w muzyce rządziły gitary. Otwierający album dynamiczny "Rocket" z udziałem Tony’ego Iommiego z Black Sabbath mieści się w konwencji hard rocka.
"Pretty Face" to niemal kopia piosenek Oasis sprzed trzech dekad. "Bite Your Tongue" zdradza fascynację brytyjską sceną rapową w swoich początkach. Glamowo zabrzmiał "Cocky", ale to właśnie britpopowcy całymi garściami czerpali z tamtego stylu. W miarę upływu albumu napięcie jednak siada. Znów mamy powtórkę z Oasis w "All My Life", mdławą balladę "Human" i utwór o wszystko mówiącym tytule "Morrissey".
Nie można tym piosenkom nic zarzucić. Są dobrze wyprodukowane, mają chwytliwe refreny i barwne aranżacje. Brakuje im jednak tego czegoś, co sprawia, że chce się do nich wracać.
Płytę "Britpop" należy bardziej traktować jako dodatek do filmu "Better Man", będącego nietypową biografią artysty, w której Robbie Wiliams został przedstawiony wizualnie jako małpa, co ma symbolizować jego poczucie bycia "małpą w cyrku" show-biznesu.
Sony Music