Be The Void

DR DOG
Be The Void

Rock
Nasza ocena
Wykonanie:
Nagranie:
Roszady w składzie spowodowały, że Dr Dog weszli do studia odmienieni, z poczuciem entuzjazmu i wspólnoty. Jak sami mówią, chcieli uchwycić energię i szorstkość ich obecnych koncertów.

Po wypieszczonym, zrealizowanym z symfonicznym rozmachem albumie "Shame, Shame", grupa z Filadelfii powraca do korzeni rocka.

Roszady w składzie spowodowały, że Dr Dog weszli do studia odmienieni, z poczuciem entuzjazmu i wspólnoty. Jak sami mówią, chcieli uchwycić energię i szorstkość ich obecnych koncertów. Rytmy są mocniejsze, tempo żywsze, aranżacje maksymalnie uproszczone. Frapująco wypada lekko zachrypnięty wokal Scotta McMickena, przypominający barwą Damona Albarna z Blur i Davida Byrne`a z Talking Heads.

Płyta "Be The Void" stanowi doskonałą lekcję historii rocka, pouczającą i wcale nie nudną – od szalonego, archaicznie brzmiącego bluesa rozpoczynającego album, poprzez radosny "That Old Black Hold", southernrockowy "These Days", punkowo-folkowy "Over Here, Over There", glamowy "Warrior Man" po beatlesowski "Turning The Century".


ANTI-RECORDS/SONIC

Grzegorz Dusza
Grzegorz Dusza
Absolwent studiów na kierunkach: geografia i ekonomia. Jego pasją jest muzyka, posiada dużą kolekcję płyt - od metalu i indie rocka po soul, folk i piosenkę autorską. Od 1997 r. recenzuje albumy w magazynie AUDIO. W wolnym czasie uprawia sport, zajmuje się ogrodnictwem. Dużą frajdę sprawia mu gra na gitarze, choć tylko amatorsko.
Zobacz artykuły autora
Gatunki muzyki
Podobne brzmienie
logo logo